To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Sherlock Holmes - ekranizacje

Anonymous - Śro 01 Lut, 2012 00:29

Instalacja Skype nie stanowi wiekszego problemu - dla sherlocka tego nie zrobicie, kobity?

To mamy termin - weekend. Uscislijmy - sobota, czy niedziela? Osobiscie wole sobote, bo to jest dzien relakacyjny. Trunki tudziez pozywienie kazdy nabywa we wlasnym zakresie.

Agn - Śro 01 Lut, 2012 06:29

Caitriona napisał/a:
Mój świat wrócił raptem do normy :mrgreen:

Nic tak nie prostuje ścieżek, jak kilku wariatów. :mrgreen:
Cytat:
Instalacja Skype nie stanowi wiekszego problemu - dla sherlocka tego nie zrobicie, kobity?

Moja droga, Sherlock, jakkolwiek wielbię ten serial, jest dopiero na drugim miejscu, jeśli chodzi o to, dla kogo ja tego skype'a zainstaluję. Jeno muszę dziada znaleźć. Znaczy się skype'a. ;)
AineNiRigani napisał/a:
o mamy termin - weekend. Uscislijmy - sobota, czy niedziela? Osobiscie wole sobote, bo to jest dzien relakacyjny. Trunki tudziez pozywienie kazdy nabywa we wlasnym zakresie.

Ta sobota? Ale poczekajcie do wieczora, co? Ja będę przed kompem dopiero w okolicach godziny 20... *puppy eyes*
Edycja: A, kicha. W tą sobotę i tak jeszcze nie będę miała słuchawek. :(

BeeMeR - Śro 01 Lut, 2012 06:42

eee, jeśli sobota to wcześniej, proszę, a może się też załapię choć na kawałek fazy :kwiatek:
i też nie w tą sobotę :mrgreen:

starkus - Śro 01 Lut, 2012 08:45

Skype to darmowe oprogramowanie, wpiszcie po prostu w google i wyskoczy strona główna do pobrania. Rozmowy między uczestnikami skype-skype są bezpłatne, a na oglądanie jakoś w trybie konferencji trzeba się połączyć. Ja się chętnie piszę, bo już mi się preteksty kończą do oglądania (wszystkim swoim uczniom pokazałam, w domu stukaja się w głowę), więc chętnie się dołączę, ale także w weekend. Gdzie na FB jesteście? I czy jak ładnie poproszę to dostanę link do audiobooka z Casanową?
A w ogóle to na maj robię plany na wyjazd do Londynu, bo jestem ogrfomną Anglofilką, tudzięż Sherlokofilką;-)

Aragonte - Śro 01 Lut, 2012 10:04

starkus napisał/a:
Gdzie na FB jesteście?

Starkus, na FB jest spora grupa zasherlockowanych, chyba najlepiej odszukać grupę Sherlockiana, część komentarzy dotyczyła np. spotkania fanek SH. W Krakowie już się takie odbyło, ale warszawska grupa też zaczęła się tam formować. Zresztą sama zabrałam głos w tej rozmowie (występuję tam pod forumowym nickiem).

starkus napisał/a:
A w ogóle to na maj robię plany na wyjazd do Londynu, bo jestem ogrfomną Anglofilką, tudzięż Sherlokofilką;-)

Aż tak precyzyjnych planów nie robiłyśmy w tym wątku, ale owszem, parę osób knuło, zastanawiając się na wyjazdem weekendowym do Londynu :wink:

milenaj - Śro 01 Lut, 2012 11:34

Aragonte napisał/a:

starkus napisał/a:
A w ogóle to na maj robię plany na wyjazd do Londynu, bo jestem ogrfomną Anglofilką, tudzięż Sherlokofilką;-)

Aż tak precyzyjnych planów nie robiłyśmy w tym wątku, ale owszem, parę osób knuło, zastanawiając się na wyjazdem weekendowym do Londynu


I nadal zajmuje to ich myśli. :mrgreen:

Anonymous - Śro 01 Lut, 2012 12:49

To umawiamy sie na przyszla sobote 11-go, ok? Bede po rwaniu zeba - to slekka podpuchnieta...
Yvain - Śro 01 Lut, 2012 13:16

Ot, to i ja się chętnie dołączę :mrgreen: tylko jeszcze godzinę trzeba ustalić.
Aragonte - Śro 01 Lut, 2012 16:31

To dużo nas będzie :D

Nius - chyba świeży?

