To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - LOTR

Anonymous - Śro 24 Lis, 2010 08:43

Mi "Agora" średnio się podobała. W Focusie H czytałam o Hypatii i o fabule filmu, ale nie czułam się zachwycona...
Admete - Śro 24 Lis, 2010 09:03

Cytat:
Slonce, zrozum - wizja sienkiewiczowska ma sie do realiow historycznych


A mnie to nie interesuje. Nie ten przedmiot pani profesor od historii. W końcu historycy tez coś musza robić :-P Aine bardzo często stosujesz uogólnienia i twoja wizja jest jedyną wizją. Nie mam teraz ani czasu ani siły dyskutować. Nie możesz odmówić Quo vadis siły i wartości literackiej. Co do historyczności - to jest powieść, a historia nigdy nie jest obiektywna, bo zawsze pisza ją zwycięzcy. Skąd wiesz, ile kłamstwa było już na początku nawet u Tacyta? Tak więc argument o prawdzie historycznej w przypadku powieśći takiej jak Quo vadis jest śmieszny. Ja z niej historii nie uczę, ucze o ludziach. I nie samo chrześcijaństwo jest tu istotne.
Krzyżacy natomiast się kompletnie zdezaktualizowali. Moim zdaniem także wizja średniowiecza tam ukazana jest wizją li i jedynie literacką. Matejkowską z ducha. To naturalne, biorąc pod uwagę okres literacki, w jakim powstawała.

Skibniewska kontakotwała się z samym Tolkienem w trakcie tłumaczenai. Jest więc jedyną tłumaczką, która dostała wsklazówki prosto od autora. I mimo wad najlepiej oddaje ducha oryginału.

BeeMeR - Śro 24 Lis, 2010 12:51

Cytat:
O Agorze slyszalam, ale jeszcze nie widzialam - nie moge sie wiec wypowiedziec... :)
w Agorze dla odmiany chrześcijanie ukazani są jako banda psychopatycznych popaprańców - przynajmniej ja to tak odebrałam :P wszyscy ubrani na czarno, z krzyżami na szyjach, biegają w kółko.... :roll:
Film ma piękne sceny i momenty, ale średnio mi się podobał. :roll:

Niemniej ja nie o tym - lubię tłumaczenie Skibniewskiej, ale i Łozińskiego czytało mi się nieźle, aczkolwiek zwolenniczką Bagoszów ani Łazików nie jestem :P

Anonymous - Śro 24 Lis, 2010 13:26

I to jest wlasnie kwintesencja tego, o czym mowie - kazdy polonista stwierdza, ze historycy tez musza cos robic, a historyk na to czasu nie ma, bo realizuje swoj program. W efekcie jesli dzieciaki sie przyznaja odbywa sie to kosztem innego tematu, albo wcale, a dzieciaki koncza szkole w przeswiadczeniu, ze tak wlasnie bylo. Sienkiewicz potrafi byc bardzo przekonujacy.

Admetee - w pierwszej wypowiedzi uzylam 1 os. l.poj i zaznaczalam, ze wyrazam osobista opinie, a to juz z gory ustawialo ja w kategorii "nie musisz sie z tym zgadzac". A jednak polemizowalas z nim prowadzac zarowno w przypadku Quo vadis jak i Skibniewskiej twarde negocjacje i poslugujac sie argumentami, ktore jak widac mozna kontrrargumentowac. Przypuszczalnie gdybym zdanie zmienila i nawrocila sie na jedyna sluszna wersje sily by sie znalazly. Twarde negocjacje mecza i zdaje sobie z tego sprawe. Jak w przypadku Quo vadis sie nie zgadzam w pelni (bo literacko tez jest dla mnie cienki i od tego w ogole zaczelam), tak w przypadku Skibniewskiej rozumiem Twoja opinie i sie z nia czesciowo zgadzam, ale nie mam zamiaru zgadzac sie z cala tylko dlatego, ze tak chcesz. I rowniez wielokrotnie to zaznaczalam.

