Ekranizacje - Sherlock Holmes - ekranizacje
Aragonte - Pią 03 Lut, 2012 03:48
| AineNiRigani napisał/a: | | Jak dla mnie jest to dosc proste - klasyczny syndrom bachora. Mialam takie przypadki w przedszkolu, czy w szkole. Dzieciaki, ktorym mamusie ulatwiaja zycie, robia za nie niemal wszystko i przwyczajaja do funkcji pepka wszechswiata. |
Aine, moim zdaniem Twoja teoria opiera się na domniemaniach i przypuszczeniach, bo tak naprawdę to nie wiemy, jaka była matka Sherlocka i Mycrofta, jak dokładnie układały się ich relacje w dzieciństwie itd. Owszem, możemy domniemywać (z dużą dozą pewności), że SH był postrzegany jako totalny freak i pewnie outsider przed całą edukację szkolną/studia (są wzmianki na ten temat), ale czy mamusia go rozpieszczała, to wcale nie jest takie pewne. Mycroft chyba nawet sugerował, że SH czasami działał jej na nerwy czy coś w tym rodzaju.
A jeśli chodzi o relacje między braćmi - znam z autopsji taki wdzięczny przypadek, że zazdrosny starszy braciszek usiłował młodszemu wydłubać oko scyzorykiem - i nie, to wcale nie jest żart A po dorośnięciu opiekował się młodszym i nawet, w stosownym wieku i okolicznościach, kupował prezerwatywy...
| AineNiRigani napisał/a: | | Inna rzecz, ze manipulacje Sherlocka sa... slabe. Niespecjalnie je nawet zauwazylam. Manipulacja wymaga skrytosci i wrecz obca jest jej pochwala, czy dostrzezenie. Sherlock jest spektakularny. To nie cichy gaz lzawiacy, a spektakularna bomba. On potrzebuje szoku, ktory towarzyszy temu zaskoczeniu - tylko na to mogl przez caly czas liczyc. Taka namiastka docenienia jego geniuszu, talentu itd. Cichosc nie lezy w jego zwyczajach, podziwu raczej nie zyskiwal. Zostawal mu szok i zaskoczenie - tym karmil swoje ego... |
Są słabe, bo ten serial to mimo wszystko komedia więc wszystko jest przerysowane. Wcale nie jestem pewna, że taki rzeczywisty Sherlock byłby kiepski w odgrywaniu różnych ról, które mu są do czegoś tam potrzebne - raczej nie, jeśli miałoby to być zgodne z literackim pierwowzorem.
| AineNiRigani napisał/a: | Nie, nie odnioslam wrazenia, ze ja manipuluje - moze poza II odcinkiem, gdy chce zerknac na nogi maklera i dziennikarza. Ale litosci - robi to tak nieudolnie, ze trzeba byc albo skonczonym kretynem, albo mloda niedoswiadczona i zakochana kobieta, aby tego nie dostrzec (w wiekszosci przypadkow wychodzi na to samo). Raczej przejawia typowo sherlockowo-meski punkt widzenia: pomimo swojego geniuszu, jego inteligencja emocjonalna lezy i kwiczy ponizej normy. Molly jest dla niego nikim, wykorzystuje ja dokladnie tak, jak wszystkich naokolo. Do tego przywykl. Ale do I odcinka II serii nie zdawal sobie sprawe z tego, ze Molly sie w nim durzy. Wydaje mi sie, ze w ostatnim odcinku II serii dostrzegl ja jako pewnego rodzaju partnera. Molly wykazala przenikliwosc - ale nie plynaca z dedukcji, co z serca i obserwacji. Przez to zostala dostrzezona i rzeczywiscie - byla jedyna osoba, ktorej w tej calej sytuacji Sherlock mogl ufac. Byla lekarzem - mogla wiec spreparowac jego smierc, a przy tym byla bezwzglednie lojakna - i z tego zdawal sobie sprawe. Zwroccie uwage, ze tam krecilo sie mnostwo ludzi - lekarzy, nie lekarzy, ale Watsona do ciala Sherlocka nie dopuszczono. Kto powiedzial, ze to bylo jego cialo? Po upadku z takiej wysokosci twarz bywa nierozpoznawalna. To sie wyjasni, ale dla mnie obecnosc nagle tylu ludzi i fakt odseparowania Johna jest sam w sobie podejrzany.
