Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Gitka - Sob 06 Sty, 2007 10:53
John Galsworthy
Saga rodu Forsyte'ów
--------------------------
tom I Posiadacz
tom II Babie lato w jednego z Forsyteów. W matni.
tom III Przebudzenie. Do wynajęcia
Nowoczesna komedia
-------------------------
tom I Biała małpa
tom II Milczace zaloty. Srebrna łyzka.
tom III Mijający się w mroku. Łabędzi śpiew.
Koniec rozdziału
-------------------
tom I Dziewczyna czeka
tom II Kwiat na Pustyni
tom III Za rzeką
Są jeszcze krótkie opowiadania (19)
Na giełdzie Forsyte'ów
Ale to już tak dla tych którym trudno się rostać z Forsyte'ami
Jest także kontynuacja Sagi przez kobietę, ok 500 stron, mnie się podobało
Suleika Dawson
Forsyte'owie
Dla zachęty
Wiktoriański Londyn stanowi wyborne tło, na którym autor z właściwym sobie poczuciem humoru- w mistrzowski sposób kreśli dzieje trzech pokoleń angielskiej rodziny z "wyzszej klasy sredniej".
Dom przy ulicy Bayswater- siedziba wuja Tymoteusza oraz ciotek Anny, Estery i Julii - to coś więcej niż centrum wymiany rodzinnych ploteczek; to również "punkt odniesienia", swoiste muzeum rodzinnnej tradycji.
Zwiazek młodej Jolyona z guwernantką córki, a następnie separacja Soamesa i Ireny to tematy, których nawet nie wypada tu poruszać...
Pieniądze, namiętności i konwenanse stanowią kanwę utworu Johna Galsworthy'ego.
migotka - Nie 07 Sty, 2007 09:04
Dzieki Gitko!
własnie kupiłam pierwsze trzy tomy!;0 nie wiedziałam ze jest az 9!
Gitka - Nie 07 Sty, 2007 10:32
Można je właściwie czytać osobno, ja tak miałam.
Zaczęłam od trylogi "Koniec rozdziału"
Co do pierwszego tomu "Sagi rodu Forsyte'ów", nie zniechęcaj się początkiem, potem już będzie miłość, zazdrość, namiętność...
Maryann - Nie 07 Sty, 2007 12:00
| Pemberley napisał/a: | samozwancowne uwielbiam, czytalam te autobiografie jakies dwadziescia lat temu i dotad pamietam co lepsze kawalki jak to, ze nie ma niz bardziej ponizajacego dla kobiety jak uczyc meza plywania czy tez marzenia 90-letniego Kossaka na plazy pelnej bikini, "zeby znow miec 70 lat,ach!"
przyniosla mi tez rozczarowanie na temat Pawlikowskiej. Nie kazdy musi chciec miec dzieci, ale pogarda dla " rodzenia smiertelnikow" byla dla mnie czyms zbyt obcym. |
Co do Pawlikowskiej, to mam pewien dylemat. Z jednej strony faktycznie z książek napisanych przez Magdalenę Samozwaniec nie wyłania się obraz kobiety, dla której życiowym powołaniem jest macierzyństwo. Z drugiej jednak, może to powiedzenie to była tylko - przyznaję, że dosyć drastyczna - reakcja na powtarzane przez rodzinę bliższą i dalszą pytanie: "kiedy wreszcie ?".
Pawlikowska miała trzech mężów, między małżeństwami też w zupełnym celibacie nie żyła, a biorąc pod uwagę skuteczność ówczesnej antykoncepcji raczej nie uchroniłaby się przed macierzyństwem. Może po prostu nie mogła mieć dzieci ?
Trzykrotka - Pon 08 Sty, 2007 09:57
To całkiem możliwe! Jednak obie siostry miały podejście do macierzyństwa dość specyficzne. Magdalena miała córeczkę. Wspomniana jest ona dokladnie dwa razy: raz przy okazji narzekań na uciążliwości ubierania się w stanie błogosławionym (kryjące pelerynki), drugi raz mowa jest o prezencie od Marii dla małej. I cisza. Mam wrażenie, że mama ograniczyła się do urodzenia dziecka i radośnie powierzyła je niańkom, kończąc swoją rolę.
Jednak cała opowieść o Kossakowce jest urzekająca. Powiem Wam, ze ile razy obok niej przechodzę (a robię to często, pracuję pod samym Wawelem), strasznie mi smutno, kiedy widzę, że magiczny dom Marii i Magdaleny przemienia się powoli w żałosną ruinę.
