Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Alison - Śro 07 Mar, 2007 08:10
| Trzykrotka napisał/a: | A propos różnych takich dalszych ciągów, to o ile wiem, Mniszkówna popełniła tego Ordynata, dzieło już bez polotu Trędzi: ordynat spoważniały i zramolały budził namiętność w nastoletniej Luci, dziewczę cierpiało okrutne męki, a potem oddawało swe serce, za zgodą Waldy'ego (niezłomnie wiernego pamięci Stefanii), jego młodemu, zubożałemu krewnemu gdzieś wynalezionemu, który okazal się być jeszcze jednym Michorowskim, choć nie z linii głębowickiej. Znuzony życiem Waldy oddawał mlodej parze ordynację i Głębowicze, sam do końca zycia rzepolił na organach wpatrzony w portret narzeczonej sprzed lat |
O dzięki Ci, że mnie ostrzegłaś, nie przeżyłabym Luci wdzięczącej się do Waldiego ??:
Trędzia sama w sobie jest perłą i nie powinno się jej brukać żadnymi dopiskami, aneksami i suplementami. Wczoraj z rozpaczy, po przyjściu z pracy, zerknęłam tak wyrywkowo na film Hoffmana, Teleszyński...no, no, no. Lepszego nie znajdziem.
Ale całować się na tej stacyjce to nic a nic nie umiał. Z drugiej strony, kto umie się całować ze stękającą Starą Teczką ??:
Gosia - Śro 07 Mar, 2007 08:13
Taaaak, pocalunek im srednio wyszedl, ale sam Teleszynski .... miodzio!
QaHa - Śro 07 Mar, 2007 08:20
| Alison napisał/a: | | Ale całować się na tej stacyjce to nic a nic nie umiał. Z drugiej strony, kto umie się całować ze stękającą Starą Teczką |
coż za wysublimowane określenie Starosteckiej
a co do kontynuacji mi kiedys wpadla w łapki taka jakas gdzie Stefcię z grobu wtargali pod pretekstem sekretu rodzinnego, czyli dorobili Stefie siostrę bliźniaczkę, przebywającą od wczesnych lat w klasztorze (pojęcia nie mam dlaczego - nie pamietam). Siostra owa z klasztoru tyego zbiegła oi za Stefe się podszyła a poniewaz byla nieteges to się przekręciął na zapalenie opon móżgowych. Tymczasem Stefa w klasztorze za siostre tkwiła oczywiscie nie na wiek wieków amen bo ja Waldi z pomocą Boska wywlekł z celi klasztornej
Marija - Śro 07 Mar, 2007 08:28
| Gosia napisał/a: | Taaaak, pocalunek im srednio wyszedl, ale sam Teleszynski .... miodzio! | Zaznaczam, że zaznaczałam ten fakt: Teleszyński nie do zastąpienia. I w kwestii stopy, i uzdeczki :razz: . Ci dzisiejsi amanci to ciapciaraki są przy nim .
Anonymous - Śro 07 Mar, 2007 13:00
czyli co? Ordynat, tak naprawdę, zawsze był ?:D
Marija - Śro 07 Mar, 2007 13:14
Ojjjjj, przecież kompletujemy na nowo obsadę . Teraz Teleszyński może jako swój filmowy dziadek wystapić ??: .
