Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
Alison - Sob 29 Gru, 2007 19:34
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | To juz chyba nie był spoiler, tylko zacheta do dalszego ogladania |
Albo tzw. podgrzewanie atmosfery. |
Hmmmm najbezpieczniej mi chyba będzie wrócić do Cranford. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane
Maryann - Sob 29 Gru, 2007 19:36
Żadne tam Cranford. Cranford nie zając, nie ucieknie.
trifle - Sob 29 Gru, 2007 19:38
| nicol81 napisał/a: | | Ale Rostowie mają cudownych rodziców... |
Oo, to racja. Bardzo mnie zdziwiło, kiedy ojciec nawet nie krzyknął porządnie na Mikołaja tylko od razu mu wybaczył To aż niewychowawcze chyba
Sofijufka - Sob 29 Gru, 2007 19:39
| Maryann napisał/a: | Nie jestem pewna, czy nawet zaręczonym to wypadało.
Jane nie mogła pisać bezpośrednio do Bingleya i korespondowała z jego siostrą. A Jane Fairfax korespondencję ze swoim - bądź co bądź - narzeczonym uprawiała w głębokiej tajemnicy. |
Jane nie była jeszcze wtedy zaręczona z Bilngleyem [chyba?], a J.F.- czy to nie były potajemne zaręczyny [jak Lucy Steel i Edwarda]? Oficjalni narzeczeni mogli pisywać do siebie.
nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 19:39
Nataszy też nikt nie ochrzanił…
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 19:40
| trifle napisał/a: | | Oo, to racja. Bardzo mnie zdziwiło, kiedy ojciec nawet nie krzyknął porządnie na Mikołaja tylko od razu mu wybaczył To aż niewychowawcze chyba |
ja bym pasy darła ze smarkacza, tyle kasy. Tzn darłabym te pasy, bo mikołaj mi przeogromnie działa na nerwy. gdzie ja mam jakowąś Melisę
Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:40
| trifle napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Ale Rostowie mają cudownych rodziców... |
Oo, to racja. Bardzo mnie zdziwiło, kiedy ojciec nawet nie krzyknął porządnie na Mikołaja tylko od razu mu wybaczył To aż niewychowawcze chyba |
No właśnie.
Cudowni rodzice mają nierozsądne dzieci, a tacy z piekła rodem mają najlepsze.
Alison - Sob 29 Gru, 2007 19:44
Jeszcze na chwilę wróciłam, bo jak mam już być wredna, to konsekwentnie do końca Na jutro szykujcie chusteczki. Duużo chusteczek. Mnie z pół paczki poszło, więc jak ktoś ma oczy w mokrym miejscu, to i rolka papieru toaletowego się nie zmarnuje
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 19:46
| Gunia napisał/a: | | Cudowni rodzice mają nierozsądne dzieci, a tacy z piekła rodem mają najlepsze. |
toż "Wojna i pokój doskonale to potwierdza" toż z tego można magisterkę robić z psychologii, bądź z pedagogiki.
Ale jest wyjątek, młodzi Kuraginowie tatusia za fajnego nie mieli
Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:49
| lady_kasiek napisał/a: | Gunia napisał/a:
Cudowni rodzice mają nierozsądne dzieci, a tacy z piekła rodem mają najlepsze.
toż "Wojna i pokój doskonale to potwierdza" |
Właśnie na jej podstawie wysnułam taki wniosek. Więc:
dobrzy rodzice = niemądre dzieci
źli rodzice = cudowne dzieci
i tylko
wredni i cwani rodzice = wredne i cwane dzieci.
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 19:52
Guniu na litość boską ostrzegaj zadławiłam się pocieszającą czekoladą
Ciekawe jaki byłby syn Andrzejka, tak dalej dalej, dalej niż zakończenie
Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:53
| lady_kasiek napisał/a: | Ciekawe jaki byłby syn Andrzejka, tak dalej dalej, dalej niż zakończenie |
Chyba wolałabym nie wiedzieć. Nie lubię tej postaci.
praedzio - Sob 29 Gru, 2007 19:56
| Alison napisał/a: | Jeszcze na chwilę wróciłam, bo jak mam już być wredna, to konsekwentnie do końca Na jutro szykujcie chusteczki. Duużo chusteczek. Mnie z pół paczki poszło, więc jak ktoś ma oczy w mokrym miejscu, to i rolka papieru toaletowego się nie zmarnuje |
Ach jej, Alison... Ja już dzisiaj zużyłam jedną rolkę... i chyba nie dlatego tylko, że mam potężny katar...! W tej ostatniej scenie, jak Andriusza powiedział do Pierre'a: Zabierz mnie do niej!, to ryknęłam takim płaczem, że musiałam szybko się schować za tym papierem i udawać, że to było takie kichnięcie... Mówisz, że to tylko preludium?
