Fantastyka - LOTR
Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 01:42
Mam dokladnie jak Kasiek. Przy przystani juz jestem lekko znuzona - zreszta i tak ogladam domomentu pojawienia sie wielkich orlow i potem przewijam do napisow (i rysunkow) koncowych
Admete - Pią 21 Paź, 2011 06:34
Ja nie jestem znuzona Płaczę od momentu gdy Gandalf rozmawia z Pippinem w Gondorze Czytam sobie niespiesznie i na pewno bedę teraz dokładnie porównywać film z ksiązka.
Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 10:38
Rysunki są czaderskie, nie wiem, czy scena nad przystanią mnie nuży, ale na pewno nie wzrusza, muzyka jest piękna, nie powiem, ale wszystko jest tak nienaturalnie świetliste, ża jakoś mnie to nie rusza... Ja rozumiem Riellę, bo oto jej Galadriela odpływa do Valinoru, ale mnie to po prostu nie rusza...
Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 11:48
za kazdym razem, gdy widze caly ten lukier w zakonczeniu zastanawiam sie jak mozna bylo zrobic taki kiczowaty koniec ...
Admete - Pią 21 Paź, 2011 14:57
Ja mam zupełnie inny odbiór - u mnie się to łączy z ksiązką, a na końcu ksiązku zawsze odczuwam smutek. Nie rozumiem jaki lukier. Jest tak jak w książce, znaczy, że lukier jest też u Tolkiena. Koniec ery...
Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 16:52
W tym przyadku obraz podany na tacy jest zbyt ckliwy. Noremalnie buzi-buzi i Mniszkowna w jednym. A Tolkienowi do Mniszkownej jednak bardzo daleko.
Zastanawiam sie, czy to kwestia medium, czy scenariusza i realizacji...
Admete - Pią 21 Paź, 2011 17:18
Ja tam widzę dużo większe uchybienia w przenoszeniu książki na ekran. Prawdziwe uchybienia i duże błędy. Źle jest poprowadzony w filmie cały wątek związany z Gondorem. Rohan im wyszedł, Gondor skopali prawie na całej linii. Przede wszystkim źle skonstruowano w filmie postać namiestnika. Niestety nie jestem w stanie oglądać niektórych fragmentów tego wątku, muszę przewijać. Szkoda bardzo, bo John Noble jest dobrym aktorem. We Fringe uwielbiam go jako szalonego ( właśnie - szalonego ) naukowca i ojca. Rozbudowanie wątku Arweny można zrozumiec i zaakceptować ( to film, musi być jakaś ładna panna, a Liv wyglądała zjawiskowo i miała piękne stroje ), to zmiany historii przekucia Narsila - Andurila już nie. Wędrówka Sama i Froda w towarzystwie Golluma jest moim zdaniem rewelacyjna - ale tutaj trzymali się dośc wiernie oryginału. Zabicie Sarumana - idiotyczne, ale chcieli sie pzobyć postaci, bo nie mieli zamiaru kręcić porządków w Shire. Skrócenie początku - jak się Frodo wybierał z Bag End - logiczne, to film nie serial Zwiększył się dramatyzm.
Co do końcówki - zalezy od nastroju. Jak jestem w sentymentalnym i użalam się sama nad sobą, to mogę płakać już od początku trzeciej cześci, aż do końca
achata - Pią 21 Paź, 2011 18:00
A ja też nie lubię filmowej przystani- taka jakaś jest przemalowana, że i trudno się wzruszyć.
Czytając książkę miałam wizję mglistego chłodnego, szarego poranku, takiego bardzo zwykłego gdy dopiero po rozwianiu się mgły opada "powłoka tego świata" i robi się bajkowo. Ta scena powinna być bardziej "trzeźwa", wtedy łatwiej byłoby mi odczuć jej znaczenie- że jednak pokonanie pierścienia wymagało ofiar, pewne rany są zbyt głębokie itp.
