To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")

Anonymous - Śro 29 Sie, 2007 22:03

asiek napisał/a:
W soundtracku, to już jestem zakochana po same uszy. :serduszkate... Każdy kawałek mnie zachwyca, ...no może poza dwoma ostanimi...straaasznie smutne.

Ja chyba najbardziej lubię "Selbourne Wood" i "To the ball", i ten utwór z arią, bo kocham arie...

asiek napisał/a:
Nimloth, widzę, że w przeciwieństwie do Jane, doceniłaś Mr Wisley'a. :wink:

A czy da się nie docenić Wisley'a? ;) .


asiek napisał/a:
Ładny avek. :-)

Dzięki, mojego autorstwa :D . Mam jeszcze kilka innych na zmianę ;) .

Pemberley - Śro 29 Sie, 2007 22:19

ach, dziewczyny, :oklaski:


Nimloth napisał/a:

asiek napisał/a:
Ładny avek. :-)

Dzięki, mojego autorstwa :D . Mam jeszcze kilka innych na zmianę ;) .


To podziel sie trudem tworczym z nami, chetnie obejrzymy!!

Anonymous - Śro 29 Sie, 2007 22:32

Póki co mam trzy:


Ale mam ochotę tworzyć więcej :D .

Pemberley - Śro 29 Sie, 2007 22:37

Sa sliczne, zwlaszcza swiece, ale ten film to dla Ciebie chyba sie nazywal "Zakochany pan Wisley" :mrgreen:
asiek - Śro 29 Sie, 2007 22:39

SPOILER !

Udało mi się powtórnie obejrzeć film i zgadzam się,....obraz zyskuje przy drugim podejściu. Kiedy ma się już świadomość, że nie ogląda się biografii JA, a jedynie "wariację" na ten temat, to uwaga skupia się na innych elementach filmu.
Jest w nim kilka zazbawnych scen- gra w krykieta, Tom "delektujący się" spacerem po lesie :wink: , czy też rozmowa o jeżykach :mrgreen: :, jest też cudna, motylkowa scena podczas drugiego balu. :serce: Tym razem doceniłam też Ian'a Richardson'a w roli wuja Toma,...świetnie zagrał wrednego, skostniałego sknerę...A te jego wroki. :zalamka:
James MacAvoy w roli Toma ma dużo wdzięku, którego też nie można odmówić panu Wisley.:-)
No i cudna muzyka....

Anonymous - Śro 29 Sie, 2007 22:43

Pemberley napisał/a:
Sa sliczne, zwlaszcza swiece, ale ten film to dla Ciebie chyba sie nazywal "Zakochany pan Wisley" :mrgreen:

No a nie taka była intencja twórców? Losy Jane Austen i Lefroy'a tłem dla nieszczęśliwej miłości Wisley'a? :mrgreen:

asiek - Śro 29 Sie, 2007 22:46

Nimloth, piękne avki ! :-D Tu mi pachnie lubczukiem. :mrgreen:
A nawiązując do Mr Wisley'a, to podobało mi się scena, kiedy przyglądał się Jane, grającej w krykieta. Zauważyłyście...z takim uznaniem na nią spojrzał, gdy wzięła kij do ręki i postanowiła przyłączyć się go gry. :-)

asiek - Śro 29 Sie, 2007 22:47

Nimloth napisał/a:
No a nie taka była intencja twórców? Losy Jane Austen i Lefroy'a tłem dla nieszczęśliwej miłości Wisley'a?

Dooobre .... :rotfl:

Anonymous - Śro 29 Sie, 2007 22:57

Cytat:
A nawiązując do Mr Wisley'a, to podobało mi się scena, kiedy przyglądał się Jane, grającej w krykieta. Zauważyłyście...z takim uznaniem na nią spojrzał, gdy wzięła kij do ręki i postanowiła przyłączyć się go gry. :-)

Dokładnie. Nie było w nim żadnej dezaprobaty, nieważne co robiła, akceptował to, że pisała, i że chciała uciec z Lefroy'em. Jak Knightley, który tolerował wszystkie wybryki Emmy :D . I tańczył, choć tego nie lubił - jak Darcy. I do tego bogaty - ideał po prostu :D .

Pemberley - Śro 29 Sie, 2007 22:59

asiek napisał/a:
Tym razem doceniłam też Ian'a Richardson'a w roli wuja Toma,...świetnie zagrał wrednego, skostniałego sknerę...A te jego wroki. :zalamka:
James MacAvoy w roli Toma ma dużo wdzięku, którego też nie można odmówić panu Wisley.:-)


O jak sie ciesze, myslalam, ze tylko ja tak mam. Wuj jest postacia genialna!!! Mysle, ze sie swietnie bawili na planie... James byl dobry, ale czekam teraz na "Pokute", tam mial duzo wieksze pole popisu..

Nimloth napisał/a:
Póki co mam trzy
Ale mam ochotę tworzyć więcej :D .


Oj tak, czekamy!!