Sherlock wyjdzie na DVD w Polsce - w każdym razie I odcinek jest już zapowiedziany:
http://merlin.pl/Sherlock...t/2,998085.html

Cena - taka se, za trzy odcinki wyjdzie prawie stówa, brytyjskie wydanie I sezonu (czyli trzy odcinki plus dodatki) można było kupić za 5 funtów :roll: Tutaj nic nie wiadomo o żadnych dodatkach :?

Anonymous - Śro 01 Lut, 2012 23:42

wiecie co, ja jestem jak ten Sherlock - zawsze najlepiej mi sie mysli podczas gadania. Zawsze na wszystkie najlepsze pomysly wpadlam w czasie rozmowy i kojarza mi sie one z Basia (bo zazwyczaj byla to rozmowa z nia. Do tej pory jak tylko pomysle sobie o naszym spotkaniu, dziekuje silom wyzszym, ze praktykowalam swoj zwyczaj beszczelnego podsluchiwania i obserwowania ludzi i sie wtedy odezwalam w tej kolejce do dziekanatu. To bylo niczym dotyk przeznaczenia :P ). Nie mam czaszki, ale gadam sobie do roznych rzeczy - czesto na glos. Ale wiedzac jak ludzie na to patrza - zazwyczaj gadam do siebie - majac jakiegos adresata. Od ostatnich niemal 7 lat - jestescie nim Wy (w sensie ludziki na tym forum ). Na Moherach - dzielilam sie ich pieknem z Wami, podobnie bylo na Meteorach, w wielu zakatkach Anglii. Za 2-3 tygodnie jak nawiedze BS 221 rowniez bedziecie ze mna. Bede z Wami gadac i komentowac na biezaco - nawet jesli nigdy mnie nie uslyszycie...
Tak czy inaczej, dzisiaj wstepnie przegadalam Sherlocka i troche chaotycznie, ale dziele sie moimi jakze wiekopomnymi przemysleniami.


Otoz, drogie Panie, przy calej mojej wiedzy pedagogiczno-psychologicznej wychodzi mi, ze Sherlock nie byl socjopata. Ani wysokofuncyjnym, ani nawet dysfunkcyjnym. Nie byl. On byl dokladnie takim, jakim uksztaltowali go ludzie go otaczajacy.
Uwaga, achtung, achtung - tera bendzie psychoanaliza, jakiej swiat nie widzial !
Tych ludzi, ktorzy go uksztaltowali nie bylo ich zbyt wiele: brat, matka. Ojciec albo odszedl, albo sie nie liczyl w rodzinie. Duza roznica wieku pomiedzy Mycroftem a Sherlockiem doprowadzila do typowego schematu: Opiekun - dzieciak. Matka miala tendencje do nadopiekunczosci i niemal zalania swoja miloscia dzieci - przez wiele lat Mycroft byl jedynym obiektem takiej milosci, byl JEDYNAKIEM w pelni tego slowa znaczenia, a potem pojawil sie Sherlock, ktory skupil cala uwage matki. Jedyna metoda przypodobania sie matce, skupienia na sobie uwagi, byla opieka nad braciszkiem. Ze tak dzielny, ze taki opiekunczy, grzeczny bo opiekuje sie malutkim Sherlockiem - szczegolnie, ze on taki zdolny, taki wrazliwy, taki inteligenty i przez swoj geniusz tak czesto pakowal sie w klopoty. A Mycroft go z nich ratowal - w miare mozliwosci. Z czasem ta rola opiekuna weszla w krew i Sherlock jako dorosly czlowiek nie moze sie od niej uwolnic. Taki schemat to podrecznikowa klasyka - przerabialam go u siebie z moim starszym Bratem-Opiekunem :P Stad tez teraz Mycroft wpieprza sie w zycie Sherlocka jak zaba w pomidory, jak moj brat wpieprzal sie w moje. Pewnie na tym punkcie doszlo miedzy bracmi do wielu spiec, wiec teraz Mycroft robi to mniej jawnie. Ma ku temu mozliwosci.

