To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane

Gitka - Śro 23 Maj, 2007 18:31

asiek napisał/a:
Mag napisał/a:
Po raz kolejny przeczytałam "Tajemniczy opiekun" Jean Webster

Ostatnio widziałam tę książkę w Kolborterze, warta grzechu ??? :grin:


I to jeszcze jak warto!
Książka mojego dzieciństwa. Ostatnio dałam ją do przeczytania córce, też jej się spodobała, a lubi tylko fantastykę.
Ja też do niej wróciłam jakiś miesiąc temu i nic nie straciła od ostatniego czytania.
Dalej pochłaniam ją ze zmakiem :lol:

asiek - Śro 23 Maj, 2007 18:38

Giteczko, dzięki. :grin:
Książka jutro będzie moja. :wink:

Annette - Śro 23 Maj, 2007 22:21

Gitka napisał/a:
Pisałam już kiedyś o tej drugiej części "Tajemniczego opiekuna"
Jest to

"Kochany wrogu" tym razem poznajemy historię przyjaciółki Agaty, czyli Sally.


Jestem bardzo ciekawa tej drugiej części, tytuł brzmi intrygująco :razz:

Niestety nigdzie tego nie ma, czy ktoś wie, gdzie i czy w ogóle można to gdzieś znaleźć?

Mag - Nie 27 Maj, 2007 19:30

Gitka napisał/a:
Pisałam już kiedyś o tej drugiej części "Tajemniczego opiekuna"
Jest to

"Kochany wrogu" tym razem poznajemy historię przyjaciółki Agaty, czyli Sally.
:thud: Dzięki Giteczko za ratunek :grin:
Mag - Czw 31 Maj, 2007 12:30

Kochane, nie widział ktoś "Kochany wrogu" za przystępniejszą cenę w "Taniej książce" albo w antykwariacie?
To za drogo :? ??:
http://www.allegro.pl/ite...hany_wrogu.html


Zaznaczam, że w mojej bibliotece, w powiatowym mieście brak :paddotylu:

migotka - Czw 31 Maj, 2007 14:55

ALE JAKA CENA!! FIU, FIU
Annette - Czw 31 Maj, 2007 21:31

No właśnie, robi wrażenie ta cena. A w moich dwóch bibliotekach nie ma :sad: Może wydadzą to w Perłach Literatury Kobiecej, czy jak to się nazywa?
Admete - Czw 31 Maj, 2007 22:37

Nie ma żadnego wznowienia? A to niedopatrzenie ze strony wydawców.
Gunia - Śro 13 Cze, 2007 23:01

Przeczytałam "Malowany welon". SPOILERY
Ogólnie książka dobrze napisana, czytało się szybko i gładko. Momentami stylo może nieco zbyt kwiecisty, ale da się znieść.
Początek dobry. Potem akcja się rozwija i też nie jest źle. Natomiast końcówka mnie zniesmacza.
Wiem, że przez obejrzenie wcześniej filmu spaczyła sobie pogląd na książkę, ale czułam się rozczarowana. Z pewnością takie zakończenie jest bardziej prawdziwe niż melodramatyczne rozwiązanie akcji w ekranizacji, ale nic nie poradzę, że bardziej do serca przemawia mi może naiwna, ale piękniejsza wersja. Cóż. Może po prostu nie dorosłam do tej książki i może kiedyś do niej wrócę z całkowicie innymi wnioskami, ale na razie nie polecam.

Pemberley - Śro 27 Cze, 2007 11:18

Gitka napisał/a:
asiek napisał/a:
Mag napisał/a:
Po raz kolejny przeczytałam "Tajemniczy opiekun" Jean Webster

Ostatnio widziałam tę książkę w Kolborterze, warta grzechu ??? :grin:


I to jeszcze jak warto!
Książka mojego dzieciństwa. Ostatnio dałam ją do przeczytania córce, też jej się spodobała, a lubi tylko fantastykę.
Ja też do niej wróciłam jakiś miesiąc temu i nic nie straciła od ostatniego czytania.
Dalej pochłaniam ją ze zmakiem :lol:


:thanx: dziekuje bardzo za mila inspiracje, :kwiatki_wyciaga: polknelam ksiazeczke za jednym chapnieciem i zabieram sie za druga czesc, bardzo dobrze sie czyta, mozna sie posmiac i odkryc wlasna mlodosc, zakopana gdzies tam w srodku ( brzucha?)..
I zeby ktos pozniej nie patrzyl jak ja :co_stracilam: polecam bieg do ksiegarnii uszczesliwic corke i przeczytac samej..