Alison - Śro 07 Mar, 2007 14:32
Ja myślę, że już dajmy sobie spokój z tą obsadą powróćmy do tekstu i rozbierzmy go na czynniki pierwsze, to jedyne co może mnie wyciągnąć z czeluści braku motywacji do jakiejkolwiek aktywności służbowej :neutral:
Aragonte - Śro 07 Mar, 2007 23:16
Juz niebawem mogę się zabrac za to rozbieranie (tekstu ), bo zaczęłam czytać Trędzię na poważniej (w autobusach głównie, więc może do 60 strony doszłam). Pomijając niezręczności stylu, na które byłam przygotowana, jakieś falujące nozdrza, tyraniczne spojrzenia, czaprak i uzdeczkę, czyta się całkiem nieźle
Anonymous - Śro 07 Mar, 2007 23:19
Takie tu ciekawe rzeczy piszecie że aż sama sięgnęłam po 'Trędowatą' ( bedę sie jutro tłumaczyć na egzaminie że nic nie umiem bo czytałam o zmysłach wypełzających na usta Waldemara ) Ale wracając do powieści to najbardziej podoba mi sie fragment kiedy Stefcia (okropne zdrobnienie...) się miota po pokoju i chce być niewolnicą Waldemara i rzuca teksty typu: 'Waldi, panie i władco mój'. Można skonać ze śmiechu. Jednakowoż uważam że jakby sie BBC za "Trędowatą" wzieło to by powstał świetny serial
Alison - Czw 08 Mar, 2007 08:19
Ten fragment, o którym piszesz jest STRASZNY! Obok tego wszystkiego co dzieje się przy łożu martwej Stefki. Przy całym moim szczerym uwielbieniu dla tej książki te dwa fragmenty czytałam z zamkniętymi oczami i nawet nie potrafiłam się z tego śmiać, tak mi było wstyd. Ale co tam, każdemu się gafy towarzyskie trafiają, czemu pani Helenka miałaby być od nich wolna?
Aragonte - Czw 08 Mar, 2007 13:49
Ja miałam dziś szczery zamiar czytać T. podczas drogi do pracy, ale natrafiłam na tekst, po którym się rozchichrałam i nie dało rady dalej iść z czytaniem.
("Muszę ją mieć, muszę! Drażni mię, działa jak haszysz. Chcę się nią upić.")
Anonymous - Czw 08 Mar, 2007 14:00
Ja się przyznam, że czytając scenę umierania, rozpaczliwie jęczącego Jacentego i rozpacz Waldemara, to sama nie wiedziałam co robić, czy śmiać się, czy płakać. Ja na takich scenach zawsze rycze, a tutaj jakby mnie kto obserwował to by pomyślał, że zwariowałam - na przemian płacze z rozpacza i rechocze ze smiechu
Anonymous - Czw 08 Mar, 2007 14:57
| Marija napisał/a: | Pomijając szczegóły, to mnie się chciało płakać . Opisała jak umiała, łatwiej chyba napisać coś strasznie śmiesznego niż okropnie smutnego . |
Tyle że pani Mniszek jak pisze coś okropnie smutnego, niechcący zachacza o strasznie śmieszne
Alison - Czw 08 Mar, 2007 15:07
| Aragonte napisał/a: | | ("Muszę ją mieć, muszę! Drażni mię, działa jak haszysz. Chcę się nią upić.") |
O Jezu, cudne to jest, po prostu cudne. To "mię" mię po prostu zachwyca
Trzykrotka - Czw 08 Mar, 2007 22:18
I mię zachwyca, mię też!
Mam taką perełkę: pan Maciej o Idalii: (...) ja nie lubię nerwów, a ona je posiada w wysokim stopniu. Czy Wy też posiadacie? , jak prawdziwa hrabina?
O! a na mnie się oburzałyście za chichocik nad mogiłką! Dyć inaczej się nie da przy pani Mniszek.
Jej - moim zdaniem brakowało środków dla opisywania uczuć ekstremalnych, to zresztą w ogóle trudna sprawa. Dogięła potwornie w scenie oświadczyn i tego, co po oświadczynach. To trochę tak jak Barbara Cartland, która zawsze, kiedy chce wyrazić erupcję zmysłów wkłada w usta bohatera słowa: kocham Cię, kocham Cię, Boże, jak ja Cię kocham - jakby powiedzenie czegoś trzy razy potęgowalo wrażenie.