I jeszcze ojcowski gest całowania Sama w czoło przez Froda. Kompletnie mi nie pasuje- zbyt Froda wywyższa a Elijah już od połowy dwóch wież irytował mnie swoją cierpiętniczą miną
Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 21:53
Achato ślicznie to opisujesz.
Ja dostałam zlecenie i potrzebne mi filmy z lektorem, chociaż LOTR jest już tak zajechany przeze mnie, że musze ściubić kase coby uciułać na wydanie reżyserskie. Chyba, że ktoś ma lewą wersję i ma jak się podzielić.
Deanariell - Pią 21 Paź, 2011 22:10
| lady_kasiek napisał/a: | | wszystko jest tak nienaturalnie świetliste |
Efekt jak najbardziej zamierzony mniemam. W końcu odpływają do Valinoru, czyli jakby odchodzą ze świata do raju, w dodatku nadal żywi - to raczej nie jest naturalna sytuacja.
| lady_kasiek napisał/a: | | rozumiem Riellę, bo oto jej Galadriela odpływa do Valinoru |
Cieszę się, że ktoś mnie rozumie. Faktycznie, jak na identyfikującą się z Noldorami osobę przystało, jest to niewątpliwie temat bliski memu sercu. Mnie się podoba to rozmyte światło i zamazujące się kontury.
Widać lubię lukier - najchętniej zlizywać z ciastek. Poza tym chciałam zauważyć, iż elfy u Tolkiena momentami bywają ewidentnie świetliste w opisach.
| achata napisał/a: | | Elijah już od połowy dwóch wież irytował mnie swoją cierpiętniczą miną |
A jaki miał być? Szczęśliwy i radosny? W końcu Frodo w Mordorze był już u kresu sił, cierpiał pod wieloma względami - psychicznie i fizycznie.
Anonymous - Pią 21 Paź, 2011 23:55
| Admete napisał/a: | Ja tam widzę dużo większe uchybienia w przenoszeniu książki na ekran. Prawdziwe uchybienia i duże błędy. Źle jest poprowadzony w filmie cały wątek związany z Gondorem. Rohan im wyszedł, Gondor skopali prawie na całej linii. Przede wszystkim źle skonstruowano w filmie postać namiestnika. Niestety nie jestem w stanie oglądać niektórych fragmentów tego wątku, muszę przewijać. Szkoda bardzo, bo John Noble jest dobrym aktorem. We Fringe uwielbiam go jako szalonego ( właśnie - szalonego ) naukowca i ojca. Rozbudowanie wątku Arweny można zrozumiec i zaakceptować ( to film, musi być jakaś ładna panna, a Liv wyglądała zjawiskowo i miała piękne stroje ), to zmiany historii przekucia Narsila - Andurila już nie. Wędrówka Sama i Froda w towarzystwie Golluma jest moim zdaniem rewelacyjna - ale tutaj trzymali się dośc wiernie oryginału. Zabicie Sarumana - idiotyczne, ale chcieli sie pzobyć postaci, bo nie mieli zamiaru kręcić porządków w Shire. Skrócenie początku - jak się Frodo wybierał z Bag End - logiczne, to film nie serial Zwiększył się dramatyzm.
Co do końcówki - zalezy od nastroju. Jak jestem w sentymentalnym i użalam się sama nad sobą, to mogę płakać już od początku trzeciej cześci, aż do końca |
Zawsze powtarzalam to wszystko niemal co do joty. Natomiast dorzucam do tego koncowke
Sadze, ze moze to tez jest kwestia mojej prozaicznej natury - trudno mi zaakceptowac takie ckliwe cus...
A do przeryczenia wole Zakochana Jane lub Don't stop believing i kilka inkszych
Admete - Sob 22 Paź, 2011 09:31
A niekoniecznie - prozaiczna to ja jestem do bólu. A na Zakochanej Jane nie płakałam nigdy i nie będę płakac. Może więc to zależy od osobistych upodobań. Zakochaną Jane widziałam tylko raz i film mi się nie podobał. Dla mnie jest absolutnie nieprawdziwy w uczuciach. O wiele częściej irytują mnie wątki romansowe i na nich się nie wzruszam wcale. W zakończeniu LOTR nie ma romansu i dzięki temu mogę się łatwiej wzruszyć.
