To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Malarstwo i Teatr - Polecam spektakl...

BeeMeR - Sob 23 Maj, 2020 12:08

Standardowo: rzuć linkiem :mrgreen:

Tramwaj zwany pożądaniem znalazłam, czeka :wink:

Jeszcze mam w planie Męża i żonę x2, wersję ze wschodu i Englerta, balet już widziałam :wink:
A jak się zafredruję to dobiorę do audio obrachunków fredrowskich, bo już mam :mrgreen:

Trzykrotka - Sob 23 Maj, 2020 14:37

Kto czyta? :excited:
Jak tylko odpalę komputer, rzucę linkiem do Dam i huzarów, a poproszę w zamian o Tramwaj :kwiatek:

Trzykrotka - Sob 23 Maj, 2020 18:26

Poproszę :kwiatek:

Damy i huzary tu:
https://teatrtv.vod.tvp.pl/599788/damy-i-huzary-rez-o-lipinska
... po reklamach.

BeeMeR - Czw 28 Maj, 2020 10:29

Te reklamy to mnie dobijają.... czekaniem aż przejdą.

Jak oglądałam wieczorem Zrzędność i Przekorę x 2 Fredry (jedno na tej samej platformie) to reklam nie było.

2013 rok, Globisz jeszcze przed udarem (acz w nienajlepszej już niestety formie) i Trela w milczącej roli lokaja to jedyne jasne strony tego półgodzinnego przedstawienia - Zosia i jej wybranek to jakieś karykatury młodych kochanków, stroje mają kiczowate a Zosia jest aktorsko fatalna, już nawet nie mówię, że nie umie mówić wierszem, ale i grać raczej też nie, na pewno nie młode dziewczyny na wydaniu - zachowaniem przypomina bardziej zdzirę. Jej wybranek wygląda na cudusia-glancusia. Odmładzanie Fredry - kostiumowo i wszelako inaczej nie wychodzi sztuce na zdrowie. Nie byłam zachwycona, acz sama końcówka, tekstowo, melancholijna i bardzo dająca do myślenia w temacie małżeństwa ;)
https://ninateka.pl/film/zrzednosc-i-przekora-mikolaj-grabowski

1980. cudowna ramotka - to pokolenie aktorskie w ogóle inaczej, imho lepiej operuje wierszem :szacuneczek: Wiesław Michnikowski w roli zrzędy doskonały :szacuneczek: , za Bronisławem Pawlikiem nie przepadam, aktorsko zresztą Michnikowski zjadł go z butami bez połykania. Zosia (Joanna Szczepkowska) też świetna, umiejętnie pokrywająca młodzieńczą urodą i wystudiowaną słodyczą wybuchowy charakterek. Taką właśnie Zosię preferuję, "trusią z rana, a lwicą wieczorem" :oklaski: Na pewno nie jest gęsią, raczej ma duże predyspozycje do bycia cholerą ;) Polecam.
https://vod.tvp.pl/video/zrzednosc-i-przekora,zrzednosc-i-przekora,47369230

BeeMeR - Czw 28 Maj, 2020 10:52

Na Ninatece obejrzałam też "Nikt mnie nie zna" oraz wspominane kiedyś "świeczka zgasła" - dopełniają mojej edukacji fredrowskiej ;)

rano zaś do śniadania z ogromną przyjemnością - i dziećmi ;) - obejrzałam "Przypowieść sarmacką" - uroczy, niedługi balet na motywach Zemsty Fredry i z muzyką Stanisława Moniuszki - bardzo mi się podobał, polecam, to raptem pół godziny :oklaski:
http://vod.teatrwielki.pl/przypowiesc-sarmacka/

BeeMeR - Sob 30 Maj, 2020 20:00

Dalej się fredruję- będę bredzić radośnie ;)
czytam (słucham) Obrachunki fredrowskie, pełne ciekawych dywagacji i obserwacji i oglądam przedstawienia. Obejrzałam Męża i żonę x2, oba bardzo dobre spektakle.
Mąż i żona 1973 z Zapasiewiczem w starodawnym duchu i 2016r. z Englertem - jak nie przepadam zazwyczaj za uwspółcześnianiem staroci, bo albo tekst albo anachroniczne wydarzenia i problemy odstają od na wskroś współczesnych postaci tak tu wyszło bardzo dobrze a problem wiecznie aktualny ;)

