Fantastyka - Czytamy... polecamy... odradzamy
Marija - Śro 10 Sie, 2011 14:20
Czy była gdzieś może dyskusja lub głos pojedynczy o "Oku Jelenia" Pilipiuka?
Aragonte - Śro 10 Sie, 2011 14:31
Wydaje mi się, że nie, ale spokojnie możesz pisać o tym w tym wątku
Agn - Śro 10 Sie, 2011 21:56
Nie przypominam sobie, ale chętnie przeczytam wrażenia, bo MYŚLĘ nad tą serią, jako że Pilipiuka bardzo lubię.
Marija - Czw 11 Sie, 2011 11:57
Właśnie po latach ukazał się tom szósty i ostatni Oka Jelenia . Z tym, że zdążyłam zapomnieć masę rzeczy z tomów poprzednich, a z kolei czytać teraz pięć poprzednich, żeby szósty mieć na deser, to nie mam na to dość silnej woli ...
Ogólnie Pilipiuk jest rozrywkowy i łatwo się go czyta (może czasem aż nazbyt łatwo); żadna tam wybitna literatura, aczkolwiek bywają, może rzec, perełki . W każdym razie wczesnego Jakuba Wędrowycza oraz trylogię Kuzynki-Księżniczka-Dziedziczki, tudzież opowiadania, tudzież "Oko" można polecić ku uciesze.
Alicja - Sob 20 Sie, 2011 13:28
zaczynam ostatni tom sagi o Twardokęsku. Długo to trwa, ale ksiażki nie są małej objętości. Nie mogę nadziwić się jak Brzezińska potrafi wciągnąć czytającego w świat Krain Wewnętrznego Morza. Czytam książkę i co chwilę wracam do porzednich części, by coś sprawdzić. Twardokęsek jest ciekawszy niż Opowieści z Wilżyńskiej Doliny i babunia Jagódka. To pomieszanie baśni z historią, gdzie losy ludzi i bogów nie są ani proste ani dobre. Zauważyłam, że w Sadze o Twardokęsku niewiele losów kończy się szczęśliwie a zbójca pomimo tylu przygód nie uczy się na własnych błędach. Dobrze, że czytam sagę teraz, gdy wszystkie części są już wydane. Pomiędzy wydaniem pierwszej części a ostatniej upłynęło podobno 10 lat
Fibula - Sob 20 Sie, 2011 14:10
Oj tak, 4 lata trzeba było czekać na Kielich i potem 5 na Sztylet. Napisz, który wątek najbardziej Cię interesuje.
Wody głębokie jak niebo czytałaś?
milenaj - Sob 20 Sie, 2011 14:37
Na "Kielich" czekałam tylko rok. Ale "Sztylet" to była masakra... .
Alicja - Sob 20 Sie, 2011 21:12
| Fibula napisał/a: | | Napisz, który wątek najbardziej Cię interesuje |
żaden w szczególności albo wszystkie na raz aż mnie ciśnie co będzie dalej z Twardokęskiem, Złociszką ( jeżuniu, Twardokęsek żonaty ), Szarką, Koźlarzem i Wiedźmą. Nawet starymi Zwajcami. Żal mi Zarzyczki i Wężymorda, bo ich losy raczej nie zakończą się słodko.
Wszystko jest nie takie jak miało być, jak oczekiwałam. Pomimo 3 tomów w których wszystko płonie, a ludzie nawzajem krzywdzą się na potęgę miałam nadzieję na jakiś happy end Chociaż nie zdziwię się nawet jeśli takowego nie będzie. Sama musze się przekonać co będzie dalej
| Fibula napisał/a: | | Wody głębokie jak niebo czytałaś? |
nie, tylko Wiedźmę. Przede mną jeszcze Opowieści z Wilżyńskiej Doliny. Dlaczego Wody? Mają coś wspólnego z Twardokęskiem?
Zastanawiam się jeszcze nad Wielką Wojną :mysle:
Fibula - Sob 20 Sie, 2011 23:56
| Alicja napisał/a: | Wszystko jest nie takie jak miało być, jak oczekiwałam. Pomimo 3 tomów w których wszystko płonie, a ludzie nawzajem krzywdzą się na potęgę miałam nadzieję na jakiś happy end Chociaż nie zdziwię się nawet jeśli takowego nie będzie. Sama musze się przekonać co będzie dalej |
Cierpliwie zaczekam na opis końcowych wrażeń.
| Alicja napisał/a: | | Fibula napisał/a: | | Wody głębokie jak niebo czytałaś? |
nie, tylko Wiedźmę. Przede mną jeszcze Opowieści z Wilżyńskiej Doliny. Dlaczego Wody? Mają coś wspólnego z Twardokęskiem? |
Niestety nie mają - to tzw. cykl włoski, czyli magowie i demony w stylizacji renesansowej. Gdybym musiała wybierać między Twardokęskiem a Wodami, miałabym nie lada dylemat. Trzymam autorkę za słowo i czekam na powieść z tego świata.
| Alicja napisał/a: | | Zastanawiam się jeszcze nad Wielką Wojną :mysle: |
Tu nie pomogę, twardo czekam z zaczęciem czytania na ostatni tom. Ponoć ma być niedługo, ale wiadomo, że różnie z tym bywa.