Tak czy inaczej, rozmowa z Molly dla mnie nie byla proba manipulacji, co raczej prosba o pomoc. Najzwyklejsza na swiecie. |
Może... Ale niestety jestem sceptyczna, bo znam już trochę strategie Moffata i Gatissa, twórców tego serialu. Oni nie zaoferują rozwiązania, które nasuwa się połowie internautów - zdajesz sobie chyba sprawę, że śledzą FB i różniaste fora, nawet jeśli nie osobiście, to przez pośredników? Wolę obstawiać rozwiązanie, które jest mniej oczywiste. I które gorzej świadczy o Sherlocku.
W żadne teorie (bo i takie się pojawiają), że niby roztajał i coś się kroi między nim a Molly, w ogóle nie wierzę.
BeeMeR - Pią 03 Lut, 2012 05:00
| Aragonte napisał/a: | | W żadne teorie (bo i takie się pojawiają), że niby roztajał i coś się kroi między nim a Molly, w ogóle nie wierzę. | ja też nie - ale że ją zmanipulował i sama tego chciała owszem.
| AineNiRigani napisał/a: | | a akura Benka kojarze - juz wtedy byl dla mnie rozpoznawalny (dzieki Na koniec swiata) jako ten gosc ze swinskimi oczkami | ja z "na koniec świata" zapamiętałąm tylko, że głównego bohatera grał taki brzydal Nazwisko ani twarz mi się nie zapamiętała, dopiero zachowane fotki potwierdziły, że to on
Anonymous - Pią 03 Lut, 2012 05:14
| Aragonte napisał/a: | | Aine, moim zdaniem Twoja teoria opiera się na domniemaniach i przypuszczeniach, bo tak naprawdę to nie wiemy, jaka była matka Sherlocka i Mycrofta, jak dokładnie układały się ich relacje w dzieciństwie itd. |
Alez oczywiscie, ze to sa domniemania i przypuszczenia, chociaz poparte pewna wiedza o schematach - to ciagle pozostaje to li i jedynie domniemanie i przypuszczenie. Przeciez to zaznaczylam w ramach wstepu I na swoj sposob moze i naciagana teoria, ale dla mnie naprawde wiarygodna
| Aragonte napisał/a: | | Owszem, możemy domniemywać (z dużą dozą pewności), że SH był postrzegany jako totalny freak i pewnie outsider przed całą edukację szkolną/studia |
Wystarczy zaobserwowac relacje pomiedzy Sherlockiem, a Sebastianem. To jest widoczne jak na dloni. Co gorsza, SH ciagle to boli - i to rowniez widac.
Ergo? Skoro boli, nie moze byc socjopata
| Aragonte napisał/a: | | Mycroft chyba nawet sugerował, że SH czasami działał jej na nerwy czy coś w tym rodzaju. |
Po pierwsze Mycroft nie lubi Sherlocka. To jego brat i czuje sie z nim zwiazany, ale de facto go nie lubi. Wiec jego opinie moga byc stronnicze.
Poza tym Mycroft powiedzial, ze nie tyle Sherlock dzialal matce na nerwy, co wzajemna wrogosc pomiedzy bracmi.
| Aragonte napisał/a: | znam z autopsji taki wdzięczny przypadek, że zazdrosny starszy braciszek usiłował młodszemu wydłubać oko scyzorykiem - i nie, to wcale nie jest żart A po dorośnięciu opiekował się młodszym i nawet, w stosownym wieku i okolicznościach, kupował prezerwatywy... |
Ja tyz taki mam w mojej rodzinie. 7 corek i nagle wreszcie wyczekany syn. Przez 3 lata cholubiony, rozpieszczany przez rodzicow i siostry. I po 4 latach pojawil sie brat, kolejny syn. Wujek chodzil i ciagle mowil, zeby utopic to "dziećko". W koncu topi sie niechciany psi i koci przychowek, to dlaczego nie tego bachora? Wzial nwet sprawe w swoje rece, ale w ostatniej chwili go powstrzymano. A potem do konca zycia obaj bracia zyli w wielkiej przyjazni, byli najmocniej zwiazani wsrod calego rodzenstwa. Gdy starszy zmarl przedwczesnie mlodszy wychowal jego dzieci razem z wlasnymi.
