Ekranizacje - Emma BBC serial 2009
Marta. - Nie 06 Cze, 2010 11:28
| Cytat: | | Sorry, ale tez sie nie zgodzę. Ona go zawowłała w hałaśliwej sali - co w tym dziwnego? Tam sami swoi byli. Jestem przeciwna tendencji robienia z ludzi żyjących dawniej mumii, które nie żyły, tylko stały pod ścianami z buzią w ciup |
Tłumaczenie, że byli tak sami swoi jakoś mi nie pasuje. Ta scena po prostu rzuciła mi się w oczy i naprawdę nie spodobała. Ale przecież ile osób, tyle zdań i odbiorów filmu ))
A ja Emmę uwielbiam jako książkę i po DiU zajmuje u mnie drugie miejsce na austenowskiej liście. Do ekranizacji z Gwyneth również mogę wracać i wracać
Admete - Nie 06 Cze, 2010 16:12
Kiedy jednak byli tacy sami i tak samo łamali zasady obowiązujące w danej chwili, jak my. W tym względzie ludzie nigdy się nie zmienią. Dla mnie to było takie radosne i familiarne, a nie łamiące konwenanse.
Alicja - Pon 07 Cze, 2010 19:50
| Marta. napisał/a: | | Ale przecież ile osób, tyle zdań i odbiorów filmu )) |
prawda dyskusjami z nami nie naley sie zrażać a wprost przecinie, ile dam tyle wersji
mnie również spodobał się pan Elton, tyle, że jako druga postać, po panu Knightley. Ten był jak dla mnie najlepszy. Niekoniecznie najurodziwszy , bo do tego tytułu raczej pretenduje wyczesany Mr Knightley w wersji z Emmą ale dobrze dobrany odnośnie wieku i gry. To raczej Emma tu była zbyt stara
Natomiast pan Elton to postać na osobny temat. Najlepszy z Eltonów w każdej z wersji. Pozostałych w ogóle nie pamiętam, jakoś nie zapisali mi się w pamięci. Jest jak pan Collins w Dumie i Uprzedzeniu z 95 roku - nie do zapomnienia
Admete - Śro 09 Cze, 2010 16:58
Hindusi robią swoją wersję Emmy - tutaj zdjecie hinduskiego pana K. i Emmy- Aishy
http://img193.imageshack....5453862925.jpg/
Aktorki nie znan za bardzo, a tego aktora lubię Grał w moim ulubionym Socha na Tha.
Admete - Sob 14 Sie, 2010 00:23
Uwielbiam wersję Emmy z 2009...To co mnie w niej urzeka to naturalność wszystkich postaci. Chyba po raz pierwszy w adaptacji tej powieści bohaterowie nie są przerysowani.
Trzykrotka - Sob 14 Sie, 2010 13:57
Czyżby ponowny seans? Sądzę po awatarze
RaczejRozwazna - Sob 14 Sie, 2010 14:19
A gdzie można obejrzeć ten serial...?
Admete - Sob 14 Sie, 2010 16:07
Tak, był ponowny seans Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, ze lubię Emmę, a pan Knightley stoi obecne wyzej niż pan Darcy. Właściwie teraz najbardziej lubie właśnie jego Człowiek z wiekiem się zmienia
RaczejRozwazna - Nie 15 Sie, 2010 02:10
Właśnie skończyłam oglądać - na teletubisiach jest bardzo porządna wersja. I jestem pod naprawdę dużym wrażeniem. Mr Knightly... Zawsze lubiłam Lee Millera, nawet w wersji rozmemłanego Edmunda z MP. Ale dopiero jako Knightly jest idealny... przepiękna muzyka i zdjęcia... Jestem absolutnie oczarowana.
trifle - Nie 15 Sie, 2010 11:16
Yes!
RaczejRozwazna - Nie 15 Sie, 2010 12:26
Pan Elton jest zabójczy Cały pierwszy odcinek chichrałam jak ta głupia widząc te powłóczyste spojrzenia i uśmieszki... Istny playboy, zaiste...
I jeszcze w sprawie pocałunku - bo widzę, że tu były jakieś wątpliwości (których nota bene nie rozumiem ).... Toż jak na dłoni widać, że ona go tak ślicznie i nieśmiało za twarz obejmuje (on prawie zawału dostaje z emocji tak cięzko oddycha) i czółko przyciska do jego czółka ale to on ustami pierwszy sięga... Tak jak być powinno.
Za serce ujęło mnie kilka scen:
"obowiązkowe" w każdej ekranizacji Austen - popis artytstyczny i mina Knightleya, gdy Frank zaczął śpiewać oraz bal of course - akcja z Harriet i zaproszenie do tańca Emmy
Scena w bibliotece - Knightly uświadamia sobie, że kocha Emmę (ta muzyka... )
no i jeszcze kilka....
