To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:07

A tak w ogóle, to chyba się na mnie obraziło moje ostatnie uczucie patriotyczne, bo cały czas się zastanawiałam, dlaczego ktoś nie zdzieli tego knypla. Do Andrzeja mu się przyśniło podskakiwać! :?
trifle - Sob 29 Gru, 2007 19:08

Nawet jeśli gorsza jest Helena, to i tak Anatol to taki typ człowieka, którego szczerze nie dzierżę, no chodząca szuja, z tym wrednym uśmiechem, podjudzacz taki, no wrrrrrrrrrrrrrr :wsciekla:
A gotowało się we mnie też jak stary Bołkoński się, biedny :wsciekla: , żalił Andrzejowi, że Maria rujnuje mu życie, że to przez nią jest chory i taaaki cierpiący.
I też mi żal, że Andrzej taki zasadniczy, rozumiem, że honor był dla niego ważny, ale skoro ją kochał, zostawił ją na rok (przez tego starego wrrr.... :wsciekla: ), młodą, niedoświadczoną, niepewną, co z nim, czemu nie wraca (bo chyba dlużej go w końcu nie było niż rok?) i nie chciał jej wybacz, widzieć itp. Ech!
No i scena, w której Pierre dorwał Kuragina i mu nagadał i przegnał, uwielbiam :D

Sofijufka - Sob 29 Gru, 2007 19:08

lady_kasiek napisał/a:
Maryann napisał/a:
Za to Helenki nikt o bezmyślność nie posądzi - ona niczego nie robi bez zastanowienia.

o tak jej nawet głupoty się nie da zarzucić. To geniusz podłosci.
A Kuragin, hm. Moze faktycznie zależało mu na czymś i szedł byle do celu, nawet po trupach.
Okrutne było jak oni osaczyli Nataszę. Na początku była jak mucha złapana w pułapkę, ale potem no jak ćma do ognia :roll:

Tylko że - to pewnie świadczy o mojej płytkości - trochę mnie poruszyło, ale nie tak, gdyby zamiast wypłoszycy była Audreyka lub Sawieljewa...

Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:12

trifle napisał/a:
No i scena, w której Pierre dorwał Kuragina i mu nagadał i przegnał, uwielbiam :D

No nie? Fastrygują się przez pół filmu, zamiast tego głupiego koziołka zdzielić. Dopiero Pierre podszedł konkretnie do rzeczy. :twisted:

Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 19:13

Gunia napisał/a:
Fastrygują się przez pół filmu, zamiast tego głupiego koziołka zdzielić.

ja tylko myślałam. Pierr bądź chłopem, masz świecznik w garści zróbże użytek

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 19:14

A po co miał sobie ręce brudzić i sumienie obciążać ?
Maryann - Sob 29 Gru, 2007 19:16

lady_kasiek napisał/a:
Okrutne było jak oni osaczyli Nataszę.

Tak się zastanawiam - oni te liściki pisali do siebie całkiem jawnie. Czy to było zgodnie z tzw. "duchem epoki" ? Czy panna mogła pisywać do kawalera (i odwrotnie) ?

Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:16

Maryann napisał/a:
sumienie obciążać

KURAGINEM? Grzechem byłoby puścić płazem padalcowi.

Alison - Sob 29 Gru, 2007 19:17

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Czy ktoś zwrócił uwagę przy jakim przecudnej urody biurku siedział w ostatniej swojej scenie Kutuzow? Co to za snycerka? :paddotylu: Boże, pół życia bym dała, żeby mieć w domu takie cudo :(

Piękne było. Tylko, że do takiego biureczka to jeszcze trzeba by mieć jakieś parę hektarów pałacu... :wink:

O rany, od czegoś trzeba zacząć. Mam już trochę porcelany do tych przysżłych kredensów dębowych :wink: Swoją drogą, zawsze mówię, że w domu najważniejszy jest taras, narazie zresztą tylko na niego mnie stać :roll: , wiec wszyscy się śmieją, że najpierw wybuduję sobie taras, a potem do tarasu dobuduję piękny dom. Tak więc zanim w tym pięknym domu bedę miała swój piękny gabinet, to chyba mogę zacząć od przecudnego biurka, nest'ce pas? :wink:
Co do filmu, podobała mi się bardzo ta scena pojednania, taka była trochę banalna, ale ogromnie ważna ze względu na zrozumienie psychiki Andrieja. Od tego momentu jemu ślicznie rozjaśniła się twarz, tak jakby to przyniosło mu wielką ulgę i jaby dopiero od tego momentu zrozumiał na czym polega życie i do końca filmu już nigdy nie będzie taka chmurna jak na początku.

Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 19:18

co racja to racja zabilby kanalie a odpowiadałby jak za normalnego człowieka. Masz rację Maryannku. Nie pomyślałam
nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 19:18

Maryann napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
Okrutne było jak oni osaczyli Nataszę.

Tak się zastanawiam - oni te liściki pisali do siebie całkiem jawnie. Czy to było zgodnie z tzw. "duchem epoki" ? Czy panna mogła pisywać do kawalera (i odwrotnie) ?

Chyba mogła tylko po zaręczynach...Ale jawnie nie pisali, tylko przez służbę.

lizzzi - Sob 29 Gru, 2007 19:21

Trochę strzelili tu muzycznego babola. W II cz. na balu u cara Andrzej tańczy z Natszą walca, tylko że Czajkowskiego. Przecież to początek XIXw, a Czajkowski żył w latach 1840-93 :? W IIIcz. Natasza gra Sonatę księzycową Beethovena i tu się zgodzę.
Stary Bołkoński jest okropny. Dziwna ta jego miłość do własnych dzieci. Podobno Tołstoj trochę wzorował tę postać na sobie, ponoć też był takim dziwakiem.
Szkoda, że Masza nie będzie z Piotrem. Dwoje mądrych, szlachetnych ludzi, tak bardzo mi tu do siebie pasują.
Wzruszył mnie natomiast młody Bołkoński :cry2: Wybaczył Anatolowi, takiej kreaturze.
"Uroda" Nataszy :shock: powala mnie cały czas, choć gra nieźle

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 19:24

nicol81 napisał/a:
Maryann napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
Okrutne było jak oni osaczyli Nataszę.

Tak się zastanawiam - oni te liściki pisali do siebie całkiem jawnie. Czy to było zgodnie z tzw. "duchem epoki" ? Czy panna mogła pisywać do kawalera (i odwrotnie) ?

Chyba mogła tylko po zaręczynach...

Nie jestem pewna, czy nawet zaręczonym to wypadało.
Jane nie mogła pisać bezpośrednio do Bingleya i korespondowała z jego siostrą. A Jane Fairfax korespondencję ze swoim - bądź co bądź - narzeczonym uprawiała w głębokiej tajemnicy.

nicol81 napisał/a:
Ale jawnie nie pisali, tylko przez służbę.

Służba zajmowała się tylko stroną logistyczną. :wink:

Sofijufka - Sob 29 Gru, 2007 19:25

Gunia napisał/a:
Maryann napisał/a:
sumienie obciążać

KURAGINEM? Grzechem byłoby puścić płazem padalcowi.

Myślę, że to nie o brudzenie sobie rąk chodziło [choć to też], ale z jednej strony czuł takie obrzydzenie do szwagra, że chciał tylko, żeby mu z oczu zszedł, a po drugie - Pierre chyba bał się swojej gwałtowności. Pamiętacie, jak chciał rozplaskać żonę blatem stolika i w ostatniej chwili się pochamował?
On to trochę jak Maria idealistą jest :mysle:

Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:25

lizzzi napisał/a:
Trochę strzelili tu muzycznego babola.