I taki schemat rowniez istnieje - ale przeciez nie ma tylko jednego schematu psychologicznego. Zawsze jest ich kilka, a schemat brata-opiekuna przy braku przyjazni pomiedzy rodzenstwem i bliskosci rowniez funkcjonuje w psychologii i jest faktem. W tym przypadku jest widoczny niemal jak na dloni...
| Aragonte napisał/a: | | Wcale nie jestem pewna, że taki rzeczywisty Sherlock byłby kiepski w odgrywaniu różnych ról, które mu są do czegoś tam potrzebne - raczej nie, jeśli miałoby to być zgodne z literackim pierwowzorem. |
Bo literacki pierwowzor byl socjopata, ale ten filmowy poszedl juz swoja sciezka
| Aragonte napisał/a: | Może... Ale niestety jestem sceptyczna, bo znam już trochę strategie Moffata i Gatissa, twórców tego serialu. Oni nie zaoferują rozwiązania, które nasuwa się połowie internautów - zdajesz sobie chyba sprawę, że śledzą FB i różniaste fora, nawet jeśli nie osobiście, to przez pośredników? Wolę obstawiać rozwiązanie, które jest mniej oczywiste. I które gorzej świadczy o Sherlocku.
W żadne teorie (bo i takie się pojawiają), że niby roztajał i coś się kroi między nim a Molly, w ogóle nie wierzę. |
Nieee, nie ma szans na teorie romantyczno-sherlokowo-molly'owe. Ale sadze, ze w chwili krecenia odcinku, tworcy mieli juz gotowy scenariusz pierwszego kolejnejn serii. Sama wiesz, jak sie pisze powiesc. Aby byc konsekwentnym, trzeba miec z gory okreslony plan. Moze i dokonaja zmian w szczegolach, ale ogolny schemat bedzie ten sam. No i rozwiazanie smierci Sherlocka - przeciez jak dotychczas kazdy szczegol byl istotny - a w smierci SH mamy tych szczegolow az nadto: od oszolomienia Watsona przypadkowa kolizja z rowerzysta, przez nagle pojawienie sie lekarzy i calkiem sporej grupy ludzi, kilkunastu rak odciagajacych Johna od zwlok Sherlocka. On tylko rzucil okiem na zwloki i zbadal puls - tylko tyle zdazyl. Zaraz potem go odciagnieto. Jak czesto sie zdarza, ze obce osoby odciagaja lekarza od miejsca wypadku?
Nie wierze, ze Moffat i Gatiss pojda na szok-end-szol za cene realizmu. Zbyt wysoko cenia sobie jakosc serialu i jego kultowosc (bo juz takowym jest - nie ma co ukrywac), aby to poswiecic na dziecinna przekore i chec zaskoczenia za wszelka cene.
Tak czy inaczej Sherlock w scenie rozmowy z Molly posrednio przyznal sie, ze odbiera ja jako przyjaciolke. Bez erotycznego aspektu - nawet jesli ona sie w nim durzy. Znamy czesc tej rozmowy, ale w poczatkach nie widac niczego, co mogloby sugerowac, ze Sherlock wykorzystuje jej afekt do manipulacji. Raczej uswiadamia sobie, ze ma w poblizu kogos, komu moze zaufac na rowni z Johnem, kto jest wobec niego lojalny i przyjacielski, a jednoczesnie nie tylko Moriarty o nim nie wie ( bo on raczej mogl odniesc wrazenie ze Molly jest urazona - zreszta on rowniez patrzyl na Molly przez pryzmat wzroku Sherlocka i raczej sie z nia nie liczyl jako potencjalnym partnerem Sherlocka), jak rowniez zabojcy i swiecznikowy John. Jak dla mnie Sherlock nie zdawal sobie sprawe z prawdziwej lojalnosci Molly. Najprawdopodbniej rzadko ja w swoim zyciu zaznal, a jak wiadomo inteligencja emocjonalna nie stanowila jego najmoceniejszej strony Wraz z uswiadomieniem jej sobie opracowal plan, w ktorym niezbedna byla pomoc kogos "niewidzialnego", a John do takich osob nie nalezal.
