To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Babylon 5

Admete - Nie 22 Lis, 2009 17:06

No tak ;) zawsze to jakieś przedłużenie serialowego bytu ;)
Aragonte - Pon 23 Lis, 2009 18:34

Lost Tales na razie nie skończyłam, za to obejrzałam sobie w nocy, cierpiąc na bezsenność, kawałek pilota, a teraz puściłam sobie pierwszy odcinek I sezonu :wink: Z DVD, z angielskimi napisami.
Zupełnie inaczej się to ogląda, wiedząc, co dalej nastąpi :-D

Admete - Pon 23 Lis, 2009 20:28

Zupełnie inaczej, co nie znaczy, ze gorzej. Człowiek ma okazję inaczej patrzeć na szczegóły ;) Ja ten serial uwielbiam za to, że co jakiś czas mogę go oglądac na nowo ;)

Hmmm...Wiesz, że moja Eowina pasuje do twojego Marcusa? ;)

Aragonte - Pon 23 Lis, 2009 20:54

Admete napisał/a:
Zupełnie inaczej, co nie znaczy, ze gorzej. Człowiek ma okazję inaczej patrzeć na szczegóły ;) Ja ten serial uwielbiam za to, że co jakiś czas mogę go oglądac na nowo ;)

Nie mówię, że gorzej - o dziwo, emocji jest nawet więcej, bo wiadomo, co z tego wszystkiego się wykluje :wink:

Admete napisał/a:
Hmmm...Wiesz, że moja Eowina pasuje do twojego Marcusa? ;)

Faktycznie :-D Widać, że mieszkają w sąsiednich wszechświatach :wink:
Zmodyfikuję avek i sprawdzę, jak teraz :wink:

Admete - Pon 23 Lis, 2009 21:02

Idealnie ;) Sąsiednie wszechświaty na 100% ;) Ja sie tak samo, wczuwałam przy ponownym oglądaniu.
Aragonte - Pon 23 Lis, 2009 21:38

Przebrałam się :-D W tym ujęciu to Marcus z Faramirem mi się jakoś kojarzy :wink:
praedzio - Pon 23 Lis, 2009 21:40

A mi z Praedem. :serduszkate:

Spoiler:
http://praedzio.wrzuta.pl/obraz/4n9P1rlJKgz/robin_of_sherwood_2x01_-_the_prophecy

Aragonte - Pon 23 Lis, 2009 21:58

Jak lubię Robina, to z Marcusem mi się nie kojarzy :wink:

Obejrzałam pierwszy odcinek w ramach przypominajki. Dalej raczej nie pójdę, powinnam pójść spać :roll:

Aragonte - Wto 24 Lis, 2009 20:53

Pierwsze cztery odcinki I sezonu za mną (konsekwentnie oglądam z angielskimi napisami, po coś to DVD kupiłam w końcu :wink: ), włączyłam piąty... ale chyba pójdę do wyrka z książką, bo nadal się czuję niedouczona, a zaliczenie niestety już jutro :-|
Admete - Wto 24 Lis, 2009 20:54

Dobrze się jednak ogląda takie wypasione dvd ;) Musze jednak jakimś cudem zdobyć te pieniądze, bo ostatecznie pożałuję, jak nie kupię :roll:
Aragonte - Wto 24 Lis, 2009 21:01

Boli trochę brak polskich napisów, ale jakość obrazu faktycznie jest lepsza. No i na telewizorze mogę swobodnie to puszczać. I zrzuty ekranu mogę łatwo robić (z avi coś mi nie wychodziły - tzn. wychodziły na Subedicie, o ile pamiętam, ale Subedit mi się zbiesił :-| )

Doszłam do tego odcinka z prezentacjami religijnych rytuałów i z zamachem na G'Kara :) (The Parliament of Dreams)

Aragonte - Czw 26 Lis, 2009 21:55

Oglądam odcinek ósmy (And The Sky Full Of Stars) i cieszę się mailem z Empiku, donoszącym, że zamówiona książka na mnie już czeka :-D :-D :-D
Ooo, ta: http://www.empik.com/to-d...portu,1696093,p

Pewnie odbiorę ją w sobotę przed spotkaniem forumowym :cheerleader2:

Admete - Czw 26 Lis, 2009 22:13

To jak przeczytasz, zdasz mi relację :) mam nadzieję, ze jest ciekawa ;)
Aragonte - Czw 26 Lis, 2009 23:51

Też mam nadzieję :wink: W każdym razie recenzje miała dobre.
Aragonte - Sob 28 Lis, 2009 14:09

Odebrałam książkę z Empiku :D Naturalnie nie zabrałam się jeszcze za czytanie, tylko przekartkowałam, ale może spiszę część tego, co jest na okładce :wink:

Catherine Sakai, commercial pilot and planetary surveyor, has lost her heart do Jeffrey Sinclair. Not even an attack by the Shadows can stop her from gettung to Minbar to join him... and the Rangers. As she trains with other pilots, including the mysterious Marcus Cole, the time comes when their skills will be tested. On their first mission,led by Sinclair, they will venture into deepest space, into a battle of stealth and might, and toward a fate none but the bravest can face. Non but the luckiest will survive...

