Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik
maniutka - Śro 19 Mar, 2008 22:54
A na imię mu było Raul
no poprostu wspaniale
Anonymous - Śro 19 Mar, 2008 23:30
| maniutka napisał/a: | | A na imię mu było Raul |
do wyboru był Iker , ale w skutek ankiety tutaj przeprowadzonej stanęło, że będzie to Pan z Kastylii, a nie z Kraju Basków
Anonymous - Czw 20 Mar, 2008 16:34
-Lizzy, moja kochana, coś się stało. Masz jakiś kłopot(to ulubione chyba pytanie mojego taty a mnie zawsze doprowadza do szału-to taki drobny ukłon w stronę tatusia )
- masz pewnie na myśli naszego niespodziewanego gościa? Nie nie jest dla mnie kłopotem Georgiana się zajmuje nim z taką troską, że ja jestem zbędna, nie jest więc to dla mnie żadnym problemem.
- Wiesz, że nie chodzi mi o to. Widzę, że się miotasz, że coś cię martwi, i ten fakt z kolei martwi mnie. Kochanie dlaczego nie powiesz mi co ci leży na sercu. Chodzi o przyjazd twojej młodszej siostry prawda? To cię kłopocze.
- Dlaczego uważasz, że przyjazd Kitty jest dla mnie problemem? Dlaczego to przyszło ci na myśl? Czy nie życzysz sobie tej wizyty? Dalej wstydzisz się mojej rodziny.
- Elizabeth proszę nie wkładaj mi w usta tego czego nie powiedziałem i co najważniejsze wcale tak nie myślę. Zapytałem czy to cię martwi, bo zauważyłem, ze od przyjścia listu w którym twa Matka zawiadamia o jej przyjeździe chodzisz taka osowiała. Kochanie...-spojrzał na nią takim wzrokiem, że aż zachciało jej się płakać, ze jest taka głupia. Że mogła pomyśleć, ze jest sprawa której jej mąż nie zrozumie. Gdyby wstydził się jej rodziny nie ożeniłby się z nią. A przecież znał jej rodzinę od tej mało chlubnej strony, zachowanie jej matki, przemowy Pana Collinsa, no i Wickcham. Co się z nią dzieje, traci powoli zdolność racjonalnego myślenia. Ta wycieczka do Londynu była niepotrzebna, przecież pod bokiem miała pokrewną duszę, do kogo miała biec się zwierzyć ze swoich obaw jak nie swojemu mężowi.
- Przepraszam byłam taka niemądra. Wybacz mi brak rozwagi. Masz rację chodzi o wizytę Kitty. Przepraszam, że cię nie doceniłam. Widzisz, znasz ją, wiesz jaka ona jest. Pomyślałam, że zgadzasz się na tą wizytę bo nie masz wyjścia, ale że nie będziesz z tego zadowolony. Ty i twoja siostra cenicie spokój a Kitty na pewno nie pozwoli nam się nudzić.
- Kochanie proszę nie staraj się na przyszłość odgadywać tego co ja myślę, zapytaj mnie wprost. Gdybym nie chciał gościć twojej siostry to powiedziałbym Ci to wprost, tak ja z góry zapowiedziałem, że nie chcę gościć w Pemberley szwagra Twego Wickchama. Bardzo chętnie podejmę Twoją siostrę, to będzie ciekawe doświadczenie, myślę, że potrzebne nam, trzeba ożywić troszeczkę Nasz dom. Nie powiem wprawdzie, ze ostatnio nasza rodzina cierpi na nudę. Co to to nie. Moja siostra zadbała, żebyśmy się zbytnio nudzili. Nawet nie wiesz jak się zdziwiłem gdy usłyszałem co wam się przytrafiło. Postanowiłem przyjechać najszybciej jak to tylko było możliwe. Zresztą może powodem tego nie było tylko to dość niecodzienne zdarzenie, ale i fakt, że stęskniłem się troszeczkę za tobą Lizzy. Nie powinnaś była wyjeżdżać.
- Ojej przeprosiłam cię już za to. Obiecuję także poprawę w tym względzie. Będę bardziej polegać na moim mężu.
- O i tak lepiej. A teraz chodźmy na dół, chciałbym troszkę porozmawiać z moją siostrą, ale spotkanie jej graniczy niemal z cudem
- O tak georgiana dużo czasu spędza na pielęgnowaniu swojego chorego.
- Dużo czasu? Pocieszyłaś mnie troszkę, już myślałem, że nie wychodzi z jego pokoju ale twoje słowa wlały w me serce otuchę, że jednak czasami wychodzi.
- Owszem wychodzi. Ale panie Darcy, podczas mojej nieobecności jak widzę doskonalił pan swoją złośliwość, którą o dziwo zwraca pan w stronę swojej siostry. Nie poznaję pana.