Pemberley - Pon 08 Sty, 2007 10:58
Pawlikowska miala wiele problemow zdrowotnych zwiazanych z kregoslupem, ale w sumie bardziej od kuracji leczniczych jakimi metalowymi gorsetami, mozliwe, ze w pewnym momencie wlasnie dzieci miec nie miala. i jak mowie, nie kazdy musi miec dziec.
Ale problem był bardziej w jej poczuciu bycia poetka zwrocona ku swiatu niesmiertelnemu , eterycznemu, wiecznemu , byciu sluzebnica miłości i to zdanie o " nierodzeniu smiertelnikow" bardzo utkwilo mi w glowie, bo taki sposob myslenia byl mi dotad nieznany.Rodzic tylko rzeczy wieczne, poezje.
A jak bylo z nia naprawde, to trudno powiedziec, Pawlikowski zostawil ja dla jakies kochanki w ciazy, moze to byla taka forma buntu.
Pemberley - Pon 08 Sty, 2007 11:03
| Trzykrotka napisał/a: |
Jednak cała opowieść o Kossakowce jest urzekająca. Powiem Wam, ze ile razy obok niej przechodzę (a robię to często, pracuję pod samym Wawelem), strasznie mi smutno, kiedy widzę, że magiczny dom Marii i Magdaleny przemienia się powoli w żałosną ruinę. |
straszne! Myslalam, ze jest tam jakies prywatne muzeum. W pierwszym momencie chcialam cie nawet poprosic cie o zdjecie, ale teraz to sama mysl o tym mnie zdolowala.
ze tez nie ma nikogo, kto by sie chcial tym zajac. bardzo smutne.
Maryann - Pon 08 Sty, 2007 21:34
| Trzykrotka napisał/a: | | Jednak obie siostry miały podejście do macierzyństwa dość specyficzne. Magdalena miała córeczkę. Wspomniana jest ona dokladnie dwa razy: raz przy okazji narzekań na uciążliwości ubierania się w stanie błogosławionym (kryjące pelerynki), drugi raz mowa jest o prezencie od Marii dla małej. I cisza. Mam wrażenie, że mama ograniczyła się do urodzenia dziecka i radośnie powierzyła je niańkom, kończąc swoją rolę. |
Ja pamiętam jeszcze jedną wzmiankę o córeczce Magdaleny - że dziadek Kossak nie pozwolił się wnuczkom nazywać dziadkiem i mówiły na niego "starszy tata".
A w tym ich stosunku do macierzyństwa rzeczywiście było coś dziwnego - jakoś nie przypominam sobie opisów szczęśliwych żon i matek w książkach Samozwaniec. A jeśli nawet wspomina taką kobietę, która rzeczywiście z własnej woli wybrała bycie "przy mężu" i w ten sposób realizowała swoje ambicje, to pisze o tym z jakimś takim przekąsem i politowaniem ("Ulepili później furę dzieci i tak skończył się jej talent rzeźbiarski").
Zazdrość ? Odreagowanie własnych niepowodzeń na tym polu ? Bo przecież nie brak wzorców - sama Magdalena pisze, że jej matka to wzór polskiej matrony.
Anonymous - Wto 09 Sty, 2007 23:56
Nie każda kobieta rodzi się matką i nie każda do tego dorasta. I chyba lepiej i dla niej i dla dziecka, jesli go mieć nie będzie. Szczególnie dla dziecka...
Maryann - Śro 10 Sty, 2007 09:05
| AineNiRigani napisał/a: | | Nie każda kobieta rodzi się matką i nie każda do tego dorasta. I chyba lepiej i dla niej i dla dziecka, jesli go mieć nie będzie. |
To prawda. I być może Pawlikowska to właśnie taki przypadek. Niezależenie jednak od tego, czy dzieci mieć nie mogła, czy nie chciała, to chyba trudno jej było funkcjonować w otoczeniu, które dla kobiety praktycznie nie miało do zaproponowania nic, poza rolą żony i matki.
Ale jeśli to jej wybór, to chyba bardziej dojrzały, niż ten, którego dokonała jej siostra. Madzia chciała mieć dziecko, bo chciała się dowiedzieć "jak to będzie"...
migotka - Czw 18 Sty, 2007 13:13
Targowisko bardzo dobrze mi sie czyta i wieczorami nie moge sie oderwać do póxna;)
a to ktos czytał
http://www.allegro.pl/ite...tkowiu_bcm.html
???
bo to ten sam autor co Rebeka i nie wiem
Balbina - Czw 18 Sty, 2007 13:24
Nie czytałam ale oglądałam film nawet w dwóch wersjach starszej i nowszej, świetny był więc myślę że książka tez musi byc niezła.