Anaru - Pią 03 Lut, 2012 12:45
| milenaj napisał/a: | | W przedświątecznym Wprost był duży artykuł o Holmsie książkowym i jego preferencjach między innymi. Poszukam, może się jeszcze wala po domu. |
| milenaj napisał/a: | Mój egzemplarz Wprost niestety uległ spaleniu jako podpałka do pieca. |
Czy ktoś wrzucił artykuł czy wrzucić? Pytam, bo mam jeszcze 21 stron wątku do nadrobienia, a po kolei grzecznie czytam
Mithiana - Pią 03 Lut, 2012 13:19
| Anaru napisał/a: | | Czy ktoś wrzucił artykuł czy wrzucić? |
Wrzucić, wrzucić!
Aragonte - Pią 03 Lut, 2012 13:42
| Mithiana napisał/a: | | Anaru napisał/a: | | Czy ktoś wrzucił artykuł czy wrzucić? |
Wrzucić, wrzucić! |
Wrzucić, wrzucić koniecznie!
Aragonte - Pią 03 Lut, 2012 14:09
| AineNiRigani napisał/a: | Wystarczy zaobserwowac relacje pomiedzy Sherlockiem, a Sebastianem. To jest widoczne jak na dloni. Co gorsza, SH ciagle to boli - i to rowniez widac.
Ergo? Skoro boli, nie moze byc socjopata |
Tego, żeby go to nadal bolało, to w zasadzie nie widzę Ja tam mam wrażenie, że SH uodpornił się na krytykę - dzieckiem już nie jest, kiedyś go to bolało, ale już nie. W jakimś sensie jest dla niego normą, że odstaje od otoczenia, że mówią mu "piss off" i tym podobne miłe rzeczy Więcej - może nawet traktuje to jak potwierdzenie swojej wyjątkowości?
Za to jest rozbrajająco wrażliwy na pozytywne sygnały, tzn. konkretnie na pochwały i pochlebstwa - dostawał to od Johna, w pewnym stopniu pewnie od Lestrade'a, pani Hudson i pewnie od różnych osób, którym dzięki swemu śledztwu pomógł (przypomina mi się od razu ten restaurator ze Study in Pink ). No i przez jakiś czas mógł karmić się pochwałami prasy - wiemy, jak się to zakończyło - chociaż to chyba nie to samo, co podziw w oczach innego człowieka. Ładna była też jego reakcja na słowa Irene, że lubi detektywów i "brainy is the new sexy" Toż Sherlockowi po raz pierwszy język się zaplątał i zaczął mówić coś innego ("this is good..."), niż zamierzał W takich momentach jest całkowicie ludzki i - jak pisałam wcześniej - rozbrajający. W każdym razie ja tak go odbieram.
| Aine napisał/a: | Po pierwsze Mycroft nie lubi Sherlocka. To jego brat i czuje sie z nim zwiazany, ale de facto go nie lubi. Wiec jego opinie moga byc stronnicze.
Poza tym Mycroft powiedzial, ze nie tyle Sherlock dzialal matce na nerwy, co wzajemna wrogosc pomiedzy bracmi. |
A licho ich tak wie, każdy z nich trzyma się własnej wersji jak buldog i słyszy to, co chce słyszeć Sam Mycroft pewnie do żadnej niechęci do brata by się nie przyznał, moim zdaniem postrzega Sherlocka jako agresywnego, a w sobie winy nie widzi.
Dialog z końcówki SIP wyglądał tak:
SH: What are you doing here?
Mycroft: As ever, I'm concerned about you.
SH: Yes, I've been hearing about your "concern".
Mycroft: Always so aggressive. Did it never occur to you that you and I belong on the same side?
SH: Oddly enough, no.
Mycroft: We have more in common than you'd like to believe. This petty feud between us is simply childish. People will suffer. And you know how it always upset Mummy.
SH: I upset her? Me? It wasn't me that upset her, Mycroft.
