Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Trzykrotka - Nie 04 Mar, 2007 22:28
No własnie! Stefcia w życiu nie zainteresowałaby się Edziem od mętów społecznych z meliny! Nie bardzo pojmuję, co pani Mniszkówna miała na mysli...
Ale zostawiam męty, ide w blask duchowy.
Gosia - Nie 04 Mar, 2007 22:37
Mnie bardzo sie jeszcze podoba tekst o spojrzeniu, ktore "sprowadza kobiety na manowce"
Marija - Nie 04 Mar, 2007 22:45
W książce jest wiele niezupełnie jasnych albo kompletnie niejasnych sformułowań . (Jak się działa w afekcie, to można różnie się uwywnętrzniać; wczoraj Szaranowicz mówił np. o poetyckiej metamorfozie zamiast o metaforze ; nawet ładnie zabrzmiało, chociej i głupio )
Trzykrotka - Nie 04 Mar, 2007 22:45
Taaa, lepsze to niż ten lampart w oczach
A oto jak ordynat reklamuje się Stefci:
-Pani ode mnie ucieka jak od starszydła leśnego. A przecież ze mnie wcale ładny chłopczyk!
No lubię go za "chłopczyka"
Marija - Nie 04 Mar, 2007 22:48
A to odezwanie do Stefci per "dzidzia"? Oj, oj . Jakby jej się z innego dokumentu wkleiło .
Trzykrotka - Nie 04 Mar, 2007 22:56
"Dzidzia caca", o ile pamiętam, na co nieugięta Stefcia odparła, ze to po "australsku z zastosowaniem w Honolulu" - i znowu zastosowanie!!
Alison - Nie 04 Mar, 2007 23:23
Nie gadać mi tyle za plecyma, bo nie nadążam za Wami!
1. Majchrzak. Giba się słabo, w scenie balowej musiałby mieć chyba kaskadera, w walcu angielskim ukłonił się partnerce jak parobek panu. Ale we feraku perezentuje sie dość portatywnie, więc ja go widzę jako ordynata, ale wyłącznie stojącego. Nie wiem jak na koniu. Uśmiecha się ordynacko. Będę obserwować, bo może go ta Soszyńska jeszcze wyszkoli.
2. Zapuściłam się w robocie rozgryzania związków frazeologicznych w zakresie "zastosowania". Ale się poprawię.
3. Łotysz - niet. Nie żebym coś miała do Łotyszów, ale bardziej on ci na gangstera wyglądajet niż na ordynata. Zatem odmownie załatwiony.
4. Cieślak - nawet nie umie wywiadu przed operacją przeprowadzić, drogi służbowej nie zna, jak niby miałaby być Stefą?
Swoją drogą, to między nami mówiąc, przyznam się, że nie żebym zaraz sie nad mogiłką chichrała jak co poniektórzy , ale jak Lucia zawołała przy zmarłej: Stefa, moja Stefa, to trochę się spękałem :oops:
Kaziuta - Nie 04 Mar, 2007 23:58
Majchrzak na ordynata.
I będę bronić tego poglądu jak niepodległości. We fraku wygląda świetnie, a tańczyć sie nauczy to dopiero jego początki.
Przypominam, że Teleszyński nie tańczył prawie wcale tylko sie kręcił w kółko na kółku.
Majchrzak jest przystojny, ładnie sie uśmiecha i wogóle.
Ja juz sobie ordynata znalazłam i żaden wschodni obywtel nie whcodzi w rachubę.
Trzykrotka - Pon 05 Mar, 2007 00:12
A mówiłam, ze sobie każda sama obsadzi!
Prosżę tylko pamiętać o falujących nozdrzach i arystokratycznych stopach:
Waldemar(...) przepalał Stefcię gorejącymi oczyma.
Ogromna siła namiętności, jakiej dawno już nie doznawał, pchała go do niej (...)
-Ogień, ogień - mruczał przez zaciśnięte zęby. I skurcz szalonej, namiętnej fali ściągnął jego brwi, poruszył nozdrza, drżał na ustach. Miał wygląd orła gotowego do zadania ciosu
(jak tu nie chichotać)
Przypominam, ze to trzeci rozdział, Waldy jeszcze trzyma zmysły na wodzy i do korbek elektrycznych daleka droga - a tu już nozdrza w ruchu.
