Literatura - Proza i poezja - Wiersze ukochane ...
Ania Aga - Wto 28 Paź, 2014 21:07
Tekst do piosenki Seweryna Krajewskiego, napisany przez Bogdana Olewicza, pasuje do nadchodzącego listopada
Jeszcze nie czas
Jeszcze nie czas do gwiazd nad głową.
Jeszcze nie czas na sen pod brzozą.
Więc nie wypominaj mi
czego w życiu nie zrobiłem,
przez ostatni milion chwil
bez rozkładu jazdy żyłem.
Przeleciałem świata pół
goniąc jedną szkolną miłość
i nie biłem głową w mur,
gdy go obejść można było.
Jeszcze nie czas na strach o zmierzchu.
Jeszcze nie czas na lot w powietrzu.
Czy tam z góry widać nas
na tych wyspach Robinsona
zapatrzonych w szańce raf,
czy je zdoła ktoś pokonać.
Czyjaś niewidzialna dłoń
rysy twarzy w maski zmienia,
głupio będzie ruszać stąd
z wielkim grzechem niespełnienia.
Jeszcze mam czas na rejs w głąb siebie.
Jeszcze mi gra sześć strun na drewnie.
I jak dawniej lubię gnać
o świtaniu pustą szosą,
obserwuję pilnie jak
posadzone drzewa rosną.
Płynę takim rytmem dni
jaki serce mi dyktuje,
i nie pragnę być już tym,
który do mnie nie pasuje
Czuję się jak błaznów król
we śnie berła pozbawiony,
gdy za oknem tańczy dwór
w nowe szaty przystrojony.
Więc nie wypominaj mi
czego w życiu nie zrobiłem,
przez ostatni milion chwil
bez rozkładu jazdy żyłem.
Ania Aga - Nie 02 Lis, 2014 18:29
Usłyszałam dziś w radiu, zamieszczam, żeby nie zapomnieć
Natalia Gorbaniewska
O Panie, Panie, noc i mgła
na nich opadła.
O Panie, cóżeś Ty nam dał
prócz chrypiącego gardła,
które skanduje: “Wolna Polska!” –
i ten krzyk słaby
przez kordon chce jak kamień posłać
w drzwi ambasady.
“Siostry i bracia!” – schrypiałe słowa
cichną i gasną.
Chyba Pan nazbyt umiłował
ową nizinę płaską,
chyba Pan nie ma dla nich innej
formy kochania,
prócz tego, co miał dla Syna:
ukrzyżowania.
23 grudnia 1981, Paryż
(przełożył Stanisław Barańczak)
BeeMeR - Nie 02 Lis, 2014 19:29
| Ania Aga napisał/a: | | Jeszcze nie czas | Podoba mi się
Admete - Nie 09 Lis, 2014 21:26
Wilfred Owen
Przypowieść o starym człowieku i młodym
Więc Abram wstał, nałupał drzew i poszedł,
ogień i nóż zabrał ze sobą na drogę.
A kiedy już obaj spędzili dzień razem,
Izaak, syn pierworodny, rzekł: Mój ojcze,
spójrz na gotowy ogień, na to żelazo,
a gdzie jest jagnię na całopalną ofiarę?
Abram związał chłopca pasem i sznurami,
zrobił na tym miejscu nasyp i okopy,
potem nóż wyciągnął, żeby zabić syna.
A oto Anioł zawołał nań z niebiosów:
Nie podnoś ręki, rzekł, na pierworodnego.
Zaprawdę nic mu nie czyń, popatrz tu blisko
Baran sam się w krzakach uwięził rogami.
Nie syna ofiaruj, lecz Barana Pychy.
A stary nie posłuchał: wpierw zabił syna.
I - po kolei – pół plemion Europy.
Tłumaczenie - Jerzy Pietrkiewicz
I tak mi się przypomniało:
Alfred Tennyson
Ulisses (fragment)
Żeglarze moi! Wyście trud dzielili
i myśli ze mną, witając beztrosko
Burze i słońca blask. W was wolne serca
i czoła wasze wolne. (...)
Wszystko zamyka śmierć. Nim koniec przyjdzie,
Można dokonać dzieł szlachetnych wielu,
Dzieł godnych ludzi, którzy się zmagali
Z bogami (...)
Hej przyjaciele,
Nie jest za późno na poszukiwanie
Nowego świata! Odbijcie od brzegu
I w bruzdy dźwięczne uderzcie! Bo celem
Moim żeglować poza słońca zachód,
Pod gwiazd ulewą - potąd aż nie umrę. (...)
