To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - O kondycji polskiego czytelnictwa

Ania Aga - Czw 05 Cze, 2014 18:05

Taka ciekawostka
http://www.polskieradio.p...Piknik-Wolnosci

akne - Czw 05 Cze, 2014 19:01

http://blog.remigiuszmroz...e-w-internecie/

A to zawiłe i prawnicze gadanko do tematu :lol:

Agn - Nie 31 Sty, 2016 23:11

Nie wiem, gdzie wlepić swe "mondrości", a stwierdzam, że nie ma sensu zakładać nowego tematu. Doszłam do wniosku, że może to być równie dobrze tutaj, bo czemu nie, a ciekawa jestem bardzo, czy ktoś na to odpowie i się podzieli swoją historią.

Pomyślałam sobie, będąc na nowej fali, że przeżywam kolejną fazę na danego autora. Zdarza wam się to? Takie poczucie, że właśnie przeczytaliście coś autora, którego wcześniej nie znaliście i nagle czujecie dziką, nieokiełznaną potrzebę przeczytania absolutnie WSZYSTKIEGO, co ten autor napisał i co tylko może wpaść wam w ręce? Zastanawiam się, czy wszystkie fazy jestem w stanie zliczyć, ale zaczynam listę:
1. Jane Austen (wiadomo)
2. Elizabeth Gaskell (tego chyba też nie muszę tłumaczyć)
3. Swietłana Aleksijewicz (o rany... po każdej książce czułam się, jakby mi ktoś przyłożył w zęby...)
4. Jo Nesbo (kończyłam jedną książkę i już myślałam o następnej z serii; trochę teraz obniżył loty tą serią Krew na śniegu + Więcej krwi, ale czekam na jego wersję Makbeta)
5. Erich Maria Remarque (to była prawdziwa wariacja - tym intensywniejsza, że ciężko było zdobyć książki, a jak już przebiegłam się po wszystkich antykwariatach, to nagle zaczęły wychodzić wznowienia)
6. Eric Emmanuel Schmitt (powiedzmy, że to faza trochę mniejsza, bo dość szybko się wypaliła, nie przeczytałam wszystkiego i po jego kolejne książki już nie sięgnęłam)
7. Elżbieta Cherezińska (coś mam tłumaczyć? ;) )
8. Chimamanda Ngozi Adichie (zapadłam na nią po Amerykaanie - niesamowita autorka)
9. Guillaume Musso (nowa faza - nawet opanowałam pisownię jego porąbanego imienia)

Jak mi się coś jeszcze przypomni, to dopiszę.

Anaru - Pon 01 Lut, 2016 00:22

Ja tak miałam z pisarzami fantastyki, czytałam seriami wszystko co dopadłam i jeszcze na dodatek kupowałam. ;)
Agn - Pon 01 Lut, 2016 00:32

Pamiętam, co mi mówiłaś o Zajdlu. :mrgreen:

Ja najczęściej kupuję, ale:
a) Nesbo jednak nie - do kryminałów nie wracam, więc szkoda mi było kasy, nawet jeśli gościa uwielbiam
b) Musso nabyłam jedną książkę, bo mnie urzekła, reszta jest z biblioteki, jednak w chwili obecnej zarywam noce, bo czytam
c) Schmitta kupiłam kilka, ale najbardziej podobało mi się pierwsze z nim zetknięcie (Przypadek Adolfa H., jeśli by to kogoś interesowało)
Reszta nabyta / wypożyczona / ebooki nabyte... faza to dobra rzecz, człowiek jakby żył w dwóch światach - tym, w którym musi, bo praca, życie, toaleta, oraz tym drugim, do którego gna jak na skrzydłach.

Anaru - Pon 01 Lut, 2016 00:58

Agn napisał/a:
Pamiętam, co mi mówiłaś o Zajdlu.

Zajdla mam w komplecie, pominąwszy pracę magisterską :mrgreen:

Był jeszcze Harry Harrison, Arthur C. Clarke, Ray Bradbury, Andre Norton (czytałam, nie kupowałam),
Gerald Durrell (kompletowałam), Chmielewska (głównie czytałam, kupowałam wybrane), Konrad T. Lewandowski, Koontz (kupowałam wybrane) i wielu, wielu innych, których czytałam wszystko co było dostępne.

