Literatura - Proza i poezja - O kondycji polskiego czytelnictwa
Anaru - Sob 20 Lip, 2013 10:46
I dużo czyta w dalekobieżnych autobusach, najczęściej na czytnikach.
Żeby czytać dużo musisz mieć czas na to czytanie, a przy nawale obowiązków czasem jest trudno go znaleźć. Dawniej np. czytałam wieczorami - teraz zasypiam natychmiast, więc jedna możliwość odpada. Częściowo przerzuciłam się na audiobooki, bo mogę używać mając zajęte ręce np w kuchni, ale to dla mnie nie to samo. Więc zostają mi głównie kolejki, komunikacja (jak akurat nie gadam) i wc.
Aragonte - Sob 20 Lip, 2013 11:38
| MalaMi napisał/a: | | Akaterine napisał/a: | | która w ciągu roku z haczykiem przeczytała ponad 100 książek |
To jest jakieś dwie książki tygodniowo. Smuci mnie społeczeństwo w którym to jest wyczyn :|
|
No proszę, kolejny raz potwierdza się teza, że ludzie są różni (i potrafią wyciągnąć zupełnie odmienne dane z tej samej informacji ). Mnie np. taka 80-letnia pani imponuje Sama w jej wieku (o ile dożyję) będę pewnie w znacznie gorszej kondycji, tzn. zgredzieję
A co do czytania - mam fazy, kiedy czytam dużo, mam też takie, kiedy czytam niewiele (tzn. głównie w autobusach). Kwestia ilości wolnego czasu, kwestia okoliczności.
praedzio - Sob 20 Lip, 2013 11:51
Ja się śmiałam ostatnio do Aragonte, że ostatnio pewne szczególne obowiązki w pracy umożliwiły mi w końcu nadrobienie kilku lektur, na które zwyczajnie nie mam czasu.
Podziwiam Babcię, której sprawny umysł i wzrok pozwalają na pochłonięcie tak imponującej ilości lektury.
Aragonte - Sob 20 Lip, 2013 12:10
Obowiązki stróża
praedzio - Sob 20 Lip, 2013 12:18
Admete - Sob 20 Lip, 2013 12:25
obowiązki stróża bardzo dobrze wpływają na czytelnictwo wiem, bo sama miałam kiedyś wakacyjne zajęcie polegające na pilnowaniu telefonu
milenaj - Sob 20 Lip, 2013 12:59
Czasem uda mi się przeczytać więcej niż 2 książki tygodniowo, ale ostatnio taka jest właśnie norma i nie uważam, że to mało. Po prostu na więcej nie ma czasu, a nie samym czytaniem człowiek żyje.
A Babcię podziwiam.
Tamara - Sob 20 Lip, 2013 22:28
W czasach licealnych często chadzałam do biblioteki , brałam maksymalną ilość książek tzn pięć i natychmiast po przyjściu do domu zaczynałam czytać , i z reguły jedną do wieczora łykałam w całości . Więc był mniej więcej jeden dzień - jedna książka , wychodziło około 10 miesięcznie . Teraz zwyczajnie nie mam czasu - więc czytam głownie w komunikacji , co znacząco wpłynęło na liczbę przeczytanych książek . Ale dwie miesięcznie zwykle wyrabiam .
Anaru - Sob 20 Lip, 2013 23:46
To ja miałam podobnie, w szkolnej bibliotece miałam spięte ze sobą kilka kart kiedy większość ludzi przez całe liceum zmieściła się na jednej.
Anonymous - Nie 21 Lip, 2013 01:35
Ja mialam spiete karty we wszystkich bibliotekach - nauczylam sie czytac majac niecale 3 lata. Rodzice twierdza, ze sama (dopiero dzis, znajac siebie i swoj najskuteczniejszy system zdobywania wiedzy, moge im uwierzyc). Odtad wiecznie z ksiazka. Podobnie jak Tamara - 1 dziennie to bylo minimum ( w wakacje 2, a rekord to dziennie 3-4 ksiazki z serii Saga o Ludziach Lodu).
Potem na studiach jakby mniej, ale ciagle nadrabialam w wakacje. Wtedy jednak zasmakowalam w ksiazkach naukowych i beletrystyka jakby mnie przestala interesowac (wyjatek stanowil okres po powrocie z Wloch, gdzie czulam sie wyjalowiona literacko i czytalam wszystko zgodnie z katalogiem i co mi wpadlo w rece. Dzieki temu trafilam na Bridgett Jones i ... na niebieskie forum i niczym diabel z pudelka pojawilam sie jako rzekoma fanka tworczosci Jane Austen ).
Dzis wrocilam do swojej normalnosci. Ciagle kupuje ksiazki, ale czytam je czasem po dlugim okresie czasu (szczegolnie gdy zostaja w kraju). Chociaz musze przyznac, ze tutaj w Anglii czytam jakby wiecej - duzo czesciej wpadaja mi w rece ciekawe pozycje.