Niniejszym chcialabym uroczyscie obwiescic, ze malpa, od ktorej pochodze. :zalamka: co prawda nie wiem, czy miala dluzszy ogon od innych, ale na pewno lsniace futerko ..

praedzio - Śro 27 Cze, 2007 11:26

Pemberley napisał/a:
Niniejszym chcialabym uroczyscie obwiescic, ze malpa, od ktorej pochodze. co prawda nie wiem, czy miala dluzszy ogon od innych, ale na pewno lsniace futerko ..
Teraz ja zapytam: :co_stracilam:
Pemberley - Śro 27 Cze, 2007 11:29

Zycze przyjemnej lektury, praedzio! :cmok:
Madelaine - Śro 27 Cze, 2007 11:44

a ja właśnie skończyłam czytać "Trylogię Rzymską", jeżeli ktoś ma takiego świra na punkie starożytności jak ja, to polecam :lol: jedyne, co może odstraszyć od tego dzieła, to grubość :roll: no chyba że kupi się 3 książki odzielnie, a nie w jednym wydaniu :wink:
Gitka - Śro 27 Cze, 2007 18:24

Pemberley napisał/a:

:thanx: dziekuje bardzo za mila inspiracje, :kwiatki_wyciaga: polknelam ksiazeczke za jednym chapnieciem i zabieram sie za druga czesc, bardzo dobrze sie czyta, mozna sie posmiac i odkryc wlasna mlodosc, zakopana gdzies tam w srodku ( brzucha?)


Pem bardzo się cieszę, że książka będzie teraz czekać na Twoją córeczkę.
To napisz jeszcze dziewczynom jak u Ciebie na imię ma nasza AGATA.

Agn - Śro 27 Cze, 2007 19:19

Niedawno skończyłam Z miłości i cienia Isabel Allende (tak, Sulwen, niedługo oddaję ci książeczki :) ). Boleśnie krótka (niecałe 300 stron), ale za to niesamowicie piękna opowieść. Jak zwykle u Allende cudowny język. O czym to? Niby o dwójce ludzi i miłości, a w tle wywrotka w państwie. Ale tak naprawdę jest to historia o rodzącym się uczuciu, które jest w stanie przetrwać wszystko. I mowa tu nie tylko o miłości między kobietą a mężczyzną, ale też takiej miłości, która karze szukać sprawiedliwości w świecie czy też miłości do dziecka. Allende mistrzowsko to wszystko opisuje i każe człowiekowi wstrzymać oddech na czas lektury. Z kart bije przyjemne ciepło.
Polecam!

Anonymous - Śro 27 Cze, 2007 19:20

A ja ostatnio napoczęłam dwie ksiazki - każde dziecko to potrafi oraz Bezseność w Tokyo
Pierwsza "lektura" p[olegała raczej głównie na oglądaniu ilustracji, ale szczerze polecam rodzicom, którzy dbają o swoje pociechy i chcą poprzez wspólną pracę i zabawę utrwalić związek z maluchem.
A druga? Cudna i wspaniała ksiązka jak przeżyć w Japonii bez narażania sie na śmieszność i konflikty, jak nie popełnic błedu w kontaktach z Japończykami, jak zrozumieć obyczaje i kulturę kraju Kwitnącej Wiśni, albo przynajmniej móc zacząc udawać, że się je rozumie.
Dawno mi się nie czytało tak dobrze ... :D

