Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy
Agnesse - Sob 07 Mar, 2009 22:54
Moim zdaniem 3 sezon jest najlepszy. Oglądaj dalej Aragonte
Aragonte - Sob 07 Mar, 2009 23:17
Na pewno w trzecim sezonie Addison pokazuje się z nowych stron, ale ja ją lubię w sumie od początku Oglądam właśnie ten odcinek z megawypadkiem, jakieś statki się zderzyły czy cuś.
I czy tylko ja uważam, że w GA nie ma żadnych damskich przyjaźni? Męskie to jeszcze może jakoś bym wydłubała, ale kobiety
Agnesse - Sob 07 Mar, 2009 23:46
A Callie i Addison? Mer i Cristina?
Aragonte - Sob 07 Mar, 2009 23:58
No sorry, ale jeśli ma przyjaźń ma polegać na jednoczesnym mówieniu w przestrzeń, bez słuchania drugiej osoby... Trochę przejaskrawiłam, jasne, ale nie kupuję tego. Dziwne to dla mnie.
Bardzo ładną scenkę w tym odcinku z morską katastrofa miał Alex, ale tylko Admete byłaby w stanie to docenić, więc nic o tym więcej nie napiszę
trifle - Nie 08 Mar, 2009 00:40
Napisz, napisz! Bo ja nie pamiętam, o którą chodzi..
A jaką męską przyjaźń byś wydłubała? Bo ja to i z tym miałabym kłopot niejaki
Anonymous - Nie 08 Mar, 2009 00:52
W zasadzie nawet przyjazn Georgiego i Izzy nie mozna nazwac przyjaznia. Oni sa zbyt mocno zajeci kariera i soba, aby dostrzec kogokolwiek poza wlasna osoba. W tym wszystkim chyba jedynie przyjaznia mozna nazwac to, co laczy Dereka i Mer. Oni sie akceptuja takimi jacy sa - z chrapaniem i przyczepami. W swoim zwiazku ida na kompromisy, nie forsuja na sile swojego zdania i swoich celów.
trifle - Nie 08 Mar, 2009 01:04
| AineNiRigani napisał/a: | | Oni sie akceptuja takimi jacy sa - z chrapaniem i przyczepami. |
Rozwaliłaś mnie tym krótkim podsumowaniem
Gosia - Nie 08 Mar, 2009 09:45
Odcinki z katastrofą morską w 3 sezonie są uważane przez wielu fanów za najlepsze w całej historii GA.
Ja tam uwielbiam Dereka. I myślę, że to właśnie dzięki niemu są tak kochane.
Zwłaszcza jedna scena
Admete - Nie 08 Mar, 2009 11:39
| Cytat: | | Bardzo ładną scenkę w tym odcinku z morską katastrofa miał Alex, ale tylko Admete byłaby w stanie to docenić, więc nic o tym więcej nie napiszę |
Alez pisz Docenię na pewno
Aragonte - Nie 08 Mar, 2009 13:07
| trifle napisał/a: | A jaką męską przyjaźń byś wydłubała? Bo ja to i z tym miałabym kłopot niejaki |
Jakiejś konkretnej to nie podam, ale faceci w GA częściej siebie słuchają. Też nie są to naprawdę wielkie przyjaźnie, bo zazwyczaj rywalizują o coś/kogoś.
| AineNiRigani napisał/a: | | W tym wszystkim chyba jedynie przyjaznia mozna nazwac to, co laczy Dereka i Mer. Oni sie akceptuja takimi jacy sa - z chrapaniem i przyczepami. W swoim zwiazku ida na kompromisy, nie forsuja na sile swojego zdania i swoich celów. |
A wiesz, że coś w tym jest?
| Gosia napisał/a: | Odcinki z katastrofą morską w 3 sezonie są uważane przez wielu fanów za najlepsze w całej historii GA.
Ja tam uwielbiam Dereka. I myślę, że to właśnie dzięki niemu są tak kochane.