I choć nie mamy tyle sił, co dawniej,
By niebo wzruszyć i ziemię - jesteśmy
Sobą w serc spójni heroicznej, które
Los sterał; wola w nich wciąż silna - każe
walczyć i szukać i nie ustępować.
tłumaczył Jerzy Pietrkiewicz
Ania Aga - Czw 13 Lis, 2014 21:32
W temacie listopadowym...
Nie mogę powiedzieć, że jest to mój ulubiony wiersz, ale zrobił na mnie wrażenie
Tadeusz Różewicz
Pajęczyna
cztery szare niewiasty
Brak Bieda Troska Wina
czekając gdzieś daleko
człowiek rodzi się
dorasta
zakłada rodzinę
buduje dom
cztery zmory
ukryte w fundamentach
czekają
budują dla człowieka drugi dom
labirynt w ślepej uliczce
człowiek żyje kocha
modli się i pracuje
napełnia dom nadzieją
płaczem śmiechem
i trwogą
cztery szare niewiasty
bawią się z nim w chowanego
ukrywają się w skrzyniach
szafach bibliotekach
żywią się rękawiczkami kurzem
naftaliną bagnem
zjadają książki
gasną szarociche
w lodowatym świetle księżyca
siadają na papierowych kwiatach
dzieci klaszczą w dłonie
chcą zabić ćmę i mola
ale mole przemieniają się w ciszę
cisza w muzykę
cztery szare niewiasty czekają
człowiek zaprasza
innych ludzi
na chrzciny pogrzeby
wesela i stypy
srebrne i złote gody
przez dziurkę od klucza
nieproszone wchodzą do domu
cztery szare niewiasty
pierwsza pojawia się Wina
za nią majaczy Troska
powoli rośnie Brak
szczerzy zęby Bieda
dom zamienia się w pajęczynę
słychać w nim głosy jęki
zgrzytanie zębów
brzęczenie
przebudzeni bogowie
opędzają się
od natrętnych ludzi
ziewają
Admete - Pią 14 Lis, 2014 05:35
Dobry wiersz.
Admete - Wto 25 Lis, 2014 23:04
Jan Lechoń
PYTASZ CO W MOIM ŻYCIU
Z WSZYSTKICH RZECZĄ GŁÓWNĄ
Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną,
Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.
Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
To one pędzą wicher międzyplanetarny,
Ten wicher, co dął w ziemię, aż ludzkość wydała,
Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.
Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia -
I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.
Admete - Czw 27 Lis, 2014 05:40
Nadal Lechoń:
Nokturn
Cóż ja jestem? Liść tylko, liść, co z drzewa leci.
Com czynił - wszystko było pisane na wodzie.
Liść jestem, co spadł z drzewa w dalekim ogrodzie,
Wiatr niesie go aleją, w której księżyc świeci.
Jednego pragnę dzisiaj: was, zimne powiewy!
Wiec nieś mnie, wietrze chłodny, nie pytając po co,
Pomiędzy stare ścieżki, zapomniane krzewy,
Które wszystkie rozpoznam i odnajdę nocą.
W ostatniej woni lata, w powiewie jesieni
Niech padnę pod strzaskany ganek kolumnowy,
By ujrzeć te, com widział, podniesione głowy
Wśród teraz pochylonych, zamyślonych cieni.
Uciszaj, srebrna nocy, całą ziemię śpiewną!
A ja padnę na trawę wilgotną od rosy,
Lub będę muskał cicho niegdyś złote włosy,
Których dziś już koloru nie poznałbym pewno.
Jan Lechoń – Modlitwa
Gwiazd siewco i księżyców, co w eterze wiszą,
O! Panie nad deszczami i Panie nad skwarem!
Porównaj nas zmęczonych z milczącym obszarem,
Niebiosa ku nam nachyl i napój nas ciszą.
O! utop nas w Twych światów bezmiernej głębinie,
Posrebrzaj nas jak gwiazdy, rozpuszczaj jak morze,
Nalewaj nas powietrzem w błękitne przestworze,
Nastrajaj nas jak echo i słuchaj, jak ginie.
Bladym uczyń nas rankiem, wschodzącym na niebie,
Obłokiem, co w południe leniwo przepływa,
Woalem czarnej nocy, co ziemię nakrywa -
Oswobódź nas od duszy i wybaw od siebie.
asiek - Czw 27 Lis, 2014 11:27
Podoba mi się Nokturn... Piękny wiersz...
Admete - Czw 27 Lis, 2014 12:05
Wiersze mi sie skojarzyły do dramy, która teraz oglądamy.
BeeMeR - Czw 27 Lis, 2014 12:34
Też uważam, że piękne
Mnie się kojarzył ten:
Kochać i tracić...
Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...
Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.
/Leopold Staff/
Ania Aga - Wto 23 Gru, 2014 23:04
Powrót
A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którymżeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: "Gdzieś pan był tyle lat?"
