To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - O kondycji polskiego czytelnictwa

praedzio - Nie 21 Sie, 2011 19:28

Aragonte napisał/a:
praedzio napisał/a:
To ja nie robiłam listy. ;) A nie - wróć - na studiach już będąc wzięłam do rąk Rękopis znaleziony w smoczej jaskini Sapkowskiego i tam znalazłam subiektywny spis Sapkowego kanonu fantastyki. I sobie obiecałam, że przeczytam kiedyś wszystko z tego kanonu (w miarę możliwości, of course). Mam tylko jeden problem: pożyczyłam komuś tę książkę i już do mnie nie wróciła. :cry2: A za Chiny Ludowe nie przypomnę sobie, co tam było w tym kanonie. Tzn. coś tam mi się kołacze, ale zdecydowaną większość zapomniałam. :(

Nie wiem, ile tam miał na liście w "Rękopisie", ale "top twelwe" podał kiedyś w "Fantastyce", w cyklu artykulików "Piróg, czyli nie ma złota w Szarych Górach".
Zacytuję: "No, dobrze, oto moja lista, moje prywatne "Top Twelwe". Po Tolkienie i Le Guin idą: Stephen R. Donaldson "Thomas Covenant", T. H. White "The Once and Future King", Peter S. Beagle "The Last Unicorn", Roger Zelazny "Amber", Marion Zimmer Bradley "The Mists of Avalon", Jack Vance "Lyonesse", Tanith Lee "Birthgrave", Patricia McKillip "Riddlemaster of Hed" oraz "The Forgotten Beasts of Eld", David Eddings "Belgariad" i Fritz Leiber cykl "Sword of...", czyli Fafhrd i Szary Kocur."

Nie wszystkie czytałam w całości, ale chyba tylko Patricii McKillip nie miałam w ręku (tzn. coś miałam, ale jakoś mnie nie wciągnęło). A część (sporą część) mam na półce :wink:
Trochę mi szkoda, że Jacka Vance'a oddałam kiedyś koleżance, ale chyba i tak nie chciałoby mi się do tego wracać.


O, dzięki. :D W Rękopisie było tego sporo, sporo więcej, ale przynajmniej mam od czego zacząć. :mrgreen:

Aragonte - Nie 21 Sie, 2011 19:34

praedzio napisał/a:
O, dzięki. :D W Rękopisie było tego sporo, sporo więcej, ale przynajmniej mam od czego zacząć. :mrgreen:

A spójrz no, Koleżanko, tutaj :wink:
http://kochamksiazki.pl/2...g-sapkowskiego/

praedzio - Nie 21 Sie, 2011 19:42

AAAA!!! :cmok: :cmok: :cmok: :cmok:
Tak coś kojarzyłam, że było tego blisko setki. ;) Przypominam sobie, że wylądowałam gdzieś na stanowisku Oczytanego Fana. :mrgreen:

Ania Aga - Nie 21 Sie, 2011 21:14

Listę dzieł odpisałam z encyklopedii PWN gdzieś w liceum, to była podwójna kartka w kratkę wydarta z zeszytu. Przeczytane pozycje odhaczałam. Często tę kartkę oglądałam z satysfakcją, że tyle przeczytałam i jestem taka wykształcona. Wydaje mi się, że to był efekt Ani z Zielonego Wzgórza. To tam ludzie nad sobą pracowali i doskonalili swoje umysły. No to ja też doskonaliłam. Niestety, nie do wszystkiego mogłam dotrzeć, np. nie zdołałam znaleźć "Dziewczyny z dzbanem" Lope de Vegi. Przez to jestem trochę mniej wykształcona.
praedzio - Nie 21 Sie, 2011 21:19

To straszne! :-P
Admete - Nie 21 Sie, 2011 21:47

Też miałam listę zrobioną w LO. Niestety nie pamiętam, co na niej było, a na studiach miałam tak długie listy lektur każdego roku, że przestałam myśleć o ich komponowaniu ;)
Aragonte - Nie 21 Sie, 2011 21:54

Ja chyba też zerknęłam na listę z encyklopedii, ale coś mi nie wyszło korzystanie z tejże... Wdepnęłam w fantastykę i jakoś klasyków zaczęłam omijać :wink:
Anonymous - Nie 21 Sie, 2011 21:55

