To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dr House

Anonymous - Pią 20 Lut, 2009 16:12

prawie padłam na tym odcinku... komentarze Hałsa.... :rotfl: :rotfl:
trifle - Pią 20 Lut, 2009 18:00

Który to odcinek? Który, który? Trochę mi do niego daleko czy bardzo bardzo? ;)
Anonymous - Pią 20 Lut, 2009 18:18

kawałek :wink: końcówka trzeciego sezonu
trifle - Pią 20 Lut, 2009 18:57

Nooo, tylko dwa sezony, których jeszcze nie mam :D Pryszcz! :D
Alicja - Sob 21 Lut, 2009 10:44

ale za to jaka radość gdy obejrzysz. Polecam czwartkowe wieczory na TVP2 :wink: ok. 20:40 :-D House jak malowany :wink:
Anonymous - Pon 23 Lut, 2009 22:53

coś o fenomenie doktora
Cytat:
Pisząc niedawną recenzję setnego odcinka House'a zaczęłam się poważnie zastanawiać nad jedną rzeczą - jak to możliwe, że tak schematyczny i przewidywalny serial jest tak popularny i... wciągający. Poważnie. Pomyślcie - od pięciu sezonów niemal wszystkie odcinki House'a są takie same: jest trudny medyczny przypadek, którego House nie chce przyjąć, pacjentowi ciągle się pogarsza, ma zawał (albo kilka), zespół się spina, kombinuje, leczy go na wszystkie wymyślone przez siebie choroby, a na około 7 minut przed końcem House ma olśnienie i okazuje się, że to jakaś uleczalna, błaha sprawa. I wszystko kończy się szczęśliwie.


To naprawdę niesamowite, że od tak długiego czasu ekscytuję się serialem, w którym w sumie niewiele się zmienia. Ok, zmienił się zespół, zmieniają się tzw. "konfiguracje towarzyskie", to znaczy np. House zbliża się z Cuddy, kłóci się z Wilsonem, prześladuje swoich współpracowników itp. Scenarzyści stają na głowie komplikując wątki poboczne i dodając serialowi coraz więcej melodramatycznych elementów. Ale schemat pozostaje ten sam.



Ostatnio koleżanka z Plotka, która nosi się z zamiarem obejrzenia pierwszego sezonu House'a zapytała mnie:

Ej, ale nie nudzi cię to? Przecież tam wszystko jest takie samo.


I nie bardzo umiałam jej odpowiedzieć. Bo w sumie zdaję sobie sprawę z tego, że według House'owych olśnień można sobie zegarki ustawiać (następują one najczęściej w około 35-37 minucie odcinka), z drugiej strony po prostu lubię tego gościa. Rozpisałam sobie nawet w punktach za co lubię House'a. I tak, lubię go:



- za House'a - jego poczucie humoru, trudny charakter, spojrzenie (ok, jestem kobietą i mam słabości)

- za tandem z Wilsonem - cudowna para i cudowne dialogi

- za pokręcone relacje międzyludzkie - fajnie, że nie jest dosłownie i tak do końca przewidywalnie

- za nazwy chorób, których nie rozumiem i nawet nie umiałabym powtórzyć

- za to, że to nigdy nie jest toczeń (kiedyś były takie koszulki promujące serial "It's never Lupus")

- za ironię (tak po prostu)

- za Massive Attack w czołówce

- za zaskoczenia, które mimo wszystko się zdarzają (np. finałowy odcinek czwartego sezonu)

- za całokształt:

trifle - Pon 23 Lut, 2009 23:12

lady_kasiek napisał/a:
kiedyś były takie koszulki promujące serial "It's never Lupus")


Ja chcę taką!!! :D :D

Spin też pisała o ostatnim odcinku czwartego sezonu.. matko, to jakieś 100 odcinków ode mnie :paddotylu: Nadal nie mam drugiego sezonu, grr :roll:

Anonymous - Pon 23 Lut, 2009 23:16

trifle napisał/a:
matko, to jakieś 100 odcinku ode mnie
niemożliwe.... setny odcinek był gdzieś ostatnio :P nawiasme mówiąc własnie mówi się o tym, że scenarzyści nie zrobili go wyjątowym bo był nudny....
trifle napisał/a:
Nadal nie mam drugiego sezonu, grr

hmmm :mysle: :confused3:

Alicja - Wto 24 Lut, 2009 07:59

lady_kasiek napisał/a:
- za House'a - jego poczucie humoru, trudny charakter, spojrzenie (ok, jestem kobietą i mam słabości)

c'est moi!!! :mrgreen:

też niedawno myślałam jak to działa, że House nigdy się nie nudzi i prosze mam odpowiedzi u góry :wink: to nigdy nie jest toczeń :rotfl:

Anonymous - Wto 10 Mar, 2009 23:56

House wraca po przerwie i wraca ciekawym odcinkiem. Z ciekawymi relacjami socjalnymi. Dużo będzie o duecie Willson-House. Przypadek medyczny może taki sobie, średnio mnie wciągał, bo za bardzo się skupiałam na zmianie Wilsona i na tym co z nim.
Niech się skończą te durne przerwy w nowych odcinkach bo tracę ciągłość oglądania

Alicja - Śro 11 Mar, 2009 13:38

lady_kasiek napisał/a:
Z ciekawymi relacjami socjalnymi.

:shock:

Anonymous - Śro 11 Mar, 2009 15:54

Późno było, a ja nie myślę...
chodziło mi bardziej takie kontakty interpersonalne :rumieniec:

Alicja - Śro 11 Mar, 2009 16:10

wystraszyłaś mnie :wink: zastanawiałam się co się dzieje w tym serialu, czy Housowi odebrano pokój i telewizor :-D
trifle - Śro 11 Mar, 2009 16:13

Hihi, w ogóle to House oglądający medyczne opery mydlane jest super :mrgreen:
Anonymous - Śro 11 Mar, 2009 16:23

House bardzo żyje jak się przekonasz swoją operą mydlaną a ten odcinek z "małpą biegającą po fabryce bananów" i Hałsem, który nie może pracować bo Cuddy wiąże mu ręce jest po prostu :rotfl:
Alicja - Śro 11 Mar, 2009 18:36

a który to? muszę chyba obejrzeć po raz kolejny :mysle:
Anonymous - Śro 11 Mar, 2009 18:54

To jest odcinek chyba trzeci od końca czwartego sezonu Living The Dream :-)
Alicja - Czw 12 Mar, 2009 07:31

juz pamiętam, House porywajacy aktora :-D
Anonymous - Czw 12 Mar, 2009 09:31

dokładnie :wink:
Anonymous - Wto 17 Mar, 2009 22:05

I kolejny odcinek Hałsa za mną. Powrót przychodni. I to jaki, Stary dobry House umilający sobie robotę w przychodni... i to w taki sposób :rotfl:
Żeby nie spojlerować...

Kot był bardzo ładny. Kolejny plus, House lubi koty.

Alicja - Śro 18 Mar, 2009 07:28

:excited: świetnie, nareszcie przychodnia. Fragmenty z przychodnią zawsze są zabawne. A raczej reakcja Housa na choroby ludzi i ich ograniczenie :-D
Anonymous - Śro 18 Mar, 2009 08:59

Przychodni jest dosłownie ułamek sekundy, ale nowy pomysł House`a jest niezły...
Copycat - Pią 20 Mar, 2009 14:06

Zdecydowanie najlepszy "Clinic moment" piątego sezonu był w odcinku 16tym "The softer side", z chłopakiem którego bolała ręka i obie nogi. "Ómarłam" na tym. Z kolei w 17tym sposób w jaki House powiedział Cuddy, że ładnie wygląda i reakcja Cuddy doprowadziły mnie do głośnych salw śmiechu. Po (co najmniej) pięciu imo słabych odcinkach, trzy ostatnie były bardzo dobre i jakoś rokują na przyszłość. Mimo, że takiej rewelacji jak we wcześniejszych sezonach się nie spodziewam już. (obym się zaskoczyła)
Alicja - Pią 20 Mar, 2009 14:35

Copycat napisał/a:
w 17tym sposób w jaki House powiedział Cuddy, że ładnie wygląda i reakcja Cuddy doprowadziły mnie do głośnych salw śmiechu

jak dobrze, że coś się tam jeszcze dzieje, bo straciłam nadzieję :-D

Anonymous - Pią 20 Mar, 2009 15:13

Copycat napisał/a:
Zdecydowanie najlepszy "Clinic moment" piątego sezonu był w odcinku 16tym "The softer side", z chłopakiem którego bolała ręka i obie nogi. "Ómarłam" na tym

Nie Ty jedna ja kolejna :rotfl: :rotfl:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group