Seriale - Fajny serial wczoraj widziałam II
Aragonte - Czw 29 Sie, 2019 14:58
To była ta młoda sekretarka?
Może jeszcze dam kiedyś Mad Men szansę, ale jakoś nie miałam ochoty wracać, kiedy przerwałam oglądanie.
Admete - Czw 29 Sie, 2019 15:18
Ona mnie strasznie denerwowała Rozumiałam niby, że takie czasy, ale nie pomagało mi to w akceptacji jej postaci. Ogólnie świat reklamy, to nie moje klimaty. Żadnego morderstwa czy inszej zagadki Nie było się o co zahaczyć. To dla osób, które lubią obyczajowe klimaty
Akaterine - Czw 29 Sie, 2019 18:44
| Aragonte napisał/a: | To była ta młoda sekretarka? |
Tak, ona.
ita - Pią 30 Sie, 2019 16:11
| Akaterine napisał/a: | | Ja tam uwielbiałam Peggy. To jej rozdarcie i bunt - z jednej strony wobec tradycyjnej, katolickiej rodziny, z drugiej wobec otoczenia, w które jednocześnie starała się wpasować, próbowała się odnaleźć. Świetna postać, świetnie zagrana, z dobrze poprowadzoną historią. Zdarzyło mi się robić powtórkę serialu, przewijając tylko do scen z nią. |
Ja też ją lubiłam, ta jej historia właściwie jest równoległa do historii Dona. Moja ulubiona trójka bohaterów to (kolejność nieprzypadkowa): Don, Peggy, Roger. Wiem, że Don czasem bywa okropny, ale nie przeszkadza mi to.
Akaterine - Pią 30 Sie, 2019 17:00
| ita napisał/a: | | Ja też ją lubiłam, ta jej historia właściwie jest równoległa do historii Dona. |
I w sumie też trochę odwrócona - ona jest coraz pewniejsza, on coraz bardziej zagubiony .
ita - Pią 30 Sie, 2019 17:13
Na szczęście ich wątek ładnie się kończy, kiedy Peggy wzywa Dona (rozmowa telefoniczna), żeby wrócił do domu. Ja to rozumiem, żeby wrócił do agencji, pracy.
Świetne jest też porównanie drogi Peggy i Joan. Na końcu się okazuje, że każda z nich realizuje się i znajduje sukces i szczęście w inny sposób, niż na początku chciały. Joan wybiera karierę, Peggy znajduje miłość.
Najbardziej mnie zadziwia moja sympatia ( na końcu) do Peta i to jak się cieszę z tego, że i on osiągnął to, czego pragnął. On też przebył długą drogę.
Fibula - Wto 03 Wrz, 2019 01:07
Kiedyś MM obejrzałam, doceniłam realizację i już nie wrócę. Najbardziej mnie chyba, o dziwo, irytowała druga żona Dona.
Agn - Nie 15 Wrz, 2019 14:23
Skonczylam "Teorie wielkiego podrywu". Nawet sie wzruszylam na koncowej przemowie Sheldona.
Potrzebuje kolejnego odmozdzacza na dlugie jesienne wieczory. Choc teraz wzielam sie za "Twin Peaks". Lata temu smiertelnie sie balam na tym serialu i przyznaje - wciaz mnie lapie ten nastroj, przytlumione swiatla, mrok, szumiace lasy, wizje i przepiekna, ale zdolna doprowadzic do rozstroju nerwowego muzyka.
Ciekawe, czy Bob bedzie mnie tak przerazal jak dawniej. Jedno ujecie juz na niego bylo i az podskoczylam.
Akaterine - Nie 15 Wrz, 2019 21:31
Kończę oglądać taki serialik:
https://www.youtube.com/watch?v=bpWAyQQSm_k
7 odcinków po 20 minut, więc na upartego na jeden wieczór. Zabawny .
Aragonte - Wto 17 Wrz, 2019 18:01
| Agn napisał/a: | | Potrzebuje kolejnego odmozdzacza na dlugie jesienne wieczory. Choc teraz wzielam sie za "Twin Peaks" |
Twin Peaks to taki średni odmóżdżacz Kiedyś uwielbiałam ten serial, ale chyba już nie chcę do tego wracać
Agn - Śro 18 Wrz, 2019 09:38
Wiem, ogladam go z dzikim zainteresowaniem. I pelnymi portkami strachu.
Odmozdzacza jeszcze nie znalazlam.
