To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Tak waćpannę miłuję, że dychać nie mogę...

Tamara - Czw 29 Maj, 2008 21:56

ja się zaczytywałam w kółko sceną spotkania Oleńki i Kmicica w kościele :rumieniec:
Anonymous - Czw 29 Maj, 2008 22:15

Gilbert i Ania piękne... Znachor również :) )
A "Miasto aniołów" jak pierwszy raz oglądnęłam nie mogłam się uspokoić tak wyłam

Anonymous - Sob 15 Sie, 2009 22:35

Najbardziej chwycily mnie jak dotąd sceny romantyczne-oświadczynowe w książkach L.M. Montgomery, między innymi:

"- Deanie, jak mam ci dziękować za to, co dla mnie zrobiłeś… kim dla mnie byłeś… od października? Nigdy nie zdołam ująć tego w słowa. Ale chcę, żebyś wiedział, co czuję.
- Nic nie zrobiłem, chwytałem tylko chwile szczęścia. Czy wiesz, jaki byłem szczęśliwy, Gwiazdko, mogąc uczynić coś dla ciebie… pomóc ci… widząc, jak w bólu zwracasz się do mnie i szukasz tego czegoś, co tylko ja mogę ci dać… czego nauczyłem się przez te lata samotności? I pozwoliłem sobie marzyć o czymś, co nie może się spełnić… Wiem, że nie powinno się spełnić…
Emilka zadrżała lekko. Czemu jednak miała się wahać? Po co odkładać coś, co nieodwołanie postanowiła uczynić?
- Czy jesteś pewien, Deanie - zaczęła cicho - że twoje marzenie nie może się spełnić?"
"Dorosłe życie Emilki"

"- Nie mów mi, że nie możesz mnie pokochać. Możesz... musisz... Emilko! Przecież ty mnie kochasz!"
"Dorosłe życie Emilki"

"(…)
Jaki dzisiaj śliczny wieczór, prawda? Wyobraź sobie, że rano znalazłam kilka fiołków pod tamtym drzewem. Zdawało mi się, że odkryłam kopalnię złota.
- Ty stale odkrywasz kopalnię złota - odparł Gilbert, tak jakby i n w tej chwili zajęty był innymi myślami.
- Może poszukamy jeszcze fiołków - zaproponowała Ania porywczo - Zawołam Phil, żeby nam pomogła.
- Zostaw w spokoju Phiippę i fiołki - przerwał Gilbert, ujmując jej dłoń, która drżała nieco - Aniu, muszę co coś powiedzieć.
- O, proszę cię, nie mów - zawołała Ania błagalnie.
- Muszę. Dłużej nie wytrzymam. Aniu, przecież ja cię kocham! Chyba wiesz o tym. Nie umiem ci nawet powiedzieć, jak bardzo cię kocham. Przyrzeknij mi, że zostaniesz moją żoną.
- Nie mogę… - szepnęła Ania - Och, Gilbercie, przecież ty - ty sam wszystko popsułeś…
- Czy ja cię w ogóle choć trochę obchodzę? - zapytał Gilbert po chwili przykrego milczenia, podczas, którego Ania nie śmiała podnieść oczu.
- Tak, ale całkiem inaczej. Obchodzisz mnie jak przyjaciel. Ale ja cię nie kocham Gilbercie.
- Jednak może się to kiedyś zmieni?
- Nie, nie wiem - zawołała Ania tłumiąc łzy - Chyba cię nigdy nie pokocham w ten sposób. Lepiej nie mówmy o tym.
Nastąpiła znowu chwila milczenia i Ania odważyła się wreszcie podnieść w górę głowę. Twarz Gilberta była śmiertelnie blada, a w oczach… Ania zadrżała i odwróciła się w inną stronę. Nigdy chyba nie zdoła zapomnieć wyrazu tych oczu.
- Może kochasz kogoś innego? - rzucił Gilbert przytłumionym szeptem.
- Nie, nie - odparła Ania szybko. - Ciebie lubię najbardziej ze wszystkich ludzi na świecie, Gilbercie. Ale musimy zostać tylko przyjaciółmi.
Gilbert roześmiał się z goryczą.
- Przyjaciółmi! Niestety, twoja przyjaźń mi nie wystarcza. Ja pragnę twojej miłości, ty jednak twierdzisz, że nigdy jej nie zdobędę.
- Bardzo mi przykro, Gilbercie. Przebacz mi.
Na więcej Ania nie mogła się zdobyć. Gdzież się podziały te wszystkie wspaniale przemowy, które stosowała w dawnych swych dziewczęcych marzeniach do odtrąconych konkurentów? Gilbert uwolnił jej dłoń ze swego uścisku.
- Nie ma tu nic do przebaczenia. Widocznie myliłem się, sądząc, że masz dla mnie trochę więcej uczucia. Bądź zdrowa, Aniu!"

Ania na Uniwersytecie

nicol81 - Pon 17 Sie, 2009 21:55

Ja lubię wszystkie trzy sceny oświadczyn z "Małych kobietek"- a najbardziej scenę między Amy i Lauriem w łódce, jak razem wiosłują...Alcott miała talent, że trzy oryginalne napisała w jednej książce.