"Wędrowałem przez głupi świat."
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
że już wzeszła Gwiazdka na niebie,
że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście,
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask swieczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata płynnie
kolęda na okarynie:
LULAJŻE, JEZUNIU
MOJA PEREŁKO,
LULAJŻE, JEZUNIU,
ME PIEŚCIDEŁKO.
Konstanty Ildefons Gałczyński
1947
Admete - Śro 24 Gru, 2014 07:21
Nostalgiczny wiersz na nostalgiczna porę.
Jan Kasprowicz - ***
Przy wigilijnym stole,
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;
Że, jako mówi wam wszystkim
Dawne, prastare orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiądzie.
Sercem Go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota -
Oto co czynić wam każe
Miłość – największa cnota.
Anaru - Pon 05 Sty, 2015 00:09
Bardzo ładne oba wiersze
Admete - Nie 31 Maj, 2015 06:44
Czytam właśnie o losach popiersia Niobe z pałacu w Nieborowie i przypomniałam sobie Gałczyńskiego i jego wiersz - tutaj fragment:
EUTYFRON
UWERTURA
1
Nieforemna, niewesoła,
dzień i noc nad brzegiem morza
stoi w skałę przemieniona —
2
biedna córa Tantalowa,
biedna żona Amfionowa,
Niobe, nieszczęsna rodzica
3
siedmiu synów, siedem córek,
Diana z Apollonem z łuku
rozstrzelali jej o świcie.
4
Wokół pustka bezroślinna,
żadnych świateł elektrycznych,
na kamieniu stoi kamień.
5
Niebo zimno patrzy w Niobe,
ciemna chmura błyska spodem
woda kamień ochlapuje.
6
Idzie żagiel horyzontem,
ale w inną stronę idzie,
nocka idzie, a tu mroźna
7
niewesoła, nieforemna.
Tam daleko bębni burza,
a tu z przodu wicher śpiewa.
8
Stoi Niobe z wielką głową,
śnieg nad głową zakołował,
głową żony muzykanta
9
głową żony Amfionowej,
głową córy Tantalowej,
tyle śniegu na powiekach.
10
Nie padają łzy kamienne,
nie rozświeca się poranek,
tylko mewy wrzeszczą.
Admete - Nie 16 Sie, 2015 16:13
Podkradzione z Halsztuka:
Wszystko, co złote, krótko trwa - Robert Frost, tł. S. Barańczak
Złotem przyrody - pierwsza zieleń;
Po niej - już nic prócz spłowień, zbieleń.
Rozkwitu szczyt - to pierwszy listek,
Lecz przez godzinę ledwie: wszystek
Zwykleje w liść natychmiast potem.
Tak Eden zszarzał nam w zgryzotę,
Tak świt nam blaknie w światło dnia.
Wszystko, co złote, krótko trwa.
BeeMeR - Pon 17 Sie, 2015 18:53
ładne
Aragonte - Pon 17 Sie, 2015 20:04
Też mi się podoba.
A co do mitu o Niobe - we florenckiej Galerii Uffizzich jest sala Niobe - są tam posągi ukazujące scenę śmierci jej dzieci. Robi to wrażenie, spora część posągów zdaje się zasłaniać przed zagrożeniem spadającym z niebios, a część go w przestrachu wypatruje. Sama Niobe tuli do siebie najmłodszą córkę, która, jak wiadomo, też nie uszła z życiem.
https://www.friendsofflor...oom/Niobe_3.jpg
http://www.uffizi.firenze...ri/NiobeBan.jpg
Admete - Pon 17 Sie, 2015 20:22
A wiesz, że znaleziono posąg Niobe, do którego pasuje nasza głowa? Były nawet razem eksponowane kiedyś we Włoszech.
Aragonte - Pon 17 Sie, 2015 22:00
Nie, nie wiedziałam.
Mój promotor interesował się tym utworem Gałczyńskiego i nawet analizował go po trosze na seminarium, ale niestety niewiele już pamiętam
Admete - Wto 18 Sie, 2015 05:01
Historia ukrywania głowy Niobe w czasie wojny jest bardzo dramatyczna.
Aragonte - Wto 18 Sie, 2015 14:15
Znalazłam trochę informacji o tym rzymskim posągu Niobe:
http://www.academia.edu/3...C4%85g_w_Rzymie
Znalazłam tam malutki łącznik z "Gladiatorem"
Admete - Wto 18 Sie, 2015 14:18
Właśnie o tej teorii czytałam.
Aragonte - Wto 18 Sie, 2015 14:20
A gdzie czytałaś o wojennych dziejach tej Niobe?
Admete - Wto 18 Sie, 2015 14:26
W "Sztuka zagrabiona. Uprowadzenie Madonny."
|
|
|