Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
Gunia - Pią 28 Gru, 2007 20:56
| Sofijufka napisał/a: | | No bo może irytować, ale jednocześnie, ehhhhh |
Mnie on nie irytuje, bo choć faktycznie czasami zasługuje na porządne lanie, to przez większość książki, zwłaszcza od drugiego tomu, jest po prostu niesamowity. Na początku dumny, cyniczny i niezrealizowany, potem przechodzący duchową przemianę i zmieniający się w namiętnie zakochanego anioła ze szczyptą melancholii, a przez cały czas inteligentny i krytyczny wobec świata. Do tego jeszcze tylko piękne oczy, niesamowity głos i długie palce, a mamy cud na ziemi.
Czytaj, czytaj, Gosiu. Uwierz mi, jak się tołstojowe brednie wytnie, to ta książka ma rozsądną długość.
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 21:02
Zapomnialas o pieknie wykrojonych ustach, Guniu
No to chyba jednak siegne po to Kiedys czytalam i staralam sie wychwycic milosne watki, ale bylo to tak dawno, ze nic nie pamietam.
Gunia - Pią 28 Gru, 2007 21:05
| Gosia napisał/a: | Zapomnialas o pieknie wykrojonych ustach, Guniu |
Uwierz mi, ja o nich nie zapominam.
Matylda - Pią 28 Gru, 2007 21:11
A gdyby tak Rupercik zagrał Bołkońskiego
Maryann - Pią 28 Gru, 2007 21:13
Nieee !!!
Matylda - Pią 28 Gru, 2007 21:17
Oj ładnie by wyglądał w tym mundurze ....
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 21:22
Rupercik jest bardzo okay, ale ja sie teraz kocham w Alessio i poki co Andriej to on
Maryann - Pią 28 Gru, 2007 21:51
| Matylda napisał/a: | A gdyby tak Rupercik zagrał Bołkońskiego |
A może raczej cara Aleksandra ? Jest akurat taki śliczny i złotowłosy... I latek ma tyle ile trzeba...
Matylda - Pią 28 Gru, 2007 21:56
| Maryann napisał/a: |
A może raczej cara Aleksandra ? Jest akurat taki śliczny i złotowłosy... I latek ma tyle ile trzeba... |
Kogokolwiek przynajmniej film stałby sie barwniejszy
Sofijufka - Pią 28 Gru, 2007 21:56
| Maryann napisał/a: | | Matylda napisał/a: | A gdyby tak Rupercik zagrał Bołkońskiego |
A może raczej cara Aleksandra ? Jest akurat taki śliczny i złotowłosy... I latek ma tyle ile trzeba... |
Tylko....car wtedy juz trochę łysiał
Maryann - Pią 28 Gru, 2007 22:04
| Sofijufka napisał/a: | Tylko....car wtedy juz trochę łysiał |
Jak miał trzydziestkę ? A jeśli nawet - od czegóż są charakteryzatorzy ? Zrobiliby mu taką ładną fryzurkę z loczkami, podnieśli trochę czoło. I byłby cesarz jak się patrzy...
Annette - Pią 28 Gru, 2007 22:10
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | Tylko....car wtedy juz trochę łysiał |
Jak miał trzydziestkę ? A jeśli nawet - od czegóż są charakteryzatorzy ? Zrobiliby mu taką ładną fryzurkę z loczkami, podnieśli trochę czoło. I byłby cesarz jak się patrzy... |
to tak się robi cesarza
Anonymous - Pią 28 Gru, 2007 22:14
Przeczytałam. Nie wiem czy pobiłam rekord świata, ale przeczytałam.
Z wczoraj na dziś pół nocy myślałam nad głupotą Nataszy a dziś cały wieczór opłakiwałam Andrzeja. Nie to nie jest sprawiedliwe i nie mogę się z tym pogodzić z tym, że natasza jest z Pierrem jest kurą domową. W sumie tak pewnie kończyła się każda romantyczna miłość z powieści. Ale z Pierrem??
ona powinna być z Andrzejem, a biedna Sonia.
No rozdygotana jestem. Zonowu pół nocy bedę nad tym myślała
Sofijufka - Pią 28 Gru, 2007 22:16
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | Tylko....car wtedy juz trochę łysiał |
Jak miał trzydziestkę ? A jeśli nawet - od czegóż są charakteryzatorzy ? Zrobiliby mu taką ładną fryzurkę z loczkami, podnieśli trochę czoło. I byłby cesarz jak się patrzy... |
Taki był:
http://www.info-regenten....-alexander1.jpg
Sofijufka - Pią 28 Gru, 2007 22:17
| lady_kasiek napisał/a: | Przeczytałam. Nie wiem czy pobiłam rekord świata, ale przeczytałam.