Z babskiej literatury bardzo lubiłam czytać Norę Roberts również jako J.D. Robb (nie mam ani sztuki, wszystko z biblioteki), ale ostatnio jak weszła na temat czarownic i czarowników, a jeszcze na dodatek o zgrozo wampirów to już jest nieczytata kompletnie :evil: . Oprócz tego Amandę Quick (w trzech odsłonach ;) ) i jeszcze kilka autorek. Tez czytałam wszystko co możliwe danej autorki lub autora, do dzisiaj tak mam. Acha, oczywiście horrory jak swego czasu czytałam to też wg. autorów :mrgreen: .

Zresztą podobnie mam z filmami, jak mnie jakiś aktor zainteresuje to lubię obejrzeć z nim serię filmów.

Loana - Pon 01 Lut, 2016 13:22

Ja lubiłam i zbierałam trochę Andre Norton, mam też chyba całą serię świata Xanth. I sporo Pratchetta :) Czytałam jak było dostępne (ale nie kupowałam) wszystko Mercedes Lackley.

Z romansów uwielbiałam (i nadal lubię :P ) Amandę Quick, a zbierałam Jadwigę Courths-Mahler i kiedyś Barbarę Cartland, ale dorosłam i zostawiłam sobie tylko 3 sztuki na pamiątkę :P

Ogólnie to autorów nie czytałam jakoś mega namiętnie, tzn starałam się, ale jak mi cos nie podeszło (np science-fiction Andre Norton niektóre), to się nie męczyłam :P No i sporo książek nie było dostępnych w bibliotekach :(

EDIT: i oczywiście Jane Austen :P

Fibula - Pon 01 Lut, 2016 18:52

Dla mnie to prawie kombatanckie wspomnienia i musiałam wesprzeć pamięć biblionetką. :wink:
Ogólnie oczywiście fantastyka i kryminały (w większości cykle, więc jak zaskoczy, to wiadomo, ale z mniej popularnych autorów sf/fantasy F. Kres, A. Brzezińska i J. White - cudny cykl o szpitalu kosmicznym :mrgreen: ).
Pozostałe fascynacje, z grubsza chronologicznie: Remarque (ale do tych wydanych po raz pierwszy przez Rebis już mnie nie ciągnie), A. MacLean (wiadomo, czysta adrenalina :wink: ), częściowo J. Heller i I. Stone, Marquez, Vargas Llosa (też bez najnowszych wydanych przez Znak) i Cortazar (szczególnie opowiadania).
Z trochę późniejszych K. Nepomucka, m.in. z cyklem o niedoskonałościach :mrgreen: , piastowski K. Bunsch, refleksyjny E. Waugh i odprężający P.G. Wodehouse, przeraźliwie smutny G. Kanowicz i kolonialny Paul Scott - ci ostatni chyba mało znani :mysle: , a z jeszcze późniejszych M. Atwood, U. Eco, A. Byatt, T. Chevalier, S. Waters, K. Ishiguro, M. Faber i M. Axelsson (ale w przypadku tych autorów nadal mam jakieś powieści na liście oczekujących).

Ania Aga - Pon 01 Lut, 2016 18:57

Jeżeli lubię danego autora, staram się przeczytać i mieć wszystko.
Mam chyba wszystko Chmielewskiej, była moją pocieszycielką w wielu trudnych momentach życia, wracam do niej co jakiś czas.
Podobnie jest z Agathą Christie, brakuje mi tylko kilku tytułów i też lubię do niej wracać.
Oczywiście Jane Austen, mam komplet książek i adaptacji filmowych.
Rosamunde Pilcher - literatura bardzo romansowa, nikomu nie oddam, niestety nie mam całości.
Zbigniew Herbert - cudowne eseje o podróżach, o sztuce, poezja mniej mi się podoba, ale zbiór wierszy mam.

BeeMeR - Pon 01 Lut, 2016 19:37

Moja pierwsza masowo wypożyczana książka (na zasadzie "wszystko co było w bibliotece" to Curts-Mahlerowa :mrgreen:
Potem tez fantastyka- Zajdel, Artur C. Clarke, Andre Norton, Orson Scott Card, no i Daeniken ze wszelkimi kosmicznymi teoriami i ziemskimi ciekawostkami :mrgreen:
Z romansów Nora Roberts, Amanda Quick - czyli nie jestem oryginalna ;)
Potem to już raptem miewałam fazy na kogoś (np. Kapuścińskiego) lub cykl (np. serię o czarnym Elfie Salvatore), ale bez konieczności poznawania pozostałych książek.
Teraz czytam znacznie mniej to sobie wybieram szczegółowiej co chcę przeczytać, a jak mi nie leży to odstawiam i już :P