Majchrzak - nie nie i nie, tyle w nim ognia, co w łebku od zapałki.
Marija - Pon 05 Mar, 2007 08:21
Może zacznijmy od wytypowania wystarczająco arystokratycznych stóp, co by ordynat jednak parobkiem nie zalatywał?
miłosz - Pon 05 Mar, 2007 09:06
Trzykrotka świadkiem, żem przeczytała to w leciech licealnych. I do dziś mnie po nocach dręczy, nie przeczytam drugi raz. Za Chiny Ludowe.
Kaziuta - Majchrzak Wojciech to chyba w V RP i jak on jest przystojny, to ja mam tyłek jak JLo
Alison zasiędz że prze Ndinz i ogladnij se Donowana - bo w nim jest cos intrygującego
Trzykrotka zapomniałam napisać, powinnaś dostać Nobla za pomysł z wykorzystaniem głosu Łukasza Nowickiego.... mniam.
Mojemi typami Orleański i Łotysz; a Stefka mi rura. W całej Tredowaty i tak zawsze najbardziej mi Trestka się podobał.
Marija - Pon 05 Mar, 2007 09:08
Trestka obsadzona bez większych kłótni - Maciej Stuhr.
Alison - Pon 05 Mar, 2007 09:51
| miłosz napisał/a: | Kaziuta - Majchrzak Wojciech to chyba w V RP i jak on jest przystojny, to ja mam tyłek jak JLo
Alison zasiędz że prze Ndinz i ogladnij se Donowana - bo w nim jest cos intrygującego .. |
1. Widać coś z tym tyłkiem jest na rzeczy, bo on jest przystojny. Wojciech (juz za samo imię u mnie ma punkt ) ma uśmiech tak męski i przepalający, że proszę siadać. Ja go idealnie widzę i z nozdrzami, i z korbkami i jak dyszy do ucha. Wsjo widzę, a tańczyć się go nauczy.
2. Donovana widziałam i on mnie obrzydza tym swoim ruskim akcentem u Australijczyka - nie wiem w ogóle co to za pomysł wziąć cudzoziemca stamtąd do takiej roli. Przystojny jest, ale to w ogóle nie to, nie to, nie to. A Orleański z tą brodą do kolan ??:
Chyba będziem kręcić film i serial osobno, żeby wszystkich zadowolić względem obsady. Najwięcej zarobi Stuhr, bo zagra tu i tam.
Alison - Pon 05 Mar, 2007 11:36
Schodząc z tematu "wojtusiowego", widać nie osiągniemy consensusu i obsady na jedną produkcję nie uda nam się skompletować. Gusta nam się jednak totalnie rozjeżdżają. No cóż, Oscary będziem przyznawać za role drugoplanowe, bo tam mamy pewniaków
QaHa - Pon 05 Mar, 2007 11:47
| Alison napisał/a: | | obsady na jedną produkcję nie uda nam się skompletować. |
ha ja tom zielona, w tych postaciach polskiego kina średnio się orientuję, jak mi przyjdzie głowić się nad obsada to mi dym uszami idzie i nic z tego nie wynika.
Co do jednego mam absolutną pewność, w tej powieści jest niesamowity potencjał można z tego zrobić film (albo mini serial) cud mniód ultramaryne że ha!!!
I nikt by sie nei wysmiewał z ozdobników Mniszkówny, tylko by wszystko pędem gnało do biblioteki i zapisywało sie na listy społeczne po książkę.