Anonymous - Sob 30 Cze, 2007 12:15

Ja wreszcie przeczytałam "Targowisko próżności", które zaczęłam rok temu, ale lektura szła mi ciężko, więc zostawiłam i dopiero teraz się zmobilizowałam, trochę dzięki serialowi, który kiedyś widziałam ;) . Teraz czytało mi się znacznie przyjemniej, nie mogłam się oderwać wręcz. Narracja jest dość specyficzna, ale mi się podobała, tak jak mi się podobało tak złożone nakreślenie charakterów postaci, co dziwne - podobało mi się to dlatego, że żadnego z bohaterów nie mogłam lubić, ale nie mogłam też nie lubić - Rebeka była wyrachowana, nie liczyła się z uczuciami innych, ale nie mogłam nie podziwiać jej sprytu i zaradności, klasy, miała też mnóstwo nieodpartego uroku, Amelia miała dobre serce, ale była przy tym irytująco naiwna i zapatrzona w swojego ukochanego, Rawdon - głupi i nieokrzesany, ale poczciwy, Dobbin - prawdziwy dżentelmen, ale jak to określił narrator - sentymentalny osioł ;) . Chyba tylko niewiele mogę powiedzieć na obronę Jerzego Osborne'a.
A jeszcze zauważyłam ciekawe podobieństwa i różnice losów Becky i Amelii - gdy jedna żyła w dobrobycie, druga była biedna, obie mniej więcej w tym samym czasie wyszły za mąż i urodziły synów - nawiązując do tego - miały skrajnie różne uczucia do swoich dzieci. Obie również interesowały mężczyzn, za co nie były lubiane przez kobiety - z tym że Rebeka była kokieteryjna i potrafiła zabawiać płeć przeciwną, zaś Amelia uprzejma i łagodna.
Teraz na pewno obejrzę cztery odcinki serialu, które szczęśliwe mam nagrane na kasecie ;) i kusi mnie trochę, żeby obejrzeć film, choć gdy oglądałam trailery i inne na youtube to doszłam do wniosku, że może mi się nie spodobać, tym bardziej, że Reese, mimo że ją lubię, nie pasuje mi za bardzo do tej roli.

Pemberley - Nie 01 Lip, 2007 16:47

Nimloth napisał/a:

Teraz na pewno obejrzę cztery odcinki serialu, które szczęśliwe mam nagrane na kasecie ;) i kusi mnie trochę, żeby obejrzeć film, choć gdy oglądałam trailery i inne na youtube to doszłam do wniosku, że może mi się nie spodobać, tym bardziej, że Reese, mimo że ją lubię, nie pasuje mi za bardzo do tej roli.


Reese urosla w moich oczachwlasnie po tej roli i po "Walk the line", warto obejrzec juz chocby dla swietnej interpretacji innych aktorow ( plejada J.Purfey, J. Rhys Meyers, G. Byrne, Ramola...) no i ciekawego indyjskiego zakonczenia.. Ja chetnie bym obejrzala jeszcze raz, tylko nie mam mozliwosci...
Gitka napisał/a:
Pem bardzo się cieszę, że książka będzie teraz czekać na Twoją córeczkę.
To napisz jeszcze dziewczynom jak u Ciebie na imię ma nasza AGATA.


Ksiazeczka na razie nie zakupiona, bo ja musze dotrzec do polskiego empiku, a droga don daleka..
Agata to tlumaczenie z Judy (zdrobnienie od Jerusha), podobnie jak Fizia Ponczoszanka to przetlumaczona Pippi Langstumpf.
Ale tak jest w orginale:
http://en.wikipedia.org/w...egs_%28novel%29
ksiazeczka po angielsku tytuluje sie "dlugonozny tatusiek"

Gitka - Śro 04 Lip, 2007 21:20

Pem, w mojej bibliotece była druga część "Tajemniczego Opiekuna" :shock:
Z przyjemnością poczytam sobie jeszcze raz :serce2:
Wkleję tu w całości artykuł Małgorzaty Musierowicz, który znalazłam dzisiaj, bo chyba warto.

Ciągutki Agaty Abbott Małgorzata Musierowicz
"Robiłyśmy w zeszły piątek wieczorem ciągutki. Gospodyni kolegium urządziła tę zabawę dla wszystkich studentek, które nie wyjechały na ferie, chcąc wynagrodzić biedaczkom przykrość pozostania podczas świąt w murach uczelni. Było nas wszystkich razem dwadzieścia dwie./.../ Bawiłyśmy się świetnie, chociaż jadłam w życiu lepsze ciągutki. Kiedy wszystko było zupełnie skończone, a my same, kuchnia i klamki od drzwi dostatecznie osmarowane i lepiące się, urządziłyśmy uroczysty pochód, wciąż jeszcze w naszych myckach i fartuchach; każda z nas uzbrojona w wielki widelec, warząchew albo patelnię.
Maszerując tak gęsiego, obeszłyśmy puste korytarze i dotarłyśmy aż do sali profesorskiej, gdzie pół tuzina wykładowców spokojnie spędzało wieczór. Urządziłyśmy im serenadę i poczęstowaliśmy ich karmelkami naszego wyrobu. Nie śmieli odmówić, chociaż widać było, że nie mają zbyt wielkiego zaufania do naszych talentów kulinarnych. Opuściwszy wreszcie salę, pozostawiłyśmy ich ze zlepionymi ustami, nie mogących wymówić ani słowa.