Ja robiłam tylko listę coby pamiętać w jakiej kolejności mam czytać i sie dyscyplinować. Nigdy nie robiłam listy DO przeczytania!
Tamara - Nie 21 Sie, 2011 22:47

A ja w ogóle nigdy żadnych list nie robiłam :ops1: po prostu czytałam wszystko , co mi w ręce wpadało i wydawało się interesujące . Za to od paru lat zapisuję pozycje przeczytane - nie wiem po co , ale zapisuję :-P może jak już będę miała zupełną sklerozę , to kiedy sobie przeczytam listę to się zdziwię , ile to ja książek przeczytałam :mrgreen:
Admete - Nie 21 Sie, 2011 22:53

Też kiedyś zapisywałam, ale teraz już mi przeszło, tym bardziej, że obecnie czytam na nowo rzeczy już znane. Nie mam za bardzo ochoty na nowości.
Tamara - Nie 21 Sie, 2011 23:19

Przeczytane po raz enty też zapisuję , przynajmniej wiem , co najczęściej czytam :-P
Caitriona - Nie 21 Sie, 2011 23:24

Ja też zapisuję, co przeczytałam. Zaczęłam jakiś czas temu ;) A teraz mam też taką jakby listę, co chcę przeczytać, bo korzystam z lubimyczytać.pl :wink:
asiek - Wto 23 Sie, 2011 13:20

Tamara napisał/a:
A ja w ogóle nigdy żadnych list nie robiłam

I ja nie robiłam list. :wink: Czytałam to co mi wpadło w łapki, no i lektury rzecz jasna... ehhh... niektóre z nich, to była prawdziwa droga przez mękę. :roll:

Tamara napisał/a:
Mnie odrzuciło od Anny Kareniny , kiedy próbowałam pierwszy raz , ale po paru latach przeczytałam z przyjemnością .

Czytałam Annę Kareninę ze dwa, czy trzy razy, w różnych okresach życia, i zawsze inaczej ją odbierałam. Dzisiaj już tylko kiwam głową z politowaniem. :wink:

Hortensja - Wto 23 Sie, 2011 23:51

A ja miałam inną listę- jak się w liceum przygotowywałam do olimpiady z języka polskiego, to dali mi taką listę książek z której trzeba było wybrać sobie 5 pozycji i się z nich przygotować. To była taka klasyka, ale poza lekturami no i no w niektórych wypadkach było "wszystkie dzieła".Kurcze, nie pamiętam już co wybrałam, na pewno Tolkiena i Kordiana Szekspira... W każdym razie ta lista mi dużo dała- nie jako "lista do zaliczenia dla każdego snoba" (no może troszeczkę :wink: ), bardziej jako propozycja, co warto przeczytać.

Bo wiecie, ja to jestem taka nudziara, dla mnie klasyka to jednak klasyka, trzeba/warto ją znać. I skoro historia (nie jakieś tam mądre głowy) stwierdziła, że coś tam w tym kanonie się znajduje, to warto mnie maluczkiej się z tym zapoznać. No przynajmniej wiedzieć o co chodzi. Jakoś strasznie miałam w sobie dużo pokory i "bojaźni" przed wielkimi dziełami świata sztuki i literatury :mysle: I chyba jako "ahtystce" zawsze mi to przeszkadzało osiągnąć lepszy rezultat. Bo czasami to jednak trzeba trochę bezczelności mieć i mówić sobie "co mi tam przestarzałe autorytety" :)

A ponad to uważam, że kanon się przydaje dla komunikacji- wtedy można porównywać, odwoływać się. A często ciężko mi się porozumieć z Francuzami, którzy np nie znają Ani z Zielonego Wzgórza (tutaj się tego nie czyta). To w końcu też kanon, nie? :wink:

Aha, Ulissesa nie czytałam, czytałam tylko Londyńczyków- bo to opowiadania :mrgreen: Na początek wystarczyło ;) W ogóle wielu rzeczy nie przeczytałam, ale jak piszą w pierwszym zdaniu tego artykułu- ciągle sobie "obiecuję, że kiedyś..."