Boy- Żeleński dużo pisze o dwóch zakończeniach sztuki - obydwa spektakle skorzystały z pierwotnego zakończenia, słusznie zresztą bo drugie brzmi fałszywie. Bardziej nawet podoba mi się wersja 1973, w której jasno wynika, że mimo afery nic się nie zmieni, wszystkie układy zostaną po staremu, tylko dyskretniej i zapewne nigdy już nikt o tym nie będzie wspominać.
W drugiej wersji też niewiele się zmieni - może ucierpi przyjaźń panów, może Justysia znajdzie inny przytulny kącik (na pewno zawsze spadnie na cztery łapy), ale w kwintesencji nie zmieni się wiele.
To przykry, ale dość wiarygodny obraz małżeństwa wyższych sfer. Ogólnie odnoszę wrażenie, że Fredro nie miał wysokiego zdania o tej instytucji. I to chyba nie miało prawa do mnie trafić za młodu, gdy próbowałam (bez większego powodzenia) szukać w jego komediach (jak mówiono) romantycznych miłości - najbardziej zatem podobały mi się Śluby panieńskie, bo tam najłatwiej przymknąć oko na niedobranie par i ich ewentualną mało różaną przyszłość. Później uznałam, że przyszłość to im się kroi jak Zygmunta Korczyńskiego z Klotyldą :mysle:
Perspektywę męża i żony muszę przemyśleć ;)

Zemsta długo do mnie nie trafiała, bo romans tam kuleje (Wacław niby chce się żenić z Klarą a i Podstoliną kręci), obejrzałam ponownie nastawiona bardziej obyczajowo - i dobrze, bo wersja z 1973 z Wojciechem Pokorą jako Papkinem jest bardzo udana :oklaski: (ja na filmową patrzeć nie mogłam, karykaturalna mi się zdawała - może dziś bym inaczej odebrała - nie wiem - chyba nie mam ochoty na powtórkę)

Trzykrotka - Nie 31 Maj, 2020 00:37

Że tak tylko o ostatnich dwóch kwestiach wspomnę, czyli romansowości u Fredry i filmowej Zemście Wajdy. Wajdę powtórkowo oglądałam niedawno i nie mogę odżałować, że twórcy tak bardzo poszaleli w kwestiach wizualnych. Mieć taki materiał w postaci świetnej sztuki, mieć genialnych aktorów, którzy nie tylko stworzą świetne, krwiste postaci (Cześnik Gajosa, Papkin Polańskiego, Rejent Seweryna, Dyndalski Olbrychskiego - sensacja!) ale potrafią mówić fredrowskim wierszem, mieć młodzież, która umie grać - i tak to jednak - w pewien sposób - spaprać. Przede wszystkim głupim pomysłem było obsadzenie Figury w roli Podstoliny. To dobra aktorka, ale nie dla tego reżysera. Wajda słynął z tego, że do spektakli potrzebował najlepszych aktorów, bo niezbyt potrafił ich prowadzić. Wiedział czego chce, ale oni samo musieli dojść do tego, jak to pokazać. I tak na przykład, Szapołowska poradziła sobie cudownie z rolą Telimeny w Panu Tadeuszu, była finezyjna, wdzięczna, miała klasę, i wdzięk i wierzyło się, że wyposzczony młody byczek mógł się dać złowić na jej urok, tak podobna w charakterze Podstolina w wykonaniu Figury w rękach tego samego reżysera, skrzywdzona na dodatek przez kostiumografów, jest zwyczajną wulgarną kokotą z wywalonym biustem - nie-nie-nie. Emilia Krakowska w tym starym spektaklu Świderskiego- tak-tak-tak.
Podobnie młodzi - i Królikowski i Buzkówna to były wizualnie jakieś karykatury, a kiedy widzisz, że ktoś odziany jest i uczesany tak absurdalnie, to już nawet nie słuchasz, co ma do powiedzenia, bo nie traktujesz go poważnie.
No a romanse u Fredry są mało przekonujące. Chyba nie ma jednej naprawdę ujmującej pary. Zwłaszcza te nagłe i niczym nie uzasadnione miłości - jak Gustawa do Anieli czy Ludmira do Heleny - są nieprzekonujące. Bardziej uważamy, że Gucia poniosła męska ambicja, a Ludmir sierota chciał przytulić się do miłej kompanii w cichym dworku, niż wierzymy w nagły grom z jasnego nieba. Podobnie i z tymi, którzy wjeżdżają już zakochani. No, może jeszcze Wacław z Klarą (ona ma jaja w tym związku, ale on też sroce spod ogona nie wypadł, tylko zwykle jest marnie grany), ale już w Damach i Huzarach amant namawiający ukochaną, żeby udawała, że chce wyjść za wujcia - nie nie i nie.
Druga ekranizacja Dam i Huzarów, Olgi Lipińskiej, z Markiem Walczewskim, Pawlikiem, Kobuszewskim, Pokorą, jest o wiele lepsza niż Jandy. Przede wszystkim panie są rewelacyjne. Ja będę oglądać Męża i żonę, ale te Damy i huzary bardzo polecam.