Ale na beletrystyke nadal szkoda mi czasu - a jedak to ten typ kroluje na polskim rynku wydawniczym, nie oszukujmy sie. W efekcie jesli przeczytam rocznie 5-10 ksiazek, to sie ciesze, ze na az tyle interesujacych ksiazek udalo mi sie trafic...
babcia Akaterine mi imponuje nie tyle iloscia przeczytanych ksiazek, co faktem, ze w tym wieku chce sie jej chciec czytac. Wbrew ograniczeniom zdrowotnym. Lubie MalaMi i absolutnie nic do niej nie mam, ale jakos jej porownanie nie robi na mnie wrazenia.
Chyba dlatego, ze jednak preferuje jakosc, a nie ilosc...
Agn - Pon 12 Maj, 2014 22:47
Dwuczęściowy panel nt. czytelnictwa na Tok FM:
http://audycje.tokfm.pl/audycja/122
(Trzeba zjechać trochę na dół i wyłuskać "Polak nie czyta, pisarz nie zarabia".)
Ciekawe, właśnie słucham.
Eeva - Wto 13 Maj, 2014 08:46
Ja słuchałam trochę jak wracałam do domu i trochę jak jechałam na siłownię.
Byłam trochę zdziwiona, że nikt nie podniósł kwestii tego, ze ksiązki teraz sa strasznie drogie (chociaż może wątek był poruszany wtedy kiedy akurat nie słuchałam;-) ). Był o o tym, ze są małe naklady, ze w empiku nie wystawiają kogośtam, ze ludzie wolą piratować książki. Dyskusja wydała mi sie troszku stronnicza.
Ale tak jak mowię, nie słuchałam całej więc moze się mylę
Agn - Wto 13 Maj, 2014 09:05
Wspomnieli, ile na książkę wydaje statystyczny Polak i wyszło, że jakieś chyba 19 zł. No to przy tak niskim czytelnictwie jak się zrobi średnią z wydanych książek, które kupują ci, co kupują i czytają, to wniosek o cenach książek wyciąga się sam. Aczkolwiek wspomnieli, że (dorzucili słówko "ponoć", acz nie porównali do cen w innych krajach, więc tylko to "ponoć" zawisło) w Polsce książki mają jedne z najwyższych cen w Europie.
Z drugiej strony szeroko mówili o bibliotekach, więc to nie chodzi o ceny książek, bo z biblioteki można korzystać za darmo.
Ja mam nieco inny pomysł. Bodaj zwierz popkulturalny o tym wspominał, żeby zasadzić książkę w świadomości ludzi. Jak oglądają serial, to niech bohaterowie serialu mieszkają w domu, gdzie są książki, niech będzie jedna scena, że w oczekiwaniu na kogoś bohater coś sobie czyta. I to jest dobry pomysł.
Ja bym dorzuciła jeszcze jedną cegiełkę. Co jakiś czas ktoś mówi, że ludzie nie czytają. Jojczą, że choćby kryminał jakiś sobie przeczytali, wieczorem jakiś lekki romansik- cokolwiek. A potem trafi się hit typu Zmierzch czy niechby ten cały Grey. Co wtedy? Na scenę wychodzi jakiś cwaniak i mówi, że popularność tych książek to dowód na zidiocenie społeczeństwa. To albo "czytajcie co chcecie", albo "jesteście idiotami". Mnie w sumie nie dziwi, że jak ktoś nie czyta, a nagle sięga po książkę, bo o niej słyszał, to nie zaczyna przygody z lekturą od Ulissesa. Ale takie uznane przez wielu mądrali przy mikrofonie "gówienko" może zachęcić do dalszej lektury, co już trochę przerabiam w księgarni (dziewczynki od Zmierzchu sięgały po Austen, Bronte itd., chłopcy od Dzienników cwaniaczka przerabiają później choćby serię Zwiadowców i idą dalej).
No a w jednym mieli rację - wszelkie akcje promujące czytelnictwo trafiają do ludzi, którzy i tak już czytają.
Eeva - Wto 13 Maj, 2014 09:25
| Agn napisał/a: | | dorzucili słówko "ponoć", acz nie porównali do cen w innych krajach, więc tylko to "ponoć" zawisło |
Hahahaha.
Mi np bardzo się podobało jak jakaś laska mówi, że ludzie niby mieli się tak rzucić na ebooki a tu d..a i udział w rynku ebooków to tylko 3 czy 5% (już nie pamiętam). No tak, tylko bardzo szkoda, że nikt nie zwrócił uwagi na to, że w PL to ksiązka elektroniczna jest tylko trochę tańsza niż papierowa. Jak ja mam za ebooka zapłacić 25zł, a za papierową 30 czy 35 no to już się przejdę do księgarni.
| Agn napisał/a: | | Mnie w sumie nie dziwi, że jak ktoś nie czyta, a nagle sięga po książkę, bo o niej słyszał, to nie zaczyna przygody z lekturą od Ulissesa. |
Bardzo mądrze powiedziane.