Agn - Nie 22 Wrz, 2019 17:24
Jestem w trakcie drugiego sezonu, schiza jakich malo. Dwie sceny z tych, ktore utkwily mi w pamieci, a ktore dawno temu sprawily, ze telepalo mnie po zmroku ze strachu, juz byly. Ogladalam przez palce. Lynch jak malo kto potrafi mnie przestraszyc czyms, co nie istnieje. Geniusz.
Trzykrotka - Nie 22 Wrz, 2019 21:16
Żebyś tylko tego nie odreagowała w długie jesienne domowe wieczory
Agn - Nie 22 Wrz, 2019 21:31
Na tych scenach zaslonilam oczy jak za dawnych dobrych czasow. Wieczorami karmie sie DiU, stutysiecznym pierwszym seansem "Za jakie grzechy, dobry boze?" i takimi tam.
"Twin Peaks" WYLACZNIE kiedy jest jasno.
Akaterine - Śro 09 Paź, 2019 20:02
Wzięłam się, kolejno, za dwa seriale Phoebe Waller-Bridge, Fleabag i Crashing. Pierwszy o młodej kobiecie, która nie potrafi odnaleźć się w związkach i życiu, drugi o grupie znajomych squatujących w opuszczonym szpitalu, do których dołącza była dziewczyna jednego z mieszkańców, który ma już narzeczoną. Owa była dziewczyna również jest nieco zagubiona w życiu, i ponownie gra ją sama autorka obydwu seriali.
Momentami jest zabawnie i doceniam bezpośredniość i szczerość w takim przedstawieniu rzeczywistości, ale nie mogę nic poradzić na to, że jednak męczą mnie seriale o ludziach, którzy robią sobie w życiu jeden wielki bałagan i sypiają z kim popadnie. Chyba żadnego z nich nie skończę.
Agn - Śro 09 Paź, 2019 20:31
Dzięki za ostrzeżenie. Netflix proponował mi "Crashing", ale się oparłam. I opierać się dalej będę.
Po "Teorii wielkiego podrywu" moje poszukiwania następcy prawie spełzły na niczym. PRAWIE! Netflix namolnie podsuwał mi "Przyjaciół", których nie lubię, ale dziś się złamałam. Wiadomo, człowiek chory, to jest zdolny do wszystkiego.
Jeden odcinek i koniec - znienawidziłam ten serial. Nie wiem, co mnie bardziej zirytowało - nabijanie się "kumpli" z Rossa, że go żona opuściła, bo jest lesbijką (jak dla mnie jest bi, ale powiedzmy, że kiedy kręcono ten serial ludzie wszystkiego jeszcze nie wiedzieli), czy rechot z offu, kiedy Phoebe opowiadała o swoim życiu - najpierw zabiła się jej matka, potem jej współlokator. To ma być śmieszne?! Do widzenia, dziękuję, nigdy więcej.
Nic to, ruszyłam dzielnie dalej. Jakiś czas temu zalistowałam sobie "Bajer z Bel-Air" nie oczekując w zasadzie niczego nadzwyczajnego poza tym, że to wczesna rola Willa Smitha, a ja Willa Smitha lubię.
Więc włączyłam pierwszy odcinek.
Jestem wykończona po całym dniu w toalecie, ale to mi nie przeszkodziło w salwach śmiechu. Chyba mam nowego odmóżdżacza. Nie wiem jeszcze, czy utrzyma moje zainteresowanie na długo, ale bawi mnie i zamierzam sprawdzić, czy dalej bawił mnie będzie.
Akaterine - Śro 09 Paź, 2019 20:36
Jeżeli lubisz kreskówki to polecam Rozczarowanych. Tak jak Futurama mi jakoś szczególnie nie podeszła, tak na tym nieźle się chichrałam.
Agn - Śro 09 Paź, 2019 20:48
To ta brzydka kreskowka jak "Simpsonowie"?
Moze sprobuje, ale kreska mnie odrzuca.
Admete - Śro 09 Paź, 2019 20:56
| Agn napisał/a: | | To ma być śmieszne?! Do widzenia, dziękuję, nigdy więcej. |
Może nie twój typ humoru. Serial oglądałam wieki temu, jak go emitowali pierwszy raz u nas i śmieszył mnie bardzo. Mam sympatyczne wspomnienia dotyczące "Przyjaciół".
Akaterine - Śro 09 Paź, 2019 21:05
| Agn napisał/a: | To ta brzydka kreskowka jak "Simpsonowie"?