Alicja - Wto 23 Sie, 2011 22:33
dobrze, że piszesz. Daruję sobie dopóki nie ma wszystkich tomów. Może znowu upłynąć 10 lat
Zostało mi 50 stron Twardokęska. Im bliżej końca tym wolniej czytam, nie chcę się z nimi rozstawać. Wiem już dzisiaj, że wrócę do tych książek napewno i nie jeden raz. Wątków u Brzezińskiej mnogość jak i postaci niby mało znaczących, taki np. Seradela pojawiający się w 1 i ostatnim tomie na kilku kartkach. Wiele z tych wątków będzie miało już wtedy inne znaczenie, podczas pierwszego czytania nie dostrzeżone. Zlekceważyłam np. księcia spichrzańskiego, a tu proszę dopiero w 4 tomie wiadomo dlaczego prędzej tak barwnie był opisywany.
Hortensja - Śro 24 Sie, 2011 15:45
Jade w pazdzierniku do Polski i robie sobie liste rzeczy, ktora sobie przywioze. I tak sobie rozmyslam, ze moze zaopatrzyc sie w Brzezinska...
Alicja - Śro 24 Sie, 2011 15:59
kup koniecznie nie będziesz żałowała wydanych pieniędzy chociażby nawet Wilżyńską Dolinę. Twardokęska koniecznie
Skończyłam czytać Sagę o Twardokęsku, aż żal mi strasznie, że nie pozostała ani jedna kartka.
Większość losów śmiertelników i wątków została pozamykana przez Brzezińską, aż po najdalszą przyszłość. Jest jednak kilka spraw, które albo nie do końca zrozumiałam albo odczytałam nie tak jak trzeba. Tu uprasza się o pomoc tych, którzy czytali sagę.
Alicja - Śro 24 Sie, 2011 21:56
jeszcze kilka przemyśleń po Sadze o Twardokęsku
Po przeczytaniu pierwszego tomu byłam trochę zmęczona złożonymi opisami i językiem, ale także zaintrygowna w dostatecznym stopniu by czytać dalej. Dawno nie wpadło mi w ręce coś tak nieprzewidywalnego. Sam język, jakim pisała Brzezińska okazał się potem atutem, wciągał , dawał poczucie wędrowania po starodawnym świeci,. Kto przegapił by okazję do poznania dalszych losów głównych bohaterów? Już w drugim tomie okazało się, że tych głównych jeszcze przybędzie, chociaż i tak nie było ich mało, a prawidła literatury i oczekiwań czytelnika biorą w łeb. Wizje plątały z rzeczywistością coraz częściej. Nic nie było dane raz na zawsze, czarne charaktery niekoniecznie były nimi u kresu drogi – vide Twardokęsek ( chociaż z nim to nigdy nie wiadomo, do samego końca nieszczęśliwy )a ci uznawani za dobrych mogą nagle wyciągnąć pazury, podrapać i źle przez to skończyć. Albo i nie. Tu nie było żadnych reguł.
