Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
Gosia - Sob 15 Mar, 2008 20:46
Wszystko rozumiem, ale jak uznac, ze on wedlug siostr i matki, jest przystojny?
nicol81 - Sob 15 Mar, 2008 20:49
Dużego wyboru mężczyzn to w okolicy nie było... Zresztą moim zdaniem nie jest taki najgorszy...
Caitriona - Sob 15 Mar, 2008 21:44
Tez sobie obejrzałam pierwszą cześć. Cudownie się ogląda. I jestem pod wrazeniem chyba nawet większym niż za pierwszym razem. Przede wszystkim cudowna muzyka, piękne zdjęcia. Co do aktorów - pani Dashwood, Elinor, Edward i Fanny są fantatsyczni! Pomyłką jest i to dużą Willougby... nie tylko jest brzydki, ale i nie podoba mi się jego kreacja - momentami jest chamski a nie czarujący.
Bardzo się cieszę, ze kupiłam sobie ten serial
Gosia - Sob 15 Mar, 2008 22:29
Obejrzalam czesc 2. Moje wrazenia się potwierdzaja i poglebiaja.
Juz mi odpowiada pani Jennigs (wczesniej troche mnie draznila, teraz uwazam, ze jest dobrze dobrana), i pan John Middleton. Tacy mogli byc i pasuja do postaci. Swietna rozmowa na polowaniu miedzi Brandonem a nim.
Willougby j.w. (nie bede sie powtarzac).
Swietna jest Elinor, i bardzo żaluje, ze nie zagrala Anne Elliot w "Perswazjach" - bylaby to cudowna wersja! Nie ma powalajacej urody, ale jednak jest ladna i jakis szlachetny smutek, a jednoczesnie pogode ducha ma w sobie. I mądre oczy.
Jedyne co mi na razie nie podobalo, procz Willoughbyego, to pan Palmer, ktory w poprzedniej wersji byl niezrownany! Lucy Steele moglaby byc ladniejsza, bo jakos nie chce mi sie wierzyc, ze Edward mogl sie nia zainteresować. Sam Edward jest moze troche za delikatny, ale da sie polubic i pasuje do tej postaci. Wierze, ze Eleonora mogla go pokochac, choc wydaje sie nieco dojrzalsza od niego.
Muzyka, krajobrazy, ujecia - piekne!
Gosia - Sob 15 Mar, 2008 23:53
No i czesc 3. Film jest bardzo dobry, ekranizacja powieści udana. Juz mi tak nie przeszkadza obciecie watku Brandona i Marianne na koncu, bo są ładne wcześniejsze sceny, chocby ta z czasow choroby Marianne. No moze mi jednak brakuje jakiejs malutkiej scenki, gdy ona gra na pianoforte - moglby tylko tam zajrzec i spojrzec na nią, nic wiecej, ale nie mozna miec zbyt wiele za to bowiem mamy całkiem ładną scene z sokołem.
Brakuje troszeczke oswiadczyn Brandona, chocby mialy byc ledwo zarysowane, ale w sumie jest dobrze. Rozumiem, ze chodzilo o to, ze to mialo byc tak delikatnie poprowadzone, rozumiem zamysl scenarzysty i doceniam to.
Troche mi przeszkadza w dalszym ciagu zakladanie fartuszka przez Eleonorę, mogla po prostu wybiec i czyms innym sie zajac, a nie robotami domowymi! No i Edward slabo sie caluje
Zakonczenie - noszenie Marianne przez Brandona na rekach (co mialo przywolywac tamta scene w deszczu, gdy ją odnalazl), oraz gonienie kur przez Edwarda i Eleonorę wskazuje symbolicznie na szczescie rodzinne obu par.
Wlasciwie, akceptuje ten film taki jaki jest, nawet z tym, co mozna by bylo jeszcze zmienic, bo jest to naprawde solidna produkcja.
