Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Na Wschodzie bez zmian - 23. odsłona dramalandu
Loana - Dzisiaj 10:23
Aragonte napisał/a:
Loana napisał/a:
i znowu obejrzałam scenę, na której zawsze płaczę i znowu płakałam
Loana, która to scena?
A dam w spojlera, bo może ktoś jeszcze nie widział i sobie zepsuje oglądanie.
Spoiler:
Zawsze płaczę na scenie śmierci służącej głównej bohaterki i potem na scenie pożegnania z ciałem to takie przejmujące dla mnie i bardzo smutne
Jotka napisał/a:
I polecam Marry My Husband Japan chyba lepszy niż koreański.
O, to ja jestem w tej opcji, że obydwie dramy dobre i mające swoje zalety i wady, ale jakoś bardziej "soczysta" była dla mnie wersja koreańska. "Złole" w wersji koreańskiej byli dla mnie jacyś bardziej nieprzewidywalni i bardziej niebezpieczni, a główna para bardziej oddana sobie.
BeeMeR napisał/a:
Próbowałam obejrzeć Take Charge of My Heart, ale to jest bardzo słabo napisane, bardzo szkoda, bo aktorów lubię.
No ja właśnie doszłam do 6 odcinka i przyznaję, że mnie ta drama po prostu znudziła -_- gdzie ja przecież lubię romanse i komedie... ale może dokończę, bo w sumie nie było tak źle, jak się przewijało to można było to nawet do obiadu obejrzeć Loana - Dzisiaj 11:28 Zapomniałabym napisać, ale Netflix wrzucił wczoraj nowy film japoński i jakoś tak mnie naszło, że mimo późnej pory włączyłam i obejrzałam do końca. Będę sobie go jeszcze powtarzać, bo jednak oglądanie w nocy jest trochę "po łebkach", a film okazał się zaskakująco interesujący. Tytuł to "One year to live, buy a man" ( https://mydramalist.com/806838-one-year-to-live-buy-a-man ). I pomimo trailera i samego początku mocno akcentującego... hmm... aspekt pracy zarobkowej polegającej na sprzedaży ciała to ten film nie był zupełnie o tym! Wg mnie Admete mogłaby go obejrzeć
W sumie po pierwszym seansie mam poczucie, że ten film był taki niezbyt mocno wnikający w emocje, tzn te emocje tam były, ale nie takie jakich bym się spodziewała. Ogólnie brakowało mi w nim trochę pokazania na pewno ciekawych rozmów i konfrontacji, jakie między bohaterami się odbyły - no ale nadal, to tylko film i nie było aż tak dużo czasu antenowego. I w sumie co do tych emocji i uczuć - mogę je sobie dopowiedzieć, ale w jakimś sensie podobało mi się to, że to nie były "skrajne emocje" i nie było tam "rozdzierających wyznań". Tak jakoś dzięki temu ten film był bardziej prawdziwy dla mnie, bo chociaż uwielbiam oglądać gorące romanse z intensywnymi emocjami, to jednak zauważam, że w realu to są o wiele bardziej przytłumione - i tu je takie właśnie widziałam.
I jakkolwiek ja nie przepadam za romansami noona, gdzie kobieta jest starsza, to tutaj przyznam, że w ogóle mi nie przeszkadzał ten aspekt. Może dlatego, że to w sumie nie jest romans
Spoiler:
Jeszcze to sprawdzę przy drugim oglądaniu, ale w tym filmie chyba ANI RAZU nikt nie powiedział słowa "kocham", czy do kogoś czy nawet w opisie sytuacji. Nawet romans w pracy był pokazany bardziej jako "spędzanie czasu", bez emocji związanych z zakochaniem.
Film oczywiście jest mocno współczesny, z product placement w postaci miejsc czy sklepów, z problemami typu choroby a leczenie, samotność i problemy finansowe - ale dobrze się to oglądało. Dla mnie jeszcze bonusowo fajnie pokazali szycie patchworków i wyszywanie ich (technika Boro i Sashiko), podobało mi się, że to hobby też młodsze osoby przejmują RaczejRozwazna - Dzisiaj 12:30 Właśnie sobie uświadomiłam, że końcową piosenkę w Under The power śpiewa sam Główny. Bardzo mi się podoba https://youtu.be/3tGBoo4Qm5Y?is=UpnyZYZkjtwLmgmhAdmete - Dzisiaj 18:35
Loana napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
Próbowałam obejrzeć Take Charge of My Heart, ale to jest bardzo słabo napisane, bardzo szkoda, bo aktorów lubię.
No ja właśnie doszłam do 6 odcinka i przyznaję, że mnie ta drama po prostu znudziła -_- gdzie ja przecież lubię romanse i komedie... ale może dokończę, bo w sumie nie było tak źle, jak się przewijało to można było to nawet do obiadu obejrzeć
Jakoś mnie nie dziwi, że mamy odwrotnie - kolejny raz