Aragonte - Czw 08 Mar, 2007 22:29
| Marija napisał/a: | Pomijając szczegóły, to mnie się chciało płakać . Opisała jak umiała, łatwiej chyba napisać coś strasznie śmiesznego niż okropnie smutnego . |
Polemizowałabym trudne jest jedno i drugie, każde na swój sposób... Na pewno fajnie jest, jeśli reakcje autora i czytelnika są choć podobne
I zgadzam się z Trzykrotką, napisała o erupcjach uczuć dokładnie to, co ja myślałam - póki Mniszkówna opisuje scenki obyczajowe lub daje w miarę neutralne opisy, trafiają się jej tylko niezjadliwe fragmenty, które potem tu z lubością cytujemy. Ale opisy porywów uczuć zamieniła w istne kuriozum
Doszłam dzisiaj do sceny gry Stefci, obserwowanej przez ordynata, któremu coś tam chyba wypełzało na usta, a szatan kicał w ślepiach, no i umarłam po prostu
Dalej jest tego więcej?
Gosia - Czw 08 Mar, 2007 22:35
Wlasnie opisywalam w czasie naszego ostatniego spotkania obrazek ktory stworzyl jakis rysownik do tego fragmentu. Ordynat ma na tym rysuneczku nogi skrecone w srubkę, szkoda, ze nie moge Wam tego pokazac .. majstersztyk!
Trzykrotka - Czw 08 Mar, 2007 22:35
Rozdział dalej jest tak: ordynat przygląda się Stefci i snuje rozważania:
(...) wystarczy porwać ją za ręke i zgnieść w swojej albo przywolac szatana w oczy i wpić się nim w jej usta...[/i]
Aragonte - Czw 08 Mar, 2007 22:41
| Gosia napisał/a: | Wlasnie opisywalam w czasie naszego ostatniego spotkania obrazek ktory stworzyl jakis rysownik do tego fragmentu. Ordynat ma na tym rysuneczku nogi skrecone w srubkę, szkoda, ze nie moge Wam tego pokazac .. majstersztyk! |
Stawiam na Gwidona Miklaszewskiego, niestety, nie wygooglałam żadnych jego rysunków z "Na ustach grzechu" :sad:
Trzykrotko, do fragmentu o szatanie w oczach doszłam, bosssski
Alison - Pią 09 Mar, 2007 12:35
A ja czytając jeszcze zwróciłam uwagę, że z ordynata to taki gniotek bardziej był, bo on formalnie wszystkim gniótł ręce. Stefci, Maciejowi, Babce Podhoreckiej, ciekawe co oni wszyscy na to, bo przecie nie był z niego ułomek
Kaziuta - Pią 09 Mar, 2007 13:21
Ale czytając panią Mniszek trzeb brać poprawkę, to co dla niej gniecenie to może dla nas mocny uścisk?
Trzykrotka - Pią 09 Mar, 2007 13:55
Ej, chyba nie! Gdzieś tam był taki akapit, w którym wyraźnie było powidziane, że ordynat tak gniótł (rączkę Stefci oczywiście ), ze ona aż się kurczyła z bólu - ale to w strasznych emocjach było, przy jakimś musisz być moją, bo ja tak chcę!
Alison - Pią 09 Mar, 2007 14:14
Wszystko to razem jest tak słodkie, że muszę powrócić do porzuconej z nerwów lektury i dziś do poduchy znowu się poupajam głębowickim splendorem
Caroline - Pią 09 Mar, 2007 18:53
Ehm, dołączyłam do kółka trędziowego czytając heroicznie w pociągu (heroicznie, bo starałam sie ukryć wybuchy entuzjazmu). Nierozważnie nie zabrałam ze sobą drugiego tomu, ale znając zakończenie nie mam na niego specjalnej ochoty. Ali, strzel jakieś alternatywne zakończenie, bardzo Cię proszę, język masz opanowany na 102
A propos bzdetów, czy ktoś zrozumiał te głębokie rozważania starszego Michorowskiego o atomach? :razz:
Uzdeczka jest rozwalająca, prawie dorównuje "zastosowaniu w mętach społecznych" :razz:
Alison - Pią 09 Mar, 2007 19:00
A żebyście wiedziały, że jak palnę w końcu wniosek o kasę i go wyślę, to w nagródkę sobie palnę takie zakończonko, że ... chyba ómrę ze wstydu, ale raz się żyje to palnę, co ja mam teraz na starość do stracenia
|
|
|