I nadal wierzę w to, że Moffat i Gatiss postarają się nas zaskoczyć - a jak było na początku II sezonu??? Czy ktokolwiek to przewidział? A oni w końcu czytają teorie internautów i już teraz radośnie obwieszczają (może trochę trollując ), że nikt nie zgadł prawdy, że omijamy jakiś ważny szczegół, jakiś detal w zachowaniu Sherlocka, który był totalnie out od character.
No to idę myśleć
Anonymous - Pią 03 Lut, 2012 15:12
| Aragonte napisał/a: | Ja tam mam wrażenie, że SH uodpornił się na krytykę - dzieckiem już nie jest, kiedyś go to bolało, ale już nie. W jakimś sensie jest dla niego normą, że odstaje od otoczenia, że mówią mu "piss off" i tym podobne miłe rzeczy Więcej - może nawet traktuje to jak potwierdzenie swojej wyjątkowości? |
A ja widze to wlasnie najmocniej w relacjach z Sebastianem. Na co dzien, gdy ma do czynienia z policja ma bardzo szczelny mur, jest uodporniony, ale tutaj spotkal kolege z przeszlosci. Osobe, ktora go wysmiewala, ktora jednoczesnie kompletnie lekcewazyla jego umiejetnosci mimo ze z nich korzystala. Sebastian sie w ogole nie zmienil - byl gwiazda i pozostal gwiazda. W relacjach z Sherlockiem bardzo widoczne bylo to, jak przypuszczalnie traktowali go rowiesnicy w przeszlosci. Sebastian pochodzil z okresu przedmurowego i wlasnie on mogl ten mur podburzyc. Dlaczego niby Sherlock sklamal, ze rozmawial z sekretarka? Gdyby chcial potwierdzic swoja wyjatkowosc, bylby dumny ze swojej dedukcji, a tymczasem on jej zaprzeczyl - chcial byc bardziej zwyczajny. To tez jest pozostalosc po przeszlosci. Sadze, ze walka Sherlocka byla dluga, najpierw chcial byc ":normalny", a dopiero potem pogodzil sie ze swoja wyjatkowoscia. Moze nie jestem geniuszem, ale to przerabialam.
| Aragonte napisał/a: | Za to jest rozbrajająco wrażliwy na pozytywne sygnały, tzn. konkretnie na pochwały i pochlebstwa - dostawał to od Johna, w pewnym stopniu pewnie od Lestrade'a, pani Hudson i pewnie od różnych osób, którym dzięki swemu śledztwu pomógł (przypomina mi się od razu ten restaurator ze Study in Pink ). No i przez jakiś czas mógł karmić się pochwałami prasy - wiemy, jak się to zakończyło - chociaż to chyba nie to samo, co podziw w oczach innego człowieka. Ładna była też jego reakcja na słowa Irene, że lubi detektywów i "brainy is the new sexy" Toż Sherlockowi po raz pierwszy język się zaplątał i zaczął mówić coś innego ("this is good..."), niż zamierzał W takich momentach jest całkowicie ludzki i - jak pisałam wcześniej - rozbrajający. W każdym razie tak go odbieram. |
Dokladnie,. I to wlasnie potwierdza moje przypuszczenia, ze nie byl socjopata
[quote="Aragonte"] | Aine napisał/a: | A licho ich tak wie, każdy z nich trzyma się własnej wersji jak buldog i słyszy to, co chce słyszeć Sam Mycroft pewnie do żadnej niechęci do brata by się nie przyznał, moim zdaniem postrzega Sherlocka jako agresywnego, a w sobie winy nie widzi. |
Kiedy to tez jest standart wpisujacy sie w role Brata - Opiekuna. Starszy brat zalewa swoja opieka mlodszego - bo tak robil przez cale swoje zycie. A mlodszy bedzie reagowal agresja - w ramach instynktu samozachowawczego.
Przeciez wiesz, jakie mialam przeprawy z bratem. Bylam rownie agresywna. I moj brat tez nie widzial w sobie zadnej winy - przeciez wiadomo, ze nie mam racji, bo jestem jeszcze dzieckiem. Niewazne, ze 30-letnim niemal, ale dzieckiem.