Dochodzi to tego sama osobowosc Sherlocka - on nie byl socjopata. Byla i jest geniuszem. I jak kazdy geniusz - bardzo brutalnie uzmyslowiono mu, ze jest frikiem, jest nienormalny, odstaje od reszty. Mial do wyboru - albo sie zalamac, albo isc swoja droga nie zwazajac zupelnie na rowiesnikow. No i wybral to drugie. Musial zbudowac sobie wielki mur - pseudobojetnosci, ze go niby nic nie rusza i uodpornil sie przez to na krytyke. Ale nie uodpornil sie na pochwale - bo przeciec nikt (poza najprawdopodobniej mama) go nie chwalil. Wlasnie dlatego stanowil z Watsonem taki zgrany duet.
Watson byl inteligentny - moze wyzej w granicach przecietnosci, ale jednak przecietnosci, ale nie byl prozny. Znal swoja wartosc - udowodnil ja sobie podaczas walk, gdy ratowal zycie tym, ktorzy zawierzyli jego wiedzy i madrosci. Dzieki temu mial ten wojskowy sangwinizm i obecnosc geniusza nie nadwyrezala jego ego. Mogl jednak ja docenic - co zrobil w taksowce. Zwroccie uwage, ze Sherlock byl cholernie zaskoczony jego reakcja. Rowniez i pozniejsze niejako domaganie sie pochwal, czy docenienia swojego talentu udowadnia, ze Sherlock nie byl socjopata. Socjopata w takich momentach nie chlonie pochwal jak gabka, tylko je cynicznie splawia, nie akceptuje regul z wyboru, a nie z wychowania.

Ogolnie jest mi zal, ze Sherlock tyle lat spedzil bez zyczliwej duszy - mial czesciowo Lestrada, ale to nie byla przyjazn, tylko co najwyzej obopolna sympatia. Watsonem zyskal osobe, ktora akceptuje go takim jakim jest, walac uwagi bez zlosliwosci i checi umniejszenia.

Aragonte - Czw 02 Lut, 2012 00:10

Aine, bardzo ładne to :mrgreen: ale i tak - trochę wbrew sobie :-P i na przekór własnemu uwielbieniu dla SH - zabawię się w adwokata diabła :wink:
Sherlock na pewno nie był niewrażliwy na pochwały - wręcz przeciwnie (i to w sumie zgodne jest z oryginałem książkowym, bo tam określa się wprost, że był wrażliwy na punkcie swojej genialności jak kobieta na punkcie swojej urody czy jakoś podobnie). Na pewno w jakimś stopniu czuł się odseparowany od ludzi, z którymi przebywał, różny - ale jak wytłumaczysz jego skłonność do manipulowania? Przecież bez skrupułów wykorzystywał ludzi, którzy nijak nie nadwerężali jego ego. Vide: Molly, którą, jeśli była mu do czegoś potrzebna, bezczelnie owijał sobie wokół palca, pomijam już drobniejsze przypadki, kiedy zwyczajnie odgrywał jakieś role, żeby osiągnąć swój cel. To też jest zgodne z pierwowzorem, żeby było jasne - SH w jednym z opowiadań na tyle skutecznie flirtował - na zimno - z jakąś pokojówką, że się z nią zaręczył, a wszystko to po to, żeby zdobyć jakieś tam informacje; kiedy Watson wytknął mu instrumentalne traktowanie tamtej kobiety, SH kompletnie nie rozumiał, w czym problem, jakie znowu uczucia? Uczucia dla niego nie istniały, nie liczyły się.
Serialowy Sherlock jakieś tam uczucia (w stadium szczątkowym :-P ) okazuje, ale nadal uważam go za manipulatora, który obdarza sympatią dosłownie paru ludzi - z różnych względów.

I tak sobie myślę, że w ostatnim odcinku, w Reichenbach Fall, pokazowo omotał Molly, bo była mu do czegoś potrzebna, i to chyba nawet nie do podrzucenia ciała, tylko później, po powrocie :mysle: Tak czy siak widzę u niego zerowe zdolności do empatii.

Aragonte - Czw 02 Lut, 2012 00:13

Mag113 napisał/a:
Zaczęłam oglądać II odcinek - wieje, jak na razie , nudą..... Herbata się leje, nuda.....