Zwłaszcza jedna scena |
Czy okażę się okropna, jeśli powiem, że mnie te odcinki w pewnym momencie zaczęły drażnić? Tzn. podobała mi się część realistyczna i dotycząca samej katastrofy, ale ta cała akcja z topieniem się Mer, długaśnym jej ratowaniem i pobytem w no, powiedzmy, zaświatach... Ech, jakbym słyszała szelest kartek scenariusza, nie przemawiało to do mnie, czułam, że jest to wyraźnie "zrobione" I nie mówię, że ktoś źle zagrał, po prostu wolę mniejsze, za to bardziej wiarygodnie wypadające dramaty. Tym nie byłam w stanie się przejąć, zwłaszcza mając świadomość, że to połowa sezonu III, po którym następuje sezon IV i V
Zdecydowanie ciekawsze był dla mnie inne wątki: dylemat George'a, który okłamał matkę zaginionego dziecka przed jej operacją, wyczyn Izzie z wiertarką czy to, co dotyczyło Alexa i uratowanej przez niego ciężarnej kobiety.
| Admete napisał/a: | Alez pisz Docenię na pewno |
W sumie nie wskażę jednej scenki, ale zasadniczo podobał mi się w ostatnich odcinkach. Zawsze mnie ujmuje, kiedy ktoś zazwyczaj szorstki pokazuje się od tej bardziej miękkiej strony.
A! Może jednak byłaby taka scena Admete, pamiętasz tą scenkę, kiedy Alex stał przy inkubatorze z siostrzenicą Mer i myział malutką, na czym przylapała go Addison?
No i ciekawa była ta jego rozmowa z Addison o powodach, dla których myślał o wybraniu chirurgii plastycznej zamiast załogi "G" - chodziło o to, że pacjenci z tej pierwszej sami decydują się na ból, nie są malutkimi dziećmi, które cierpią nie z własnego wyboru.
Gosia - Nie 08 Mar, 2009 13:48
Zaświatów też nie lubię Z lekka mnie to śmieszyło.
Ale ten moment, w którym do Dereka podchodzi Mark i go pociesza wywołał u mnie łzy w oczach. I ta troska Dereka o Mer była wzruszająca.
Dlatego tak lubię te odcinki.
Ja oglądałam GA na świeżo, nic nie wiedziałam o dalszym ciągu, choć wiedziałam, że Mer z pewnością przeżyje, ale i tak się wczuwałam w to, co się działo.
w dodatku muzyka była świetna.
Admete - Nie 08 Mar, 2009 14:19
Aragonte pamiętam scenę i rozmowę Wątek z uratowaną kobietą będzie trochę trwał.
Aragonte - Nie 08 Mar, 2009 15:49
Z tego wątku podobała mi się scena wybierania twarzy dla NN, podczas której Alex przedstawiał trzy różne historie i trzy różne warianty tej samej osoby
I tak, znam spoilery i wiem, że nic dobrego z tego nie wyniknie, ale samego początku tej historii nie znałam
Edit: grrrr, mam nadzieję, że Addison wróci prędko z LA, bo ileż można przewijać Nie wyszła im ta przeplatanka wątków, po raz pierwszy autentycznie się nudzę
I obwieszczam po raz kolejny: uwielbiam Bailey! Właśnie wyrzuciła z kliniki George'a i Burke'a, którzy usiłowali wyciągnąć od niej porady okołomałżeńskie
Edit:
Elementów pseudozaświatowych w GA nie lubię, ale wyłowiłam w jednym odcinku motyw symboliczno-baśniowy, który mi się spodobał. Pamiętacie ten odcinek z kobietą, która "zamieniała się w posąg", tj. jej mięśnie po urazach kostniały? (brrrrr, swoją drogą, działa to na wyobraźnię). Pomijam już sam fakt, że ta choroba jest po prostu czymś przerażająco-fascynującym i nasuwającym skojarzenia, ale był tam też inny element - w momencie, kiedy ta chora zmarła na stole operacyjnym, jej córka stłukła malutkie lusterko z domu dla lalek, który pracowicie urządzała. Mogłoby być więcej takich drobiazgów jak to stłuczone lusterko
Aragonte - Śro 11 Mar, 2009 23:35
Zaczęłam oglądać IV sezon, ale jakoś na razie odczuwam dyskomfort - niedawni stażyści w mało udany sposób kopiują zachowania i odzywki Bailey, Burke'a i Addison nie ma (buuuu), jakoś na razie napięcie opadło... Nie wiem, czy obejrzę do końca, chociaż trzy sezony (z naciskiem na drugi, w trzecim już wyczuwałam dysonanse) były faktycznie dobre
Gosia - Śro 11 Mar, 2009 23:41
W 4 sezonie, w 1 odcinku jest świetna scena (według mnie ) "broke-up kiss ...broke-up sex" z fantastyczną piosenką, którą uważam za jedną z najlepszych utworów w GA.
