To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Malarstwo i Teatr - Tanecznym krokiem

Szafran - Śro 13 Maj, 2020 22:05

To ja Ci BeMeEr podrzucam z VoD Wielkiego przezabawny spektakl z małej sceny, wariacka i ożywcza adaptacja "Męża i żony" Fredry.

http://vod.teatrwielki.pl/maz-i-zona/

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się wiele po tym spektaklu. Był częścią teatralnych obchodów Roku Moniuszkowskiego, więc myślałam, że taki zapychacz na podstawie rodzimej klasyki literackiej do rodzimego kompozytora, by było kulturalno-patriotycznie, bo wiadomo, teatr państwowy musi również misję edukacyjną prowadzić. No ale powinnam była dać większy kredyt zaufania młodej utalentowanej chorografce, która zabawiła się przednio i materiałem literackim, i muzycznym. Do Moniuszki włączono trochę innej muzyki, z zupełnie innego rejestru:D Ale wszystko pasuje i wpisane w konwencję. Akcja przeniesiona do lat wczesnych ubiegłego wieku - i to taka mieszczańska farsa, z satyrycznym mruganiem okiem. I mnóstwem genialnych pomysłów inscenizacyjnych. Zabawa formą przede wszystkim - ale kapitalna. Pomysłowość choreografki wciąż mnie zaskakiwała. Zresztą na zachętę można obejrzeć pierwsze trzy minuty - kłótnię małżeńską w slow motion:D:D:D
Publiczność bardzo ten spektakl polubiła - i bardzo trudno na niego zdobyć bilety (tym, bardziej, że on na małej scenie, więc z malutką widownią). Jednoaktówka.

Na VoD jest też "Przypowieść sarmacka" pokazywana z "Mężem i żoną" w zestawie (całość wystawiana jest jako "Fredriana"). Można obejrzeć, choć niekoniecznie, bo to ramotka, ale pełna uroku. To balet Drzewieckiego z lat 70. - też wykorzystujący muzykę Moniuszki, i też adaptujący Fredrę -
"Zemstę". Króciutki, więc można się w librettcie pogubić, choć się zna sztukę;). Ale polski to ci nasz balet, z kontuszami, wąsiskami i całą tą folklorystyczną otoczką:D

http://vod.teatrwielki.pl/przypowiesc-sarmacka/

Tu recenzja całego zestawu:

http://www.naczubkachpalc...aropolskie-wow/

Szafran - Śro 13 Maj, 2020 22:35

I jeszcze jedno w kwestii kostiumów, bo któryś raz na negliż czy anatomię zwracasz uwagę. Minimalizm kostiumu, maksymalne go zredukowanie - nawet do takiego, który bardziej wygląda na strój ćwiczebny niż sceniczny, to bardzo częsta i zwyczajna praktyka, w której nie ma nic z szokowania. Ciało tancerza to jego instrument pracy i wiele choreografii pokazuje ciało, ale takie oderwane od cielesności w sensie fizjologicznym, po prostu plastyczne narzędzie, którym przekazujemy treści. Plus w technice tańca współczesnego musi być to ciało widać, a ruch jak najmniej ograniczony kostiumem.

Trochę fragmentów, które lubię (w temacie minimalistycznych kostiumów;)):

Z dwóch abstrakcyjnych jednoaktówek McGregora, tworzących zresztą cykl (są 3)

Z "Chromy":
https://www.youtube.com/watch?v=2SMmL6kIx-w

Jeśli Eric Underwood tańczący tu z Laurą Moreą wyda Wam się znajomy - on też modeluje i jakiś czas temu wisiał w sklepach Samsonite'a, reklamując walizki :D :D:D

Z "Infry"
https://www.youtube.com/watch?v=bjERnGQiJfg
Dziewczyna to Marianela Nunez:).