Wzrusza mnie Twoje poświęcenie :-P aczkolwiek kompletnie nie potrafię zrozumieć, czemu dalej to oglądasz :mysle:

Anonymous - Czw 02 Lut, 2012 02:40

Aragonte napisał/a:
jak wytłumaczysz jego skłonność do manipulowania? Przecież bez skrupułów wykorzystywał ludzi, którzy nijak nie nadwerężali jego ego.


Jak dla mnie jest to dosc proste - klasyczny syndrom bachora. Mialam takie przypadki w przedszkolu, czy w szkole. Dzieciaki, ktorym mamusie ulatwiaja zycie, robia za nie niemal wszystko i przwyczajaja do funkcji pepka wszechswiata. Dzieci tak w ogole przejawiaja wybitne zdolnosci do manipulacji - jesli rodzice na to pozwalaja, te umiejetnosci przenosza na innych. Takie cos mam miejsce szczegolnie wowczas, gdy jest wyczekane i gdy mlodsze dziecko przejawia jakies zdolnosci (lub nie 0 wtedy to dopiero jest sajgon...). Taki scenariusz potwierdzalyby relacje pomiedzy bracmi.
Inna rzecz, ze manipulacje Sherlocka sa... slabe. Niespecjalnie je nawet zauwazylam. Manipulacja wymaga skrytosci i wrecz obca jest jej pochwala, czy dostrzezenie. Sherlock jest spektakularny. To nie cichy gaz lzawiacy, a spektakularna bomba. On potrzebuje szoku, ktory towarzyszy temu zaskoczeniu - tylko na to mogl przez caly czas liczyc. Taka namiastka docenienia jego geniuszu, talentu itd. Cichosc nie lezy w jego zwyczajach, podziwu raczej nie zyskiwal. Zostawal mu szok i zaskoczenie - tym karmil swoje ego...


Aragonte napisał/a:
Vide: Molly, którą, jeśli była mu do czegoś potrzebna, bezczelnie owijał sobie wokół palca, pomijam już drobniejsze przypadki, kiedy zwyczajnie odgrywał jakieś role, żeby osiągnąć swój cel. I tak sobie myślę, że w ostatnim odcinku, w Reichenbach Fall, pokazowo omotał Molly, bo była mu do czegoś potrzebna, i to chyba nawet nie do podrzucenia ciała, tylko później, po powrocie :mysle: Tak czy siak widzę u niego zerowe zdolności do empatii.

Nie, nie odnioslam wrazenia, ze ja manipuluje - moze poza II odcinkiem, gdy chce zerknac na nogi maklera i dziennikarza. Ale litosci - robi to tak nieudolnie, ze trzeba byc albo skonczonym kretynem, albo mloda niedoswiadczona i zakochana kobieta, aby tego nie dostrzec (w wiekszosci przypadkow wychodzi na to samo). Raczej przejawia typowo sherlockowo-meski punkt widzenia: pomimo swojego geniuszu, jego inteligencja emocjonalna lezy i kwiczy ponizej normy. Molly jest dla niego nikim, wykorzystuje ja dokladnie tak, jak wszystkich naokolo. Do tego przywykl. Ale do I odcinka II serii nie zdawal sobie sprawe z tego, ze Molly sie w nim durzy. Wydaje mi sie, ze w ostatnim odcinku II serii dostrzegl ja jako pewnego rodzaju partnera. Molly wykazala przenikliwosc - ale nie plynaca z dedukcji, co z serca i obserwacji. Przez to zostala dostrzezona i rzeczywiscie - byla jedyna osoba, ktorej w tej calej sytuacji Sherlock mogl ufac. Byla lekarzem - mogla wiec spreparowac jego smierc, a przy tym byla bezwzglednie lojakna - i z tego zdawal sobie sprawe. Zwroccie uwage, ze tam krecilo sie mnostwo ludzi - lekarzy, nie lekarzy, ale Watsona do ciala Sherlocka nie dopuszczono. Kto powiedzial, ze to bylo jego cialo? Po upadku z takiej wysokosci twarz bywa nierozpoznawalna. To sie wyjasni, ale dla mnie obecnosc nagle tylu ludzi i fakt odseparowania Johna jest sam w sobie podejrzany.
Tak czy inaczej, rozmowa z Molly dla mnie nie byla proba manipulacji, co raczej prosba o pomoc. Najzwyklejsza na swiecie.