Osobiscie jestem przekonana, ze scena basenowa zostala nakrecona w tym samym momencie w calosci - juz nawet nie tylko kwestia kontynuacji, co rowniez i lobbystyki i pieniedzy. Przeciez to miejsce publiczne jest, koszty zwiazane z zamknieciem, zebraniem ekipy. Po co to robic dwa razy? Na pewno poczatek II sezonu nakrecono wraz z zakonczeniem I
I podobnie bedzie w przypdku smierci Sherlocka. To tez miejsce publiczne, wchodzi kwestia zamkniecia ulic, zebrania ekipy itd. Maja to robic ponownie? Aby zachowac kontynuacje musialo to zostac napisane razem. A gdy Sherlock bedzie wyjasnial szczegoly ten sam wypadek bedzie pokazany z innej kamery - ale zdejcia juz na pewno sa zrobione
BeeMeR - Pią 03 Lut, 2012 18:02
| Cytat: | | A ja widze to wlasnie najmocniej w relacjach z Sebastianem | czy tylko ja nie mam pojecia kim jest rzeczony Sebastian?
Aragonte - Pią 03 Lut, 2012 18:19
| BeeMeR napisał/a: | | Cytat: | | A ja widze to wlasnie najmocniej w relacjach z Sebastianem | czy tylko ja nie mam pojecia kim jest rzeczony Sebastian? |
Pociesz się, że mnie też parę chwil zajęło, zanim sobie przypomniałam
Sebastian to ten kolega SH ze studiów, znany bankier, który go poprosił o pomoc w II odcinku pierwszej serii.
I na prośbę Agn przemycam tu małą reklamę: w Matrasie jest promocja na "Księgę dokonań wszystkich Sherlocka Holmesa"
http://www.matras.pl/ksie...ka-holmesa.html
Agn - Pią 03 Lut, 2012 22:36
W księgarniach bezpośrednio jest taniej - wychodzi 41,93 zł, jakby ktoś reflektował, to w sumie ładny grosz zaoszczędzi...
*Agn w szale pakowania*
*zatrzymuje się*
*przeciera oczka*
*przygląda się raz jeszcze*
No nie mogę...
Patrzcie, co tam jest napisane pod tym Sherlockiem!!!
| Matras w pijanym widzie napisał/a: | | Kategoria: Nowości; Promocje; Literatura sensacyjna, kryminał, horror; Bolek i Lolek poznają świat; |
Te dwie ostatnie mnie szczególnie urzekły. Właściwie to ta ostatnia to nawet bardziej.
| Aragonte napisał/a: | Brzydal może być Elitarna uroda, o! |
KWIK!!! Ładne określenie!
| Aragonte napisał/a: | | W żadne teorie (bo i takie się pojawiają), że niby roztajał i coś się kroi między nim a Molly, w ogóle nie wierzę. |
What the...?!
| AineNiRigani napisał/a: | zdejcia juz na pewno sa zrobione |
Oczywiście, że są. Twórcy już to obwieścili światu.
| Aragonte napisał/a: |
Pociesz się, że mnie też parę chwil zajęło, zanim sobie przypomniałam |
*podbudowywuje swoje rozbuchane ego* Jak raz ja od razu sobie przypomniałam. Trafiło się ślepej kurze ziarno.
milenaj - Pią 03 Lut, 2012 23:21
O Freemanie:
http://zpopk.blox.pl/html#axzz1lDwkvTTw
Aragonte - Sob 04 Lut, 2012 00:39
Jak zwykle ciekawy wpis u zwierza popkulturalnego Dzięki za namiar.
| Yvain napisał/a: | Cóż to zjawisko pięknego brzydala, zdarza się jak kometa, raz na jakiś czas.