Coś polskiego. Taka "galowa", na gale znaczy, choreo Roberta Bondary - kiedyś tańczył w Wawie, teraz szeffuje artstycznie w Poznaniu, młody choreograf, który dostał już trochę nagród za swoje prace choreograficzne.
https://www.youtube.com/watch?v=UT7ilqcoTWI

Tańczą najpierwsza solistka z Wielkiego, Yuka Ebihara, i Kristof Szabo (otatnio czytałam z nim wywiad, zmaga się teraz z cukrzycą, więc kibicuję bardzo w powrocie do sprawności, bardzo obiecujący tancerz).


I fragmencik "Moving Rooms" Pastora, z wykonaniu holdenderskim:

https://www.youtube.com/watch?v=F2k5w9tBKJM

BeeMeR - Śro 13 Maj, 2020 22:54

Dzięki za linki - obejrzę sobie, te z Teatru Wielkiego i tak miałam w planach :kwiatek:

Mam problem z rajtuzami męskimi, albo samymi majtami, wolę spodnie, tuniczkę, nawet girlandę ;) - nie da się ukryć. Jestem też nadmiernie czuła na subiektywnej linii podoba/nie podoba, nieraz zdarza mi się odrzucać dramę/serial (teraz dojdzie balet) ze względu na brzydkie fryzury, kostiumy, wnętrza - nie poradzę (oczywiście z innych względów też). Jestem wzrokowcem, mnie się musi podobać wizualnie - kolorystyka, plenery, stroje - ja po prostu tak mam.
Jasne, ja rozumiem, że taniec to ogromny wysiłek i widać nieraz, jak oni się pocą - może muszę temat minimalistycznych kostiumów oswoić, to u mnie czasem trwa ;)

Szafran - Śro 13 Maj, 2020 23:21

To jeszcze w kwestii minimalistycznego kostiumu poleca się Siergiej Połunin ze swoim komercyjnym kawałkiem dla szerszej gawiedzi do kawałka tak popowego, że bardziej już nie można;). Tatuaże gratis:

https://www.youtube.com/watch?v=ddfKiQiaNo8

Siergiej to taki enfant terrible sceny baletowej. Znakomicie się zapowiadał, kształcił w Royal Ballet School, powygrywał prestiżowe nagrody, został najmłodszym w historii pierwszym solistą w zespole Royala, po czym po 2 latach odszedł, tłumacząc się wypaleniem. Co i owszem się zdarza, ale w jego przypadku mam wrażenie to był problem z poddaniem się dyscyplinie - i zawodu, i pracy w zespole. Imprezowy typ;). Do tego ciut rozchwiany. Wsławił się np. wyrażaniem uwielbienia dla Putina, a potem Trumpa. Z Putinem sobie na pewnym etapie tatuaż strzelił:>. Jest nawet o nim całkiem sprawnie zrealizowany dokument, "Dancer".

Trochę się teraz udziela w kinie, np. w tym nudnym branaghowym "Morderstwie w Orient Ekspresie" grał.

BeeMeR - Czw 14 Maj, 2020 00:16

W ćwiczeniach i takich krótkich numerach popisowych to niech oni sobie noszą co chcą, ja nie mam problemu z ciałem ani nagością (o ile nie bije mnie po oczach ;) ) ale w przypadku baletu jak i każdej innej sztuki czy filmu chciałabym dostać opowieść trzymającą się kupy i miły oku kostium.

Obejrzałam pierwszy akt Napoli - fajne to i jaki cudny Wezuwiusz w tle :serce: To faktycznie w dużej mierze pantomima :wink: Jutro ciąg dalszy :mrgreen:

Szafran - Czw 14 Maj, 2020 08:51

Ale oni nie noszą tego, co chcą, a to, co dla danego spektaklu / układu zostało zaplanowane. ;)

Nawet ta miniatura choreograficzna Bondary - widziałam ją już w 3 różnych wykonaniach na różnych scenach, zawsze jest w tych samych kostiumach;).

Ja wolę ten minimalizm, bo dla mnie takie ciało ludzkie, o wypracowanej latami ćwiczeń muskulaturze, samo w sobie jest miłym dla oka kostiumem i środkiem ekspresji.

