Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik
Marija - Pon 14 Sty, 2008 14:09
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | Taka końska agorafobia . |
Na którą trzeba zastosować odpowiednią terapię... | w końskiej dawce, of kors .
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 14:16
| nicol81 napisał/a: | | stwierdzenie, że nie była amazonką (org. "horse-woman") jest wieloznaczne i pozostawiające twórcom fanfika otwartą interpretację. Mogła umieć i nie lubić albo bać się koni |
Jeśli bała się koni, to raczej nie umiała na nich jeździć. Choć Lizzy na strachliwą mi nie wygląda.
Jeśli tego nie lubiła - to nawet jeśli umiała, to najprawdopodobniej słabo. Ale szczerze mówiąc trochę w to wątpię, bo sądząc po liczbie koni w majątku Bennetów, to nawet gdyby chciała, to raczej nie miała wielu okazji.
| nicol81 napisał/a: | | nie wyjeżdżać na otwartą przestrzeń. |
To niby gdzie miałaby jeździć ?
nicol81 - Pon 14 Sty, 2008 14:34
Mogłaby jeździć po parku. To bezpieczniejsze. Chyba ktoś z agorafobią mógłby jeździć po parku?
Po prostu w tych czasach wydaje mi się niemożliwe, żeby Lizzie tak się nigdy nie uczyła jeździć. Koń to podstawowy środek transportu. Nawet jak nie jest bojaźliwa, może na koniu dostawać zawrotów glowy czy coś.
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 14:40
| nicol81 napisał/a: | | Po prostu w tych czasach wydaje mi się niemożliwe, żeby Lizzie tak się nigdy nie uczyła jeździć. |
Wiesz, co. Lady Katarzynie też wydawało się niemożliwe, że Lizzy i jej siostry nie miały guwernantki i nie uczyły się systematycznie tych wszystkich rzeczy, których zwyczajowo uczono wszystkie młode panny z ich sfery.
W porównaniu z innymi rodzinami pewno byłyśmy zaniedbane, ale gdy która z nas miała ochotę na naukę, nie brakło środków po temu. Zawsze zachęcano nas do czytania. Miałyśmy też wszystkich preceptorów, jacy nam byli potrzebni. Jeśli któraś nie chciała się kształcić, to, oczywiście, nic nie robiła w tym kierunku.
Więc może Lizzy po prostu nie chciała jeździć konno. A skoro nie chciała, to nikt jej nie zmuszał...
Sofijufka - Pon 14 Sty, 2008 14:40
| nicol81 napisał/a: | Mogłaby jeździć po parku. To bezpieczniejsze. Chyba ktoś z agorafobią mógłby jeździć po parku?
Po prostu w tych czasach wydaje mi się niemożliwe, żeby Lizzie tak się nigdy nie uczyła jeździć. Koń to podstawowy środek transportu. Nawet jak nie jest bojaźliwa, może na koniu dostawać zawrotów glowy czy coś. |
Mnie się wydaje, że wolała chodzic pieszo - mozliwe tez, że zaliczyła kiedyś upadek i miała opory przed ponowną próbą. A kiedy Marianna zachorowała, to nie była najlepsza pora na przypominanie sobie zasad jazdy konnej
Marija - Pon 14 Sty, 2008 14:41
| nicol81 napisał/a: | | Mogłaby jeździć po parku. To bezpieczniejsze. Chyba ktoś z agorafobią mógłby jeździć po parku? | To był żart, z tą końską agorafobią; zawsze to przyjemniej z Darcym przesiadywać w stajni, niż z Karoliną Bingley galopować po polach, brrr.
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 14:45
| Sofijufka napisał/a: | | Mnie się wydaje, że wolała chodzic pieszo |
Też tak myślę. Lizzy nie tylko była dobrym piechurem - nie przerażała jej ani wizja trzymilowego spaceru do Netherfield, ani jeszcze dłuższa wędrówka po praku w Pemberley, nie wspominając o obowiązkowych porannych spacerach w Rosings. Ona najwyraźniej to lubiła.
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 14:47
| Marija napisał/a: | | To był żart, z tą końską agorafobią; |
Wieeem...
| Marija napisał/a: | | zawsze to przyjemniej z Darcym przesiadywać w stajni, niż z Karoliną Bingley galopować po polach, brrr. |
Niewątpliwie. Ale jest pewne ryzyko - jeśli Karolina lubi jeździć, to prędzej czy później się na nią w tej stajni będą musieli natknąć...
Sofijufka - Pon 14 Sty, 2008 14:48
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | To był żart, z tą końską agorafobią; |
Wieeem...
| Marija napisał/a: | | zawsze to przyjemniej z Darcym przesiadywać w stajni, niż z Karoliną Bingley galopować po polach, brrr. |
Niewątpliwie. Ale jest pewne ryzyko - jeśli Karolina lubi jeździć, to prędzej czy później się na nią w tej stajni będą musieli natknąć... |
Karolina teraz jest już niegroźna - może tylko bezsilnie syczeć. Małżeństwa nie rozbije
A do mokrej roboty skłonności raczej nie ma....