Wbrew pozorom roznica w naszych wypowiedziach polega na tym, ze caly czas usilnie wykazujesz bledy traktowane niemal jak grzech, przytaczasz dowody, a ja akceptuje Twoja opinie i w ogole nie traktuje jej w kategoriach prawdy/falszu, czy popelniania/nie popelniania bledu. W takiej dyskusji o opiniach jest to moim zdaniem zupelnie bezsensowne.
A ze nie zamierzam zgadzac sie opinia tylko dlatego, ze ktos tak mowi. Nawet jesli tego ktosa lubie tak bardzo jak Ciebie :)

Anonymous - Śro 24 Lis, 2010 13:35

BeeMeR napisał/a:
w Agorze dla odmiany chrześcijanie ukazani są jako banda psychopatycznych popaprańców - przynajmniej ja to tak odebrałam :P wszyscy ubrani na czarno, z krzyżami na szyjach, biegają w kółko.... :roll:


Takie momenty akurat niestety bywaly :wink: Tylko bez tych czarnych kiecek i krzyzy. Nie ustosunkuje sie do biegania w kolko, bo tego zrodla nie podaja.

praedzio - Śro 24 Lis, 2010 13:36

Aaaaa... Odwieczny konflikt polonistów z historykami... Że też nikt o tym jeszcze dowcipów nie ułożył. ;)
Admete - Śro 24 Lis, 2010 13:41

Tak leżę zraniona mieczem argumentacji i już się nie pdoniosę.

To tyle w temacie. Ja cię nie zamierzałam przekonywać, zwyczajnie chciałam pokazać, że nazwanie Quo vadis działem miernym jest przegięciem i uogólnieniem, bo to dzieło literackie, nie historyczne. POWIEŚĆ. I nie możesz tego oceniac jako źródła historycznego i an podstawie tego oceniac jego literacką wartość. Krzyżacy, których cenisz są też przesterowani - Niemcy to zło wcielone, Polacy cacy. Taki sam podział na dobrych i zych jak i w innych powiesciach Sienkiewicza. I jestem zmęczona nie twoimi argumentami,a życiem w ogóle. Jak jestem zdrowsza, to takie bezpośrednie wypowiedzi mi nie wadzą, nawet jak są według mnie dziwne, a teraz wszystko mnei drazni. Stwierdziłam, że dam sobie spokój na jakiś czas ze światem jako takim - mniej filmów, książek, neta i kontaktów z ludźmi. Wyjdzie mi to na dobre. Zajmę się sprzątaniem i dziećmi. Do tego się nadaję.

BeeMeR - Śro 24 Lis, 2010 14:29

AineNiRigani napisał/a:

Takie momenty akurat niestety bywaly :wink: Tylko bez tych czarnych kiecek i krzyzy.
Hmm, tylko widzisz, ja nie lubię przesady w żadną stronę - jak na w/w przykładach odnośnie chrześcijan: ani gloryfikacji jak w Quo Vadis (choć samą powieść lubię), ani demonizacji ich jak w Agorze :P
Bo każda epoka ma swoje blaski i cienie, każda nacja czy odłam religijny też - a ja lubię różnorodność, a nie uogólnienia :P

Anonymous - Śro 24 Lis, 2010 17:58

BeeMeR napisał/a:
nie lubię przesady w żadną stronę - jak na w/w przykładach odnośnie chrześcijan: ani gloryfikacji jak w Quo Vadis (choć samą powieść lubię), ani demonizacji ich jak w Agorze :P


Mam tak samo i wlasnie dlatego niespecjalnie mi spieszno do tej Agory (chociaz lubie Weisz :) )

Admete napisał/a:
nie możesz tego oceniac jako źródła historycznego i an podstawie tego oceniac jego literacką wartość.

Slonce, przeciez zaczelam od tego, ze uwazam QV za taka sobie powiesc ze wzgledu na styl i fabule, a zawodowo chcialabym, aby zniknela z listy lektur. I wszyscy sie rzucili - a dlaczego, a co, potem to juz tylko o jednym...