Admete - Śro 24 Sie, 2011 13:44

Nie czytają "Ani"? Trochę to dziwne, myślałam, ze wszyscy to znają.
asiek - Śro 24 Sie, 2011 14:05

Nie czytałam "Ani" :rumieniec: ... To znaczy, zajrzałam do powieści, bo moja przyjciółka się zaczytywała, ale odłożyłam... nuuudziło mnie to. :roll: Wolałam Zbrodnię i karę, ot takie skrzywienie. :wink:
Ania Aga - Śro 24 Sie, 2011 14:07

Admete napisał/a:
Nie czytają "Ani"? Trochę to dziwne, myślałam, ze wszyscy to znają

Kiedyś słyszałam, że francuskojęzyczni Kanadyjczycy nie znali Ani, bo długi czas nie było tłumaczenia.

Hortensja - Śro 24 Sie, 2011 14:22

asiek napisał/a:
Nie czytałam "Ani" :rumieniec: ... To znaczy, zajrzałam do powieści, bo moja przyjciółka się zaczytywała, ale odłożyłam... nuuudziło mnie to. :roll: Wolałam Zbrodnię i karę, ot takie skrzywienie. :wink:


Tak, ale ty wiesz o co chodzi. A Francuzom opowiadam "no wiecie, ta ksiazka o tym i o tym..."- nic nie swita. To juz Paolo kojarzyl tytul (u nich to sie nazywa "Ania o rudych wlosach" :wink: ), widac we Wloszech bardziej jest to czytane.

Zelenka - Wto 13 Wrz, 2011 10:35

Tamara napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:

drugie primo - jakim cudem Ulisses wszedl do kanonu literatury, skoro niemal dla kazdego jest ciezkostrawny?

Właśnie dlatego - najciężej strawna książka w dziejach ludzkości :twisted:


Jeden z moich profesorów na studiach twierdził, że Ulisses wszedł do kanonu właśnie dlatego, że nikt nie jest w stanie go przeczytać. Zyskał więc miano książki trudnej, a jak trudnej to ambitnej, a jak ambitnej to należy ją znać :) Nie o wartości literackie tu chodzi, tylko zwyczajną, ludzką chęć udowodnienie innym swojej przewagi intelektualnej (ten, kto przeczyta to dopiero mądry jest :paddotylu: ) Przy czym teorię sprzedają jak kupiłam, bo Ulissesa nie czytałam ;) Po tegorocznym pobycie w Irlandii nabrałam ochoty, więc nie jest wykluczone, że zrobię podejście.

BeeMeR - Wto 13 Wrz, 2011 14:46

Listę z Encyklopedii czytałam wnikliwie swego czasu i ja, alem szybko zrezygnowała z czytania "bo wypada" :P
Ja od wielu lat zapisuję książki czytane - niektóre nawet zdarzają się po parę razy ;)

Lektury wszystkie czytałam, nieobowiązkowe z reguły chętniej ;) odrzuciło mnie tylko
"porwanie w Tiutiurlistanie" :confused3:
"Opowieści o pilocie Pirksie" oraz
"Lord Jim" - ale dzielnie przeczytałam pierwsze 100 stron po czym odłożyłam :P

Admete - Wto 13 Wrz, 2011 14:56

"Porwanie..." było całkiem przyjemne. A potem było jeszcze "Na tronie w Blabonie" :)
Ania Aga - Wto 13 Wrz, 2011 18:38

Obecnie, jak przypominam sobie moją listę, śmieję się sama z siebie. Jednak dzięki niej nauczyłam się czytać różnorodną literaturę, dzięki niej znalazłam także takie perełki jak "Colas Breugnon" Rollanda. Kierując sie snobizmem czytałam też polską klasykę i stąd znam "Ferdydurke" Gombrowicza. Gdyby nie snobizm nie zabrałabym się za nią, a to jedna z lepszych rzeczy jakie czytałam.
Aragonte - Wto 13 Wrz, 2011 19:25

Czytałaś "Colas Breugnon"? :-D I jak Ci się podobało? Mam w sumie dwa różne wydania, jedno z pięknymi ilustracjami Szancera, kiedyś czytywałam to regularnie dla rozrywki. Muszę sobie chyba znowu kiedyś przypomnieć ten soczysty, barokowy, mięsisty styl.
Ania Aga - Wto 13 Wrz, 2011 19:28

"Colas..." bardzo mi się podobał, to książka zdecydowanie poprawiająca humor!
Yvain - Śro 14 Wrz, 2011 22:32

Ania Aga napisał/a:
to książka zdecydowanie poprawiająca humor!

Zgadza się, wspaniała rozrywka :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group