Czytałam sobie to dziełko pare razy tzn raz porządnie 2 razy po łebkach i to sie żywcem rwie na ekran tylko nie należy tego okrawać z niepokojów serca lecz kręcić jak sie Waldi wije, skręca i rzuca oczym a Stefa zacietrzewia, płoni i macha rzęsami
QaHa - Pon 05 Mar, 2007 12:28
Ach gyby tak jeszcze na tapetę nasi reżyserzy wzieli i inne dziełka naszych dzielnych Pań tęskni mi się np za takimi Czacharami Rodziewiczówny, taki to wdzięczny temacik na film romantyczny. Rodziewiczówna nie jest tak kwiecista jak pani Mniszek ale ..... filmik by wyszedł jak malowanie, bo i przyroda tam piekna, rzeki rozlewiska, puszcza hmmmmm romantic
Kaziuta - Pon 05 Mar, 2007 16:53
| Alison napisał/a: | | 1. Widać coś z tym tyłkiem jest na rzeczy, bo on jest przystojny. Wojciech (juz za samo imię u mnie ma punkt ) ma uśmiech tak męski i przepalający, że proszę siadać. Ja go idealnie widzę i z nozdrzami, i z korbkami i jak dyszy do ucha. Wsjo widzę, a tańczyć się go nauczy. |
Dzięki Ci Mateczko, bo już myślałam, że mnie starcza ślepota na oczki padła i tylko ja widze co on jest przystojny. Gdyby mu tak naprawde dali zagrac ordynata, gdybyście zobaczyły go w akcji to głowę daje że padłybyści o tak
asiek - Pon 05 Mar, 2007 18:26
| QaHa napisał/a: |
Co do jednego mam absolutną pewność, w tej powieści jest niesamowity potencjał można z tego zrobić film (albo mini serial) cud mniód ultramaryne że ha!!! |
Jestem za !
Pomijając akrobacyje językowe pani Heli, to historia miłości Ordynata i Stefci wciąga.
Trędzie zaczytywałam na śmierć wraz z przyjaciółką w liceum / znaczy u zarania dziejów /.
Teraz obiecywałam sobie , że przeproszę się z Trędzią i wyciągnę ją z kufra, ale czasu nie stało.
Co do Ordynata, to jedynym "polskim" aktorem, który sprosta tej roli jest Kamerdyner, Gerard z resztą, przez niekorych zwany Butler'em
miłosz - Pon 05 Mar, 2007 18:38
| QaHa napisał/a: | | Rodziewiczówna nie jest tak kwiecista jak pani Mniszek |
i za to ja lubie "Między ustami a brzegiem...." uwielbiałam a "Trędowata" mnie o ból przyprawia. o a "Lato lesnych ludzi" to jeden z kanonów dziesiectwa mego.
Admete - Pon 05 Mar, 2007 18:51
Miłosz ja mam tak samo. Nie domawiam przeczytania romansu, lubię Między ustami ( choć ostatni raz czytałam wieki temu i szczerze mówiąc chętnie bym sobie przypomniała ), a co do Trędzi...Nie dałam rady.
Trzykrotka - Pon 05 Mar, 2007 19:52
Między ustami....przysięgam, po latach jest nie do strawienia. Rodziewiczówna pisała o niebo lepiej i znała polszczyznę w stopniu zadawalającym, ale z kolei dowalała taka dawkę niestrawnego moralizatorstwa, ze się tego wytrzymać nie da. Lato leśnych ludzi i Czachary - jak najbardziej, Dewajtis też, ale Między ustami i żelazna dziewica panna Jadzia, która z ognistego Wentzla zrobiła kościstą mumię z długą broda - ratunku!!
Do opisu ordynata kolejne dwa szczególy dorzucam:
- mówił pewne rzeczy "z akcentem" i nie chodziło tu o akcent łotewski :grin:
- miał w postaci pewne wielkopańskie zaniedbanie (Klecz to zauważył)
Gosia - Pon 05 Mar, 2007 19:53
i ruchy cokolwiek rozrzucone
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 21:15
Ja nie mogłam przeczytać po raz drugi Lata leśnych ludzi. Pierwszy raz czytałam w dzieciństwie (i bardzo mnie zastanawiało dlaczego Pantera albo Żuraw zawsze po posiłku szli myć statek, chociaż nigdy nim nie bływali. I skąd w ogóle go mieli )
Drugi raz sięgnęłam już w wieku poważniejszym i przykro mi - cieżkostrawne (poza odcieczą zwierzaków i zranieniu Cota)
Ale kocham Dewajtis i Macierz.
Ulka - Pon 05 Mar, 2007 23:09
A ja Czahary Duże wrażenie na mnie wywarła ta książka. Międzu ustami... znam tylko z wersji filmowej, ale może kiedyś w ramach rozrywki
Anonymous - Pon 05 Mar, 2007 23:52
mnie w Miedzy ustami... Jadźka strasznie wkurzała (chociaż samą ksiżke nawet lubię). Jej chłód, chorobliwy wręcz introwertyzm i nieumiejętność okazywania uczuć wzniesiono do rangi świętości.
Ale Wentzel jest cool .
|
|
|