Widzisz więc, Ojczulku, że moje wykształcenie robi postępy?"

Oto fragment listu Agaty Abbott do Ojczulka-Pajączka-Długonóżka. Agata jest bohaterką sławnej i kochanej przez pokolenia dziewcząt książki Jean Webster "Tajemniczy opiekun". Wielokrotnie i w Polsce wznawiana, ciesząca się ogromną sympatią książka wywiera nieustannie przemożny wpływ na czytelniczki, zabarwiając ich listy specyficzną stylistyką (wiem coś o tym!). Ja sama zresztą w wieku lat kilkunastu, przeczytawszy "Tajemniczego opiekuna", wpadłam w manię pisania listów i oczywiście punktem honoru było dla mnie wznieść się na wyżyny wdzięku i bezpośredniości, zapamiętane z powieści. Dziś już trochę z tego wyrosłam, choć nie przeczę, że kiedy zdarza mi się powrócić do lektury "Tajemniczego opiekuna" - nadal odczuwam przyjemność i miłe rozbawienie. Kiedy zaś - przed paru zaledwie laty - stwierdziłam, że w księgarniach ukazał się dalszy ciąg tej książki - "Kochany wrogu" - nie tylko kupiłam trzy egzemplarze, dla siebie i córek, ale jeszcze pomyślałam o przyjaciółkach z ławy szkolnej.

Amerykańska autorka, Jean Webster, musiała chyba być ogromnie sympatyczną osobą o wielkiej radości życia, oraz ujmującym poczuciu humoru. Nic dziwnego! - odziedziczyła świetne geny: była cioteczną wnuczką Marka Twaina i córką wydawcy Webstera (zdaje mi się, że to był ten sławny od słowników). Urodziła się w roku 1876, ukończyła studia filologiczne i ekonomiczne. Wizytując zakłady dla sierot i domy poprawcze zdobyła wiedzę i doświadczenie w tej materii tak głębokie, że potrafiła doskonale się wcielić w postać Agi Abbott, sieroty wysłanej przez Tajemniczego Opiekuna na studia.

Co do ciągutek - uważna i wnikliwa lektura dzieła Jean Webster pozwala nam przypuszczać, że mamy tu do czynienia z krówkami produkcji domowej, które przyrządza się z cukru, śmietanki i masła w równych proporcjach.

Produkty te umieszczamy w garnku raczej wysokim (żeby nie wykipiały!!!) i masywnym. Żeliwny będzie dobry. Smażymy krówki na ostrym ogniu, wciąż pilnie mieszając. To bardzo ważne! Krówek tych nie można wprost spuścić z oka! Tajemnica sukcesu zawiera się bowiem w czasie trwania akcji. Jeśli krówki pozostaną na ogniu choćby o moment za długo - powstanie skarmelizowany twór tak twardy, że nie da się go pokroić ani ugryźć. Trzeba go będzie rozbijać młotkiem, a następnie długo i żmudnie ssać.

A więc uwaga. Mieszając masę krówkową, obserwujemy bacznie zarówno kolor mieszaniny, jak i jej konsystencję. Z początku wszystko będzie wyglądało jak rzadki płyn koloru szarawo-białego. Z wolna zaczną się na nim pojawiać bąbelki, zacznie też wyraźnie gęstnieć. Zmieniać się też będzie kolor: najpierw będzie blado-kremowy, potem żółtawy, wreszcie - coraz bardziej beżowy. Kiedy ten beż będzie już wyraźny, a kropla masy, wylana na talerzyk, zastygnie, zamiast się rozlewać - trzeba zdjąć garnek z ognia, przelać zawartość do salaterki i bardzo energicznie ucierać ją, wpuszczając do masy powietrze. To dzięki niemu właśnie krówki nasze będą kruche i miło aksamitne. Masa, zgęstniała i rozjaśniona nieco wskutek ucierania, musi teraz odpocząć. Wylewamy ją więc na posmarowany masłem duży półmisek. Już po kilku minutach da się zauważyć, że twardnieje ona i zastyga. Wtedy, nożem umaczanym w zimnej wodzie, dzielimy masę na kwadraciki. Krówki gotowe! Osobiście uwielbiam je na ciepło, ale i przestudzone są boskie. Mają jedną poważną wadę: kończą się zbyt szybko! - szczerze mówiąc, niemal natychmiast po usmażeniu.
http://serwisy.gazeta.pl/...20,1219460.html

