Ekranizacje - Bleak House
Sofijufka - Wto 14 Paź, 2008 16:50
no! kolejna dama z doskonałym gustem
spin_girl - Wto 14 Paź, 2008 16:53
| Sofijufka napisał/a: | no! kolejna dama z doskonałym gustem |
Dziękuję bardzo Teraz w dodatku mogę się do tego dobrego gustu otwarcie przyznać. Swoją drogą umieram z ciekawości, jak to się skończy...Nie wiem czy wytrzymam mając w zasięgu googla, ale będę walczyć. Straszne jest to, że na każdy kolejny odcinek muszę teraz okropnie długo czekać
Gosia - Wto 14 Paź, 2008 17:16
| spin_girl napisał/a: | Nie mogę w to uwierzyć! Właśnie zaczęłam oglądać Bleak House (11 odcinków w 5 dni) i jestem absolutnie zakochana i w serialu i w panu Jarndyce! Prawie od samego początku serialu wyczułam jego uczucia do Esther i w tym samym momencie zaczęłam mu kibicować. Jednocześnie doszłam do wniosku, że jestem solidnie zboczona, żeby w wieku 24 lat kibicować romantycznym uniesieniom faceta pod 60-tkę względem młodej panienki, tym bardziej, że prawie od razu na horyzoncie pojawił się młody, przystojny i szlachetny doktor Woodcourt. Weszłam na forum i co sie okazało? Nie jestem sama! Kocham Was drogie damy |
Och, spin-girl! Wreszcie ktoś mnie rozumie
praedzio - Śro 15 Paź, 2008 09:19
Sofijufka - Śro 15 Paź, 2008 09:30
| Gosia napisał/a: | | spin_girl napisał/a: | Nie mogę w to uwierzyć! Właśnie zaczęłam oglądać Bleak House (11 odcinków w 5 dni) i jestem absolutnie zakochana i w serialu i w panu Jarndyce! Prawie od samego początku serialu wyczułam jego uczucia do Esther i w tym samym momencie zaczęłam mu kibicować. Jednocześnie doszłam do wniosku, że jestem solidnie zboczona, żeby w wieku 24 lat kibicować romantycznym uniesieniom faceta pod 60-tkę względem młodej panienki, tym bardziej, że prawie od razu na horyzoncie pojawił się młody, przystojny i szlachetny doktor Woodcourt. Weszłam na forum i co sie okazało? Nie jestem sama! Kocham Was drogie damy |
Och, spin-girl! Wreszcie ktoś mnie rozumie |
a ja to PIES?
Gosia - Śro 15 Paź, 2008 09:44
Och, Sofi, Ty oczywiście też mnie rozumiesz, fajnie że jest nas więcej
spin_girl - Śro 15 Paź, 2008 10:11
Dobra, obejrzałam dzisiaj rano ostatni odcinek (prawie się spóźniając przez to do pracy) i oczywiście biedny John Jarndyce został wyrolowany jeszcze przedtem zdążył, jak zwykle pokazać wielką klasę względem Esther i Woodcourta. A w ogóle to czy nie sądzicie, że Rick (którego zresztą nie lubiłam od początku) i Ada jakos tak wrednie się w stosunku do niego zachowywali? Ten potajemny ślub, te bezczelne uwagi...okazało się na końcu, kto miał rację! Ale i tak przegrał na całej linii. Ciekawe, co mógł czuć prowadząc Esther (której magicznym sposobem zniknęły wszystkie blizny) do ołtarza, by oddać ją innemu mężczyźnie....
Sofijufka - Śro 15 Paź, 2008 10:28
cierpiał jak diabli, ale to był facet z mega klasą... Poza tym pewnie sobie wytłumaczył, że tak jest lepiej, bo będzie mógł całkowicie poświęcić sie Adzie i jej dziecku...
A tak na marginesie, myslę, że Estera nieraz sobie myślała "ci by było, gdyby..."
spin_girl - Śro 15 Paź, 2008 11:52
Ja myślę, że fraza "jesteś dla mnie niczym ojciec" w ustach kobiety, do której cos się czuje jest jednym z najgorszych killerów dla faceta w pewnym wieku. Dzisiaj zastanawiałam się co może sobie taki facet wtedy czuć i takie oto rzezcy przyszły mi na myśl:
1. Czy ja już jestem taki stary i nieatrakcyjny, że młode kobiety widzą we mnie wyłącznie ojca? Dlaczego w ogóle nie wzięła pod uwagę innej opcji? Czy jestem już za górką? Czy różnica wieku między nami jest tak wielka, że faktycznie MÓGŁBYM byc jej ojcem?