Z oczekiwaniem opowieści możesz się zawieść przy wielu współczesnych rzeczach, bo w balecie, jak wielu innych sztukach, w tym filmie, również obecna jest abstrakcja;). "Infra" i "Chroma", których fragmenty linkowałam, są abstrakcyjne właśnie. Poza tym w sztuce w ogóle miłe dla oka czy ucha to niekoniecznie obowiązująca kategoria estetyczna. I trendy i konwencje się zmieniają.

Oczywiście rozumiem, że to w Twoim przypadku kwestia subiektywnych wrażeń, tylko uczulam, że nie ma co oczekiwać, że balet to będzie ładna historia w strojnych strojach:).
Jeszcze co do kostiumu - to jego reformy, mające na celu to, by jak najmniej krępował ruchy tancerza, zaczęły się już te wieki temu. Wtedy skandal wywołało, gdy panna de Camargo pokazała się na scenie, odsłaniając kostki;).

Klasyczny trykot (to, co nazywasz rajtuzami) - miał pozwalać podziwiać mukulaturę tancerza, choć on sam był przyodziany. Acz w dawnych czasach na trykot obowiązywały jeszcze dodatkowe spodenki. I tu skandal wywołał kiedyś Niżyński. W Paryżu nikogo już to nie gorszyło, ale w Peterburgu to była rebelia - zatańczył bez, bodaj w "Giselle" A na widowni zasiadała wówczas ważna księżna. Nie przeprosił za sianie zgorszenia i wyleciał z zespołu baletu imperialnego (o ile pamiętam, to całkiem to mu było na rękę, bo miał inne plany;)). Wielki oburz był też na jego kostiumy do "Święta wiosny" (nie wspominając o choreografii) - choć były nader okrywające. Ale nie podobało się, że nie takie, jak to zawsze bywało. Inne, niebaletowe, brzydkie jakieś (i o ruchu mówiono, że brzydki).

BeeMeR - Czw 14 Maj, 2020 09:11

Miniatury są super, ciało tancerzy pięknie uformowane i niesamowicie wyćwiczone - podziwiam. Z daleka, to jest bez szaleńczej zazdrości. Postaram się mniej zrzędzić na kostiumy ale niczego nie obiecuję :wink:
Wydaje mi się, że Siergieja próbowałam wczoraj ugryźć w jakimś fragmencie Poskromienia dla porównania ale jakość materiału była straszna.

Szafran - Czw 14 Maj, 2020 09:38

A zrzędź na kostiumy, pisałam nie po to, byś nie zrzędziła, a tylko by pokazać, że takie kostiumy są tak samo na miejscu jak paczki klasyczne czy romantyczne:D


Ja sobie będę zaś dalej zrzędzić na operę współczesną:D

Akaterine - Czw 14 Maj, 2020 12:10

BeeMeR napisał/a:
Jestem wzrokowcem, mnie się musi podobać wizualnie - kolorystyka, plenery, stroje - ja po prostu tak mam.

W sumie mam podobnie, też musi mi się podobać wizualnie. Inna sprawa, że raz minimalizm mi się podoba, innym razem odrzuca, podobnie z resztą jak bogatsze kostiumy i scenografia :lol: . Z resztą dla mnie to, czy się balet podoba, ma wiele części składowych - bo to kwestia muzyki, choreografii, scenografii, kostiumów, libretta (to np. w Jeziorze Łabędzim, Kopciuszku), no i ludzi - poszczególnych tancerzy lub całych zespołów.