Gitka - Czw 18 Sty, 2007 16:12
Też ogladałam film, świetny.
Tej autorki czytałam inne książki np
"Zatoka Francuza" i
"Generał w służbie Króla"
http://www.allegro.pl/ite...du_maurier.html
Warto!
Maryann - Czw 18 Sty, 2007 19:44
Miłe Damy, a znacie to:
Jeśli nie - to polecam.
Karenina - Wto 23 Sty, 2007 12:21
Zanotowałam na mojej liście! A powiesz coś więcej na temat książki, tylko tak, żeby nie spoilerować, a zaciekawić
Maryann - Wto 23 Sty, 2007 12:41
Informacja z okładki:
Przejmująca autobiograficzna saga, której bohaterkami są przedstawicielki trzech pokoleń rodziny Chang. Tłem akcji są przemiany zachodzące w Chinach w ciągu ostatnich osiemdziesięciu lat: od schyłku cesarstwa chińskiego, okres japońskiej okupacji, poprzez rządy Mao i rewolucję kulturalną do masakry na placu Wschodzącego Słońca. Jest to spojrzenie od wewnątrz na proces tworzenia się współczesnych Chin, przez pryzmat losów kochającej się rodziny, której ostoją były zawsze kobiety, nasycona ciepłem opowieść o niezwykłej odwadze i wytrwałości w obliczu wojny, totalitaryzmu, atmosfery represji i tortur, osobistych tragedii.
Książka doczekała się milionowych nakładów na całym świecie; na jej kanwie powstał sześcioodcinkowy serial telewizji BBC.
Pierwszy raz przeczytałam ją kilka lat temu, na fali zainteresowania Dalekim Wschodem po lekturze "Wyznań gejszy", choć to zdecydowanie inne klimaty. Niedawno do niej wróciłam.
To nie jest lektura "lekka, łatwa i przyjemna". Momentami aż trudno uwierzyć, że to nie fantazja autorki, tylko autentyczna historia.
Trzykrotka - Czw 25 Sty, 2007 20:21
Migotko, panią Daphne polecam zdecydowanie! Rebeka jest chyba najlepsżą jej powieścią, ale ja lubię też Zatokę Francuza, Moją kuzynkę Rachelę, tę Oberżę na pustkowiu także. Pani pisze w stylu angielskim: powściągliwie i niepokojąco. Dość powiedzieć, ze to ona napisała opowiadanie Ptaki, z którego Hitchcock zrobił fantastyczny horror.
Admete - Pią 26 Sty, 2007 10:34
Ja wolę Oberżę od Rebeki Z ostatnio przeczytanych - kryminały z cyklu Morderstwa w Midsomer Śmierć w przebraniu,a teraz Wierna do śmierci. I kolejna powieść Deavera ( tego od Kolekcjonera kości ) - Mag. Ciekawą postac wymyslił Deaver - sparalizowany kryminalistyk Lincoln Rhyme prowadzi śledztwa dzięki pomocy policjantki Amelii Sachs. W ekranizacji powieści grał go Denzel Washington.
Ulka - Pią 26 Sty, 2007 12:18
Jeszcze mnie tu nie było-w tym wątku więc witam :smile: pozwolicie,że się przyłączę? Gwoli tłumaczenia-nie przeczytałam jeszcze całości wątku, więc gdybym popełniła jaką gaffę, proszę o wybaczenie..Będę sukcesywnie nadrabiać.
Na razie na temat Magdaleny Samozwaniec-jej "Maria i Magdalena" zachwyciła mnie opisem tego przedwojennego świata młodości panien Kossak(ówien?) Późniejszy świat artystyczny troszkę mniej mi się podobał. Wydaje mi się, że obie miały jakieś "wątpliwości" związane z macierzyństwem, Magdalena w ogóle żywiła krytyczne poglądy co do roli kobiety. Czyście miały okazję poczytać jej książki niby obyczjowe-"Młodość nie radość", "Piękna pani i brzydki pan", "Komu dziecko, komu?"? Bardzo pesymistyczne i zjadliwe spojrzenie na rodzinę, miłość itp. Przeczytałam je na fali zainteresowania Pawlikowską i jej siostrą po "Marii..." i...szczerze mówiąc żałowałam..
Mag - Pią 26 Sty, 2007 12:46
Ja czytałam te opowiadania- myślę ,że jej opinia o moralności współczesnych była uzasadniona. Jak sie wychowała w środowisku artystycznym, z artystycznym podejściem do życia to trudno się dziwić, że mówiła bez ogródek o tym co widziała na codzień.
migotka - Sob 27 Sty, 2007 13:29
Admete i Trzykrotko dziekuję wam !!!