A żeby tak nie narzekać ciagle. W filmowym LOTR jest wele pięknych momentów - większych i mniejszych. Strasznie lubię ten mały fragment filmu, gdy Sam i Frodo widza zwalony posąg gondorskiego władcy i słońce tworzy na głowie króla koronę z promieni.
Anonymous - Sob 22 Paź, 2011 11:55
Wciąż wałkuję Władcę, robię na szydełku, wprawdzie wczoraj popijałam zacne trunki, bo moje życie jest żałosne, ale to nie jest ważne, uwielbiam ten film. Po prostu kocham. Ja widziałam odpływanie do Valinoru góra dwa razy, bo zwykle skaczę do piosenki.
Admete - Sob 22 Paź, 2011 14:23
A ja nie lubię piosenki z ostatniego filmu. Nie leży mi jakoś...Uwielbiam króla Theodena. Kasiek widze, że masz latarnię na avku
Anonymous - Sob 22 Paź, 2011 14:43
Na chwilę zmieniłam obiekt, coby Nazgul się nie opatrzył.
Deanariell - Sob 22 Paź, 2011 18:26
| Admete napisał/a: | | słońce tworzy na głowie króla koronę z promieni |
A nie z kwiatów, takich białych? Słońce ją chyba podświetliło.
Admete - Sob 22 Paź, 2011 18:35
Były kwiaty, ale to dopiero słonce sprawiło, że powstała korona.
Deanariell - Sob 22 Paź, 2011 18:37
| Admete napisał/a: | | Były kwiaty, ale to dopiero słonce sprawiło, że powstała korona. |
O to mi chodziło. Bo już myślałam przez chwilę, że mi się te kwiaty tam przywidziały.
Admete - Sob 22 Paź, 2011 22:31
Miałam juz wybrany fragment do pokazania różnicy stylu tłumaczenia Frąców i Skibniewskiej, i porównania z oryginałem,a le na razie mi się nie chce przepisywać Za to oglądam Spn.
Deanariell - Nie 23 Paź, 2011 15:43
Jak Ci się zachce, to rzuć przykładem, bo to zaczyna się robić ciekawe.
Admete - Nie 23 Paź, 2011 19:11
Na tym fragmencie u Frąców zatrzymałam sie pierwszy raz, bo mi cos nie pasowało:
"Żeglują, żeglują przez Morze, płyną na zachód i nas zostawiają - powiedział ze smutkiem Sam, potrząsając głową."
Skibniewska:
"Płyną, płyną, płyną za Morze, przeprawiają się na Zachód i porzucają nas - rzekł Sam niemal śpiewnie i potrząsnął głową uroczyście i smutno."
U Skibniewskiej spiewność sie pojawia, jest bardzo ładna instrumentacj głoskowa, aliteracja. Zauważcie, ile razy pojawia się głoska 'p'.
Znów Frącowie:
"Prom sunął z wolna po wodzie. Bucklandzki brzeg majaczył coraz bliżej. Sam, który jako jedyny z towarzystwa nie był dotąd za rzeką, patrzył na leniwy, bulgoczący nurt z dziwnym wrażeniem, że dawne życie zostaje za nim we mgle i że na drugim brzegu czeka na niego tajemnicza przygoda."
Skibniewska:
"Prom sunął z wolna po wodzie. Brzeg bucklandzki zbliżał się ku nim. Z całej kompanii tylko Sam nigdy dotychczas nie był za rzeką. Patrząc, jak leniwy nurt z chlupotem przelewa się wzdłuż burty, Sam miał dziwne wrażenie: życie zostało za nim we mgle, a przed nim była ciemność i przygoda."