W sumie Eleonora bardziej pasowala do Brandona, a Marianne do Edwarda Ale w koncu tak to wymyslila Jane Austen
Aha, i sama wybieram Brandona, jesli juz kogos mam wybrac Chcialabym byc noszona na rekach
Trzykrotka - Nie 16 Mar, 2008 00:14
| Gosia napisał/a: |
Aha, i sama wybieram Brandona, jesli juz kogos mam wybrac Chcialabym byc noszona na rekach |
Mam dokładnie tak samo - choćby nie wiem jak szczęśliwy wyraz twarzy miała Elinor przy kurach, wolę silne ramiona męża Marianny.
To naprawdę piękny serial i austenowska dusza może się poczuć spełniona po jego obejrzeniu.
Admete - Nie 16 Mar, 2008 10:57
Eliza nie jest luźno związana z losem pań Daswood. Ona jest bardzo mocno związana. W koncu ta dama, która ma zapisac majątek panu W. dowiaduje się o jego czynach w związku z Elizą i ma do niego pretensje także o to. Takie mam przynajmniej wrażenie. Powinnam przeczytac ksiażkę ponownie.
Sofijufka - Nie 16 Mar, 2008 11:03
| Admete napisał/a: | | Eliza nie jest luźno związana z losem pań Daswood. Ona jest bardzo mocno związana. W koncu ta dama, która ma zapisac majątek panu W. dowiaduje się o jego czynach w związku z Elizą i ma do niego pretensje także o to. Takie mam przynajmniej wrażenie. Powinnam przeczytac ksiażkę ponownie. |
Owszem - miała pretensję, co więcej - zażądała, aby W. się z Elizą ożenił [była na tyle cnotliwa i mało światowa]; w tym przypadku nadal byłby jej dziedzicem. W. się nie zgodził, padalec jeden! I poszukał bogatej żony...
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 11:03
| Admete napisał/a: | | Eliza nie jest luźno związana z losem pań Daswood. Ona jest bardzo mocno związana. W koncu ta dama, która ma zapisac majątek panu W. dowiaduje się o jego czynach w związku z Elizą i ma do niego pretensje także o to. Takie mam przynajmniej wrażenie. Powinnam przeczytac ksiażkę ponownie. |
Chyba nie "ma do niego pretensje także o to", ale i głównie o to...
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 11:24
| Gosia napisał/a: | | W sumie Eleonora bardziej pasowala do Brandona, a Marianne do Edwarda |
Ale w ksiązce czy w tej ekranizacji?
Sofijufka - Nie 16 Mar, 2008 11:36
| nicol81 napisał/a: | | Gosia napisał/a: | | W sumie Eleonora bardziej pasowala do Brandona, a Marianne do Edwarda |
Ale w ksiązce czy w tej ekranizacji? |
Sformułujmy to inaczej: W KAZDEJ ekranizacji i w książce do Brandona pasowała bardziej Elinor. Ale serce nie sługa... Natomiast Edward i Marianne - JAMAIS! NEVER! NIKOGDA!
Admete - Nie 16 Mar, 2008 11:52
Marianna by go sterroryzowała To nie byłoby udane małżeństwo.
Gosia - Nie 16 Mar, 2008 12:00
Tak naprawde Eliza jest jedynie u Austen wspomniana, ale zajmuje wazne miejsce w zyciu Brandona i w calej fabule. Nie powinno sie jej pominac. Pierwsza scena pokazuje perfidie Willoughbyego, ktory pozniej flirtowal z Marianna. Ta scena mi juz nie przeszkadza w tym filmie, choc pewnie moze zdezorientowac niektorych nieobeznanych z Austen widzow.
Brandon mial opiekowac sie Eliza i jej dzieckiem dalej, a jednoczesnie Marianna byla prawie w wieku Elizy...
Bardziej by taki zwiazek rodzinno-opiekunczy tych trojga pasowal do rozsadnej Eleonory, niz do mlodziutkiej romantycznej Marianne. Tak mi przyszlo na mysl.