Cathie - Pon 01 Lut, 2016 19:38

U mnie czytanie fazowe. Jak faza na Koontza, to wszystko co dostępne. Do dziś mam sporo jego książek. Tak samo z Cobenem. Mam wszystkie pozycje Jane Austen (książki i adaptacje). Judith Kranz również (też książki i filmy) oraz Mary Higgins Clark (książki i sporo adaptacji filmowych). Cykl Ani z Zielonego Wzgórza i Tomki Szklarskiego. Oprócz fazy na autora, mam nieustającą fazę na Indie. :wink:
Admete - Pon 01 Lut, 2016 19:49

Hmmm...ja to rzadko miałam tak, że musiałam wszytko danego autora przeczytać. Zależy, czy dana książka mi się podobała czy nie. W zasadzie nigdy tak nie miałam. Czytam tylko to, co chcę przeczytać, niezależnie od autora.
Anaru - Pon 01 Lut, 2016 19:53

Och, faktycznie był Orson Scott Card (częśc mam, inne z biblioteki jak dopadłam), Daeniken swego czasu :mrgreen: , czarny elf oczywiście, Kapuścińskiego również czytałam co tylko dopadłam i Olivera Sacksa, cykl Jamesa Herriota (dwa razy :mrgreen: ) i oczywiście Sapkowskiego, Pratchetta (do pewnego czasu). A. MacLeana też czytałam, raczej z biblioteki. I sporo pisarzy sf, tych z dawniejszych czasów, których nazwisk już nie pamiętam, musiałabym zerknąc na swoje półki, ale sa daleko ode mnie ;) .

Curts-Mahlerowa i jej stalowe niemieckie spojrzenia :mrgreen: oraz Cartland i jej jąkające się panienki i przystojni, wysocy, pobłażliwi książęta również byli swego czasu, ale to wyłącznie z biblioteki, nie mam ani sztuki. Za to kupowałam cały cykl Sandemo, który na początku był ciekawa nowością, a potem się rozrósł i skapcaniał podobnie jak Nora Roberts ;)

Admete - Pon 01 Lut, 2016 19:56

Wy mówicie o kupowaniu? My mieliśmy głównie książki z antykwariatu w dzieciństwie, niewiele nowych. Kasy nie miałam na takie szaleństwa, bo zasadniczo nie dostawałam kieszonkowego. Jak nie kupiłam biletu do szkoły ( w liceum ) i chodziłam piechotą, to miałam jakieś drobne. Książki zaczęłam kupować na studiach i jak zaczęłam pracę. Teraz mam za dużo i rozdaję. Stopniowo mam zamiar oddać większość. Rzeczy mnie przytłaczają ostatnio. Nie odczuwam też zazwyczaj chęci posiadania książek. Ja chcę tylko przeczytać.
Fibula - Pon 01 Lut, 2016 19:59

Nie, ja pisałam o fascynacjach czytelniczych, ale rzecz jasna część z wymienionych mam. Od jakiegoś czasu staram się ograniczać zakupowo, bo nie mam już miejsca na książki, ale różnie z tym bywa. :wink:
Anaru - Pon 01 Lut, 2016 20:00

Admete napisał/a:
Nie odczuwam też zazwyczaj chęci posiadania książek. Ja chcę tylko przeczytać.

Dlatego czytam głównie z biblioteki, albo pożyczone, a moje przeczytane nieraz puszczam dalej. ;)
Dawniej kupowałam nieraz w tanich książkach za naprawdę nikłe pieniądze, nawet po kilka złotych, teraz jednak rzadko kupuję bo sa za drogie, a poza tym ja czytam zwykle raz i już nie mam takiej fascynacji jak kiedyś.

Admete - Pon 01 Lut, 2016 20:07

O to, to. Ostatecznie zostanie mi Tolkien, Jane Austen i popularnonaukowe, historyczne.
Agn - Wto 02 Lut, 2016 00:12

Fibula napisał/a:
J. White - cudny cykl o szpitalu kosmicznym ).