Zwroccie uwage jak prosto Sherlock dzieli ludzi - i tak wszyscy sa idiotami, ale czesc tych idiotow po prostu lubi i szanuje - patrz Watson. Czesc po prostu lubi - Lestraa, czy pania Hudson, a takich jak Donovan, czy Anderson nie tylko nie lubi, ale wrecz nimi gardzi. Sadze, ze to klasyczny przyklad ludzi, ktorzy w dziecinstwie wysmiewali go jako frika (zreszta Donovan wprost wypowiada sie o nim swir). To wlasnie oni sa tym typem ludzi, przed ktorymi zbudowal mur, bo to wlasnie oni moga go ciagle zranic Ten mur ciagle stoi i jest uzbrojony po zeby - bo musi.

Gdyby byl socjopata mialby totalnie gdzies i pochwaly i nagany, nie przywiazalnby sie do nikogo. Socjopata jest cichy - tak jak ten taksowkarz z pierwszej czesci. Nie wymaga poklasku - wrecz przeciwnie, unika go. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze zwracanie na siebie uwagi moze go wpedzic w klopoty...



Ufff... alem sie rozpisala... Sherlock mnie zapladnia - ze tak kolokwialnie sobie rzekne :P Nadrobilam juz niemal tegoroczna ilosc napisanych slow :P

Trzykrotka - Czw 02 Lut, 2012 09:38

Ostatnio podejrzewa się, że Sherlock cierpi na syndrom Aspargera, który charakteryzuje się wybitną inteligencją np matematyczną i kompletnym brakiem inteligencji emocjonalnej - w największym uproszczeniu. Jesli tak jest, to Sherlock ma jego dość ładogną odmianę.

Mag :kwiatek: ja również doceniam ogrom Twojego poświęcenia :mrgreen:

starkus - Czw 02 Lut, 2012 12:26

bo ja wiem czy Sherlock jest aż taki "freak"? a mało to po ulicy chodzi takich emocjonalnie upośledzonych? każdy ma jakiś bagaż doświadczeń i różnie sie to przekłąda na jego wybory i podejmowane decyzje. Wydaje mi się, że akurat, że w stosunku do Molly, pani Hudson, Watsona czy nawet Irene jest dość szczery. Nie jest to zawsze szczerość "miła" i prawda taka jaką chcieliby usłyszeć.
Anonymous - Czw 02 Lut, 2012 13:07

AineNiRigani napisał/a:
Tak czy inaczej, dzisiaj wstepnie przegadalam Sherlocka i troche chaotycznie, ale dziele sie moimi jakze wiekopomnymi przemysleniami.

Przemyślenia były zaiste wiekopomne i niektórzy już liczą godziny do następnego seansu :D
A na żywo słuchać jak rodzą się te przemyślenia jest bezcennym przeżyciem :kwiatki_wyciaga:

BeeMeR - Czw 02 Lut, 2012 13:18

Cytat:
Zaczęłam oglądać II odcinek - wieje, jak na razie , nudą.....
Wiele osób twierdzi, że to najnudniejszy odcinek całego serialu :P Szczerze mówiąc już go za bardzo nie pamiętam, co może być kolejnym dowodem ;) więc "cierp ciało jakeś chciało" :P

Trzykrotka napisał/a:
Ostatnio podejrzewa się, że Sherlock cierpi na syndrom Aspargera
Watson też w któryms odcinku mowi o Aspergerze - ale kto wie czy szczerze :mysle:

AineNiRigani napisał/a:
wroccie uwage jak prosto Sherlock dzieli ludzi - i tak wszyscy sa idiotami, ale czesc tych idiotow po prostu lubi i szanuje - patrz Watson. Czesc po prostu lubi - Lestraa, czy pania Hudson, a takich jak Donovan, czy Anderson nie tylko nie lubi, ale wrecz nimi gardzi.
Ja sie z tym zgadzam, ale uważam też, że mu to w niczym nie przeszkadza użyć każdego z nich, także Watsona, jako królika doświadczalnego, co doskonale widać nie tylko w odc. 2x2.

