To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Bleak House

Sofijufka - Czw 05 Lut, 2009 15:05

wolę koguta od owcy
praedzio - Czw 05 Lut, 2009 15:07

Ko ko?
Sofijufka - Czw 05 Lut, 2009 15:08

Calipso napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
doktorek był taki.... owcowaty....

Nie! Przypominam że to pan Jarndyce miał loczkowate włosy :foch2:

mnie nie o liczki chodzi, ale o oblicze...

Calipso - Czw 05 Lut, 2009 15:16

Sofijufka napisał/a:
mnie nie o liczki chodzi, ale o oblicze...

No jak tak można,widziałaś te piękne duże oczyska doktorka ?

praedzio - Czw 05 Lut, 2009 15:20

Przysłonił je pewnie dziób, tfu, nos Jarndyce'a. ;)
Calipso - Czw 05 Lut, 2009 15:24

:rotfl: :rotfl:
*wraca do sprzątania*

spin_girl - Czw 05 Lut, 2009 15:32

złośliwe! My się z Woodcourta tak nie naśmiewamy! A Esther, no cóż...głupia była. :roll:
Sofijufka - Czw 05 Lut, 2009 15:52

"oj głupia ty, głupia ty".... Esther, of kors
Sofijufka - Czw 05 Lut, 2009 16:05

Calipso napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
mnie nie o liczki chodzi, ale o oblicze...

No jak tak można,widziałaś te piękne duże oczyska doktorka ?

nooo duże to są
http://img.thesun.co.uk/m...eep_393759a.jpg

Gosia - Czw 05 Lut, 2009 16:30

Woudcourt kiepskim lekarzem był, wszyscy jego pacjenci na naszych oczach zeszli, a tę bajeczkę o statku co to go wyratował, to sam wymyślił :-P
A Jarndyce był taki dobry, łożył na utrzymanie Esther, dzięki niemu mogła się uczyć, wszystko mu zawdzięczała. A potem oddał jej klucze do domu ;)
A na końcu sam dom. Był taki dobry i opiekuńczy, i w ogóle dusza człowiek.. :serduszkate:
Gdzie tam młodzikowi do niego :roll:

praedzio - Czw 05 Lut, 2009 16:33

Gosia napisał/a:
A Jarndyce był taki dobry, łożył na utrzymanie Esther, dzięki niemu mogła się uczyć, wszystko mu zawdzięczała. A potem oddał jej klucze do domu ;)
A na końcu sam dom. Był taki dobry i opiekuńczy, i w ogóle dusza człowiek.. :serduszkate:


Krótko mówiąc - idealny kandydat... na ojca. ;) Gdzie mu tam do młódki. ;)

Gosia - Czw 05 Lut, 2009 16:35

A ja Ci mówię: Nie ma to jak doświadczenie :wink:
Profesor! :lol:

praedzio - Czw 05 Lut, 2009 16:37

Na co mu to doświadczenie, skoro nie potrafił utrzymać przy sobie ukochanej. Nie znasz potęgi uczucia! :wink:
Gosia - Czw 05 Lut, 2009 16:43

Na młodszego to każda poleci :roll: Ale w życiu liczy się co innego ;)
spin_girl - Czw 05 Lut, 2009 16:46

Gosia napisał/a:
A ja Ci mówię: Nie ma to jak doświadczenie :wink:
Profesor! :lol:

pozwolę to sobie zacytować w wątku dziewiczym :twisted:

Gosia - Czw 05 Lut, 2009 16:56

To się stosuje tylko do TEGO wątku :mrgreen:
spin_girl - Czw 05 Lut, 2009 16:59

Gosia napisał/a:
To się stosuje tylko do TEGO wątku :mrgreen:

podcięłaś mi skrzydła :-P

praedzio - Czw 05 Lut, 2009 17:06

Gosia napisał/a:
Na młodszego to każda poleci :roll: Ale w życiu liczy się co innego ;)

Tak? A co? :wink:

szarlotka - Czw 05 Lut, 2009 19:33

Okrutne jesteście - jak wrażliwe chłopię, to zaraz owcowaty :mrgreen:

Czy dobrze widzę, ze to Max Beesley na avatarku? :)

praedzio - Czw 05 Lut, 2009 19:38

Yup. :D Moje najświeższe odkrycie po obejrzeniu serialu Survivors. ;)
Calipso - Czw 05 Lut, 2009 21:08

Sofijufka napisał/a:
nooo duże to są
http://img.thesun.co.uk/m...eep_393759a.jpg

Tak się nie bawię :foch2: :cry2:
I tak doktorek był przystojniejszy :-P
Gosia napisał/a:
Woudcourt kiepskim lekarzem był, wszyscy jego pacjenci na naszych oczach zeszli, a tę bajeczkę o statku co to go wyratował, to sam wymyślił

O ile dobrze pamiętam,to Esther nie usłyszała o tym od razu od Woodcourta,tylko wcześniej powiedział o tym pracownik domu,w którym mieszkał Rick :wink: Także to nie jest argument przeciwko doktorowi :-D jeśli chodzi o umieranie.....nawet Lady Dedlock umarła,a Woodcourt jej nie leczył.Kolejny argument odpada :-D
Gosia napisał/a:
A Jarndyce był taki dobry, łożył na utrzymanie Esther, dzięki niemu mogła się uczyć, wszystko mu zawdzięczała. A potem oddał jej klucze do domu

Ależ nikt nie przeczy temu,że pan Jarndyce był do niczego.Owszem był miły i dobry dla podopiecznych,ale dla Esther nie bez przyczyny.

praedzio napisał/a:
Moje najświeższe odkrycie po obejrzeniu serialu Survivors.

Ekhm :wink: Zaiste,przystojny pan Beesley :-D

aneby - Czw 05 Lut, 2009 22:09

Przyłączam się do frakcji broniącej doktorka. Żadne tam "owcowaty" :bejsbol:
Mr Jarndyce'owi pewnie niczego nie brakowało, ale swoje najlepsze lata miał za sobą. No i nie trzeba od razu wychodzić za faceta, bo jest miły, opiekuńczy, troskliwy ........ :confused3:

Gosia - Czw 05 Lut, 2009 22:54

Nie trzeba, ale ... można ;) To też się liczy w życiu. Zapewniam.
Najlepszych lat to on jeszcze nie miał za sobą, bo się nigdy nie ożenił.
Teraz miał wreszcie szansę, żeby ułożyć sobie życie, z kobietą, którą kochał.

praedzio - Czw 05 Lut, 2009 23:07

Nie wiń Esther za to, że wybrała miłość. :wink:
Gosia - Czw 05 Lut, 2009 23:10

Tak jej się wydawało :roll: nie widziała, głupia, co traci :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group