Filmy - Fajny film wczoraj widziałam VI
BeeMeR - Pią 07 Cze, 2024 20:50
| annmichelle napisał/a: | | JJ Field (pamiętny z "Opactwa Northanger") w zupełnie innej roli | Tak, pasuje i tu, Emily Blunt też, bo choć jak pisałam inaczej wyobrażałam sobie tą postać, obroniła ją spokojnie.
Śmierć na Nilu Branagha obejrzałam do połowy i jestem znużona. Wzdech. To jak filmy o Percy'm Jacksonie - zmieniają i wypaczają wszystkie postaci i wątki, pobieżnie tylko trzymając się głównego tematu. Zdjęcia ładne, niektóre nienaturalnie ładne, oczy Poirota niewiarygodnie niebieskie, a jazzujące piosenki okropne - brr, nie znoszę takiej muzyki. Myślę, że dokończę, bo chcę wiedzieć co jeszcze pozmieniano, ale to nie jest dobry film. Nawet jako wariacja na temat po prostu nie trzyma mojej uwagi i niejedna scena wydaje mi się zbędna (poczynając od wstępu retrospekcyjnego).
BeeMeR - Wto 11 Cze, 2024 09:55
Morderstwo w Orient Expresie (2001)
Bardzo mi się podobało
To wariacja na temat, przeniesiona na przełom XX i XXI w, a Poirot (Alfred Molina) nie ma - jak mi się wydaje - zbyt wiele z literackiego pierwowzoru (jest wysoki, postawny i potrafi obsłużyć archaiczny laptop, no i na pewno nie jest w żadnym spektrum, a tak odbieram postać graną przez Dawida Sucheta), podobnie pozmieniano i zaktualizowano szczegóły - np. śniegi tarasujące drogę na lawinę kamieni, jest też mniej zaangażowanych w dramat osób, ale sens został i jako całość film ma swoisty klimat - mnie się nadspodziewanie dobrze oglądało, na pewno lepiej niż plastikowo-sztuczny (w mojej opinii) film Branagha. W końcówce mi coś zgrzytnęło, czegoś brakło, ale ogólnie ciekawy pomysł i nieźle zrealizowany.
annmichelle - Wto 11 Cze, 2024 11:01
Jeśli chodzi o ekranizacje "Morderstwa w Orient Expresie" to wersja Lumeta z 1974 jest aktorsko świetna: tam gra po prostu liga światowa z najwyższej półki.
Uwielbiam tam wszystkich, z Bacall, Gielgudem, Connerym i Bergman na czele.
Ma jednak jeden duży wg mankament - Poirota. Nie pasuje mi i już.
Dlatego nie jest to dla mnie wersja "best ever".
Natomiast wersja z Suchetem jest po prostu bardzo smutna.
Nie chcieli robić "powtórki z rozrywki" i stąd zmiany. Również jest bdb aktorsko, ale jednak brakuje mi w niej trochę ducha Christie.
Wiem, że twórcy serii szli w tym kierunku, że Poirot z upływem lat staje się bardziej zgorzkniały, smutny, rozczarowany gatunkiem ludzkim...
Ale do ekranizacji z Suchetem mam duży próg tolerancji (jeśli chodzi o zmiany) - z jednym wyjątkiem, o którym wspominałam.
BeeMeR - Śro 12 Cze, 2024 11:23
| annmichelle napisał/a: | Jeśli chodzi o ekranizacje "Morderstwa w Orient Expresie" to wersja Lumeta z 1974 jest aktorsko świetna: tam gra po prostu liga światowa z najwyższej półki.
Uwielbiam tam wszystkich, z Bacall, Gielgudem, Connerym i Bergman na czele.
Ma jednak jeden duży wg mankament - Poirota. Nie pasuje mi i już. | Potwierdzam, to bardzo przyjemny seans, dobrze zagrany, sprawnie zrealizowany, a najsłabszym ogniwem jest Poirot, ale nie jest aż tak zły by to sprawiało jakiś duży problem.
Podobało mi się, acz jeśli chodzi o końcówkę, to z nów czegoś mi brakło -jakby detektywowi było wszystko jedno która z dwóch przedstawionych przez niego opcji zostanie wybrana. Z Moliną miałam bardzo podobne odczucia, acz on jako detektyw podobał mi się bardziej.
Bez dwóch zdań najbardziej zapada w pamięć końcówka z Davidem Suchetem - on jest też jedyną wersją Poirota, który ma wyraźny dualizm odczuć: wstręt, zabito człowieka (choćby i potwora) i pewną dozę zrozumienia, dlaczego tak się stało i że system karny zawiódł wskutek czego doszło do tej wendety. Tak, jego zgorzknienie i rozczarowanie jest czytelne.