W "Panu Wołodyjowskim" kocham, jak Basia mówi, że woli jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów, a on się romantycznie :rotfl: oświadcza: "A zechcesz ty mnie?"

Z serialowych uwielbiam te: http://www.youtube.com/watch?v=GKKau5XVF7k a paradoksalnie nie przepadam za serialem i widziałam tylko kilka odcinków.

Anonymous - Pon 17 Sie, 2009 22:06

nicol81 napisał/a:
W "Panu Wołodyjowskim" kocham, jak Basia mówi, że woli jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów, a on się romantycznie oświadcza: "A zechcesz ty mnie?"
do upadłego będę powtarzać... kocham tę scenę!! :serduszkate:
BeeMeR - Wto 18 Sie, 2009 09:33

lady_kasiek napisał/a:
nicol81 napisał/a:
W "Panu Wołodyjowskim" kocham, jak Basia mówi, że woli jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów, a on się romantycznie oświadcza: "A zechcesz ty mnie?"
do upadłego będę powtarzać... kocham tę scenę!! :serduszkate:
Ja też :serce2: - ona jest cudnie realna, pełna ekspresji, zero romantycznych "bzdetów", o które w życiu nie tak łatwo :roll:
nicol81 - Wto 18 Sie, 2009 19:56

A w filmie on tak ślicznie oczy wytrzeszcza na jej wyznanie :mrgreen: Choć w sumie taka nagła zmiana uczuć... :?

A zapomniałabym o klasyce:
"Nie jestem mówcą, panno Emmo- gdybym kochał cię mniej, mógłbym o tym więcej mówić..." :wink: Darcy z Wenwprthem niech się schowają...

Joy - Pon 03 Maj, 2010 19:53

Już wcześniej wspominałyście o rozczulającym liście kapitana Wenthwortha w ,,Perswazjach". Od słów ,,Torturujesz moją duszę..." prawie każda dziewczyna czuje dreszcz i nie jest w stanie sensownie myśleć. Która nie chciałaby dostać na piśmie TAKIEGO wyznania?
Trzykrotka - Pon 03 Maj, 2010 20:01

No ba! :serce2:
A ja właśnie wyłączyłam telewizor po tym, jak Marianne i pułkownik Brandon wyszli z kościoła, już zaślubieni i stwierdzam, że i jestem starsza, tym mniej romantyzmu mi trzeba. Dlatego zachwycają mnie nieodmiennie oświadczyny Hugh Granta Emmie Thompson. Wzruszam sie jak należy na widok szczęśliwego uśmiechu Emmy, ale por drodze zawsze się śmieję jak opętana.
- tekst Margaret "pogoda nam sprzyja tego roku" i odpowiedź Edwarda "tak, a drogi sa wyjątkowo suche" :rotfl:
- układne udawanie, że panie siedziały ot tak sobie w salonie, zajęte nic robieniem :mrgreen:
- Mina Hugh siadającego na tamborku
- pospieszna ucieczka truchcikiem pani Dashwood, Margaret i Marianne, kiedy zaczęło się zanosić na oświadczyny
- Margaret na drzewie, Marianne podpytująca "i co? i co?"
Romantyzm w komicznym sosie, angielszczyzna w najlepszym zgryźliwym wydaniu, ale bez puszczania baąków - uwielbiam :serce2:

Calipso - Czw 06 Maj, 2010 11:09

Trzykrotka napisał/a:
Romantyzm w komicznym sosie, angielszczyzna w najlepszym zgryźliwym wydaniu, ale bez puszczania baąków

:rotfl: :rotfl:

Trzykrotka - Czw 06 Maj, 2010 15:11

Już mi się konie na planie zawsze będą kojarzyć z owsem z Devonu :mrgreen:
Zapraszam do watku ekranizacji S&S 1995 - jest nowy odcinek Pamietników :banan:

Calipso - Czw 06 Maj, 2010 21:40

Byłam, przeczytłam, uśmiałam się :lol: :kwiatek:
akne - Sob 22 Maj, 2010 22:30

A pamietacie scenę z Chłopów, z Tereską, kótra zdradzała sowjego męża ( gdy był w wojsku) z Mateuszem ?
To nie są oświadczyny i w tekście może też nie wygląda to zachwycająco, ale w serialu jest świetnie zagrane, a dla mnie to najdoskonalsza scena miłosna:
Tereska płacząca u stóp Mateusza, kótry ją odtrącił i Jasiek ukryty w sadzie patrzący na rozpaczającą żonę , a potem :
" ... Padła na ziemię zanosząc się strasznym , obłąkanym płaczem. Mateusz stał nad nią (...), gdy wyszedł z sadu Jasiek i przystąpiwszy do żony jął jej szeptać tkliwie, przesiąknięte łzami, a pełne dobroci słowa:
- Chodź do dom, chodź sieroto. Nie bój się, nie ukrzywdzę cię, masz ty dość za swoje, chodź żono.
Wziął ją na ręce i przeniósłszy przez przełaz krzyknął do Mateusza:
- Pókim żyw, to ci jej krzywdy nie daruję, tak mi dopomóż Panie Boże !..."

Czyż nie genialne?

Tamara - Pon 24 Maj, 2010 19:22

Ech , takiego Jaśka mieć :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group