2. Czy jestem zboczony patrząc na nią inaczej niż na córkę?
3. Czy to już koniec mojego życia miłosnego?
4. Co mam teraz robić ze swoimi uczuciami? Powiedzieć jej? Męczyć się w roli tatusia?
5. Czy gdyby inni wiedzieli co czuję wyśmialiby mnie?
Dla kobiety podobnym killerem jest chyba fraza: "jesteś dla mnie niczym siostra"
spin_girl - Śro 15 Paź, 2008 12:00
Swoją drogą te cwaniaczki z BBC wcale nie są takie cwane. Już w połowie serialu wiedziałam na bank, że Esther jednak nie będzie z Jarndycem tylko z Woodcourtem. Dwie rzeczy utwierdziły mnie w tym przekonaniu:
1. Trzymali zaręczyny w tajemnicy
2. ANI RAZU John nie próbował jej pocałować. Nie objął jej, nie przytulił- nic. Twórcy nie chcieli dać widzom możliwości zwizualizowania sobie tej pary jako pary.
3. Potem zaś, w dwóch przedostatnich odcinkach Esther biega tu i tam (to do chorej Caddy, to do umierającej matki) WYŁACZNIE w towarzystwie Woodcourta co jest zupełnie bez sensu, a ma na celu chyba pokazanie, jak między tym dwojgiem rodzi się więź. Johna Jarndyce'a brakuje mi w tych scenach strasznie- jego obecność jako opiekuna i (sekretnego czy nie) narzeczonego Esther wydaje się i logiczna i konieczna.
praedzio - Śro 15 Paź, 2008 12:31
| spin_girl napisał/a: | | WYŁACZNIE w towarzystwie Woodcourta co jest zupełnie bez sensu, a ma na celu chyba pokazanie, jak między tym dwojgiem rodzi się więź |
Co jest bez sensu? Że biega z lekarzem do chorych?
Fakt, książki nie czytałam, więc nie wiem, jak to u Dickensa wyglądało, nie jestem też na świeżo po obejrzeniu serialu, więc pewne rzeczy moły mi umknąć w zakamarkach pamięci - ale jak dla mnie ten akurat moment jest całkiem logiczny.
Szkoda, że teraz nie mam jak sobie powtórzyć tego serialu, a z chęcią bym to zrobiła. Choćby po to, by zaobserwować reakcję na to wszystko doktora Woodcourta, bo on też ma coś tu do powiedzenia.
Gosia - Śro 15 Paź, 2008 12:48
Pocalunek był, ale w policzek czy w czoło, nie w usta.
Jeśli ktoś chce się przekonać, czy Jarndyce i Esther pasują do siebie, może przeczytać fanfik (pisany przez anonimową osobę ) w dziale fanfiki.
http://forum.northandsout...p=163729#163729
aneby - Śro 15 Paź, 2008 13:29
Jestem tu w mniejszości, ale też się wypowiem (nie bijcie )
Nie uległam fascynacji Jarndycem, pomimo, że klasy i kultury odmówić mu nie można. Dla mnie on był pociągajacy może ze 20 lat wcześniej. IMHO John i Esher nie pasowali do siebie. Może gdyby ona była w nim ślepo zakochana (a nie była) to bym im kibicowała.
Myślę, że Jarndyce uwolnił Esther od (jak się później okazało) niewygodnego przyrzeczenia, z którego ona z twarzą wycofać się nie mogła.
nicol81 - Śro 15 Paź, 2008 15:40
| praedzio napisał/a: | | spin_girl napisał/a: | | WYŁACZNIE w towarzystwie Woodcourta co jest zupełnie bez sensu, a ma na celu chyba pokazanie, jak między tym dwojgiem rodzi się więź |
Co jest bez sensu? Że biega z lekarzem do chorych? |
Chodzi o to, że wyłącznie- a przedtem pan Jarndyce we wszystkim uczestniczył. A teraz został odcięty. Też sądzę, że chciano w ten sposób sparować doktora z Ester, zwłaszcza, że nie było go w środkowej części filmu i pan Jarndyce wówczas był bezkonkurencyjny.