BeeMeR - Śro 12 Cze, 2024 22:18
Śmierć na Nilu Branagha
Olaboga, jaki to jest słaby film
To jest bardzo słaba adaptacja, bo nic się kupy nie trzyma: prawie wszystkie osoby prócz głównej trójki pozmieniano jak w Netfliksie bez ładu i składu: płeć, rasę, wiek, charakter i zainteresowania. Właściwie nic już się nie zgadza z książką prócz przypadkowej zgodności niektórych nazwisk.
Jas nie mam nic przeciwko pewnym zmianom przy przenoszeniu książki na ekran, o ile mają one sens a całość jest interesująca, ale w tym przypadku nie mogę tego powiedzieć. Mam wrażenie, że w zmianach chodziło głównie o to, żeby móc dawać postaciom antyrasistowskie teksty i opowiadać z jaką dyskryminacją się spotkali Toż trzeba było do tego wziąć inny materiał wyjściowy, a nie kryminał, do którego rasizm to ni przypiął ni przyłatał
Najgorsze jest jednak to, że Poirot w wykonaniu Branagha w tym filmie to ciepłe kluchy, w dodatku im dalej tym bardziej staje się bezradny i żałosny Kompletnie nie wie co zrobić dalej, na niektórych krzyczy, innych przeprasza, że żyje, aż nagle znikąd przychodzi mu olśnienie, bo akurat pasowałoby rozwiązać wszystko nie jest ono wiarygodne ani nie wynika z jego obserwacji.
Abstrahując od kwestii pierwowzoru to po prostu nie jest dobry film. Jest oglądalny, bo zdjęcia są ładne (choć walą sztucznością po oczach), stroje też, ale nie wciąga. Postaci są nudne albo antypatyczne, ich relacje po prostu nie obeszły mnie jako widza wcale. No i ten niedociumany detektyw wokół którego wszystko się kręci
Jak lubię niektóre role i filmy Brangha, tak ta postać i ten film w moich oczach mu nie wyszedł.
BeeMeR - Pią 14 Cze, 2024 17:38
Duchy w Wenecji
Poszłam za ciosem i obejrzałam trzeci film Poirotowy Branagha
Uznałam, że skoro on namieszał książki to może ja po prostu będę się lepiej bawić jeśli ich nie będę czytać i nie będę miała w związku z tym nierealnych oczekiwań zgodności z treścią oraz reakcji typu "tego nie było, a tamto było inaczej" Plus nastawiłam się na politycznie poprawny świat (i słusznie, jak się okazało), a w efekcie film oglądało mi się najlepiej z tych trzech. Dalej nie lubię tego Poirota i chyba nikt go w filmie również nie lubi, ale przynajmniej mnie seans nie bolał, a Poirot nie przepraszał, że żyje i rozwiązuje zagadki.
annmichelle - Pią 14 Cze, 2024 17:40
Może więc kiedyś obejrzę.
Ania Aga - Pią 14 Cze, 2024 19:13
BeeMeR, , czy rozwiązanie zagadki cię zaskoczyło?
BeeMeR - Pią 14 Cze, 2024 23:13
Nigdy w życiu bym nie wpadła na taki pomysł, więc chyba tak. W każdym razie jestem usatysfakcjonowana racjonalnym wyjaśnieniem horrorzastych zwidów, bo horrory i zwidy to nie moja bajka.
Poprzednie filmy oglądałam z lektorem, więc nie zauważyłam, ten z napisami -ależ Poirot ma dziwaczną wymowę
Ania Aga - Sob 15 Cze, 2024 06:28
Dlatego namawiałam, żeby jednak nie czytać książek przed oglądaniem filmu, kto zna szybko się zorientował i mniej frajdy z oglądania.
BeeMeR - Sob 15 Cze, 2024 13:32
Generalnie to ja jestem za czytaniem, ale tu pasuje na opak
BeeMeR - Śro 17 Lip, 2024 12:58
Zło czai się wszędzie 1982
Całkiem niezły film, trochę pozmieniał treść ale został w klimacie. Zupełnie inaczej wyobrażam sobie Aktorkę, wciąż inaczej wyobrażam sobie Poirota, bo ten do mnie nie przemawia, ale do reszty nie mam zastrzeżeń. Maggie Smith jaka (względnie) młoda
Admete - Czw 18 Lip, 2024 22:43
Obejrzałam dziś film :Jutro będzie nasze". Z opisu dystrybutora:
| Cytat: | „Nawet na służącą się nie nadajesz!”, mówi do Delii jej mąż, jedną ręką zabierając jej wypłatę, a drugą wymierzając siarczysty policzek. Nieśmieszne? A może jednak dobrze się będziecie bawić w tym (nie)miłym towarzystwie? „Jutro będzie nasze” – mocny, a jednocześnie zabawny i pełen emocji kobiecy głos, który stał się jednym z największych przebojów kinowych we Włoszech, wyprzedzając w tamtejszym box office nawet „Barbie” Grety Gerwig i „Oppenheimera” Christophera Nolana. Jest to zasługą między innymi jednego z najbardziej zaskakujących - i jednocześnie satysfakcjonujących - zakończeń filmowych ostatnich lat.