Jest kolejny Kopciuszek do obejrzenia :lol: . Z baletu permskiego, akcja dzieje się w zespole baletowym. Podobną wystawił w Berlinie Vladimir Malakhov, sam wcielając się w rolę jednej z sióstr.
https://www.youtube.com/watch?v=dYcg06a9V7Q

BeeMeR - Czw 14 Maj, 2020 12:23

Rany, jakie długie :shock:
Tak, to moje kolejne kryterium :wink:

Ja chyba widziałam fragment byc może w innym wydaniu - jedna z sióstr miała sztuczny biust w okolicach pępka :lol:

Akaterine - Czw 14 Maj, 2020 12:50

Tak, to musiała być wersja z Berlina :lol: .
Szafran - Czw 14 Maj, 2020 12:50

Akaterine napisał/a:
a mnie to, czy się balet podoba, ma wiele części składowych - bo to kwestia muzyki, choreografii, scenografii, kostiumów, libretta (to np. w Jeziorze Łabędzim, Kopciuszku), no i ludzi - poszczególnych tancerzy lub całych zespołów.


Oj tak, dlatego ja często dokupuję sobie bilety na inną obsadę. Bo to się robi często zupełnie inny spektakl. Przez to na przykład każda moja "Dama Kameliowa" była inna, bo inne zestawy Armand-Małgorzata dawały zupełnie inne postacie.

Bo że w innej choreografii i z innym librettem to zupełnie inny spektakl, to akurat jasna sprawa:D

Oj i zdarzało się, że jakiś tancerz czy tancerka mi przedstawienie psuli. Np. ten mój ulubiony Neumeierowy "Sen nocy letniej". Jako Oberona w jednej obsadzie trafiłam tancerza, za którym nie przepadam (nie ma go już w zespole, nie tęsknię;)). To oczywiście dobry tancerz, ale nic nie poradzę, to nie był ten ruch, który chciałam, nie ta ekspresja, nie ta świadomość ciała. A sceny z Oberonem i Tytanią lubię najbardziej. I one tym razem nie zrobiły na mnie wrażenia.

Albo w "Casanovie w Warszawie" - była tam rola, w której wspaniale wypadała jedna solistka. Rola wymagała sporo aktorskiej ekspresji, a to była jedna z najmagiczniejszych interpretacyjnie artystek (jej też już nie ma, przeniosła się gdzieś zagranicę, za nią tęsknię bardzo). I bez niej w tej roli nie lubiłam spektaklu tak samo, bo ona w niej błyszczała:). Niestety nagranie, które kiedyś było dostępne, było bez niej.

BeMeer - to nie jest takie długie, "Kopciuszek" trwa do dwóch godzin. Tam na pewno są jakieś wywiady i insze rzeczy w przerwie z transmisji na żywo.

Akaterine - Czw 14 Maj, 2020 13:28

Cóż, dzięki internetowi moje antypatie są światowe :lol: . A że to często bardzo lubiane tancerki i tancerze, to i sporo nagrań się z nimi trafia. Zakharova jest na czele, ale też nie przepadam za Osipovą, Vishnevą. Z facetów - Roberto Bolle, najprzystojniejsze drewno baletu. Więc choćby trafił się fajny balet z nimi, to nie obejrzę, bo po prostu ich nie lubię i uznaję, że szkoda czasu.

Szafran napisał/a:
BeMeer - to nie jest takie długie, "Kopciuszek" trwa do dwóch godzin. Tam na pewno są jakieś wywiady i insze rzeczy w przerwie z transmisji na żywo.

Tak jest, z resztą sam spektakl zaczyna się w 17. minucie nagrania.
Włączyłam sobie i już na początku spodobały mi się szczegóły - polewanie podłogi przy użyciu konewki, gromadzenie się tancerzy przed tablicami, żeby zobaczyć, jakie czekają ich próby, ćwiczenie kroków na korytarzu. Można powiedzieć, że spektakl ma walor edukacyjny :D .