BeeMeR - Nie 31 Maj, 2020 09:26

Damy i huzary Olgi Lipińskiej zaczynałam już dwa razy, przebiwszy się dwukrotnie przez mur reklam i w obu przypadkach musiałam oglądanie zarzucić ze względów zewnętrznych, do trzech razy sztuka... :czekam2:
Choć stręczenie córki bratu mnie odrzuca nawet bardziej niż ukochanej zwierzchnikowi :obrzydzenie:
Zemsta Wajdy odrzucała mnie właśnie wizualnie - a wiesz jakie to dla mnie ważne- Buzkówna nie jest złą aktorką, ale to co z niej i innych aktorów zrobili woła o pomstę. Bieganie po ruinach, jakkolwiek pięknych, nie pomogło. Wacława nawet nie pamiętam- to też o filmie świadczy.

Polecam oba spektakle Męża i żony oraz starszą Zrzędność i przekorę - tamtejsza Zosia to mistrzostwo świata.

Trzykrotka - Nie 31 Maj, 2020 09:31

Męża i żonę obejrzę na pewno. Gdzie znalazłaś wersję z Zapasiewiczem? :kwiatek: I jednoaktówki też, zasadzałam się już na nie. Wajdzie warto dać drugą szansę choćby dla grupy Czesnika. Gajos jest doskonały. Olbrychski nieoczywisty - ma takie emploi że to on powinien być Czesnikiem! Papkin bardziej żałosny niż zawadiacki, bo stary. Ciekawe to było.
BeeMeR - Nie 31 Maj, 2020 09:57

Zalinkuję z kompa bo na telefonie nie mogę znaleźć :kwiatek:
Trafiłam na vodzie na jeszcze jedną wersję Zemsty, ale to jakaś porażka, wszyscy biegają i krzyczą :confused3: - amatorskie teatry bywają lepsze :roll:
Ech, szkoda że u Olgi Lipińskiej zarówno w Damach jak i Jowialskim kostiumy są w dużej mierze kiczowate :confused3:

Trzykrotka - Nie 31 Maj, 2020 17:47

Ech, Pan Geldhab i Wielki czlowiek do małych interesów są trudne do znalezienia. A przecież pamiętam, że oglądałam w miarę współczesną ekranizację z Janem Nowickim, Anną Korcz i ojcem Mateuszem - znaczy - Arturem Żmijewskim :mysle:
BeeMeR - Nie 31 Maj, 2020 20:07

Cóż... Z Olgą Lipińską to mi jednak chyba nie po drodze - tj. nie mam zastrzeżeń do doboru aktorów i ich gry, ale kostiumy dozwoliła tak walące po oczach, że to znacznie obniża poziom przyjemności. No doprawdy, jakby pięciolatka dobierała kolory i kroje :confused3:

Damy i huzary - pomijając powyższe, ogląda się nieźle - nie ma tyle zamieszania, pośpiechu i rwetesu co u Jandy. Pokora i Kobuszewski doskonali - choć majora to bym w łeb palnęła za oddanie panny zwierzchnikowi walkowerem w nadziei że tenże odmówi :bejsbol: To już Wacław z Zemsty przynajmniej walczył o pannę i ojcu postawił (choć bez większego skutku).