„Jutro będzie nasze” to debiut komiczki i aktorki Paoli Cortellesi, która, podążając śladem Phoebe Waller-Bridge („Fleabag”), zagrała w nim także główną rolę. Z Delią może utożsamić się każda z nas, bo i my dokonujemy na co dzień rzeczy niemożliwych – ogarniamy dom i pracę, dzieci i starszych członków rodziny, łagodzimy złe humory męża albo emocje nastoletniej córki. Delia urabia sobie ręce po łokcie, a w zamian dostaje tylko kolejne razy, pretensje i fochy. Jest również przekonana, że szykującą się do zamążpójścia córkę czeka podobny los. Jednak pewnego dnia przychodzi do niej list, który prowokuje ją do buntu i skłania do zaskakująco śmiałych czynów, których nikt się nie spodziewa po gospodyni domowej. „Jutro będzie nasze” emanuje duchem zmiany, wiarą w siłę kobiet i kobiecą solidarność. Jest też odą na cześć pięknych, acz burzliwych relacji matek z córkami.
Ten włoski przebój rozgrywa się w podnoszącym się z kryzysu powojennym Rzymie i nawiązuje do dzieł neorealizmu, w szlachetną tradycję wkłada jednak współczesne treści. Bo „Jutro będzie nasze” mówi o zbiorowym przebudzeniu, o kobietach, które jako pierwsze odważyły się przeciwstawić dziedzictwu przemocy. Przeplatający śmiech i łzy, wprost dotykający bolesnych doświadczeń, a przy tym lekki jak rzymskie wakacje film Cortellesi dowodzi, że przyszłość leży – dosłownie – w naszych rękach. Czy od czasów naszych babek coś dla siebie wywalczyłyśmy? Tak, i lepiej mocno tego pilnujmy, mówi reżyserka.
Film Cortellesi w rytm włoskich ballad prowadzi nas przez współczucie, wściekłość, śmiech i wzruszenie, zarówno stawiając nas przed brutalną prawdą, jak i dając nieskończone pokłady nadziei. Bella ciao! |
Film wzruszał, śmieszył, przerażał i na koniec dawał nadzieję. Dobrze, że ktoś jeszcze kręci takie filmy.
https://www.youtube.com/watch?v=1saSUJmCHzQ
Film udało mi się obejrzeć dzięki inicjatywie FILMO-DZIELNIA:
https://tarnow.eska.pl/filmo-dzielnia-nowy-projekt-dla-kobiet-w-tarnowie-aa-eTjt-GNkt-US12.html
Admete - Śro 31 Lip, 2024 20:11
"Wredne liściki" - najpierw krytyka - to na pewno nie była komedia kryminalna. Odebrałam film jako coś smutnego mimo kilku brytyjskich w duchu żartów. Lepiej by było, gdyby ten film utrzymano całkiem w tonie poważnym. Olivia Colman jak zawsze świetna, ale i pozostałe aktorki bardzo dobre. Przy czym oczywiście obsada różnorodna, jak to w obecnych czasach, choć akurat aktorka grająca policjantkę mi się podobała.
A tu historia prawdziwa:
https://www.findmypast.co...-little-letters
praedzio - Czw 01 Sie, 2024 10:51
Mnie się elementy komiczne podobały, choć komedią kryminalną bym tego nie nazwała. Fajnie ktoś na Filmwebie skomentował film, odnosząc się do współczesnego hejtu i złudy anonimowości w internecie.
BeeMeR - Czw 01 Sie, 2024 13:11
Igrzyska śmierci - Ballada ptaków i węży
Podchodziłam do filmu jak pies do jeża, bo nieco obawiam się filmów przed którymi czytałam książkę, wiem że się będę czepiać albo coś mi nie będzie pasować - ale w tym przypadku martwiłam się niepotrzebnie - opowieść przeniesiona jest na ekran dość zgrabnie, nie mam zastrzeżeń do castingu ani całokształtu. Nie jest to i nie będzie moja ulubiona historia, ale obejrzałam bez problemu
annmichelle - Czw 01 Sie, 2024 13:55
O, muszę obejrzeć.
Też czytałam książkę.