Szafran - Czw 14 Maj, 2020 13:40

Z Zakharovą różnie, Osipovą raczej lubię, Vishnevy nie. I nie znoszę Roberta Bolle - spektakl z nim tylko z końcowego rzędu czy jakiegoś najwyższego balkonu;).
Akaterine - Czw 14 Maj, 2020 16:39

Jednym okiem obejrzałam tego permskiego Kopciuszka, bo trochę mnie jednak nużył - może mam przesyt. Ciekawy fabularnie - dzieje się w latach 50., jest młody choreograf i oczywiście Kopciuszek, są ważne sowieckie osobistości. Księciem jest gwiazda baletu paryskiego, który przyjechał na gościnny występ, a bohaterka wpadła mu w oko. Nie ma balu, lecz premiera baletu (Kopciuszka właśnie) i był to najnudniejszy akt, bo to był po prostu klasyczny Kopciuszek. Moim zdaniem lepiej by wyszło, gdyby spektakl pokazywali zza kulis, tak jak niektóre fragmenty. Później jest oskarżenie o szpiegostwo, rozdzielenie zakochanych i dość gorzki happy-end, gdy Kopciuszek na wygnaniu związuje się z choreografem. Ogólnie pomysł na fabułę ciekawy.
Szafran - Czw 14 Maj, 2020 23:11

Też dziś obejrzałam, przyjemne, ale bez większych zachwytów. Fajny pomysł z fabułą. Że w scenie balu to był bardzo klasyczny "Kopciuch" mi się podobało, ale też żałowałam, że nie ma więcej ujęć zza kulis. Za to zachwyciło mnie, że w akcie "podróżnym" w miejsce, gdzie normalnie byłyby jakieś snujące odaliski byli panowie w ręczniczkach w czymś, co wyglądało na turecką łażnię;).

Obejrzałam bolszojową "Złośnicę" - udany spektakl, acz bardzo niebolszojowy;). Chciałabym to zobaczyć w innym wykonaniu, bo tu niestety, w choreografii nieklasycznej, ich tancerze niezbyt mi podeszli. To nie ich technika. Bardzo to było zmysłowe i naładowane erotyzmem. Komedii właściwie było mało, jeśli już to ironicznie-satyrycznie. Jedyny kłopot miałam z tym, że przy współczesnym adaptowaniu tej potwornie seksistowskiej sztuki oczekuję jednak bardziej krytycznego współczesnego spojrzenia (nie zapomnę wersji, którą w liceum zobaczyłam w Teatrze Dramatycznym, z Danutą Stenką, w której ostatni monolog, zwykle pretekst do salw śmiechu, ten o tym, co winna dobra żona, wygłasza jako złamana kobieta przez łzy). A tu nadal za dużo było względem bohaterki czegoś, co zgrabnie ujmę angielskim słowem "abuse".

Najbardziej znane baletowe "Poskromienie" to wersja choreografa z RPA, Johna Cranko. Z '69 wierna Szekspirowi, więc wywrotek interpretacyjnych brak. Adaptacyjnie błaha, ale ma potężny ładunek komiczny (chichrałam na tym ogromnie) - i świetną choreografię z bardzo efektownymi podnoszeniami. Wykorzystana jest w nim zupełnie inna muzyka, więc spektakl Bolszoja łączy z nim tylko materiał wyjściowy literacki. Zresztą przed spektaklem bolszojowym trochę mówią o wcześniejszych wersjach.

Szafran - Pią 15 Maj, 2020 14:27

Szukałam czegoś w zakładkach i przypomniałam sobie o bardzo fajnie zrealizowanych materiałach edukacyjnych od Royal Opera House. Tak w ramach ostatniej dyskusji o kostiumie - to taki filmik pokazujący w skondensowany sposób ewolucję kostiumu i techniki:)

https://www.youtube.com/watch?v=auDNcfK0Wcs

BeeMeR - Pią 15 Maj, 2020 18:59

Szafran napisał/a:
niebolszojowy
Nie mam zdania, do niedawna Bolszoj kojarzył mi się głównie w Białymi nocami i Barysznikowem - a to już trochę temu było ;)
https://www.youtube.com/watch?v=XSPQ8eVuijg