Kiedyś taką elitarną urodę miał dla wielu pań Belmondo, dla mnie osobiście ma ją oprócz SH także Willem Dafoe |
Popieram - chociaż może miałabym na myśli Willema parę latek wstecz
A Benedict jest dla mnie tak obiektywnie mało przystojny - ale jednocześnie fascynujący jak diabli
A teraz bardziej merytorycznie
Ponieważ Sherlock BBC ma dłuuugą przerwę, to poszłam za ciosem i oglądam kolejny raz ewentualnie sięgam po te "Sherlocki", których nigdy wcześniej (chyba... skleroza jednak mogła mnie już dopaść ) nie miałam okazji obejrzeć. Z przypominanych są odcinki serii Granady z Jeremy'm Brettem, a z nowości rosyjska seria o SH z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - moim zdaniem po staroświecku urocza
Ale najpierw napiszę o swoim - może nie aż tak absurdalnym - skojarzeniu, które pojawiło się u mnie podczas końcówki "The Final Problem" z Jeremym Brettem. Otóż końcowy pojedynek Holmesa i Moriarty'ego skojarzył mi się... ze starciem między Gandalfem i Balrogiem w Morii Nawet "you shall not pass!" mi się wyrwało
Nie jest to zarzut, absolutnie - to po prostu uwaga kogoś, kogo ubawiło to, jak przeplatają się pewne motywy w literaturze i filmie
A rosyjski Sherlock fajny jest Wbrew temu, co pisał[a] Sherlockista na swoim blogu, wódeczki na ekranie na razie nie zauważyłam (ale mogło mi umknąć, bo naprzemiennie wyszywam i zerkam w ekran ), ale zderzenie słowiańskiego języka i konwencji brytyjskości jest bardzo wdzięczne W każdym razie bawię się nieźle
Wyczytałam gdzieś, że Rosjanie ciut ocenzurowali Doyle'a, w związku z czym o kokainie nie było mowy. Fajka się pojawia, owszem, ale Sherlock palnął raz mówkę, jak to palenie szkodzi zdrowiu, kiedy jego małoletni szpiegowie-ulicznicy poprosili go o cygaro
Najwyraźniej cenzura zadziałała
Agn - Sob 04 Lut, 2012 07:15
| Aragonte napisał/a: | A rosyjski Sherlock fajny jest Wbrew temu, co pisał[a] Sherlockista na swoim blogu, wódeczki na ekranie na razie nie zauważyłam (ale mogło mi umknąć, bo naprzemiennie wyszywam i zerkam w ekran ), ale zderzenie słowiańskiego języka i konwencji brytyjskości jest bardzo wdzięczne W każdym razie bawię się nieźle
Wyczytałam gdzieś, że Rosjanie ciut ocenzurowali Doyle'a, w związku z czym o kokainie nie było mowy. Fajka się pojawia, owszem, ale Sherlock palnął raz mówkę, jak to palenie szkodzi zdrowiu, kiedy jego małoletni szpiegowie-ulicznicy poprosili go o cygaro |
Kiedy przyjedziesz do Wrocławia... *znacząco zawiesza głos*
Świetny ten post o Freemanie! No i dobra - ktoś widział The Office? | Yvain napisał/a: | Kiedyś taką elitarną urodę miał dla wielu pań Belmondo, dla mnie osobiście ma ją oprócz SH także Willem Dafoe |
Belmondo to nie moja elita. Ale Dafoe już tak. I jeszcze dorzuciłabym do tego worka Vincenta Cassela. Mogę?
Yvain - Sob 04 Lut, 2012 08:41
Vincent baardzo pasuje
Ania Aga - Sob 04 Lut, 2012 16:53
http://merlin.pl/Sherlock...t/2,998085.html
Aragonte - Sob 04 Lut, 2012 17:55
Wrzucałam już info o polskim wydaniu
Ale dzięki
Admete - Sob 04 Lut, 2012 19:13
Oni sobie tyle życzą za jeden odcinek? Właśnie obejrzałam dodatki z pierwszej serii. Nie dziwię się, że ten serial jest tak dobrze zrobiony - pracowało przy nim mnóstwo inteligentnych, oddanych swojej pracy ludzi, którzy na dodatek dostali na realizację swoich pomysłów odpowiednią ilość pieniędzy. Na pewno kupię sezon 2, jak juz troszke potanieje. Mój podziw dla twórców serii jeszcze wzrósł.
Agn - Sob 04 Lut, 2012 19:55
| AineNiRigani napisał/a: | | Ojcze moj, czy ja moge przez Twoje rece zamowic sobie w/w ksiege sherlockowa? Moze cus jeszcze - niekoniecznie w tej chwili, bo mam na oku, a tyz w podobnej cenie... |
Życzysz sobie, by ci nabyć i przechować? Nie ma sprawy.
| AineNiRigani napisał/a: | | Ale taki Ray Winstone doskonale wpasowuje sie w schemat |
Oooo, Ray jak najbardziej! Choć on ma innego typu urodę. Nie trudną, a misiowatą. Strasznie mi się taki misiowy podoba.