Admete napisał/a:
Krzyżacy, których cenisz są też przesterowani

Nie cenie, a wole. To roznica. :)

Admete napisał/a:
jestem zmęczona życiem w ogóle.

To ja sie juz zamykam i biegnem cos pokombinowac :)

Deanariell - Śro 24 Lis, 2010 19:42

Admete napisał/a:
Zajmę się sprzątaniem i dziećmi. Do tego się nadaję.

Głupoty gadasz... Nie tylko do tego się nadajesz. :P Ale przykro mi, że jesteś zmęczona i masz przez to depresyjny stosunek do świata. :pociesz: :pociesz: Boję się Ciebie, jak jesteś w takim humorze. :shock: :wink:

Admete napisał/a:
Skibniewska kontakotwała się z samym Tolkienem w trakcie tłumaczenai. Jest więc jedyną tłumaczką, która dostała wsklazówki prosto od autora. I mimo wad najlepiej oddaje ducha oryginału.

Kurcze, ale miała szczęście, że mogła sobie porozmawiać bezpośrednio z Mistrzem, prawda? Tak się czasem zastanawiam nad fenomenem "Władcy" - gdyby teraz ktoś coś takiego napisał, nie wywołałoby chyba już takich emocji, ot zwykła powieść jak inne - niektórzy nawet stwierdziliby, że głupia i nie dla dorosłych. :P Ale wtedy, kiedy powstała była jedyna w swoim rodzaju, świeża, niezwykła, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Teraz wychodzi to zabawnie, gdy np. spotyka się porównania twórczości Tolkiena do RPG lub innych powieści fantasy, zapominając, że to właśnie od "Władcy" się wszystko zaczęło... Pamiętam, jak ogromne wrażenie wywarła na mnie informacja, że Tolkien stworzył od podstaw język elfów, którego można się normalnie uczyć... To było tak na przełomie podstawówki i liceum - do dziś uważam, iż był to niesamowity człowiek i pisarz. Generalnie najlepiej byłoby czytać WP w oryginale, bo w sumie każdy przekład (czyjkolwiek) nie będzie już tym samym. No cóż, może kiedyś mi się uda. :)

Ariana - Czw 25 Lis, 2010 21:09

O ile "Władca Pierścieni" w oryginale nie jest jeszcze aż tak skomplikowany, choć przyznaję, do najłatwiejszych lektur nie należy i pewnie gdybym przedtem nie znała treści, byłoby mi trudno czytać, tak czytanie Silmarillionu to już wyższa szkoła jazdy. A przynajmniej tak mi się zdaje, po tym jak zaczęłam czytać "Księgę Zaginionych Opowieści" w oryginale. Nie dość, że szyk zdań jest trudny, że Tolkien używa słów, których czasem mój słownik nie zna, to pojawiają się jeszcze archaiczne formy. Nie przytoczę teraz dokładnie, ale zdarzyło mi się nadziać przynajmniej na dwa czasowniki, które są na liście czasowników mocnych, odmienione na czas przeszły jak regularne. Albo inna pisownia słów, tak, że musiałam pomyśleć, nim zajarzyłam, że przecież znam to słowo, tylko inaczej pisane. Wciąż mam nadzieję, że będę mogłą na chwilę odłożyć lektury i przeczytać w spokoju HoME.

A co do języka elfów... Tak, to jedno, ale drugą rzeczą jest jeszcze sposób zapisu <żeby nie napisać alfabet>, czyli tengwar. Mi osobiście szalenie się podobają tengwy i napisy wykonane nimi. Aż mi się marzy napisać list tengwarem i móc go wysłać komuś, kto by to umiał odczytać. Dziecinne marzenie, ale nic na to nie poradzę.