W wątku o Alessio zaczęłyśmy mówić o języku produkcji i w ogóle. I tak mi się przypomniało, że strasznie podobały mi się sceny w cerkwi. Co prawda, miałam wrażenie, że wciąż tę samą modlitwę batiuszka powtarza, ale z kolei byłam bardziej zachwycona językiem. Nareszcie jakiś "dźwięk" rosyjski! W swoim życiu miałam okazję być na kilku prawosławnych nabożeństwach i tutaj muszę pochylić głowę nad konsultantami rosyjskimi produkcji - odrobili pracę domową!
Aha, no i jeszcze podobały mi się sceny potańcówek ludowych, kiedy śpiewano po rosyjsku. Ale chyba trudno, żeby w ekranizacji w końcu rosyjskiej powieści zabrakło rodzimych akcentów...
Gosia - Sob 29 Gru, 2007 20:09
Zostawic Was na godzine czy dwie i od razu tyle postow!
Qurcze, powinni czesciej puszczac w tv takie filmy, zebysmy mialy takie wspolne ogladanie i komentowanie Jakie ozywienie od razu na forum!
Scena pojednania z Kuraginem byla poruszajaca...
W czwartym odcinku bedzie duzo militariow i w ogole odcinek taki smutny ...
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 20:12
| Gosia napisał/a: | | Qurcze, powinni czesciej puszczac w tv takie filmy, zebysmy mialy takie wspolne ogladanie i komentowanie Jakie ozywienie na forum |
ostatnio podobna sytuacja była jak Ryśka, tzn, jak puszczali serial o tym niby bohaterze, Robin Hoodzie.
Bo co TV puszcza tak, zeby wpasowało się w gusta Dam?
No nie bardzo jest co.
A w scenie pojednania Andrzej był niesamowity, ta gra twarzą i...oczy
miłosz - Sob 29 Gru, 2007 20:15
Ómarłam
praedzio - Sob 29 Gru, 2007 20:15
| lady_kasiek napisał/a: | ta gra twarzą i...oczy |
... i zęby... Ja to mówię naprawdę poważnie. Twarz mu się ściągnęła z bólu, a jednocześnie próbował się uśmiechnąć. I wyszedł mu taki grymas. Mnie akurat to przestraszyło.
Caitriona - Sob 29 Gru, 2007 20:16
| trifle napisał/a: | No i scena, w której Pierre dorwał Kuragina i mu nagadał i przegnał, uwielbiam |
Jak mi się to podobało!! Wspaniała scenka.
Narya - Sob 29 Gru, 2007 20:17
| lady_kasiek napisał/a: | A w scenie pojednania Andrzej był niesamowity, ta gra twarzą i...oczy |
O tak - te oczy... Jestem oczarowana Andrzejem. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje fakt, że jest on księciem
Natomiast Natasza coraz bardziej mnie denerwuje: nie dość, że taka...hmmmm....nieładna, to jeszcze tak głupio się zachowuje
Gosia - Sob 29 Gru, 2007 20:17
Tak, to bylo dobre. Te dwa razy gdy rzucil blacikiem w Helene i wyrzucil Kuragina - wyszedl z niego facet!
A co do Andrzeja
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 20:18
| praedzio napisał/a: | | Mnie akurat to przestraszyło. |
ja juz byłam pewna, że mu się pojednanie odwidziało.
ale praedziu przypomnialaś mi tą scenę
| miłosz napisał/a: | | Ómarłam |
bidulko. chodź do nas, kto Cię zrozumie jak nie siostry w nieszczęściu
Gunia - Sob 29 Gru, 2007 20:27
| Narya napisał/a: | pozostaje fakt, że jest on księciem |
A tak a propos, to mi się rzuciło jakiś czas temu na myśl - dlaczego jego koń jest brązowy? Jeśli nie mógł być biały, jak przystało, to może chociaż kruczoczarny?
nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 20:31
Pojednanie z Kuraginem było boskie. Wnerwiał mnie Andrzej, że tak się napalił do jego ziachziachnięcia, ale to trzymanie się za ręce, ach
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 20:35
| nicol81 napisał/a: | | Wnerwiał mnie Andrzej, że tak się napalił do jego ziachziachnięcia, |
w sensie, ze chciał go zabić. W książce to szlachetniej było, Andrej chciał dopaść kanalię, ale pierw znaleźć jakiś powód do pojedynku, żeby nie kompromitować Nataszy.
W dzisiejszym odcinku, powalało mnie to jego cierpienie w jego Oczach, twarzy, nie wiem, czy sobie to wmówiłam, ale płakałam nad tą jego udręką. Podczas gdy Nataszy wcale mi nie żal.
I kolejny raz powtórzę cytat
Gópia Natasza Gópia, ja bym wolała Jednego Pana Andrzeja, niż dwudziesty(czy ilu-tam) szujastych kuraginów
Że na marginesie wspomnę takiej szwagierki to w życiu bym nie chciała
Marija - Sob 29 Gru, 2007 20:35
Zgadzam się - scena pojednania z Kuraginem jest wstrząsająca; ten szpital, amputacje na żywca po bitwie, Boże . Pamiętam, jakie okropne wrażenie zrobiły na mnie sceny ze szpitala polowego w serialu o Napoleonie. Czuć było ból, zimno i smród tego wszystkiego przez ekran. Straszne!
|
|
|