U Skibniewskiej zdania są krótsze, tak jak w tym samym fragmencie u Tolkiena ( sprawdzałam ). Większa płynność tekstu. Lepszy stylistycznie dobór słów. Mam wrażenie, że ona miała większy talent odnośnie naszego języka, dzięki temu jej tłumacznie jest lepsze. Nie wystarczy być dobrym filologiem angielskim, trzeba mieć jeszcze duże wyczucie własnego języka, niemal talent literacki. Niestety w naszych czasch niewielu jest dobrych tłumaczy. Zdarzają się i owszem w dużych wydawnictwach, przy tłumaczenaich ambitniejszych tekstów. Dobremu tłumaczowi trzeba zapłacić i dać odpowiednią ilość czasu na tłumaczenie.
Aragonte - Nie 23 Paź, 2011 19:18
Mam na półce wszystkie te tłumaczenia (przyznam, że Frąców nigdy nie doczytałam do końca), ale kiedy tak patrzę na wklejane fragmenty, to zgadzam się z Tobą, Admete - Skibniewska brzmi lepiej.
Admete - Nie 23 Paź, 2011 19:21
A czy mogłabyś dorzucić te same fragmenty w tłumaczeniu Łozińskiego? Jak znajdziesz czas Ona miała talent do tworzenia takiego magicznego nastroju.
Aragonte - Nie 23 Paź, 2011 19:31
| Admete napisał/a: | A czy mogłabyś dorzucić te same fragmenty w tłumaczeniu Łozińskiego? Jak znajdziesz czas Ona miała talent do tworzenia takiego magicznego nastroju. |
Jasne, niech no je tylko odszukam
Aragonte - Nie 23 Paź, 2011 19:42
| Admete napisał/a: | Na tym fragmencie u Frąców zatrzymałam sie pierwszy raz, bo mi cos nie pasowało:
"Żeglują, żeglują przez Morze, płyną na zachód i nas zostawiają - powiedział ze smutkiem Sam, potrząsając głową."
Skibniewska:
"Płyną, płyną, płyną za Morze, przeprawiają się na Zachód i porzucają nas - rzekł Sam niemal śpiewnie i potrząsnął głową uroczyście i smutno." |
Łoziński:
Płyną potem, płyną i płyną przez Morze na zachód, opuszczając nas na zawsze - ciągnął Sam głosem smutnym i poważnym, ale Tado tylko się zaśmiał.
J.R.R. Tolkien
'They are sailing, sailing, sailing over the Sea, they are going into the West and leaving us'. said Sam, half enchanting the words, shaking his head sadly and solemny.
| Admete napisał/a: | Znów Frącowie:
"Prom sunął z wolna po wodzie. Bucklandzki brzeg majaczył coraz bliżej. Sam, który jako jedyny z towarzystwa nie był dotąd za rzeką, patrzył na leniwy, bulgoczący nurt z dziwnym wrażeniem, że dawne życie zostaje za nim we mgle i że na drugim brzegu czeka na niego tajemnicza przygoda."
Skibniewska:
"Prom sunął z wolna po wodzie. Brzeg bucklandzki zbliżał się ku nim. Z całej kompanii tylko Sam nigdy dotychczas nie był za rzeką. Patrząc, jak leniwy nurt z chlupotem przelewa się wzdłuż burty, Sam miał dziwne wrażenie: życie zostało za nim we mgle, a przed nim była ciemność i przygoda." |
Łoziński:
Prom wolno, lecz pewnie sunął po wodzie i coraz bliżej mieli do brzegu Brandywiny. Z całej gromadki tylko Sam nigdy jeszcze nie był na drugim brzegu rzeki. Miał teraz dziwne uczucie, że jego stare życie coraz bardziej zapada się w mgłę za plecami, a przed nim rozpościera się czerń tajemnicy i grozy.
J.R.R.T.:
The ferry-boat moved slowly across the water. The Buckland shore drew nearer. Sam was the only member od the party who had not been over the river before. He had a strange feeling as the slow gurgling stream slipped by: his old life lay behind in the mists, dark adventure lay in front.
Przepraszam za ewentualne literówki - na szybko to wpisywałam.
|
|
|