spin_girl - Śro 15 Paź, 2008 16:12
| nicol81 napisał/a: | | praedzio napisał/a: | | spin_girl napisał/a: | | WYŁACZNIE w towarzystwie Woodcourta co jest zupełnie bez sensu, a ma na celu chyba pokazanie, jak między tym dwojgiem rodzi się więź |
Co jest bez sensu? Że biega z lekarzem do chorych? |
Chodzi o to, że wyłącznie- a przedtem pan Jarndyce we wszystkim uczestniczył. A teraz został odcięty. Też sądzę, że chciano w ten sposób sparować doktora z Ester, zwłaszcza, że nie było go w środkowej części filmu i pan Jarndyce wówczas był bezkonkurencyjny. |
O! właście o to mi chodziło! Dzięki Nicol!
Gosia - Śro 15 Paź, 2008 19:57
Aneby, spoko, do tej pory to wielbiciele Jarndyce`a byli w mniejszosci, ale widze, ze grupka jego fanów się rozszerza, z czego się szalenie ciesze, bo pan Jarndyce jest the best!
Praedzio mi sie dzis skarżyła, że Woodcourta w filmie jest za mało i ja w sumie się z tym zgadzam - ta miłośc do niego u Esther przyszla jakos nagle i na podstawie krotkich chwil.
W sumie wiecej miala powodow by kochac Jarndyce, ona byl dla niej od poczatku do konca dobry, zaopiekował się nią, dał jej dach nad głową i właściwie uczynił gospodynią. Wszystko mu zawdzieczala. I na koncu tak okropnie mu odplacila, ze zakochala sie w innym Biedny Jarndyce...
spin_girl - Czw 16 Paź, 2008 09:42
Z drugiej strony należałoby jednak przyznań, że Esther starała się byc jednak w porządku wobec Jarndyce'a. Do samego końca chciała za niego wyjść, a kiedy nasz kochany pan J. pokazał wielką klasę i zawiózł ją do mini-Bleak House popłakała się i powiedziała mu 'but I do love you'. Widać, że dziewczyna bardzo to przeżywała i do końca chciała postąpić fair. Cóż, serce nie sługa. Obiektywnie rzecz biorąc doktor też był fajny, choć nie tak fajny jak pan Jarndyce!
przecinek - Czw 27 Lis, 2008 08:21
Bleak House pojawi się w TVP1 od 20 grudnia, w soboty i niedziele, rano, bardzo rano, a jak na weekend to w nocy - o godzinie 05.50. Ktoś w TVP cierpi na bezsenność.
http://www.tvp.pl/prasa/programTVP1/p1220_1.txt
W sumie to można wstać rano, zobaczyć Samotnię, a później od samego rana zabrać się za przygotowania świąteczne. Powariowali.
Co do TVP to przez chwilę były też zapowiedzi programu na Sylwestra - w programie był film Under the Greenwood Tree, w okolicach godziny 13.00. Zapowiedź zniknęła, mam nadzieję że nie zmienili programu.
praedzio - Czw 27 Lis, 2008 08:25
Boże, powariowali!
aneby - Czw 27 Lis, 2008 09:09
Nie wiem czy czy się cieszyć, że w ogóle coś pokażą.
spin_girl - Czw 27 Lis, 2008 09:47
05:50?! Czy oni powariowali??!! to jest dyskryminacja kina brytyjskiego!! Najpierw Robin Hood z RA o 14.00, żeby go nikt dorosły przypadkiem nie obejrzał, teraz to...nienawidzę TVP!!!
Caitriona - Czw 27 Lis, 2008 17:55
Tak samo było z serialem Czasy w których przyszło nam żyć... Czysta paranoja.
Gosia - Czw 27 Lis, 2008 19:21
Faktycznie paranoicum
Admete - Czw 27 Lis, 2008 19:46
Chyba ktoś powiniem im uświadomić, że popełniają błąd. Przy odrobinie reklamy, mogliby zdobyć trochę widzów.
nicol81 - Czw 27 Lis, 2008 21:45
| Caitriona napisał/a: | | Tak samo było z serialem Czasy w których przyszło nam żyć... Czysta paranoja. |
Może myslą, że ci którzy oglądają seriale BBC działają według brytyjskiej strefy czasowej? A;e i tak się cieszę...
|
|
|