Kolejna rzecz- osoby żyjące bogobojnie skromnie niekoniecznie były nagradzane dobrym życie lub godną śmiercią. Jakby mało kto zasłużył na zwyczajne życie. Jakby za dobroć nie należała się nagroda. Losy niektórych od początku do końca naznaczone jak ciemną smugą. Nawet jeśli starali się zawsze żyć jak należy , dokonywać słusznych wyborów raczej nie dożywali spokojnej starości w cieniu jabłoni z pajdą chleba w ręku Przemęka, Zarzyczka, żona Bogorii. Los czy bogowie doświadczali ich ponad wszystkich. Najczęściej bogowie, bo ci bawili się nimi jak pionkami na planszy, sami osobistego unikając występowania przeciw sobie. Niektórzy z bohaterów , głównych lub mniej ważnych, nie umieli żyć ze swoimi wyborami lub poniewczasie żałowali tego co postanowili. Inni jeszcze dostawali kolejną szansę, najczęściej po ciężkim doświadczeniu lub szoku. Byli i tacy, których szlag powinien trafić na początku a plątali się po kartkach 4 tomów judząc, podpalając, grabiąc i niosąc za sobą śmierć, tę najokrutniejszą, z imieniem bogów na ustach . Krew płynęła wartkim strumieniem po kartkach, wnętrzności wylewały się rozprutych brzuchów, pasy darto żywcem ,wbijano na pal, wieszano gęsto na dusienicach a tłum temu przyklaskiwał. Chłopi powinni znać swoje miejsce, jak i kobiety. Te ostatnie były w najmniejszym poważaniu. Nie było chyba , kobiety , której ktoś kułakiem nie garbowałby pleców, nie poszturchiwał i nie wykorzystywał w niecny sposób. W każdej potyczce kobiety były stroną najbardziej pokrzywdzoną, na koniec jeszcze wielokrotnie "wyobracaną" przez wroga. Brzezińska nie bawi się pięknymi słowami, nie mami czytelnika kwiecistymi opisami .Nie daje poczucia, że krzywda będzie należycie pomszczona. W świecie Twardokęska nic nie jest dane za darmo. Przeznaczenie dopadnie człowieka zawsze i wszędzie. Za wszystko trzeba zapłacić, często nie znając ceny ani tego czy warto. A życzenia lubią się spełniać i lepiej ich nie wypowiadać. Życie w powieści Brzezińskiej jest twarde i niesprawiedliwe. Jak zawsze, jak i teraz. Może w tym tkwi fenomen tej sagi?
Gdzieś przeczytałam, że saga o Twardokęsku jest świetną rozrywką. Rozrywka to słowo nie oddające w żadnym stopniu tego czym są te cztery książki
praedzio - Czw 15 Wrz, 2011 12:55
Ot, taka ciekawostka (przekopiowałam z e-maila od Runy):
30 września 2011 roku ukaże się w
Japonii antologia "Jikan wa daremo matte kurenai", czyli
"Czas nie czeka
na nikogo. Fantastyka wschodnioeuropejska pierwszej dekady XXI w".
Autorem opowiadania, które użyczyło tytułu całemu zbiorowi, jest
Michał Studniarek. Jest on również jedynym
reprezentantem naszego kraju.
W zbiorze znajduje się ogółem 12 opowiadań (niektóre kraje
reprezentowane są przez więcej niż jeden tekst) z 10 krajów Europy
Środkowej (b. NRD, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Austria, Rumunia,
Białoruś, Łotwa i Serbia). W założeniu twórców antologii ma ona
przybliżać japońskiemu czytelnikowi mało znaną literaturę
fantastyczną krajów Środkowej i Wschodniej Europy po upadku komunizmu. Antologię
zebrała i napisała wstęp oraz posłowie Fumio Takano, redaktorem zbioru
jest Testuya Kohama, za przekład polskiego tekstu odpowiada Hikaru
Ogura. Artykuł szerzej omawiający zebrane w antologii teksty napisał
profesor slawistyki i literatury słowiańskiej na uniwersytecie w Tokio,
Mitsuyoshi Numano.
"Czas nie czeka na nikogo" to utrzymana w konwencji realizmu
magicznego opowieść o Warszawie - mieście, którego już w dużej mierze nie ma,
ale które można jeszcze czasem odwiedzić, jeśli wie się, jak patrzeć. W
Polsce opowiadanie ukazało się w 2006 r.
Antologia zostanie opublikowana przez wydawnictwo Tokyo Sogensha - jest
to duże, założone w 1892 r. wydawnictwo, mające w swojej ofercie
książki z rozmaitych dziedzin (fantastyka, kryminały, literatura piękna,
literatura dla młodzieży) z Japonii i zagranicy, w tym tak znanych
anglosaskich autorów jak James P. Hogan, Patricia Wrede, Luis Macmaster
Bujold, Peter Robinson, Robert E. Howard, Roger Zelazny czy Larry
Niven.
Tak ma wyglądać okładka: http://www.tsogen.co.jp/np/isbn/9784488013394
Marija - Czw 15 Wrz, 2011 13:42
Taaa . I wszystko jasne
Eeva - Czw 15 Wrz, 2011 13:49
No nie wiem... moze ja się nie znam, ale hmmm... no dziwna ona trochę, ta okładka?
Tzn, fajnie, że taki zbiór powstał, no ale ten ludzik...
Marija - Czw 15 Wrz, 2011 13:53
Ludzik jak ludzik, ale literki!..
Agn - Czw 15 Wrz, 2011 21:33
A mnie się ten ludzik bardzo podoba! Pomysłowy jest.