KLIK :D
Alison napisał/a:
Co do filmu, podobała mi się bardzo ta scena pojednania, taka była trochę banalna, ale ogromnie ważna ze względu na zrozumienie psychiki Andrieja. Od tego momentu jemu ślicznie rozjaśniła się twarz, tak jakby to przyniosło mu wielką ulgę i jaby dopiero od tego momentu zrozumiał na czym polega życie i do końca filmu już nigdy nie będzie taka chmurna jak na początku.

Alison, nie dobijaj, bo tu zemrzemy z tęsknoty. ;)

nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 19:27

Moje wrażenia:
Pierre :serce2: Uwielbiam go niezmiennie. To jego wyznanie Nataszy zrobiło na mnie większe wrażenie niż Andrzeja czy Kuragina :serce: Dopiero teraz wspomnieli o jego sympatiach pronapoleonskich?
Andrzej miał w tym odcinku więcej iskierek z Kutuzowem i Kuraginem niż z Nataszą.
Mikołaj :uzi: :uzi: Wie, jaka jest rodzinna systuacja i GRA??? Ale Rostowie mają cudownych rodziców...

Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:27

Sofijufka napisał/a:
Gunia napisał/a:
Maryann napisał/a:
sumienie obciążać

KURAGINEM? Grzechem byłoby puścić płazem padalcowi.

Myślę, że to nie o brudzenie sobie rąk chodziło [choć to też], ale z jednej strony czuł takie obrzydzenie do szwagra, że chciał tylko, żeby mu z oczu zszedł, a po drugie - Pierre chyba bał się swojej gwałtowności. Pamiętacie, jak chciał rozplaskać żonę blatem stolika i w ostatniej chwili się pochamował?
On to trochę jak Maria idealistą jest :mysle:

No ale sianem mu się nie dał wywinąć i mu trochę migowym przemówił do rozumu. :cheerleader2:

Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 19:27

Maryann napisał/a:
Nie jestem pewna, czy nawet zaręczonym to wypadało.
po zaręczynach chyba tak. Pamiętacie w Rozwaznej i romantycznej jest scena, jak Elinor z matką nie są pewne czy Marianna jest zaręczona z tą szuja i w tym kontekscie jest, ze ma się okazać czy będą pisać do siebie. Gdy Marianna pisze do Wiloubiego(czy jak to się pisze) to wszyscy wzięli to za potwierdzenie zaręczyn.
Alison - Sob 29 Gru, 2007 19:29

lizzzi napisał/a:
Trochę strzelili tu muzycznego babola. W II cz. na balu u cara Andrzej tańczy z Natszą walca, tylko że Czajkowskiego. Przecież to początek XIXw, a Czajkowski żył w latach 1840-93 :? W IIIcz. Natasza gra Sonatę księzycową Beethovena i tu się zgodzę.
Stary Bołkoński jest okropny. Dziwna ta jego miłość do własnych dzieci. Podobno Tołstoj trochę wzorował tę postać na sobie, ponoć też był takim dziwakiem.
Szkoda, że Masza nie będzie z Piotrem. Dwoje mądrych, szlachetnych ludzi, tak bardzo mi tu do siebie pasują.
Wzruszył mnie natomiast młody Bołkoński :cry2: Wybaczył Anatolowi, takiej kreaturze.
"Uroda" Nataszy :shock: powala mnie cały czas, choć gra nieźle


A jak tańczą walc Chaczaturiana, który jest jeszcze późniejszy niż Czajkowski (nie pamiętam walca czajkowskiego w filmie...), rzekłabym współczesny? To tylko muzyczna ilustracja, nie czepiajmy się skoro efekt przecudny :-D

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 19:30

lady_kasiek napisał/a:
Maryann napisał/a:
Nie jestem pewna, czy nawet zaręczonym to wypadało.
po zaręczynach chyba tak. Pamiętacie w Rozwaznej i romantycznej jest scena, jak Elinor z matką nie są pewne czy Marianna jest zaręczona z tą szuja i w tym kontekscie jest, ze ma się okazać czy będą pisać do siebie. Gdy Marianna pisze do Wiloubiego(czy jak to się pisze) to wszyscy wzięli to za potwierdzenie zaręczyn.