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 14:52
| Sofijufka napisał/a: | Karolina teraz jest już niegroźna - może tylko bezsilnie syczeć. Małżeństwa nie rozbije |
W TYM znaczeniu to mam wrażenie, że ona nigdy groźna nie była. Darcy nigdy jej jakąś szczególną sympatią nie darzył i gdyby miał się ożenić z rozsądku, to chyba jednak nie z nią...
Marija - Pon 14 Sty, 2008 14:53
| Sofijufka napisał/a: | Karolina teraz jest już niegroźna - może tylko bezsilnie syczeć. Małżeństwa nie rozbije | Wizja bezsilnie syczącej Karoliny Bingley jest obezwładniająco przepiękna .
Sofijufka - Pon 14 Sty, 2008 14:54
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | Karolina teraz jest już niegroźna - może tylko bezsilnie syczeć. Małżeństwa nie rozbije |
W TYM znaczeniu to mam wrażenie, że ona nigdy groźna nie była. Darcy nigdy jej jakąś szczególną sympatią nie darzył i gdyby miał się ożenić z rozsądku, to chyba jednak nie z nią... |
Ale ona miała złudzenia, więc była namolna. Teraz musi szybko rozejrzeć się za innym nieszczęśnikiem...
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 14:58
| Sofijufka napisał/a: | | Ale ona miała złudzenia, więc była namolna. Teraz musi szybko rozejrzeć się za innym nieszczęśnikiem... |
W którejś z kontynuacji trafiła na jakiegoś atrakcyjnego oficera (nonem omen koleżkę Wickhama) i z nim uciekła, czy coś w tym rodzaju...
A namolność to chyba jedna z tychrzeczy, które przede wszystkim Darcy'ego od niej odstraszyły...
izek - Pon 14 Sty, 2008 16:26
| Sofijufka napisał/a: | | A do mokrej roboty skłonności raczej nie ma.... |
ha nad tym można pomyśleć...
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 16:47
O rany, Izek... Kryminał albo horror Ci po głowie chodzi ?
Dione - Pon 14 Sty, 2008 17:22
Aż mnie świerzbi, żeby opisać lekcję jazdy konnej, ale.... mam jutro referat i muszę zrobić prezentację
nicol81 - Pon 14 Sty, 2008 17:44
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | Ale ona miała złudzenia, więc była namolna. Teraz musi szybko rozejrzeć się za innym nieszczęśnikiem... |
W którejś z kontynuacji trafiła na jakiegoś atrakcyjnego oficera (nonem omen koleżkę Wickhama) i z nim uciekła, czy coś w tym rodzaju... |
A to było coś takiego,że ten koleżka był strasznie podły? Chciał uwieść Georgianę i oskarżyć ciocię? (lub odwrotnie ) A na końcu wywieziono ich z Wikusiem do kolonii, gdzie Lidia miała doń dołączyć, ale jakoś jej nie wyszło...
No i widzicie, nasze kochane damy lepsze niż wydane fanfiki
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 18:29
| nicol81 napisał/a: | A to było coś takiego,że ten koleżka był strasznie podły? Chciał uwieść Georgianę i oskarżyć ciocię? (lub odwrotnie ) A na końcu wywieziono ich z Wikusiem do kolonii, gdzie Lidia miała doń dołączyć, ale jakoś jej nie wyszło... |
Nie, aż TAK daleko autorka TEGO fanfika się nie posunęła. Tu Czarujący George wylądował "tylko" w kryminale.
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 18:30
| Dione napisał/a: | | Aż mnie świerzbi, żeby opisać lekcję jazdy konnej |
No to w czem problem ? Wszak referat nie zając...
izek - Pon 14 Sty, 2008 19:44
| Maryann napisał/a: | O rany, Izek... Kryminał albo horror Ci po głowie chodzi ? |
Raczej kryminał, do horrorów jakoś nie mam serca
Kaziuta - Pon 14 Sty, 2008 19:48
| Maryann napisał/a: | | Niewątpliwie. Ale jest pewne ryzyko - jeśli Karolina lubi jeździć, to prędzej czy później się na nią w tej stajni będą musieli natknąć... |
A nie czas aby wreszcie wyniosła sie do siebie
Co ona niby ma jeszcze do roboty w stajni Darcyego
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 19:53
| Kaziuta napisał/a: | Co ona niby ma jeszcze do roboty w stajni Darcyego |
Jak to - co ? Przecież ma w Pemberley ukochaną nade wszystko przyjaciółkę.
izek - Pon 14 Sty, 2008 19:55
A może nawet dwie
A czy Dy jest dobrą partią?
Maryann - Pon 14 Sty, 2008 19:57
| izek napisał/a: | | A czy Dy jest dobrą partią? |
No chyba nawet bardzo. Ma majątek a na dokładkę najprawdziwszy tytuł arystokratyczny - jest hrabią. Ma tylko ryzykowne zajęcie...
izek - Pon 14 Sty, 2008 20:17
Czyli Karola koniecznie zechce go usidlić
|
|
|