Słyszałam o nim wiele peanów pochwalnych!
Anaru napisał/a:
Curts-Mahlerowa i jej stalowe niemieckie spojrzenia

Nigdy jej nie czytałam, ale cudowne określenie widzę. :mrgreen:

Cathie napisał/a:
U mnie czytanie fazowe. Jak faza na Koontza, to wszystko co dostępne. Do dziś mam sporo jego książek. Tak samo z Cobenem. Mam wszystkie pozycje Jane Austen (książki i adaptacje). Judith Kranz również (też książki i filmy) oraz Mary Higgins Clark (książki i sporo adaptacji filmowych). Cykl Ani z Zielonego Wzgórza i Tomki Szklarskiego. O

O, to to! Właśnie coś takiego. Spodobała się jedna książka iiiii... mmmmmmusisz sprawdzić, czy pozostałe też cię tak wezmą.

BeeMeR - Wto 02 Lut, 2016 07:30

Agn napisał/a:
Nigdy jej nie czytałam,
I już nie czytaj bo o jakieś 20 lat za późno ;)
U mnie to się czytało w podstawówce :mrgreen: takie pierwsze romanse ;)

Agn - Wto 02 Lut, 2016 08:45

BeeMeR napisał/a:
I już nie czytaj bo o jakieś 20 lat za późno

Nadziałam się niedawno na jej książki (u siebie w księgarni, żeby było zabawniej), ale nie nabrałam ochoty. ;)

Eeva - Wto 02 Lut, 2016 09:16

Agn napisał/a:
Zdarza wam się to? Takie poczucie, że właśnie przeczytaliście coś autora, którego wcześniej nie znaliście i nagle czujecie dziką, nieokiełznaną potrzebę przeczytania absolutnie WSZYSTKIEGO, co ten autor napisał i co tylko może wpaść wam w ręce?

TAK! Ale ja mam tak tez a aktorami, że jak mi sie spodoba ktoś w jednym filmie to MUSZĘ obejrzeć każdą szmirę która nakręcił.
Jesli chodzi o autorów to ja mam tak z Christie, Chmielewską, Rowling, Piasecki, Grzesiukiem, Austen, Olgą Rudnicką, Sophie Kinsella :-)

BeeMeR - Wto 02 Lut, 2016 10:32

Eeva napisał/a:
TAK! Ale ja mam tak tez a aktorami, że jak mi sie spodoba ktoś w jednym filmie to MUSZĘ obejrzeć każdą szmirę która nakręcił.
Tak ja też mam dokładnie w ten deseń, na szczęście nieraz mi przechodzi (na innego aktora) zanim się wezmę za najgorsze szmiry z początku kariery ;) Tudzież już potrafię odmówić sobie oglądania takiego badziewia :P
Z książkami też tak mam w sumie - przeczytawszy jakiś cykl albo typ książek niekoniecznie czuję potrzebę przeczytania wszystkich innych - najczęściej przy pierwszej która nie podchodzi mi aż tak jak poprzednie zostawiam autora i biorę się za kogoś innego :mrgreen:

Tamara - Wto 02 Lut, 2016 11:48

Ja miałam tak z Miłoszem, Austen , Rowling (ale tylko wszystko okołoHP) , Rodziewiczówną , Colette , Madzią Samozwaniec , Lemem , Wańkowiczem . Poza tym miałam fazy na powiedzmy zagadnienie czy temat - jeżycjada , Muminki , biografie/monografie/dokumenty n/t jakiejś osoby , wszystko dotyczące jakiegoś zagadnienia - ale to jest raczej proces ciągły , nie to , że rzucam wszystko i szukam jednej rzeczy , tylko mam w pamięci różne tematy i jak znajduję coś ich dotyczącego , to łykam .
Admete - Wto 02 Lut, 2016 12:51

Wobec filmów określonego reżysera czy filmów z aktorem, tez nie odczuwałam potrzeby oglądania wszystkiego.
Szafran - Wto 02 Lut, 2016 17:34

Nie łapię faz na autorów. Jeśli jakiegoś cenię, to sięgam po jego inne książki, ale stopniowo, nie nagle cug:). Ale nie czuję potrzeby zapoznania się ze wszystkim, tylko tym, co mnie zainteresowało. Jeśli autor się nie rozwija, jeśli cały czas pisze tę samą książkę - szybko przestanę sięgać po kolejne.
I na marne książki raczej szkoda mi czasu.

Z filmami mam zupełnie inaczej. Tu fazy na aktora, operatora, autora muzyki, reżysera jak najbardziej obowiązują i dla ulubieńców potrafię znieść najgorsze szmiry:).
Ale złe kino nie boli mnie tak jak słaba literatura:).



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group