Admete - Sob 28 Lis, 2009 14:23

Czyli będziemy mieć Marcusa przed przybyciem na B5 :) Fajnie.
Aragonte - Sob 28 Lis, 2009 14:24

Z tego, co się zorientowałam, to będzie to i owo o jego szkoleniu wśród Rangerów. Na razie odszukałam dialog, w którym stwierdzał, że nie wierzy w coś takiego jak dusza :wink: On miał być zdeklarowanym ateistą, o ile pamiętam.

Edit: Ha, mam ochotę przetłumaczyć (jeśli mi starczy umiejętności) rozdział XVII, w którym jest opisany atak Cieni na Arisię i śmierć Williama, brata Marcusa... ale nie wiem, czy dam radę, na razie to na pewno nie :mysle:
Połowa książki jest z Marcusem, jak miło :mrgreen: Z tego, co się zorientowałam, to czyta się to nieźle.

Aragonte - Pon 30 Lis, 2009 23:03

Dalej oglądam I sezon. Przyznam, że przeskoczyłam odcinek czy dwa, bo chciałam dotrzeć jak najszybciej do odcinka Signs and Portents :wink: Morden kusiciel jak zwykle uroczy, chociaż na swój sposób groźny :wink:
Ale tak sobie myślę, że teraz wrócę do Survivors i By Any Means Necessary...

To ciekawe, ale Babylon 5 poprawia mi humor bardziej niż coś z teoretycznie jaśniejszym przesłaniem :mysle:

Admete - Wto 01 Gru, 2009 13:45

Babylon 5 ma w gruncie rzeczy bardzo jasne przesłanie - zło będzie zawsze i czasami dokonamy złych wyborów, ale ostatecznie zawsze mozemy walczyć, jeśli tylko zbierzemy siły. Tam jest taka osateczna wiara w potęgę ludzkości ( takzew odniesieniu do obcych czyli w potęgę nieludzkości ;) ).
Aragonte - Sob 05 Gru, 2009 15:25

Dalej oglądam sezon I. Dotarłam już do dwuodcinkowej historii o Wielkiej Maszynie na Ypsilon 3. Cieszy mnie to, że oglądając po angielsku coraz lepiej to rozumiem, chociaż nadal nie znam mnóstwa słów :-|

A, skserowałam sobie prolog do książki pani Drennan i spróbuję przetłumaczyć. Ciekawe, jak mi to wyjdzie :mysle: Prolog sięga do czasów znacznie późniejszych, już po wysłaniu Sinclaira w przeszłość z Babylon IV.

Admete - Sob 05 Gru, 2009 15:28

Próbuj, zawsze sobie poćwiczysz angielski. Ja kiedyś znów obejrzę całość...
Aragonte - Sob 05 Gru, 2009 22:44

Zaczęłam tłumaczyć Prolog. Kurczę, fajnie mi się to czyta :-D Tzn. nie łudzę się, moje tłumaczenie będzie wariacją na temat :wink: ale jeśli uznam, że to się daje czytać, to wkleję fragment.

Edit: przetłumaczyłam ten Prolog :mrgreen: Tłumaczenie jest z gatunku tych dość swobodnie traktujących oryginał :-P Idę spać, przejrzę to jutro i może wkleję :wink:

Admete - Nie 06 Gru, 2009 10:21

Wklej proszę, przeciez zaglądam tu głównie ja, to sie nie masz czego bac ;)
Aragonte - Nie 06 Gru, 2009 11:33

Proszę bardzo :wink:
Potem pewnie się to wytnie :mysle:

*****
KATHRYN M. DRENNAN

TO DREAM IN THE CITY OF SORROWS

PROLOG

Marcus Cole ciągle jeszcze utykał podczas chodzenia. Zostało to dyskretnie przemilczane przez młodego minbarskiego akolitę, kiedy wsuwał się do niedużej świątyni. Marcus nie rozpoznał tego dość pyzatego Minbari. Przez chwilę zastanawiał się, gdzie mógł się znajdować Sech Turval. Nie był jednak w nastroju do rozmów, więc postanowił później rozejrzeć się za czcigodnym minbarskim nauczycielem.
To zawsze było jego ulubione miejsce w obozie Strażników, wypełnione dziwnym melodyjnymi dźwiękami będącymi dziełem temshwee, osobliwych minbarskich stworzeń podobnych do ptaków, które gnieździły się pod wysokim sklepieniem świątyń Minbari, a także delikatnym brzęczeniem dzwonków wietrznych. Wprawiał je teraz w ruch chłodny jesienny podmuch wirujący pod bramami świątyni. Jasny blask słońca wpływał przez szerokie kryształowe okna, jego część zataczała okrąg pod kopułą świątyni, tworząc różnobarwne wstęgi światła. Marcus marzył tylko o jednym – aby usiąść tutaj i spokojnie pomyśleć.
Jednak dzisiaj nawet siedzenie wydawało się wyzwaniem. Każdy mięsień, każda kość, każdy cal ciała Marcusa pulsował bólem po tym, co musiał znieść sześć dni wcześniej. Kiedy ostrożnie pochylał się przed wielkim posągiem Valena, górującym w świątyni z wysokości marmurowego podwyższenia, zdawał sobie sprawę, że nadal przygląda mu się młody akolita. Czy słyszał, co się stało? Przypuszczalnie tak. Wyglądało na to, że w obozie Strażników powszechnie znana była historia, jak to Marcus został zwyciężony, po ciężkiej walce, przez minbarskiego wojownika Neroona, kiedy bronił życia i honoru nowej Entil’Zha przed groźbą, jaką stanowiły mordercze zamiary Neroona.
Wdzięczna za pomoc Delenn zaaranżowała tę krótką pielgrzymkę Marcusa, ułatwiła mu powrót do minbarskiego miasta znanego jako Tuzanor, Miasto Smutków, powrót do obozu treningowego Strażników, powrót do miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Mógł dokończyć tutaj rekonwalescencję i rozmyślać o wszystkim – o przyszłości i przeszłości, o życiu i snach, o przyjaciołach i legendach.
Kątem oka zauważył, że młody akolita kręci się z wahaniem, najwyraźniej niepewny, czy powinien wyjść, czy też zaofiarować pomoc ważnemu Strażnikowi. Marcus zamknął oczy, zrobił kilka głębokich oddechów i przybrał medytacyjną pozę typową dla Minbari; w końcu przez krótki czas uczył się medytacji – kiedyś, dawno temu. Po chwili usłyszał, że akolita wyszedł cicho ze świątyni. Marcus otworzył oczy i złożył nieme przeprosiny Sech Turvalowi za to, że nie kontynuował medytacji, której stary nauczyciel tak wytrwale go uczył. Jednak nie był to czas na ceremonialną medytację. Marcus chciał po prostu siedzieć tutaj, w miejscu, o którym on oraz większość Strażników będących ludźmi myśleli jako o Kaplicy, z nadzieją, że w tym pełnym spokoju miejscu będzie mógł lepiej zrozumieć, co stracił i co zyskał w życiu, dołączając do Strażników. Chciał też odwiedzić to miejsce, by raz jeszcze spotkać się z przyjacielem. Wiedział, że nigdy więcej go nie zobaczy.
Marcus spojrzał w górę, na wspaniały posąg Valena, wielkiego wojennego wodza i duchowego przywódcy Minbari. Przestudiował rysy surowej, ale też pełnej rozwagi, wykutej w kamieniu twarzy, po czym zastanowił się po raz kolejny: czy to naprawdę mógł być jego przyjaciel oraz mentor – i człowiek, jak najbardziej – Jeffrey Sinclair?
Nie upłynęło wiele tygodni od czasu, kiedy Sinclair – były kapitan Sił Ziemskich i przywódca Babilon 5, były ambasador Ziemi na Minbarze, a także poprzedni Entil’Zha, dowódca Strażników – zabrał stację Babilon 4 w podróż w czasie oraz porzucił dotychczasowe życie, aby zamienić je na życie kogoś, o którym uczył się tutaj, studiując historię Minbaru, na życie tajemniczego, legendarnego Valena. Ta wyprawa miała ocalić wiele żyć zarówno w przeszłości, jak i w przyszłości. To wiele znaczyło dla Sinclaira, ale Marcus wiedział, że miał on także bardziej osobiste powody, by wyruszyć. Pojmował te powody lepiej niż ci, którzy wysłali Sinclaira w tę podróż, jednak ciągle było zbyt wiele spraw, których nie potrafił ogarnąć, których nie rozumiał.
Nie był pewien, czy znajdzie odpowiedzi, których szukał, studiując życie Valena. Valen, mityczny bohater, którego posąg niczym wieża wznosił się w świątyni, był dla Marcusa kimś obcym. Przywódca, nauczyciel i przyjaciel, którego znał i pamięć o którym sprowadziła go na Minbar, był człowiekiem, wybitnym człowiekiem, to pewne, ale niezależnie od tego bardzo ludzkim. To życie Jeffreya Sinclaira chciał tu wspominać. A ponieważ chodziło o jego przyjaciela, stało się dla Marcusa bardzo ważne, aby ten człowiek nie został usunięty w cień przez mityczną postać.

Admete - Nie 06 Gru, 2009 11:54

Cytat:
Wdzięczna za pomoc Delenn zaaranżowała tę pielgrzymkę, kiedy tylko o tym pomyślał, jego powrót do minbarskiego miasta znanego jako Tuzanor, Miasto Smutków, powrót do obozu treningowego Rangerów, do początków wszystkiego, aby dokończył tam swoją rekonwalescencję i mógł rozmyślać o wszystkim – o przyszłości i przeszłości, o życiu i snach, o przyjaciołach i legendach.


To zdanie trzeba przerobić, podzielic jakoś. Bardzo przyjemnie się czyta :) Człowiek jest znów w świecie B5...

Wydaje się, że ksiązka jest całkiem dobrze napisana.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group