RaczejRozwazna - Czw 25 Lis, 2010 22:31

Mnie mogłabyś wysłać, nawet jakbym nie umiała przeczytać (a nie umiałabym). Oprawiłabym sobie w ramkę :-P
Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 01:18

sa czcionki z tengwarem - mozna sobie wygenerowac.
Moj brat kiedys pieknie pisal tengwarem - w dodatku gesim piorem :)

Ariana - Pią 26 Lis, 2010 16:25

Tia, czcionki są, ale nie wystarczy po prostu napisać tekst Arialem i zmienić cznionkę, bo tengwy mają zupełnie inny układ na klawie. Ogarniałam to swego czasu, ale niestety znaczek, który u nas robi jaki "y", jest do osiągnięcia po wpisaniu ponoć jakiejś senwencji kobu, ale mi się nie udało, dlatego dałam sobie spokój. Pióra gęsiego nie posiadam, a nawet gdybym miała, to pewnie pisałoby mi się równie ciężko jak piórem z obsadką <a takie posiadam> - jeden z niewielu minusów bycia leworęczną. Aczkolwiek tengwy są tak proste, że nawet prawą ręką mi wychodzą.

List mogłąbym napisać, ale chyba za krótko tu jestem, żeby mieć jakiekolwiek pojęcie, co napisać. A gdyby ktoś się pokusił o ogarnianie pisowni tengwarem, co naprawdę skomplikowane nie jest, to tu jest wszystko ładnie wyjaśnione http://tengwar.art.pl/tengwar/ czicionki i info jak ich używać, też

RaczejRozwazna - Pią 26 Lis, 2010 17:58

A swoją drogą - który alfabet stanowił dla Tolkien podstawę tengwaru? Arabski?
Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 18:43

Ariana napisał/a:
Pióra gęsiego nie posiadam, a nawet gdybym miała, to pewnie pisałoby mi się równie ciężko jak piórem z obsadką <a takie posiadam> - jeden z niewielu minusów bycia leworęczną.


Moj brat tyz :) Przypuszczam, ze to kwestia treningu, bo on byl w tym naprawde dobry - tak jak i w rysowaniu weglem, czy rysunku technicznym rysowanym takim specjalnym maczanym w tuszu porem ze stalowka (to jeszcze te czasy, w ktorych takowe sie wykonywalo).

Ariana - Pią 26 Lis, 2010 21:23

Wiem, o czym mówisz, mam takie w domu podziadkowe. Nie no, ja też jak się uparłam to pisać mogłam. Zwłąszcza kiedyś do zabawy używałam :mrgreen: Tyle że ja i normalnie bardzo bazgrzę i jestem raczej antytalenciem jeśli chodzi o jakiekolwiek rysowanie czy coś.Tu macie na próbkę wiersz. Przepraszam, ze tak krzywo, ale dzisiaj po dwóch maturach zaczynam wątpić, jak się nazywam. Pisane zwykłym piórem na naboje.
http://i53.tinypic.com/685yxz.jpg Poznaje ktoś, co to może być?
Nie mam pojęcia, czym był inspirowany tengwar, ale rzeczywiście parę osób jak widziało moje pisanie to pytało, czy to arabskie szlaczki. Czytam akurat "Listy" Tolkiena, ale jak dotąd nie natknęłam się na żadną informację o tym.

Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 21:25

Musisz mieć bardzo stalówkę rozpisaną, bo bardzo grubo pisze...
Ariana - Pią 26 Lis, 2010 21:50

To jeszcze kwestia papieru, przynajmniej w moim wypadku. Na jednym wychodzi cieniutko, na drugim się "rozlewa". A tym piórem piszę non-stop od półtora roku, nie lubię długopisów. Mam jeszcze drugie, prawie nieużywane, i ono również akurat na tym papierze pisze grubiej niż normalnie. Swego czasu namiętnie szukałam pióra, które pisałoby cieniutko, i miałam duży problem. Parkera raz mi się zdarzyło mieć i pisał masakrycznie grubo, a zresztą Parkera nie chciałam, bo jestem rozkochana w pelikanowskich turkusowych nabojach <jak widać w załączniku>, których nie mogłabym używać. A moje ukochane najukochańsze pióro niestety się rozwaliło i kicha.
Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 22:11