Nimloth napisał/a:

No a nie taka była intencja twórców? Losy Jane Austen i Lefroy'a tłem dla nieszczęśliwej miłości Wisley'a? :mrgreen:


No nie wiem,nie wiem... :lol:

Anonymous - Śro 29 Sie, 2007 23:01

Pemberley napisał/a:
O jak sie ciesze, myslalam, ze tylko ja tak mam. Wuj jest postacia genialna!!!

Też mi się podobał, bardzo lubię, jak mówi do Toma "Do you hope - I said hope? - do you aspire..." :D .

asiek - Śro 29 Sie, 2007 23:02

Nimloth napisał/a:
Ja chyba najbardziej lubię "Selbourne Wood" i "To the ball", i ten utwór z arią, bo kocham arie...

"Selbourne Wood" jest urocze, też lubię ten kawałek, :-D a "To the Ball" i "Distant Lives" ..."klimatyczne"...

Pemberley - Nie 02 Wrz, 2007 11:06

Muzyki mozna sobie posluchac tutaj:
http://www.amazon.com/Bec...-1152943#disc_1

Nimloth'ko, widze, ze zmienilas swojego avka. Moze moglabys wstawic tutaj ten poprzedni, taki ladny ze swiecami na tzw. wieczna pamiatke?? :wink:

Anonymous - Nie 02 Wrz, 2007 11:45

No problem ;) .

asiek - Nie 02 Wrz, 2007 12:23

A oto clip dla wielbicielek Mr Wisley'a... :-)
http://www.youtube.com/watch?v=H-7TqiJBdRA

Anonymous - Nie 02 Wrz, 2007 12:42

Dodam skromnie, że mojego autorstwa ;) .
asiek - Nie 02 Wrz, 2007 16:09

Nimloth, zdolna z Ciebie Dama . :-) Brawo ! :oklaski:
Pemberley - Nie 02 Wrz, 2007 19:59

asiek napisał/a:
A oto clip dla wielbicielek Mr Wisley'a... :-)
http://www.youtube.com/watch?v=H-7TqiJBdRA

:oklaski: Swietna muzyka, brawo Nimloth!

Na filmwebie jest mozliwosc wygrania wejsciowki do kina:
http://www.filmweb.pl/%22...1,News,id=37168

Trzymam kciuki!!

Anonymous - Nie 02 Wrz, 2007 21:02

asiek napisał/a:
Nimloth, zdolna z Ciebie Dama . :-) Brawo ! :oklaski:

Pemberley napisał/a:
:oklaski: Swietna muzyka, brawo Nimloth!

Dzięki :D .

Gosia - Nie 02 Wrz, 2007 21:35

Ale duzo tego naszego pana Wisleya ;) Kto by pomyslal, ze wyrosnie on na amanta :mrgreen:
Dzieki Nimloth :hello:

Anonymous - Wto 04 Wrz, 2007 18:39

A czy ktoś się może orientuje, czy to, co na początku filmu Jane pisze, a później czyta na spotkaniu, to wymysł scenarzystów czy jakaś jej prawdziwa praca? Wiem, że było wiele opowiadań w ramach czegoś, co się zwie Juvenilia, jednak trudno mi się zorientować, czym dokładnie są Juvenilia i co wchodzi w ich skład (jedyne co znalazłam to tekst opowiadania "Love and Freindship" - mały offtop - gdzie spodobał mi się tekst: "They said he was Sensible, well-informed, and Agreeable; we did not pretend to Judge of such trifles, but as we were convinced he had no soul, that he had never read The Sorrows of Werter" :rotfl: )
Anonymous - Wto 04 Wrz, 2007 18:41

ie wiem, czy było, ale jak dla mnie jedne z najlepszych filmików. Może dlatego, ze nie ograniczaja sie do sztampowych ujęć (chociaz te kilka nieodzownych sie pojawia), a maja kilka innych.
http://www.youtube.com/wa...related&search=
http://www.youtube.com/wa...related&search=

Adija - Śro 05 Wrz, 2007 11:16

Pan Wisley wyrósł na tym forum na prawdziwego amanta. Jak dla mnie jest za spokojny i zbyt mało energiczny. Chociaż cenię go za wyrozumiałość.
Marija - Śro 05 Wrz, 2007 11:22

Adija, zapraszamy do przywitalni! Tatuś już jest, herbatkę z prundem zwykle szykuje! :hello:
Loana - Śro 05 Wrz, 2007 14:43

Wisley rules!!!
I czemu zrobili z Jane taka idiotke? Naprawde, fikcja fikcja, ale jak taka mamzela mogla napisac pozniej takie wspaniale ksiazki??? I czy czasem ona je publikowala ANONIMOWO? Czyli nikt nie wiedzial, ze to ona pisala, nie?
I za malo ja postarzyli, tylko wlosy miala lekko posrebrzane, a zmarszki widac bylo tylko przy odpowiednim swietle... i wygladala wyjatkowo zdrowo jak na swoj wiek. A sporo miec musiala, jesli Tom doczekal sie tak duzej cory...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group