Admete - Czw 01 Sie, 2024 15:45
| praedzio napisał/a: | | Fajnie ktoś na Filmwebie skomentował film, odnosząc się do współczesnego hejtu i złudy anonimowości w internecie. |
Też o tym rozmawiałam ze znajomymi po seansie.
| BeeMeR napisał/a: | | Nie jest to i nie będzie moja ulubiona historia, ale obejrzałam bez problemu |
Zrobiłam dwa podejścia - oba nieudane. Głównie chyba dlatego, że nie lubię Snowa i nie chcę go oglądać nawet jako młodego.
BeeMeR - Śro 21 Sie, 2024 21:58
Morderstwo na plebanii - zaczynam oglądać pannę Marple. Nie jestem szczególnie zachwycona dodaną historią Jane - o przeszłości panny Marple tj. ewentualnych mężczyznach w jej życiu chyba z książek nic nie wiemy? Ja przynajmniej jeszcze nie trafiłam.
Ale film całkiem mi się podobał - nie wiem czy bym ogarnęła wszystkie wątki i niuanse bez czytania, tym bardziej się cieszę że mam na koncie lekturę
Admete - Śro 21 Sie, 2024 22:10
Jakiś czas temu obejrzałam ( przewinęłam ) najnowszą wersję "Trzech muszkieterów". Film byłby dobry, gdyby nie szarpana praca kamery i montaż, który nie pozwalał w ogóle skupić się na grze aktorów - dobrych zresztą. Dialogi i sposób ich podania na plus. Podobała mi się także muzyka, ale to że film jest do bólu szary i "brudny" - już nie.
Ania Aga - Śro 21 Sie, 2024 22:36
BeeMeR, jest gdzieś wspomniany młody człowiek uznany przez matkę Jane za nieodpowiedniego, ja innych wzmianek nie pamiętam. Jane Marple jest starą kobietą, w odróżnieniu od Herkulesa Poirot, który jest w sile wieku i ma ukochaną.
BeeMeR - Śro 28 Sie, 2024 17:43
| Ania Aga napisał/a: | | BeeMeR, jest gdzieś wspomniany młody człowiek uznany przez matkę Jane za nieodpowiedniego, ja innych wzmianek nie pamiętam. | Dziękuję, chyba jeszcze nie dotarłam, tylko, żer pamięta jak to jest być młodą.
Obejrzałam kolejne trzy filmy z panną Marple tj, skończyłam pierwszą serię z Geraldine McEwan: Noc w bibliotece, Morderstwo odbędzie się, 4.50 z Paddington - właściwie to obecnie powinnam się spodziewać, że nakreślą jakiś wątek lesbijski z młodości, bo na cztery obejrzane filmy dwa miały dopisane miłości kobiet do kobiet, i to jeden zmieniający rozwiązanie oryginalne - i tego się trochę czepiam, bo nie lubię zmian tego typu.
Drugie - w Morderstwie, co to się odbędzie - nie wpływa na śledztwo i zbrodnię, więc nie ma dla mnie większego znaczenia, niech sobie będzie, nawet pasuje.
Ogólnie filmy są staranne, przemyślane, mają wartką akcję, osób, zdarzeń i szczegółów jest bardzo dużo, cieszę się, że najpierw poznałam książki.
BeeMeR - Pią 30 Sie, 2024 19:00
Pęknięte lustro (1980)
Bardzo mi się podobała ta adaptacja książki "Zwierciadło pęka w odłamków stos", myślę, że wyciągnięto z niej to, co najważniejsze i pokazano z rozmachem, odwagą, super. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że ja lubię ramotki, a to ma taki posmak, niemniej bardzo mi się podobało.
annmichelle - Pią 30 Sie, 2024 22:59
Oglądałam wieki temu, nieziemska obsada.
Porównywalna z tą z "Morderstwa w Orient Ekspresie" Lumeta.
BeeMeR - Sob 31 Sie, 2024 13:53
O tak, odsada jest znakomita, zwłaszcza duet panów, reżyser-producent oraz pań - lekko przekwitłych ale wciąż jeszcze trzymających fason aktorek Chyba jednak bardziej od Elizabeth Taylor podobała mi się Kim Novak - jak ona się wdzięczyła do kamery plus do panów
Panna Marple też w porządku, czemu nie.
zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=p63taTOIVu4
Obejrzałam jeszcze morderstwo w bibliotece z Joan Hickson (1984), ale to wygląda na całkiem poważną i całkiem zgodną z pierwowzorem ekranizację, więc (nie wiem czy słusznie) postanowiłam, że zostawię ją sobie na deser, a najpierw wezmę na klatę do końca serię z Geraldine McEwan, która jako panna Marple całkiem mi się podoba, ale filmy sporo wątków książkowych zmieniają. No to obejrzałam uśpione morderstwo (2005) i choć też sporo pozmieniał to mi się podobał.
|
|
|