- Za to ty moja droga jakbyś wyzbyła się swojego poczucia humoru, ktoś więc musi nadrabiać. Ale tak na poważnie. Georgiana bardzo się przejęła tym co się stało jak mniemam.
- Owszem na pewno się przejęła.
- Och, żeby Lord Brougham już wrócił bo jeszcze zechce zostać pielęgniarką, czy inną siostrą miłosierdzia.
- No nie wiem czy powrót Naszego przyjaciela coś zmieni, ale muszę ci wyznać, że i ja wyczekuję go z niecierpliwością...-Elizabeth zamilkła zorientowała się, że jest bliska wyjawienia sekretu szwagierki. Bo Lizzy zorientowała się, ze Panna Darcy pielęgnuje swego pacjenta nie tylko z poczucia obowiązku i że tak nakazuje jej dobre serce. Pani Darcy dostrzegała u dziewczyny subtelne znaki, które nie mogły być łudzące. Przystojny Iber powoli zajmował coraz bardziej znaczące miejsce w sercu dziewczęcia. Elizabeth nie czułą się upoważniona do dzielenia się nieswoim sekretem, o którym nie powiedziała jej nawet Georgiana. Kobieca intuicja podpowiadała Lizzy, że jest tak jak Ona myśli.- nie mogę się doczekać Jego przyjazdu bo dawno go już nie widziałam, a jako twój przyjaciel jest przecież bardzo mile widziany u nas.
- O tak też wolałbym, żeby już wrócił. Tak długo nie miałem od niego wieści. Ale Lizzy udajmy się już na poszukiwania mojej siostry, za nią tez się stęskniłęm.
MiMi - Czw 20 Mar, 2008 17:13
Śliczne, Kasiu Dziękuję. Kiedy ciąg dalszy?
Anonymous - Czw 20 Mar, 2008 19:38
| MiMi napisał/a: | | Kiedy ciąg dalszy? |
mam nadzieję, ze szybko mnie wełna najdzie póki mam wolne i nie muszę się martwić, jak przeżyc.
Jęśli tylko są chętni na dalszy ciąg to już zaczynam myśleć
MiMi - Czw 20 Mar, 2008 19:56
| lady_kasiek napisał/a: | | Jęśli tylko są chętni na dalszy ciąg to już zaczynam myśleć |
Oczywiście, że są chętni!
Tamara - Pią 21 Mar, 2008 19:39
Niepokoją mnie te rzęsy jak firanki - to częsta cecha alergików . Byleby astmy nie wywalił
Anonymous - Pią 21 Mar, 2008 20:37
| Tamara napisał/a: | | to częsta cecha alergików | bardzo dekoracyjna za to
ale o tym, ze rzęsy jak firanki są cechą alergików to nie słyszalam
Tamara - Pią 21 Mar, 2008 21:23
Ano są niestety , choć nie wiem jaki jest związek między jednym a drugim . Ale może wtedy alergie nie były jeszcze tak powszechne i mogły takie rzęsy być wyłącznie dekoracyjne
Ulka - Nie 23 Mar, 2008 21:07
| Tamara napisał/a: | Niepokoją mnie te rzęsy jak firanki - to częsta cecha alergików |
Naprawdę?? ojej
damamama - Czw 15 Maj, 2008 13:14
Witam wszystkie Damy! To mój pierwszy post na tym forum na który, trafiłam przypadkowo zafascynowana DiU w każdej postaci. Strasznie mi się ten fantik podoba. Jestem też pod wrażeniem tłumaczek pozostałych fantików (wszystkie już przeczytałam).
Moja propozycja dotycząca Raula. Raul mógł w trakcie tajnej misji Lorda oddać mu ogromną przysługę i to tak ogromną że, Lord zobowiązał mu się pomóc gdyby zaszła taka potrzeba, bez względu na okoliczności. W związku z tym że, forumowiczki wygnały Raula na emigrację ze względu na czas wojenny w jego ojczyźnie oraz może na ewentualną pomoc Lordowi, przybywa on do Anglii aby skorzystać z jego obiecanej pomocy. Mam nadzieję przy okazji wskrzesić ten wątek, bo jak widzę dawno nikt tu nie zaglądał.
MiMi - Czw 15 Maj, 2008 21:05
Witaj Damamamo
Ostatnio myślałam nad naszym fanfikiem i nawet chyba coś wymyśliłam, ale nie zapisałam i z głowy wyleciało...
Anonymous - Czw 15 Maj, 2008 21:11
ja strasznie przepraszam, że zaprzestałam Was katować, ale teraz to mam strasznie mało czasu na puszczanie wódz wyobraźni. Mogę dać słowo, że zacznę najpóźniej 24 czerwca.