Aragonte - Pon 19 Wrz, 2011 23:28
Ponieważ kończę się już zapoznawać z twórczością Patricii McKillip (mam przeczytaną trylogię Mistrz zagadek z Hed, a jestem w połowie Zapomnianych bestii z Eldu - wczoraj do poduszki łyknęłam 100 stron), to mogę już chyba się szarpnąć na jakąś próbę oceny.
Ogółem podoba mi się, chociaż McKillip nie zdetronizowała u mnie Kaya Ładny język, piękny sposób obrazowania, momentami na wpół poetycki. Humoru mało, jeśli jest, to raczej subtelny. Świat ciekawy, dobrze przemyślany (w Mistrzu zagadek mocno celtycki w zamyśle; mistrzowie zagadek przypominają mi irlandzkich fili - jeśli ktoś ma orientację w temacie, to raczej to zauważy bez trudu), pomysły na magię niegłupie (może nawet czasem odrobinę za dużo tej magii - tzn. za dużo jest tych super-hiper-magicznych postaci). Jeśli ktoś spodziewa się wypruwania flaków i chędożenia, to się rozczaruje I być może znudzi.
Czytam to w sumie z podobnymi odczuciami jak kiedyś Pieśni Osjana McPhersona - jest to z założenia trochę "legendowe", jakby... zasnute mgiełką. Nie umiem tego do końca opisać.
A co do języka - bo jakoś na tej warstwie, pewnie przez zboczenie zawodowe, trochę się skupiłam - to może wrzucę jednozdaniowy cytat z końcówki trylogii: Słońce zachodziło powoli; zmierzch wędrował przez królestwo, szedł za nimi gościńcem - srebrnowłosy nieznajomy z nocą na plecach i twarzą zwróconą zawsze w stronę świtu.
Można to było opisać jednym słowem "zmierzchało", ale zacytowany opis jakoś bardziej mi się podoba I dobrze wpasowuje się w styl pani Killip.
Jasne, że nie każdemu musi to przypaść do gustu (i na pewno nie przypadnie), ale ja czytam z przyjemnością i odpoczywam przy tych książkach, więc w sumie nie chce mi się czepiać
praedzio - Wto 20 Wrz, 2011 05:22
Im bardziej czytam Pratchetta, który parodiuje częstokroć taką stylistykę językową, tym bardziej doceniam jej pierwotną postać. Stanowczo zbyt mało jest takich książek teraz - wśród fantastyki. A może to ja nieodpowiednie rzeczy czytam?
Aragonte - Wto 20 Wrz, 2011 07:49
Te książki McKillip są z połowy lat siedemdziesiątych - może faktycznie taka stylistyka "się przeżyła" i teraz mało kto w ten sposób pisze? Na polskim gruncie to w ogóle nie kojarzę podobnego przykładu, paru zagranicznych autorów stosujących takie chwyty (Kay? Po trosze Gene Wolfe?) by się znalazło.
I jeszcze jedna uwaga co do McKillip - niektórym może przeszkadzać ich stosunkowo "niska temperatura", tzn. pewna powściągliwość opisu wydarzeń. Nie miałam poczucia, że zostaję wessana, w jakimś stopniu mogłam sobie śledzić wydarzenia z boku. Czytelnik raczej nie staje się postacią dramatu, w moim przekonaniu pozostaje głównie obserwatorem. Jest więc trochę mniej emocji, bo nie ma takiej mocnej identyfikacji z bohaterami.
Ale może to tylko ja mam taki odbiór
milenaj - Pon 26 Wrz, 2011 13:22
No i stało się to, czego się obawiałam.
"Pan Lodowego Ogrodu" tom 4 prawdopodobnie ukaże się dopiero wiosną 2012.
Oficjalnie potwierdzone przez wydawnictwo.
niech to...
Aragonte - Pon 26 Wrz, 2011 13:23
Słusznie nie zabierałam się za czytanie tego Poczekam, aż będzie całość, i wtedy pożyczę od siostrzeńca
Fibula - Pon 26 Wrz, 2011 23:30
Ja też czekam, podobnie jak na cykl o Wielkiej Wojnie Brzezińskiej. Teraz kuszą mnie Podróże. Pieśń czasu MacLeoda (tego od Wieków światła) i antologia Steampunk.
Alicja - Sob 01 Paź, 2011 17:26
| Fibula napisał/a: | | podobnie jak na cykl o Wielkiej Wojnie Brzezińskiej. |
bez twojej przestrogi mogłam zapędzić się i rozpocząć czytanie bez ostatniego tomu. Teraz też czekam, chociaż mało cierpliwie
|
|
|