Nawiasem - słuchając psa Baskervillów trafiłam ostatnio na scenę gdy XIXw. Sherlock przyjmuje gości w szlafroku - czemu więc obecny nie mógłby w prześcieradle :lol: ;)

Anonymous - Czw 02 Lut, 2012 13:33

Trzykrotka napisał/a:
Ostatnio podejrzewa się, że Sherlock cierpi na syndrom Aspargera, który charakteryzuje się wybitną inteligencją np matematyczną i kompletnym brakiem inteligencji emocjonalnej - w największym uproszczeniu. Jesli tak jest, to Sherlock ma jego dość ładogną odmianę.


Zastanawialam sie nad tym i w gruncie rzeczy jestem przeciwna temu stwierdzeniu. W zespole Aspargera inteligencja emocjonalna nie jest w ogole rozwinieta i ludzie zachowuja sie zupelnie inaczej. W zasadzie niemal w ogole nie przezywaja emocji - a Sherlok przezywa: nude, entuzjazm przy ciekawej sprawie itd. Skacze z radosci, strzela z nudow. To mi nie wyglada na Aspargera...

Anonymous - Czw 02 Lut, 2012 13:37

BeeMeR napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
wroccie uwage jak prosto Sherlock dzieli ludzi - i tak wszyscy sa idiotami, ale czesc tych idiotow po prostu lubi i szanuje - patrz Watson. Czesc po prostu lubi - Lestraa, czy pania Hudson, a takich jak Donovan, czy Anderson nie tylko nie lubi, ale wrecz nimi gardzi.
Ja sie z tym zgadzam, ale uważam też, że mu to w niczym nie przeszkadza użyć każdego z nich, także Watsona, jako królika doświadczalnego, co doskonale widać nie tylko w odc. 2x2.

Nawiasem - słuchając psa Baskervillów trafiłam ostatnio na scenę gdy XIXw. Sherlock przyjmuje gości w szlafroku - czemu więc obecny nie mógłby w prześcieradle :lol: ;)


Kiedy on wykorzystuje ludzi - jak kazde inne narzedzie do osiagniecia celu. Ale w gruncie rzeczy jest zbyt malo rozwiniety emocjonalnie na manipulacje w stricte tego slowa znaczeniu.

P.S. To, ze w przescieradle - mnie nie dziwi. Mnie dziwi jakikolwiek stroj. Zreszta, Benek ma calkiem zgraby tylek, mogliby go pokazac. Irene pokazali naprawde ladnie.

Caitriona - Czw 02 Lut, 2012 20:58

Zrobiłam sobie plakacik na bloga :mrgreen: O, taki:


Uploaded with ImageShack.us

Agn - Czw 02 Lut, 2012 23:55

BeeMeR napisał/a:
Casanova, the Science of Seduction

Czy tylko ja przeczytałam "Science of deduction"?
Caitriona napisał/a:
Taki mały offtop - Obejrzałabym sobie ten film, Starter for 10 : http://www.youtube.com/watch?v=UEm_pxkOZtk dla Benedicta, Anglii, muzyki, Gatissa i humoru ;)

Takie tam... oglądajło, choć podobało mi się bardziej niż książka. Ale Dżemik jest tam przeuroczy. A Benedicta nijak nie pamiętam z tego filmu. :ops1:

Przepraszam, że nie dam rady włączyć się w świetną dyskusję, którą poprowadziły Aragonte i Aine, nie mam odpowiedniej wiedzy na temat psychopatów, socjopatów i innych -patów. Mogę tylko czytać, chłonąc każde słówko jak gąbeczka.
Acz coś, co mogę skomentować po swojemu...
AineNiRigani napisał/a:
Sherlock mnie zapladnia

*dławi się naleśnikiem*

Starkus napisał/a:
bo ja wiem czy Sherlock jest aż taki "freak"?

Nie w tym rzecz, czy jest świrem, tylko czy go za takiego uważają. A miana "świra" często doczekują się ludzie, którzy nie robią tego, co wszyscy.
A że Sherlock ma trudny charakter, bo nikt nie powie, że to pluszowy miś, to tym łatwiej go sklasyfikować jako świra. Do tego potencjalnie niebezpiecznego.