A jesli chodzi o 4 sezon to nie jest on najbardziej udany, jest raczej z lekka depresyjny, podobały mi sie jednak eksperymenty medyczne Meredith i Dereka - dośc dramatyczne to były odcinki i dobre, a poza tym pojawiła się ta okropna Rose .
i w jednym odcinku bodajże pojawia się znowu Addie.
A zakończenie...
Aragonte - Śro 11 Mar, 2009 23:48
Mnie najbardziej by zainteresowały ciekawe medyczne przypadki
Ale i tak pewnie obejrzę powoli ten sezon - cóż mi pozostało
Gosia - Śro 11 Mar, 2009 23:51
No to ze względu na te eksperymenty medyczne, w 4 sezonie znajdziesz coś dla siebie
No i ten sezon jest trochę krótszy, więc szybko pojdzie
Aragonte - Czw 12 Mar, 2009 00:22
A to, że jest krótszy, wcale nie musi oznaczać ekspresowego tempa oglądania
Na razie w tym odcinku spodobała mi się jedna scena - ta, w której córeczka "dekapitowanego" mężczyzny przed jego operacją użyła jego "kodu" (tj. mrugania), żeby przekazać, że też go kocha. Sweet
Gosia - Czw 12 Mar, 2009 19:19
Pamiętam to.
Aragonte - Pią 13 Mar, 2009 22:23
Nieśpiesznie oglądam sobie IV sezon, ale cały czas mam wrażenie, że dobre pomysły wyczerpały się scenarzystom w trzech pierwszych Jakieś migawki dawnego stylu są, ale coś mi nie pasuje. Nieobecność Addie i Burke'a też robi swoje.
Zdecydowanie najbardziej podobał mi się II sezon
Gosia - Pią 13 Mar, 2009 22:32
Tu się zgadzam. Tak jak pisałam, dla mnie najciekawsze były w tym 4 sezonie odcinki z eksperymentami medycznymi, mimo obecności Rose
Wątek MerDer w tym sezonie jest mocno dołujący, wydaje się, że wszystko zmierza do końca... a jednak....
Po którym odcinku jesteś?
Aragonte - Pią 13 Mar, 2009 22:40
Przy czwartym. Nie śpieszę się, jak pisałam, nie wciąga mnie to jak wcześniej.
Gosia - Pią 13 Mar, 2009 22:47
To w 4 odcinku Derek mówi Meredith przy windzie takie ładne słowa?
Wiem, że to na Ciebie nie działa, ale ja to baaardzo lubię.
http://www.youtube.com/watch?v=QsaX8Zg6RMs
Co z tego, jak w następnym odcinku...
trifle - Pią 13 Mar, 2009 23:13
Co on jej tam takiego mówi, bo nawet nie pamiętam
I wreszcie jest nowy odcinek.
Gosia - Pią 13 Mar, 2009 23:44
Zaczyna od tego, że on nie chce 48 godzin, ale całe życie z nią spędzić
i mówi więcej w podobnym stylu
|
|
|