Gitka - Czw 01 Lut, 2007 13:40
A czytałyście
"Trzynasta opowieść " Diane Setterfield
Obie są samotne. Obie skrywają bolesną tajemnicę swoich narodzin. Obie zamknęły się w świecie książek. Margaret Lea – zwyczajna dziewczyna, córka antykwariusza z Cambridge, która bardziej kocha książki niż ludzi, i Vida Winter – największa pisarka naszych czasów, żyjąca z dala od świata, tajemnicza legenda łącząca siłę starożytnej bogini i czarownicy.
Vida Winter nie ma prawdziwego nazwiska, za to ma setki biografii. Żadna nie jest prawdą. Wszystkie są zmyśleniem. Teraz – ponaglana śmiertelną chorobą – chce wreszcie wyjawić prawdę. Prawdę, która prześladowała ją przez całe życie. Wybiera Margaret – dlaczego? Skąd wie, że tylko ta dziewczyna ją zrozumie?
Rozpoczyna się walka z prawdą i o prawdę. Ożywają wielkie uczucia, grzeszne namiętności, przeklęte i tragiczne postaci, duchy przeszłości. Porywa nas magia urzekającej opowieści.
"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield to niezwykła proza. Ma nastrój, piękno i siłę oraz wyjątkowość i prawdziwość największej literatury XIX wieku, a emocjonalność i magię narracji poruszającą do głębi współczesnego czytelnika.
Debiut angielskiej czterdziestokilkuletniej nauczycielki akademickiej, wykładającej XX-wieczną literaturę francuską, okrzyknięto klasyką. O prawa do publikacji "Trzynastej opowieści" walczyły w zażartych aukcjach największe wydawnictwa z 32 krajów. Tuż po wydaniu powieść Diane Setterfield okazuje się sensacją literacką w USA i przez dwa kolejne tygodnie króluje na pierwszym miejscu list bestsellerów "The New York Times" i "Publishers Weekly". Ukazują się dziesiątki recenzji. Czytelnicy wymieniają się entuzjastycznymi wrażeniami w setkach blogów. Wszyscy powtarzają, że od tej powieści nie można się oderwać.
[Amber, 2006]
http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=67527
http://ksiazki.wp.pl/kata...a.html?kw=74579
Sama się dziwię, że w mojej osiedlowej bibliotece ją znalazłam.
Tu stronka książki:
http://www.thethirteenthtale.com/
Bardzo dobrze się czyta (jestem w połowie) dużo odniesień do "Jane Eyre"
Pemberley - Czw 01 Lut, 2007 14:18
ja sobie wlasnie niedawno kupilam, ale pojechala za granice i wroci do mnie dopiero w kwietniu
wiec nie zdradzaj prosze za wiele
*obgryza paznokcie*
Admete - Czw 01 Lut, 2007 16:17
No właśnie czy to jest dobre? Widziłam w księgarni, ale ostatnio tak wiele ksiażek mnie rozczarowało, że nie wiem czy kupować...Wolałabym pożyczyć. Może któraś z bibliotek w mojej okolicy ją kupi.
Gitka - Czw 01 Lut, 2007 16:35
Czyta się ją naprawdę dobrze, tyle w niej umiłowania do czytania książek.
Nie ma w niej romantycznej miłości ale jest wiele tajemnic, zagadek ...
Jest tam taki fragment, gdy lekarz pyta się głównej bohaterki:
- Co pani czyta? Wichrowe wzgórza, Jane Eyre, Rozważna i romantyczną?
- Hm-m
Odwrócił się i spojrzał na mnie poważnie.
- I przypuszczam, że czytała pani te ksiązki więcej niz jeden raz.
Kiwnęłam głową, a on sie nachmurzył.
- Czytała je pani w kółko? Wiele razy?
Znowu przytaknęłam, a on nachmurzył się jeszcze bardziej.
- Od dzieciństwa?
Byłam skonsternowana tymi pytaniami, ale widząc, jak poważnie na mnie patrzy, jeszcze raz skinęłam głową.
........
Pani choroba to dolegliwość, na którą cierpia damy z romantyczna wyobraznia. Jej objawami są omdlewnia, uczucia znużenia, brak apetytu, przygnębienie....
......
Sięgnęłam po receptę. Zamaszystym pismem zapisał: sir Arthur Conan Doyle Przygody Holmesa. Po dziesięć stron dwa razy dziennie, aż do zakończenia kuracji.
Trzeba o takiej kuracji pomysleć dla równowagi
|
|
|