No fakt. Zaponiałam. :wink: Ale Natasza zaręczona z Kuraginem bynajmniej nie była, a te listy przychodziły sobie bez żadnej tajemnicy, głównym wejściem... :mysle:

Alison - Sob 29 Gru, 2007 19:30

Gunia napisał/a:
Alison, nie dobijaj, bo tu zemrzemy z tęsknoty. ;)


Znowu coś nie tak? :shock: To juz chyba nie był spoiler, tylko zacheta do dalszego ogladania :roll:

nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 19:32

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Maryann napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
Okrutne było jak oni osaczyli Nataszę.

Tak się zastanawiam - oni te liściki pisali do siebie całkiem jawnie. Czy to było zgodnie z tzw. "duchem epoki" ? Czy panna mogła pisywać do kawalera (i odwrotnie) ?

Chyba mogła tylko po zaręczynach...

Nie jestem pewna, czy nawet zaręczonym to wypadało.
Jane nie mogła pisać bezpośrednio do Bingleya i korespondowała z jego siostrą. A Jane Fairfax korespondencję ze swoim - bądź co bądź - narzeczonym uprawiała w głębokiej tajemnicy.

nicol81 napisał/a:
Ale jawnie nie pisali, tylko przez służbę.

Służba zajmowała się tylko stroną logistyczną. :wink:

W Rosji mogły być luźniejsze zwyczaje… W Anglii w tym czasie Darcy musiał samodzielnie dać list Elżbiecie, by nie narazić jej reputacji. A dla Eleonory i jej matki ewentualna korespondencja między Marianną i Willoughbym była oznaką ich zaręczyn. Jane korespondowała w sekrecie, bo ich związek miał być tajny. Gdyby Frank Churchill się do niej przyznał, chyba mogliby pisać.

Maryann - Sob 29 Gru, 2007 19:32

Alison napisał/a:
To juz chyba nie był spoiler, tylko zacheta do dalszego ogladania :roll:

Albo tzw. podgrzewanie atmosfery. :wink:

nicol81 - Sob 29 Gru, 2007 19:34

Gunia napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Gunia napisał/a:
Maryann napisał/a:
sumienie obciążać

KURAGINEM? Grzechem byłoby puścić płazem padalcowi.

Myślę, że to nie o brudzenie sobie rąk chodziło [choć to też], ale z jednej strony czuł takie obrzydzenie do szwagra, że chciał tylko, żeby mu z oczu zszedł, a po drugie - Pierre chyba bał się swojej gwałtowności. Pamiętacie, jak chciał rozplaskać żonę blatem stolika i w ostatniej chwili się pochamował?
On to trochę jak Maria idealistą jest :mysle:

No ale sianem mu się nie dał wywinąć i mu trochę migowym przemówił do rozumu. :cheerleader2:

Hiphiphurra dla Pierra!!!! :cheerleader2: :cheerleader2: :cheerleader2:
Gdyby za bardzo poharatał Kuragina, on mógłby nie milczeć w sprawie Nataszy

Gunia - Sob 29 Gru, 2007 19:34

Alison napisał/a:
Gunia napisał/a:
Alison, nie dobijaj, bo tu zemrzemy z tęsknoty. ;)


Znowu coś nie tak? :shock: To juz chyba nie był spoiler, tylko zacheta do dalszego ogladania :roll:

Nikt Ci żadnych spoilerów nie zarzuca. Tylko "dorzucasz drew do ognia naszej autodestrukcyjnej miłości", ale wiesz, że my to tak naprawdę uwielbiamy. :roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group