Gosia - Nie 16 Mar, 2008 17:14
I to wlasnie zestawienie scena miłosna-pogrzeb raziło mnie bardzo gdy ogladalam ten film po raz pierwszy.
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 19:11
Gdzieś tu ktoś chyba wkleił wywiad z Daviesem, który mówił, że skoro była mowa o uwiedzeniu nastolatki, to chciał to pokazać na własne oczy widzów, by było dosłownie...
nicol81 - Pon 17 Mar, 2008 12:32
Był pomysł, że w zestawieniu tych dwóch scen chodziło o porównanie dwóch niedotrzymanych obietnic- Willoughbiego, że do niej wróci i Johna, że zajmie się macochą i siostrami...
maniutka - Pon 17 Mar, 2008 18:30
ja na dzień dobry gdy zobaczylam poczatkowa scene z RiR '07 pomyslalam sobie ze trafilam na jakiegos pornola
niestety bylam przed przeczytaniem ksiazki wiec nie skaplam o co chodzi
Anonymous - Pon 24 Mar, 2008 12:01
oglądnełam pierwszy odcinek. I.... takie sobie wraenia. Może to spowodowane jest wersją filmu, która mimo, ze nie najgorsza nie była też i najlepsza, ale ad rem
Marianna, według mnie jest śliczna, ma urocze loczki, Cała jest romantyczna, w całej swojej postaci.
Elinor rozwaga bije po oczach, nie jest śliczna, ale nie brzydka aż tak, widac że może coś się z tej postaci rozwinąć [przez dwa kolejne odcinki.
Pani Bashwood- piękna jest, ma cudn oczy, nie jest taką tragiczną wdową, ale dumną kobietą, która ma trudno w życiu.
margaret, jest słodka, dziewczęca, z łopaciastymi zebami trochę(marianna też ma dziwne zęby)
Edward-mam słabość do zielonych oczu co z niego bedzie pożyjemy zobaczymy.
John i Fanny- nieprzyjemni u Fanny denerwowała mnie jej fryzura, te loczki-kółeczka na grzywce.
Wiloughby- ma bardzo ładną barwę oczy, ale całość to tak średnio przyciągającą, wolałabym w tej roli Alberta z Hrabiego Monte Christo.
Brandon,-zawód całkowity, owszem ma miłą twarz, dobro od niego bije, ale on od poczatku chodzi uchchany jakby milion w totka wygrał, po Alanie widać było, że nie był szczęśliwy. Alan był Brandonem, a ten tyllko go gra. nie widac nieszczęśliwych przeżyć, tragedii, a Alanek miał to co trzeba było.
Niewątpliwym atutem są piękne widoki, aż się chce rzucić ten śnieg za oknem i wszystko zostawić i przenieść się do takiego domku.
Muzyka też jest niezła.
teraz czekam aż będę w posiadaniu kolejnego odcinka, ale jak wesja będzie taka jak mam tą pierwszą to nie wiem czy się nie zniechęcę i nie porzucę
Gosia - Pon 24 Mar, 2008 14:00
Alan dla mnie nie wygladal jakby mogl dac szczescie tak mlodej dziewczynie. Raczej ma mine czlowieka przegranego, nieszczesliwego i takiego, ktory ma juz prawie wszystko za soba.
Anonymous - Pon 24 Mar, 2008 14:44
| Gosia napisał/a: | | Raczej ma mine czlowieka przegranego, nieszczesliwego i takiego, ktory ma juz prawie wszystko za soba. |
no własnie bo tak miał myśleć a tutaj rach ciach, niczym prmyczek słońca poprzez liście do ciemnego boru wpada mu nadzieja a nadzieja zawieść nie może i się potoczyło jak potoczyło. Bo ten z nowej ekranizacji(przynajmniej w tym pierwszym odcinku) to taki wesoły szczygiełek nic nie wskazuje, żeby przeżył tragiczną miłość mi tylko brakowało aż acznie podskakiwać i nucić sobie pod nosem piosnki skoczne i radosne
Anonymous - Pią 28 Mar, 2008 16:24
po drugim odcinku doszłam do wniosku, że film jest bardzo bardzo fajny, a i Brandon jest hmmmm.... natychmiast śpiesze do kolejnego odcinka
EDIT [po oglądnięciu również i trzeciego odcinka]
jaki to piękny film jest.