MiMi dziadziuś przywołuje do porządku proszę zapisywać i się dzielić
MiMi - Czw 15 Maj, 2008 21:21
Dobrze, dziadziusiu, następnym razem zapiszę! Obiecuję. Może zresztą sobie coś przypomne, bo już mi świta jaki miałam pomysł. Nie chcę za bardzo rozwiajać postaci Raula, bo to należy do dziadziusia, ale mam pomysł jak trochę ruszyć akcję.
Anonymous - Nie 13 Lip, 2008 20:08
Troszkę mi wena siadła dlatego to tutaj to ponowne próby wciągnięcia się w świat pp Darcych
Po przykrej historii z przyjacielem rodziny Wickchamem Georgiana obiecywała sobie, że nie da się łatwo ponieść uczuciom. Postanowiła, że będzie najlepszą siostrą i nie da bratu okazji do zmartwień. Wiodąc życie spokojnie, niemalże nudne nie miała pokus, aby złamać swoje postanowienie. Pokusa pojawiła się wraz z przyjacielem ukochanego brata, ten jednak namieszawszy w młodym sercu Georgiany zniknął z horyzontu i w życiu panny Darcy znowu zagościła nuda. Nie na długo na szczęście. Panna bowiem realizując swe postanowienie o byciu dobrą i użyteczną przygarnęła pod bratowy dach nieznanego człowieka. I od dnia gdy ów nieznajomy przestąpił próg ona zajmowała się nim i pielęgnowała go z nadzwyczajną troską niby z chrześcijańskiego obowiązku, ale w głębi serca wyczuła, że los szykuje dla Niej odmianę, która związana jest z mężczyzną zdanym na jej łaskę. Panna Darcy dość miała spokojnego żywota łaknęła jakowejś zmiany. A ten Młody człowiek przynosił ze sobą ożywienie, tajemnica jego pochodzenia, losu wnosiła do tego spokojnego środowiska nutę tajemniczości, ba nawet grozy czyli to co panienki tak lubią. Co przyprawia je o przyspieszony oddech i kołatanie wrażliwych serduszek. Nie należy się więc dziwić, że Georgiana każdą wolną chwilę spędzała w pokoju chorego, podawała mu napoje, nadzorowała posiłki, oraz bardzo dużo czytała. Elizabeth musiała skrupulatnie doglądać, aby szwagierka wychodziła z pokoju gdy zmieniano pościel lub badano pacjenta bądź co bądź mężczyznę. Lizzy oczami wyobraźni widziała cytrynowy piorun godzący w Lady Catherine de Bourgh gdyby ta usłyszała na jakie widoki mogłaby być narażone dziewicze oczęta jej ukochanej siostrzenicy. Pani Darcy obawiała się, że Szanowna ciotka razem z Wielebnym kuzynem bez jakichkolwiek niestosownych widoków źle zapatrują się na obecność w domu Pana Darcego jakiegoś przybłędy i z niepokojem wyczekiwała listu pełnego nagany, który mógłby przelać czarę dobroci i wyrozumiałości jej drogiego męża. Nie można rzec, że Georgiana dzieliła te obawy z bratową. Zdecydowanie nie! Takie sprawy nie zaprzątały jej główki. Jej myśli zaprzątał tylko Raul. Z jej ust najczęściej można było usłyszeć „Pan Raul to, a pan Raul tamto”. Bardzo niechętnie opuszczała pokój chorego i chyba pierwszy raz nie zareagowała wybuchem radości na wieść o przyjeździe brata albowiem znaczyć to miało, że będzie musiała opuścić swego podopiecznego. Zaraz jednak przypomniała sobie, że miała być dobrą siostrą i sprawdziwszy uprzednio, że w pokoju jest odpowiednia ilość wody(gdyby Pan Raul miał nagły napad niepohamowanego pragnienia) i wymógłszy na pokojówce obietnicę, że nie ruszy się z pokoju do jej powrotu(albowiem można było się spodziewać, że Pan Raul obudzi się niebawem) a gdyby coś się działo Ona Georgiana zostanie niezwłocznie powiadomiona. Mimo tych wszystkich zabiegów Georgiana z ręką na ramieniu opuszczała pokój(wiadomo i w drewnianym kościele cegłówka może spaść na głowę)
-Georgiano jesteś już, powoli traciłem nadzieję, że Cię zobaczę.
-Braciszku kochany wybacz mi proszę zwłokę, ale sam przecież mi powtarzałeś, że trzeba solidnie wykonywać to czegośmy się podjęli.
-Cieszę się że te nauki wywarły taki skutek, ale czy nie poszło to za daleko? Słabo wyglądasz Georgiano. Czy nie poświęcasz zbyt dużo czasu na to pielęgniarstwo?
-Ależ skąd nawet nie wiem czy nie za mało. Chciałabym aby ten biedak jak najszybciej stanął na nogi.