Ktoś tu pisał, że motylków nie było - ja tam czułam motyle wielkości jaskółek co najmniej
Dochodzę do wniosku, że Emma jest moją ulubioną książką Austen, a na pewno Knightly najukochańszym bohaterem (tuż za nim Brandon, ale tylko filmowy, w wersji Rickmana)
Admete - Nie 15 Sie, 2010 12:46
Ja miałam mnóstwo motylków - przynajmniej teraz na pewno Mnie się ten pan Knightley strasznie podoba. Jest taki, jaki powinien być. Czuć ogólnie taką intymność tego małego grona przyjaciół. Widać, że pan K. w gruncie rzeczy uwielbia Emme i jej głupotki. Uwielbia jej żywość, energię i oddanie rodzinie. Bo po raz pierwszy widać, ze Emma kocha swoją rodzinę, a nie jest tylko rozpieszczoną dziedziczką. Rozważna od 9 września serial jest u nas do kupienia.
Anonymous - Nie 15 Sie, 2010 12:54
Ostatnio powtarzałam sobie DiU może czas na Emmę, tak zachwalacie.... pan K zaiste jest cudowny, chyba mężczyzna idealny, najpierw przyjaciel i ta przyjaźń ewoluująca w miłość taką dojrzałą i piękną, nie ślepą z fiu bźdźiu w głowie
Joy - Nie 15 Sie, 2010 15:17
Knightley jest zdecydowanie najsympatyczniejszym bohaterem Austen. Gdyby taki facet naprawdę chodził po ziemi, każda kobieta by go lubiła. On po prostu nie ma wad i słabostek, więc...nie da się on nim długo gadać .
Admete - Nie 15 Sie, 2010 15:22
Jakieś ma na pewno - na przykład lubi pouczać
Anonymous - Nie 15 Sie, 2010 15:55
Nie pouczać, a wskazywać drogę, to chyba dobrze, że dba o przyjaciółkę, gorzej gdyby przyklaskiwał ślepo każdemu jej wyskokowi..
RaczejRozwazna - Nie 15 Sie, 2010 18:51
Nie zgodzę się, że nie ma wad. Ja myślę, że po prostu jest bardzo ludzki i ciepły, stąd to "lubienie" wśród czytelniczek. Ale zastanawiam się też, czy wszystkie go lubią. Na pewno przegrywa z Darcy'm, a może i z innymi bohaterami. Jest on bohaterem specyficznym - spokojnym, przywiązanym do kawałka ziemi na której mieszka, ma zapędy do mentorstwa i brak mu tej iskry szaleństwa (która była chociażby we Franku), albo ciekawej przeszości jak w przypadku kapitana W. z "Perswazji", albo nawet Brandona z RiR. Szczerze powiedziawszy mógłby być nudny gdyby... no właśnie. Mnie ujmuje w nim ta cicha dobroć i mądrość, usuwanie sprzed nóg Emmy potencjalnych zagrożeń, nawet gdy ona sama ich dobrze nie wyczuwa (to było ujmujące w serialu - na przykład w scenie śpiewu, gdy delikatnie wymanewrował, aby Jane zaprezentowała tylko jedną arię a nie wszystkie - bo by całkowicie pobiła Emmę, albo w scenie, gdy przestrzega E. przed Frankiem, gdy zauważył jego zainteresowanie Jane) i zwłaszcza szlachetność, która do głosu doszła w scenie z Harriet, czy podczas reprymenty udzielanej Emmie za pannę B.
Strasznie lubię wyraz twarzy Lee - Millera. Jeśli chce umie wyrazić całą paletę emocji nieznaczną mimiką...
No cóż dla mnie Knightly jest idealny, nawet Darsika bije na głowę
muszę sobię ksiązkę odświeżyć...
A póki co jeszcze raz serial na czysto, już porządnie, z napisami, bo połowy tych długich dialogów nie rozumiałąm
I jeszcze sobię przypomnę wersję z Gwyneth Paltrow, którą dotychczas najbardziej lubiłąm, ale już czuję, że zmieniła mi się optyka
EDIT
wrzuciłam fragmenty "Emmy" z Gwyneth, i pan Knightly nagle wydał mi się w tej wersji fircykowaty Obawiam się, że jestem strasznie niestała...