Anonymous - Pią 03 Lut, 2012 00:15

Agn napisał/a:
Takie tam... oglądajło, choć podobało mi się bardziej niż książka. Ale Dżemik jest tam przeuroczy. A Benedicta nijak nie pamiętam z tego filmu. :ops1:

Mam identyczne wrazenia, chociaz ja akura Benka kojarze - juz wtedy byl dla mnie rozpoznawalny (dzieki Na koniec swiata) jako ten gosc ze swinskimi oczkami

*nie bic, nie bic - uciekam w kacik i w ramach pokuty posypie glowe popiolem i zloze sluby milczenia. Na godzine.

Agn napisał/a:
.
AineNiRigani napisał/a:
Sherlock mnie zapladnia

*dławi się naleśnikiem*

Przyznaj sie Ociec - zazdraszczasz, co nie? Obecnosc Sherlocka w moim zyciu jest brzemienna w skutkach :twisted:

Agn napisał/a:
Starkus napisał/a:
bo ja wiem czy Sherlock jest aż taki "freak"?

Nie w tym rzecz, czy jest świrem, tylko czy go za takiego uważają. A miana "świra" często doczekują się ludzie, którzy nie robią tego, co wszyscy.


Egzakly. Ociec mi wyjal to z ust (* i tutaj Aine sie zastanawia. W srode dentysta wyciagnie jej z ust prawa gorna osemke, a co tez Ojciec jeszcze tam znajdzie warte wyciagania, hę ???? )

Agn - Pią 03 Lut, 2012 00:37

AineNiRigani napisał/a:
nie bic, nie bic - uciekam w kacik i w ramach pokuty posypie glowe popiolem i zloze sluby milczenia. Na godzine.

Świńskie oczka? "Ten brzydal" to bym zrozumiała... ale "świńskie oczka"? Weź bat i zrób z niego użytek na plecach!
AineNiRigani napisał/a:
Przyznaj sie Ociec - zazdraszczasz, co nie? Obecnosc Sherlocka w moim zyciu jest brzemienna w skutkach :twisted:

Mistrzyni dwuznaczności...
Może i cię zaskoczę, ale zapładnianie samo w sobie to nie bardzo, bo ja z tych, co to nie chcą się rozmnożyć. Chociaż samo dążenie do może być całkiem, całkiem...
Pardon, godzina taka, że tylko kosmate myśli można mieć.
AineNiRigani napisał/a:
Ociec mi wyjal to z ust

A mama tyle razy mówiła, że to nieładnie wyciągać coś komuś z buzi...
AineNiRigani napisał/a:
i tutaj Aine sie zastanawia. W srode dentysta wyciagnie jej z ust prawa gorna osemke, a co tez Ojciec jeszcze tam znajdzie warte wyciagania, hę ????

:rotfl:

Anonymous - Pią 03 Lut, 2012 01:25

Agn napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
nie bic, nie bic - uciekam w kacik i w ramach pokuty posypie glowe popiolem i zloze sluby milczenia. Na godzine.

Świńskie oczka? "Ten brzydal" to bym zrozumiała... ale "świńskie oczka"? Weź bat i zrób z niego użytek na plecach!


Nahajem po golych plecach !!

Agn napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
Przyznaj sie Ociec - zazdraszczasz, co nie? Obecnosc Sherlocka w moim zyciu jest brzemienna w skutkach :twisted:

Mistrzyni dwuznaczności...
Może i cię zaskoczę, ale zapładnianie samo w sobie to nie bardzo, bo ja z tych, co to nie chcą się rozmnożyć. Chociaż samo dążenie do może być całkiem, całkiem...


A o czym ja caly czas pisze? Hę?

Aragonte - Pią 03 Lut, 2012 03:21

Agn napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
nie bic, nie bic - uciekam w kacik i w ramach pokuty posypie glowe popiolem i zloze sluby milczenia. Na godzine.

Świńskie oczka? "Ten brzydal" to bym zrozumiała... ale "świńskie oczka"? Weź bat i zrób z niego użytek na plecach!

I to takim biczyskiem z kolcami :twisted:
Świńskie oczka, pfffff!
Brzydal może być :mrgreen: Elitarna uroda, o! :mrgreen:

Agn - ja tam nie znam się na psychologii, Aspergerze ani socjopatii, ale co mi szkodzi podyskutować z Aine? :-P
Zaraz zresztą będę kontynuować, tylko coś do picia sobie przyniosę - z pracy niedawno wróciłam.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group