Z wczoraj na dziś pół nocy myślałam nad głupotą Nataszy a dziś cały wieczór opłakiwałam Andrzeja. Nie to nie jest sprawiedliwe i nie mogę się z tym pogodzić z tym, że natasza jest z Pierrem jest kurą domową. W sumie tak pewnie kończyła się każda romantyczna miłość z powieści. Ale z Pierrem??
ona powinna być z Andrzejem, a biedna Sonia.
No rozdygotana jestem. Zonowu pół nocy bedę nad tym myślała |
Maryann - Pią 28 Gru, 2007 22:22
No właśnie, chyba bez większego trudu udałoby się Mr RP-J zaadaptować do tej roli - w końcu nie musi wyglądać dokładnie tak, jak pierwowzór...
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 22:24
| lady_kasiek napisał/a: |
Z wczoraj na dziś pół nocy myślałam nad głupotą Nataszy a dziś cały wieczór opłakiwałam Andrzeja. |
Doskonale Cie rozumiem, mialam takie same uczucia po obejrzeniu ostatniego odcinka.
Nie! Nie ! NIE!
Anonymous - Pią 28 Gru, 2007 22:30
ostatnio strasznie mi książki zapadają w umysł. najpierw "Malowany welon", ale "Wojna i pokój" przebiło wszystko. Nie mogę sobie miejsa znaleźć. Chciałam wleźć mamie na kolana i się wypłakać, kolega każe mi się leczyć. a ja przetrwaić tego nie mogę. DLaczego tak to się potoczyło. Faceci są głupi(tzn kobiety często też, ale...) Samo to jak oni się z tej wojny cieszyli. I mieli swoje bohaterstwo, umierać w błocie, w chłodzie i głodzie. Strasznie, a jednocześnie takie inne. Mało jest dziś facetów, którzy z takim poświęceniem poszliby sie bić za kraj, za władcę.
Gosia - Pią 28 Gru, 2007 22:34
Mnie tez wkurzyl Mikolaj, najpierw Hura! ze idzie na wojne, walczyl, zgineli koledzy (i brat), a jemu jeszcze nie przeszlo
A to ze Andriej zginal, a Natasza z Pierrem - nie podoba mi sie to rozwiazanie
Anonymous - Pią 28 Gru, 2007 22:40
Ja się zirytowałam, ze jej szybko przyszła miłość do Pierra, tak huzia na Józia. Bo o tym zadurzeniu w Anatolu, to nie wspomnę ciśnienie mi mało, żył nie rozsadziło. Głupia. No nie pasi mi to małżeństwo. No po prostu.
A mikołajekto się najlepiej urządził, zrujnował ojca, oszukał kobiete. Już mówiłam, ze takim cwanym zawsze najlepiej się wiedzie
krzysztof - Pią 28 Gru, 2007 23:58
Świetna pora na emisję WiP sprawiła, że nie widziałam I odcinka załapałam się na połowę II ale ten Bołkoński mmm niecierpliwie czekam na dwa pozostałe odcinki
Dorfi - Sob 29 Gru, 2007 00:11
To już dzisiaj. Jeszcze tylko 16 godzin
Matylda - Sob 29 Gru, 2007 09:17
Kasiu juz o tym pisałam , że Pierre i Natasza chyba zawsze się kochali choć nie zdawali sobie z tego sprawy, nazywali to przyjaźnią. On nigdy nie mógł oderwać od niej oczu , fascynowała go swoją żywiołowością. A ona pamiętasz jak pozwoliła sobie pójść do jego żony z interwencją w sprawie pojedynku???
Myślę , że tę parę łączyło wielkie głębokie uczucie no i jeszcze ten bagaż doświadczeń. To na pewno było udane małżeństwo. Znali się na wylot więc każde z nich wiedziało na co może sobie pozwolić to też jest ważne
Anonymous - Sob 29 Gru, 2007 09:21
i się zgadzam. Na samym poczatku w pierwszym ich współnym ujeciu rzuciłam do mamy, że oni będą razem, ale dla mnie to dziejowa niesprawiedliwość.
praedzio - Sob 29 Gru, 2007 09:27
Wniosek: nie przesadzaj z okazywaniem posłuchu własnym rodzicom.
|
|
|