Joy - Nie 15 Sie, 2010 20:06
W serialu został dużo lepiej, dokładniej przedstawiony. W filmie wiadomo, półtorej godziny to za mało, by dokładnie opisać wszystkie postaci i wydarzenia. A to prawda, że Lee Miller jest świetny jako pan K. Uwielbiam jego głos (mam bzika na tym punkcie, jak zresztą większośc pań), mimikę (np. w tańcu z Emmą) i jak fajnie się zachowuje, jak jest wkurzony na pannę W.
milenaj - Nie 15 Sie, 2010 20:33
Nie przepadam za Millerem, ale serial mi się bardzo podobał. Może było kilka rzeczy, które bym zmieniła, jednak wspominam go z przyjemnością i mam ochotę wracać do tej ekranizacji. I to jest dla mnie najlepszym wskaźnikiem.
Northam jako K. też jest świetny. Dobrze oddaje to, że zna Emmę. Film nie ma warunków, by pokazać całość relacji jaka ich łączy. Że K. był zawsze obecny w życiu Emmy. Ale Northam dobrze to oddał. Kiedy podczas wizyty orientuje się, że to Emma, zamiat Harriet, napisała list odrzucający propozycję zaręczyn, takim fajnym tonem mówi: "Emma". Jakby chciał powiedzieć: co ty znowu przeskrobałaś....
I kiedy mówi do siębie, że na pewno nie są bratem i siostrą. Wtedy powoli widać, że zaczyna do niej czuć coś więcej.
Nadal lubię film, mimo że serial też jest dobry.
RaczejRozwazna - Pon 16 Sie, 2010 00:11
No cóz, ja muszę mieć trochę czasu, żeby nabrać obiektywizmu. Na razie jestem całkowicie pochłonięta przez tę wersję.
Joy - Pon 16 Sie, 2010 00:43
| milenaj napisał/a: | Kiedy podczas wizyty orientuje się, że to Emma, zamiat Harriet, napisała list odrzucający propozycję zaręczyn, takim fajnym tonem mówi: "Emma". Jakby chciał powiedzieć: co ty znowu przeskrobałaś....
|
A potem z błyskiem w oku prosi: ,,Spróbuj nie zabic moich psów"
Admete - Pon 16 Sie, 2010 08:59
No właśnie - tamten Knightley jest taki - jak to okreslić - figlarny, a tego nie ma u Austen, przynajmniej w moim odczuciu. Knightley Millera jest szery i familiarny, uczciwy i zabawny w taki zwykły, naturalny sposób.
Wiem, że sporo osób nie lubi Ramoli jako Emmy, a ja za nią przepadam. Nie jest tu snobką, jak ja pokazywano wcześniej, nie jest paniusią na włościach - jest postrzeloną, energiczną, inteligentną kobietą, którą ponosi pewność siebie i poczucie, że jest super błyskotliwa i jeszcze wszystkim pokaże Widać w jej przypadku zmianę, dojrzewanie.
Trzykrotka - Pon 16 Sie, 2010 09:34
Zgadzam się z Tobą Admete - Romola jest najbardziej ludzką dwudziestojednolatką ze wszystkich. Jednak jak dla mnie przesadza z ekspresją. Naprawdę uważam jej zachowanie za zbyt wspólczesne. Wolę - zdecydowanie wolę - Gwyneth Paltrow w tej roli. Podobnie mam z Jane Fairfax - dziewczyna z wersji z Kate (grała potem samą Jane Austen, nie pamiętam nazwiska ) była doskonała - królewska, nieprzenikniona... tutaj wątek Emm-Jane przesłodzono w stosunku do powieści. Natomiast bardzo odpowiada mi najnowsza panna i pani Bates.
Romola nie psuje mi odbioru serialu - ja także jestem jego wielbicielką. Kiedy po jego obejrzeniu wróciłam do poprzednich ekranizacji, to raptem odkryłam niesympatyczność ludzi z wersji z Kate Backingsale. A tak ją kiedyś lubiłam...
Admete - Pon 16 Sie, 2010 10:18
A ja zaczynam mysleć, że niepotrzebnie wyobrażamy sobie tych ludzi, jako tych sztywnych. Myslę, że oprócz zewnętrznych formalności między rodziną i znajomymi zachowywali się tak samo, jak my. Zresztą bratanica Jane, po latach, jako zacna matrona uważała Jane i jej środowisko za bardzo mało eleganckie
Trzykrotka - Pon 16 Sie, 2010 13:13
Na pewno nie siedzieli cały czas sztywno wyprostowani. Ale już na przykład siadanie z rozmachem na kanapie z zarzuceniem ramienia na jej oparcie i wyeksponowaniem pachy (która latem jak może wyglądać, wiedzą wszystkie podróżujące autobusami miejskimi ) wydaje mi się za swobodne. Poza tym Romola intensywnie uruchamia mięśnie twarzy, przez co momemtami wygląda po prostu brzydko. I idąc garbi plecy i ramiona. Mnie się to nie podobało.
|
|
|