-Ten biedak...powiadasz a czy dowiedziałąś się coś więcej o nim?
- poza tym jak się nazywa i skąd pochodzi niestety nie. Zrozum bracie obawiam się, że rozmowa Go męczy a wypytywanie o okoliczności, które sprawiły, że znalazł się w takiej przykrej sytuacji mogłby wywołać u niego niepotrzebny ból. Także doktor stanowczo się sprzeciwia wypytywaniu go. Musi nabrać sił. Dlatego proszę cię kochany braciszku abyś nie naciskał na razie. Dobrze?
-oczywiście, że uszanuję wolę twoją i doktora. Stajesz się bardzo ożywiona gdy o nim mówisz-zaiste w czasie swojej przemowy policzki panny Darcy zaróżowiły się a ona sama zaczęła mówić z niezwykłym dla niej ożywieniem, które zwróciły uwagę brata.
- Przyznaję się, że przejmuję się jego losem, ale to Ty i Ciotka Catherine zawsze powtarzaliście aby otaczać troską tych ludzi nad losami których okoliczności, pozycja powierzyły nam pieczę i to właśnie robie
- właśnie ciotka. Moja droga czy pisałaś do ciotki o tym czym się zajmujesz? Kim się opiekujesz i dlaczego? Jak ona się na to zapatruje?
- będziesz się gniewał na mnie chyba. Przepraszam ja nie miałam kiedy napisać tego listu. Wiem, że ciocia nie będzie miała mi za złe tej zwłoki gdy dowie się o powodach. Ona chlubi się swoją dobroczynnością toteż wybaczy i zrozumie. Prawda?- Oczy Georgiany zalśniły żalem i ufnością w dobre serce ciotki toteż Pan Darcy nie miał serca zgasić tej nadziei ubrać w słowa swych wątpliwości co do tego ciotczynego wybaczeni. On w przeciwieństwie do siostry nie był Go wcale takie pewny. Przeczuwał aferę jaka się rozpęta gdy cioteczka dowie się, że Georgiana zawarła taką szemraną(w pojęciu ciotki) znajomość będąc pod opieką jego żony. Niemalże słyszał to „A nie mówiłam”
-Tak Georgiano też mam taką nadzieję.
- Braciszku nie będziesz miał mi za złe jeśli teraz odejdę do Pana Raula? Zobaczymy się na obiedzie a teraz.... chciałabym mu poczytać. Widzisz zwykle czytam mu o tej porze... doktor powiedział, że to czytanie może mu pomóc, że odpręży się przy tym i może szybciej nabierze sił? Nie będziesz miał nic przeciw?
Skądże skoro tak jest w zwyczaju, że o tej porze to oczywiście, ale pamiętaj nie przemęczaj się. Do zobaczenia
-Nie przemęczam się, przecież ja siedzę i nic prawie nie robię. Do zobaczenia.
Fizwilliam Darcy był tylko mężczyzną ze wszelkimi ograniczeniami narzuconymi przez własną płeć toteż nic w zachowaniu siostry nawet go nie zaniepokoiło. Gdyby przy rozmowie była obecna Pani Darcy na pewno dostrzegłaby nie tylko ożywienie, ale błyszczące oczy ogromne zaangażowanie i niemożność pozostawania z dala od chorego. Pan Darcy przegapił te drobne szczegóły martwiło go co innego. Trapiła go wizja rozgniewanej ciotki, która prawdopodobnie niedługo pojawi się w Londynie aby „pomóc” i wyrazić swoje zdanie. Czyli wywrócić ich życie do góry nogami.
Wprost nie mógł się doczekać...
damamama - Wto 15 Lip, 2008 13:01
Bardzo się cieszę, że mamy do czytania dalszy ciąg opowieści. Gratuluję wyobraźni.
| lady_kasiek napisał/a: | | Lizzy oczami wyobraźni widziała cytrynowy piorun godzący w Lady Catherine de Bourgh |
Cytrynowy piorun, to określenie jest super ze względu na kolor dodam, że chyba tylko dla dam (słyszałam, że Panowie tak dokładnie nie rozróżniają kolorów) Czekam z utęsknieniem na cdn.
Anonymous - Wto 15 Lip, 2008 13:52
wiem, że nie rozróżniają. tata często szuka niebieskiej koszuli a potem okazuje się, ze ona była fioletowa
Cieszymy się, że się podobało(tak tak już pluralis maiestatis
damamama - Czw 14 Sie, 2008 09:42
Podciągam temat, może któraś z autorek się skusi i dopisze ciąg dalszy.
Lizzy - Pią 07 Sty, 2011 01:18
DZiewczyny,czy któraś z was ma moze początek tego fanfika zapisanego gdzieś i mogłaby się życzliwie podzielić
|
|
|