Jak się nadarzy to coś jeszcze bolszojowego obejrzę :)
Co do Poskromienia jeszcze - tego monologu nie lubię (mało powiedziane), ogólnie im starsza jestem tym mniej lubię Petruchia, bo kiedyś mi się bardzo jego swada podobała i wyszczekanie - a najmniej mi odpowiada to, , że było mu wszystko jedno, kogo poślubi byle przy kasie (ja sobie od razu wizualizowałam, że będzie żonę zdradzał jak już ja zaszczuje :bejsbol: ) oraz, że doprowadza Kasię do utraty osobowości i zdania - kocham zatem wszystkie przeróbki, które akcentują jego zaangażowanie emocjonalne oraz zachowanie osobowości Kasi, tylko wygładzenie - najlepiej obopólne - szorstkich kantów. I to w spektaklu dostałam, podobnie jak szekspirowski dowód taneczno-pantomimiczny że to najlepiej dobrana para oraz podziw innych panów dla Kasi - zadowolonam.

Obejrzałam Napoli - podobało mi się, pantomima pierwszego aktu fajna,stroje ładne, Wezuwiusz w tle uroczy :mrgreen: , grota bardzo udana, tryton mi się ogromnie podobał, aż mi było żal, że został sam ;) ) tylko trzeci, taneczno-popisowy akt nieco mnie znudził :P Usnęło mi się na nim, dokończyłam rano.

Zaczęłam też Żonę i męża - ciekawa ta pantomima na początku :lol:
a jakie cudne gimnastyki łóżkowe ;)
dokończę sobie jutro (albo wieczorem)

Akaterine - Pią 15 Maj, 2020 19:15

BeeMeR napisał/a:
Nie mam zdania, do niedawna Bolszoj kojarzył mi się głównie w Białymi nocami i Barysznikowem - a to już trochę temu było ;)

Ooo nie :lol: . To nie Bolszoj, ale Maryjski. Bolszoj jest w Moskwie, Maryjski w Petersburgu.

BeeMeR - Pią 15 Maj, 2020 20:01

Och, fakt, Petersburg :lol: - ale Barysznikow mi się z Bolszojem kojarzył - też źle? :mysle:
Szafran - Pią 15 Maj, 2020 20:29

BeeMeR napisał/a:
Och, fakt, Petersburg :lol: - ale Barysznikow mi się z Bolszojem kojarzył - też źle? :mysle:


Może dlatego, że to podczas kanadyjskiej trasy z Bolszojem nawiał - żeby uzyskać azyl na Zachodzie. ;)

Akaterine - Pią 15 Maj, 2020 20:47

Wprawdzie angielska wikipedia twierdzi, że trasa była z Bolszojem, ale inne źródła, że z baletem Kirowa, czyli obecnym Maryjskim :mysle: .
Ale regularnie tańczył na pewno w Maryjskim.

Szafran - Pią 15 Maj, 2020 20:52

Akaterine napisał/a:
Wprawdzie angielska wikipedia twierdzi, że trasa była z Bolszojem, ale inne źródła, że z baletem Kirowa, czyli obecnym Maryjskim.


Co miałoby więcej sensu, ponieważ z Kirowem był związany. Tę trasę z Bolszojem znalazłam teraz w źródłach innych niż ang Wiki, ale mogły powielać ten sam błąd. Trzeba sprawdzić w czymś solidnym drukowanym w takim razie.

Edit. A nie, przepraszam, jestem ślepa. W tamtych tekstach jak wół jest Kirowa, zatem skąd Bolszoj mi się wziął, to nie wiem:D Siła sugestii:D

Akaterine - Pią 15 Maj, 2020 21:05

A jednak Bolszoj - tak twierdzi zdigitalizowany New York Times z 1974 roku:
https://www.nytimes.com/1...-dancer-in.html

Szafran - Pią 15 Maj, 2020 21:14

Akaterine napisał/a:
A jednak Bolszoj - tak twierdzi zdigitalizowany New York Times z 1974 roku:
https://www.nytimes.com/1...-dancer-in.html


Sprawdzam różne źródła - i jedne mówią tak, a inne inaczej. Ale chyba wiem, skąd może się brać zamieszanie. W jakiejś biografii Barysznikowa mowa o tym, że było to tournee z reprezentacją tancerzy, z których wielu było z Bolszoja.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group