Dobra, to teraz się chwalę, a co!
Mam moją koszulkę. Aragonte, to ta "w kwiatki".
Wybaczcie zły wygląd oblicza - nie dość, że mi zimno wyskoczyło, to jeszcze umęczonam po podróży, wyziębiona, ale już w dobrym humorze - zjadłam obiad! Ha!
PS Ja naprawdę, naprawdę, naprawdę walczę z tym Skypem, ale on mnie chyba nie lubi.
Yvain - Sob 04 Lut, 2012 20:48
Świetna koszulka zazdraszczam
Admete - Sob 04 Lut, 2012 20:52
I bardzo ładnie w niej wyglądasz
Aragonte - Sob 04 Lut, 2012 22:45
Potwierdzam, bardzo Ci w niej ładnie, Agn
I zazdroszczę Ci okrutnie tej koszulki
Anonymous - Nie 05 Lut, 2012 01:22
| Agn napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | Ojcze moj, czy ja moge przez Twoje rece zamowic sobie w/w ksiege sherlockowa? Moze cus jeszcze - niekoniecznie w tej chwili, bo mam na oku, a tyz w podobnej cenie... |
Życzysz sobie, by ci nabyć i przechować? Nie ma sprawy. |
Zyczem sobiem razem z historia sredniowieczna Irlandii w w/w ksiegarni, ktora mialam dzika rozkosz nawiedzic ja nawiedziwszy w ostatnim dniu starego roku... I myslalam sobie nanonczas, ze to jest to miesce, pomne tylu chwalebnych (lub i nie) wydarzen i sytuacji, ze najszla dla mnie wiekopomna chwila i w ogole...
Dzis czytajac odpowiedni watek mam przed oczami to chwalebne miejsce...
| Agn napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | Ale taki Ray Winstone doskonale wpasowuje sie w schemat |
Oooo, Ray jak najbardziej! Choć on ma innego typu urodę. Nie trudną, a misiowatą. Strasznie mi się taki misiowy podoba.
|
Ja uwielbiam misiow - dlaczego niby swe blekitne oczeta skierowalam na Watsona? Mis to dla mnie ideal faceta - krepa sylwetka, czesto umiesniona lub z brzuszkiem - tak czy siak, jest sie do czego przytulic.
| Agn napisał/a: | Mam moją koszulkę. Aragonte, to ta "w kwiatki". |
Kurcze, tez sobie zamowilam takowa, tylko czcionka inna...
| Agn napisał/a: | PS Ja naprawdę, naprawdę, naprawdę walczę z tym Skypem, ale on mnie chyba nie lubi. |
Bo skype nie lubi swiezakow. Juz tak ma Masz jeszcze tydzien na wzajemne obwachanie...
Aragonte - Nie 05 Lut, 2012 01:42
Miś jest dobry do przytulania, ale chyba mi nie wystarcza
Agn, czy Ty zamówiłaś gotową koszulkę? Może zmałpuję z Ciebie i zrobię sobie podobną na zamówienie - co prawda mam też namiar na sklep sprzedający Sherlockowe koszulki, ale akurat takiej nie mają.
http://sherlock.cupsell.pl/
A tak w ogóle to sterroryzowałam dzisiaj Praedzio, która nierozważnie przyznała się, że nie kojarzy, kto właściwie jest na avku Agn (sic! ), i zmusiłam do obejrzenia prawie całego odcinka "A Scandal in Belgravia"
I ciągle nie mam Skype'a - chlip...
Anonymous - Nie 05 Lut, 2012 02:06
Kobielki, konfigurujcie Skype, bo jako osoba doswiadczona niejako w onlinowym omawianiu moge powiedziec, ze konferencja sie sprawdza - po warunkiem, ze w razie poglosu dzwieku, zaciszy sie swoj. Czasem lepiej miec cudzy, kiepski jakosciowo dzwiek, niz wlasny oddaloby o 1 sekunde z czkawka slowna potwarzajaca 1 zdanie kilkakrotnie...
|
|
|