Ariana napisał/a:
bo jestem rozkochana w pelikanowskich turkusowych nabojach

Aragonte przepraszam za offa


Słońce przyjmij radę starje koleżanki, nawet jeśli naboje pelikana nie wchodzą do parkera idziesz do apteki, kupujesz strzykawkę i w miarę grubą igłę, wbijasz w pelikanowego naboja wysysasz tusz i wstrzykujesz do parkerowego i śmiga :mrgreen:

Fakt niektóre kartki mają taką fakturę, ze pisze się jak po chusteczce....

Ariana - Pią 26 Lis, 2010 22:18

O nieee, za dużo zachodu. Pozostanę przy swoim Regalu, jak dotąd dobrze m isię nim pisze, o ile tylko dobrze dobiorę zeszyty przy kupowaniu. Btw. właśnie zerknęłam, że do Parkera też można kupić tłoczek do wciągania atramentu ze słoiczka - ja taki mam do swojego, a w atrament wyposażyłam się w Niemczech. Ale tak czy siak, nie spieszy mi się do kupna nowego pióra, to dostałam na urodziny i bardzo je lubię.

A tak bardziej na temat - ma ktoś pomysł na jakieś śródziemne symbole? Poza elfowymi liśćmi, Białym Drzewem Gondoru i Gwiazdą Feanora? Kubeczek z Białym Drzewem już sobie zrobiłam, ale pozostało mi jeszcze duuuużo srebrnej farby do szkła i pobawiłabym sie dalej, ale mi pomysłów zbrakło. Tengwar jest w tym celu bardzo ozdobny, ale ileż można. No i nie wiem, czy by mi dali pomalować ikejowskie kubeczki w cytaty :mrgreen:

Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 22:20

Białą rękę gdzieś walnij :D
Ariana - Pią 26 Lis, 2010 22:23

SREBRNĄ farbą? <powiedziała ta, co na srebrno namalowała Białe Drzewo> Nie, dziękuję, Saruman mi nie po drodze. Chciałam się koniecznie doszukać jakiegoś herbu Elronda, ze względu na sympatięjaką darzę jego synów <mam nadzieję, że ktoś ich tu w ogóle kojarzy>, ale że nie znalazłam, to sobie sama nasmarowałam coś, co mi się kojarzy, a że innym nie, to już trudno. Pergamin z gwiazdą Earendila w środku.

A co do czytania Władcy w oryginale, to właśnie natknęłam się na zdanie:
Cytat:
It don't look like a cloud

I w tym momencie wszystko wpajane od pierwszych klas podstawówki idzie się gwizdać xD.

Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 22:42

Moj brat swietnie rysuje - zawsze mu tego zazdroscilam (rowniez swietnie pisze - czego mu rowniez zazdroscilam). Obu talentow nie uzywa w ogole :( On swego czasu poslugiwal sie tengwarem jak normalnym pismem - tak szyfrowal sobie notatki, wiadomosci itd.

A co do tengwara - mnie to przypomina sredniowieczne zapisy lacinskie, nawet skroty sa podobne.

Ariana - Pią 26 Lis, 2010 22:50

Bo tengwar nie jest trudny do opanowania. Próbowałam wciągnąć koleżanki w psanie nim, ale mi nie wyszło. Za to w gimnazjum z przyjaciółką używałyśmy run - też było fajnie. Ja piszę tengwarem zupełnie swobodnie, z rzadka zdarzy mi się zwątpić przy jakimś znaku. Jeno nie mam z kim pisać. A pisać dla samego pisania nie ma za bardzo sensu, bo kaligrafii z tego nei zrobię xD. Dostałam kiedyś szklane pióro - wygląda po prostu świetnie, ale niestety też raczej do pisania prawą ręką. A to w moim przypadku czytelne jest, ale eleganckie na pewno nie. Że rysować nie umiem, jużsię przyzwyczaiłam, obcijam sobie przy szyciu :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group