Moze sprobuje, ale kreska mnie odrzuca. |
Tak, to to. Ja ogólnie nie przepadam za kreskówkami dla dorosłych, kreski też za bardzo nie lubię, ale to mnie jakoś przekonało. Może chodzi o klimat baśniowego królestwa w połączeniu z anachronizmami.
Jakby co to polecam tylko z oryginalnym dubbingiem.
Agn - Śro 09 Paź, 2019 21:09
Dla mnie są to sprawy, które nie powinny być przedmiotem dowcipu. Może faktycznie nie mój typ humoru. Choć np. usiłowałam też obejrzeć Jak poznałem waszą matkę, ale w połowie odcinka wyłączyłam, bo bohaterowie wydali mi się zwyczajnie głupi, jednak tu tylko wywróciłam oczami, a niektóre "dowcipy" w Przyjaciołach wywołały we mnie niesmak, a przecież nie ma tu kibelkowego humoru (albo ja nie pamiętam, ale już nie będę sprawdzać ).
| Akaterine napisał/a: | Tak, to to. Ja ogólnie nie przepadam za kreskówkami dla dorosłych, kreski też za bardzo nie lubię, ale to mnie jakoś przekonało. Może chodzi o klimat baśniowego królestwa w połączeniu z anachronizmami.
Jakby co to polecam tylko z oryginalnym dubbingiem. |
Polski dubbing zabija smaczki?
Akaterine - Śro 09 Paź, 2019 21:19
Oj zabija, poza tym angielskie głosy po prostu brzmią lepiej.
Jak poznałem waszą matkę też nie zdzierżyłam. Niemalże kultowa już postać Barney'a jest dla mnie szczególnie nie do zniesienia.
Przyjaciół lubiłam, a z sitcomów jeszcze spoko są Różowe lata 70. W ciągu ostatniego roku zrobiłam powtórkę obu, plus Teorię wielkiego podrywu - z chłopakiem włączaliśmy sobie w kuchni podczas gotowania .
BeeMeR - Czw 10 Paź, 2019 09:27
| Akaterine napisał/a: | Jak poznałem waszą matkę też nie zdzierżyłam. Niemalże kultowa już postać Barney'a jest dla mnie szczególnie nie do zniesienia.
Przyjaciół lubiłam | Mam tak samo - z tym, że Przyjaciele podobali mi się jedynie w oryginale (i lata temu), bo jak trafiłam na nich kiedyś w tv z lektorem to zupełnie mnie nie śmieszyli a wręcz irytowali.
Akaterine - Czw 10 Paź, 2019 13:10
Lektor dużo psuje, częściowo dlatego, że czasami po prostu nie nadąża za prędkością dialogów, więc albo je skracano, albo ciężko się było zorientować, kto co powiedział. I tłumaczenie - bo żarty są uproszczone, czasami błędnie przetłumaczone (nawet takie, mogłoby się wydawać, proste określenie jak "hot girl" było tłumaczone jako "zdzirowata" czy coś w tym sensie), do tego odniesienia do polskiej kultury, które pasują jak pięść do nosa (podobno w jakimś odcinku ktoś pyta "jak byliście mali którym z czterech pancernych chcieliście być?" ).
Caroline - Pią 25 Paź, 2019 14:39
| Akaterine napisał/a: | | Wzięłam się, kolejno, za dwa seriale Phoebe Waller-Bridge, Fleabag i Crashing. |
Akaterine, obejrzałaś do końca Fleabag? Ja dokończyłam wczoraj pierwszy sezon i jestem pod dużym wrażeniem. Trzeba obejrzeć do końca moim zdaniem
Nic się nie zmienia w kwestii "ludzi, którzy robią sobie bałagan w życiu", ale serial się ciekawie domyka.
Ja go lubię jeszcze z innego powodu. Otóż ojca głównej bohaterki, gra ten sam aktor, który grał ojca Molly z "Wives and daughters". Nie wiem, czy to zamierzona zbieżność, czy przypadek, bo tutaj również ta postać tkwi pod butem drugiej żony - perfidnawej, egocentrycznej manipulantki, klasycznej "żmii w lukrze".
Podobieństwa są tak mocne, że w przypadek trudno uwierzyć, więc po cichu doceniam ten smaczek. Jednocześnie kontrast między główną bohaterką a Molly nie mógłby być większy , więc to razem ciekawie gra ze sobą.
|
|
|