brandon jest wspaniały, mea culpa.
piękna jest scena gdy marianna jest chora i on kładzie dłoń na jej dłoni, a ona przykrywa jego dłoń swoją dlonia. Pięknę to dla mnie było.
Krajobrazy są jeszcze piękniejsze niż w pierwszym odcinku. Muzyka bardzo ładnie się komponuje. wszystko tworzy ładną całośc.
no i to serial pokazali więcej, dokładniej.
A wiloughby ma taką prosiaczkowatą twarz ten nos, ble. nie lubimy go. a fe.
A Edward nie sprawia wrażenia ostatniej łamagi, ale nieśmiałego chłopca, mężczyzny.
Już po pierwszym odcinku polubiłam aktorkę od MArianny, sympatyczna jest również Elinor, tylko irytuje mnie scena oświadczyn, kiedy przyjechał edward, jak Ona miota się po kuchni, wywija fartuszkiem.
Nie żałuję, ani złotówki wydanej na ten cudowny serial
Tamara - Sob 29 Mar, 2008 14:12
| Gosia napisał/a: |
Brandon mial opiekowac sie Eliza i jej dzieckiem dalej, a jednoczesnie Marianna byla prawie w wieku Elizy...
Bardziej by taki zwiazek rodzinno-opiekunczy tych trojga pasowal do rozsadnej Eleonory, niz do mlodziutkiej romantycznej Marianne. Tak mi przyszlo na mysl. |
Owszem ,gdyby ślub nastąpił w momencie gdy Eleonora wychodzi za mąż , ale Marianna poślubiła Brandona mniej więcej dwa lata później , mając lat 19 , a przez ten czas jednak spoważniała trochę i nabrała rozumu . Nie sądzę zresztą ,żeby to ona zajmowała sie bezpośrednio Elizą i jej dzieckiem - prawdopodobnie nigdy nawet się nie widziały , ponieważ Brandon był zbyt delikatny i mądry , by narażać Marianne na kontakt z dziewczyną zhańbioną przez mężczyznę , którego kiedyś kochała . Poza tym chyba nawet nie wypadało , żeby mogły się spotykać.
Aragonte - Pon 31 Mar, 2008 23:49
Się zeźliłam ciut Kupiłam niedawno DVD z "RiR", doszłam do drugiego odcinka, bo się powoli delektowałam... i okazuje się, że wycięli co poniektóre sceny! Nie ma w każdym razie tej przed potańcówką, kiedy Marianna marudzi, że nie ma co na siebie włożyć, innych na razie nie wyłapałam.
Grrrrrrrr Może to było mało odkrywcze, ale co im szkodziło? Musieli wyciąć?
Czuję się, jakbym kupiła niepełnowartościowy produkt
Gunia - Wto 01 Kwi, 2008 20:08
Trzy płyty bez dodatków i jeszcze wycięli?
nicol81 - Wto 01 Kwi, 2008 20:26
| Aragonte napisał/a: | Się zeźliłam ciut Kupiłam niedawno DVD z "RiR", doszłam do drugiego odcinka, bo się powoli delektowałam... i okazuje się, że wycięli co poniektóre sceny! Nie ma w każdym razie tej przed potańcówką, kiedy Marianna marudzi, że nie ma co na siebie włożyć, innych na razie nie wyłapałam.
Grrrrrrrr Może to było mało odkrywcze, ale co im szkodziło? Musieli wyciąć?
Czuję się, jakbym kupiła niepełnowartościowy produkt |
No po prostu zamordować...
A ja też zamówiłam i co to będzie?
|
|
|