Anonymous - Śro 04 Lip, 2007 21:45

to ja tylko dodam, że takich szkiców kulinarno-literackich pani Małgosia spłodziła kilkanaście. Wszystkie równie smakowite. Zostało to zebrane w całość i wydane jako Całuski pani Darling. To juz druga po Łasuchu literackim. pozycja kulinarna opracowana przez pania Musierowicz
Naprawde bardzo bardzo gorąco polecam tę książeczkę każdej mamie dbającej o prawidłową edukacje swojego dziecka - zarówno literacką jak i kulinarną.
Ta książeczka wychowa pokolenie żon i mężów idealnych - nie dosc ze madrych i oczytanych, to jeszcze potrafiacych smacznie gotowac :D

A tak powaznie - przepisy sa dobrane i opisane tak, ze maluchy moga sie spokojnie same pobawic w szefow kuchni. A przy tym beda mialy olbrzymia satysfakcje - bo potrawy sa prosciuteńkie. Osobiscie wykorzystywałam te przepisy gdy opiekowalam sie moimi/niemoimi dzieciuszkami. Naprawde działają - świetna zabawa, która wyrabia zdolności manualne, organizacyjne. A przy tym zawsze podczas gotowania opowiadalam historie bohatera danego przepisu - wiec dzieciaki poznawaly klasyke literatury zanim nauczyly sie czytac :D

Pemberley - Czw 05 Lip, 2007 09:53

Gitka napisał/a:
Pem, w mojej bibliotece była druga część "Tajemniczego Opiekuna" :shock:
Z przyjemnością poczytam sobie jeszcze raz :serce2:

Ja tez czytam przed zasnieciem po kilka stron , jestem wlasnie w polowie :hello:
Ten artykul jest dokladnie calym rozdzialem z ksiazeczki Musierowicz" Caluski pani Darling", nie wiedzialam, ze publikowala je najpierw w prasie, mam ksiazeczke na swojej polce i nawet czytalam ze dwa razy, ale jakos przepis na ciagutki nie skonil mnie nigdy, by szukac tej ksiazki o Agacie... :ops2: Moze dlatego, ze nie przepadam za krowkami? :wink: mea culpa..
:thanx:

Caitriona - Czw 05 Lip, 2007 23:21

A ja właśnie skończyłam Gwiazdę Mórz Josepha O'Connora. Moim zdaniem świetna rzecz, czyta się jednym tchem, polecam.

Zima 1847. Uciekając z Irlandii rozdartej niesprawiedliwością i klęską naturalną, "Gwiazda Mórz" wyrusza w drogę do Nowego Jorku. Na zatłoczonych pokładach są setki uchodźców, niektórzy promienieją optymizmem, inni są zdesperowani, ale wszyscy marzą o rozpoczęciu nowego życia. Znajduje się tam grupa ludzi, których łączą związki znacznie głębsze, niż mogą się domyślać. Jest wśród nich również morderca spragniony zemsty. Podczas rejsu trwającego dwadzieścia sześć dni niejedno życie dobiegnie końca, niejedno się zacznie. Wspomina się czule namiętne uczucia, budzi się niewczesny żal z powodu niedopełnienia obowiązków; wychodzą na jaw szokujące i głębokie związki. W tej porywającej historii tragedii i miłosierdzia, miłości i uzdrowienia, im bardziej statek zbliża się do Ziemi Obiecanej, tym bardziej jego pasażerowie wydają się uwikłani w przeszłość, od której nigdy się nie uwolnią.
[muza.com.pl]

Admete - Czw 05 Lip, 2007 23:22

A wiesz, ze ja to posiadam od roku i jeszcze nie przeczytałam...Wstyd naprawdę.
migotka - Pią 06 Lip, 2007 09:57

a ja w klasyce siedzę
powróciłam do NAD NIEMNEM ;)

Caitriona - Pią 06 Lip, 2007 18:31

Admete napisał/a:
A wiesz, ze ja to posiadam od roku i jeszcze nie przeczytałam...Wstyd naprawdę.


Czy wstyd? Ja tam chodziłam od roku powtarzajac sobie, ze musze przeczytać ;) Ale przeczytałam - niech żyją biblioteki osiedlowe!! :-D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group