Pan Jowialski - Ludmir ma piękny głos :serce: i pięknie nim operuje. Nie mam wątpliwości, że to nie żądna miłość się w nim obudziła, tylko nagłe odkrycie niebrzydkiej, sprzyjającej i przede wszystkim posażnej panny oraz cudacznej, ale przychylnej familii - ot, takie czasy były i każdy musiał o swój los zadbać.

Trzykrotka - Nie 31 Maj, 2020 21:55

Ech, lata 70... cóż chcieć, taka szpetna była wtedy moda, w doborze kolorów też. Podobno w początkach telewizji kolorowej (wiem, że Lipińska to nie sam początek, ale medium i tak było jeszcze młode) tak się tym kolorem radowali, że wszystko było żywsze, jaskrawsze, walące po oczach. No i stroje z lat 70 też do subtelnych nie należały. Chyba tylko lata 80 były gorsze i bardziej wycudowane.
Dykiel była calkiem niezłą Zosią - takie trochę małe słoniątko, ale jaka słodka i z dziewczęcym głosikiem!
Taki dworek Jowialskich - swoją drogą - to było coś. Pomyśleć tylko - głucha choć ładna prowincja, wygodny dom z dala od świata, dobre dochody i nic do roboty. I diabła mogłaby skusić... Dla tak energicznych osób jak pani synowa to musiało być jak grób - zatęchła sadzawka, w której woda ani drgnie, głupawy mąż, niedorzeczny teść i jeszcze bardziej niedorzeczna teściowa. Widać, że nie była to zła osoba, tylko kompletnie od czapy w tym środowisku. Ale Ludmirowi tylko w to graj! Miałby na parę lat materiału do pisania. A i panna Helena ładna i dobra i miła - mogą być całkiem niezłą parą.

BeeMeR - Nie 31 Maj, 2020 22:16

Acha, u Jandy bardziej mi się podobała panna z Dam i huzarów - przynajmniej w scenach z wujem wyraźne było jej przerażenie perspektywą ślubu nieudolnie maskowane miłym słowem i zgodą. Z kolej "amanta" miała nijakiego.

Zerknęłam na zwiastun Zemsty - nie dam rady. Boy o tym pisał w obrachunkach, jak to z jednego przedstawienia pamięta tylko gigantyczny, karykaturalny kok Anieli. Ja ma tak z Buzkówną, reszta też nie sprawia lepszego wrażenia. Fajnie, że Boy pisał o mnie sto lat temu ;)

BeeMeR - Nie 31 Maj, 2020 22:39

Tak, może i coś będzie z Ludmira i Heleny - w tym późniejszym przedstawieniu zresztą Helena była śliczną kobietą a zachwyt Ludmira wyraźny i niekłamany - może im się ułoży... choć nas jakiś czas, dopóki Ludmir będzie czerpał inspirację ze swojej nowej, niebanalnej familii.
Pewnie, że Szambelanowa się dusiła w tym towarzystwie, ani z kim pogadać, ani się pośmiać z "żartów" teścia, trochę mi jej żal. Syn jej trochę z nieba spadł a ona jemu, ale może coś się rozjaśni jej życie.

BeeMeR - Pon 01 Cze, 2020 14:25

Dożywocie 1968
(Andrzej Seweryn, Jan Kobuszewski, Wojciech Pokora) Cóż za birbantów ziemia nosi! Ja się przestaję dziwić pannom ze Ślubów panieńskich że za mąż nie chciały :wink: No ale lepszy mąż z własnego wyboru niż narzucony, a tu kolejny raz pokazowa próba unieszczęśliwienia dziecka przez rodzica, konkretnie swatanie młodziutkiej panny ze starym, skąpym lichwiarzem byleby zysk mieć z tego :bejsbol:
Trochę się ta sztuka zestarzała, tematem (dożywocie inaczej jest rozumiane obecnie niż dożywotni dochód :wink: ) i przebiegiem "romansu", bo ten dzieje się niemal w 100% zakulisowo, trochę szkoda). No ale trz3ch wymienionych panów i nową odsłonę Fredry warto było zobaczyć :mrgreen:

BeeMeR - Śro 03 Cze, 2020 22:36

Napiszę tu, bo lepiej pasuje tematycznie: skończyłam Obrachunki fredrowskie Boya - dobrze się słuchało, ładnie czytane tylko pliki dzielone są dziko, czasem w pół zdania. Sporo ciekawych przemyśleń i ploteczek ze spektakli, jeżdżenia po autorytetach - początek muszę powtórzyć, bo dopiero w trakcie nadrobiłam seanse i będę lepiej wiedziała o czym mowa ale zrobię to bez przykrości ;)
Trzykrotka - Czw 04 Cze, 2020 00:08

Całkiem niespodziewanie zrobił się nam mikro-festiwal fredrowski, a dzięki Aragonte możemy sobie jeszcze porównać współczesne realizacje z tymi sprzed lat, kiedy to jeszcze aktorzy potrafili mówić fredrowskim wierszem :kwiatek: Zerknęłam wczoraj tylko na Pana Geldhaba - ramotka, ale jak Michnikowski cudownie wypowiada swoje kwestie :serce2: Ogromnie się na to wszystko cieszę i choć od powrotu do pracy stacjonarnej wolny czas mi się skurczył dramatycznie, to będę wszystko po kolei oglądać.
Boy bardzo trafnie analizował Fredrę, jak choćby zestawiając go z Molierem, czy polemizując z "polonistyką od Pana Zagłoby."

Aragonte - Czw 04 Cze, 2020 00:47

Ja się zaopatrzyłam w różne książki Boya w wersji ebookowej, w Obrachunki też, i powiem wam, że to się cudnie czyta. Podczytywałam dziś tekścik o Weselu z bananem na twarzy.
Trzykrotka - Czw 04 Cze, 2020 06:26

Przepadam za Fredrą i jestem wielką fanką Boya. Cieszę się że sobie obu panów odkurzyłyśmy przy okazji izolacji :serce:
Admete - Czw 04 Cze, 2020 07:11

Lata temu czytałam ten tekst o Weselu. Dobrze wspominam. U mnie odwrotnie - nie mam na nic czasu, praca rozlewa mi się na wszystko. Czekam na wakacje. Choc co to za wakacje...
BeeMeR - Czw 04 Cze, 2020 09:22

On bardziej kontrastował Fredrę z Molierem a porównywał do Musseta - nie znam tego drugiego ale mam jakieś jedno przedstawienie w planie- mogę wrzucić.
Michnikowski jest absolutnie cudowny w Zrzędności i przekorze :serduszkate:
Tekstu o Weselu nie czytałam ale obrachunki bardzo mi się podobały :mysle:

Trzykrotka - Czw 04 Cze, 2020 10:16

To właśnie miałam na myśli, to skontrastowanie drapieżnej krytyki społecznej plebejskiego Moliera z łagodnym pobłażaniem Fredry, który patrzy na świat z progu swojego dworku i pozycji dziedzica, któremu wszyscy się kłaniają. To bardzo trafne. Podobnie podobały mi się uwagi o ciapowatości fredrowskich oficerów i o tym, że zapewne służą oni w wojsku zaborcy. O tej fredrowskiej wspólnocie klasy bardziej niż wspólnocie narodowej. No i nieustanne boje o Pana Jowialskiego - krwawa satyra, czy pogodna komedia? I wiele, wiele innych.
BeeMeR - Czw 04 Cze, 2020 12:21

Jeszcze jak krwawa :twisted:
Bardzo mi się podobało to ciągłe odbrązawianie komedii Fredry, dementowanie "kryształowych" jakoby oficerów, szlachciców i "niewinności" panienek i ciotuniek co to potrafią kłamać w żywe oczy albo stręczyć młodzież za kasę, przy jednoczesnym zachwycie językiem i wierszem tudzież obrazem świata - takim, jakim go Fredro widział :oklaski:

BeeMeR - Czw 04 Cze, 2020 12:32

Bardzo ciekawe były też przemyślenia odnośnie syna Fredry :sprytny:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group