Aragonte - Wto 13 Maj, 2014 10:28
| Eeva napisał/a: | | Mi np bardzo się podobało jak jakaś laska mówi, że ludzie niby mieli się tak rzucić na ebooki a tu d..a i udział w rynku ebooków to tylko 3 czy 5% (już nie pamiętam). No tak, tylko bardzo szkoda, że nikt nie zwrócił uwagi na to, że w PL to ksiązka elektroniczna jest tylko trochę tańsza niż papierowa. Jak ja mam za ebooka zapłacić 25zł, a za papierową 30 czy 35 no to już się przejdę do księgarni. |
Kiedy prowadziłam jakieś tam rozmowy o wydaniu własnej tfurczości, to pan z wydawnictwa oferował mi wydanie e-booka, który miał być potem sprzedawany za oszałamiającą cenę typu 3-4 złote No, ale zdaję sobie sprawę, że inaczej wygląda to w typowych wydawnictwach i w przypadku książek, które istnieją normalnie na rynku, a nie są niechcianym przez nikogo debiutem.
Eeva - Wto 13 Maj, 2014 11:31
| Aragonte napisał/a: | | Kiedy prowadziłam jakieś tam rozmowy o wydaniu własnej tfurczości, to pan z wydawnictwa oferował mi wydanie e-booka, który miał być potem sprzedawany za oszałamiającą cenę typu 3-4 złote No, ale zdaję sobie sprawę, że inaczej wygląda to w typowych wydawnictwach i w przypadku książek, które istnieją normalnie na rynku, a nie są niechcianym przez nikogo debiutem. |
Domyślam się, ze z perspektywy osoby piszącej to wygląda zupełnie inaczej:-)
Anonymous - Wto 13 Maj, 2014 14:17
| Agn napisał/a: | | jak ktoś nie czyta, a nagle sięga po książkę, bo o niej słyszał, to nie zaczyna przygody z lekturą od Ulissesa. |
Zaawansowani tez nie kontunuuja swojej przygody ta lektura.
Admete - Wto 13 Maj, 2014 16:23
Jestem ta zła, bo przestałam kupować czytadła. Za drogie. Mam taką książke na jedno popołudnie, przeczytam i wyląduje w bibliotece. A kosztuje 35 zł na przykład.
Anonymous - Wto 13 Maj, 2014 18:56
Ja mam zasade, ze nigdy nie kupuje ksiazki, ktora po przeczytaniu laduje na polce i nie pracuje lub nie jest przeczytana ponownie.
Agn - Wto 13 Maj, 2014 19:01
| AineNiRigani napisał/a: | | Zaawansowani tez nie kontunuuja swojej przygody ta lektura. |
Wiem, pochlebiam sobie, że należę do tej grupy ludzi zaawansowanych (a przynajmniej namiętnie czytających). I też do Ulissesa mnie nie ciągnie. Wychodzę z założenia, że książka ma mi sprawiać przyjemność. Właśnie teraz się odprężam, cóż poradzić.
| Admete napisał/a: | | Jestem ta zła, bo przestałam kupować czytadła. Za drogie. Mam taką książke na jedno popołudnie, przeczytam i wyląduje w bibliotece. A kosztuje 35 zł na przykład. |
Albo magiczne 39,90. Ja niektóre czytadełka kupuję, ale w tym przypadku mam tak jak Aine - książkę jeszcze ktoś będzie czytał. Jeśli tylko ja mam sobie je połknąć, to szkoda mi pieniędzy.
BeeMeR - Śro 14 Maj, 2014 10:14
Ja jestem sknera (no i mam półki pełne książek ) i kupuję tylko to, co przeczytam i mi się naprawdę spodobało i zamierzam przeczytać ponownie - na płacenie kilkudziesięciu złotych za czytanie jednokrotne gdy nawet nie wiem czy mi się spodoba mnie po prostu nie stać. Na książki do których mam sentyment - już prędzej
Ania Aga - Śro 14 Maj, 2014 20:16
Książki tanie nie są, ale np. bilet do kina to także wydatek ok. 26 zł i też przyjemność jednorazowa. Mnie przede wszystkim ogranicza miejsce, no dobra, kasa też, niestety...
Admete - Śro 14 Maj, 2014 20:35
Aż tyle to bilet u mnie nie kosztuje - tak do 18 zł za 3D, ale na 3D to ja nie chodzę.
Agn - Śro 14 Maj, 2014 20:38
Zależy gdzie się chodzi do kina. We wrocławskim DCF-ie czy Nowych Horyzontach bilety wcale nie są takie drogie. A 26 zł kosztuje 3D bodajże w weekend w multipleksach. Teatr jest droższy, opera droższa, ale na to chętnie bym wydała kasę (gdybym ją miała).
Aragonte - Śro 14 Maj, 2014 21:09
| Admete napisał/a: | | Aż tyle to bilet u mnie nie kosztuje - tak do 18 zł za 3D, ale na 3D to ja nie chodzę. |
W W-wie to może kosztować i 30 zeta
|
|
|