To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Muzyka - Cead Mile Failte, czyli kto spiewa w gaelicu i nie tylko...

praedzio - Nie 03 Maj, 2009 12:30

A tutaj tekst tej piosenki: http://www.navan.org/lyrics/dacw_nghariad.html
Admete - Nie 03 Maj, 2009 12:46

Ja to znam...Tylko nie wiem skąd. Pewnie miałam nagrane na którejś kasecie, może z audycji Ossowskiego. Świetne.
praedzio - Nie 03 Maj, 2009 12:55

Ukazało się na tej składance: http://www.amazon.com/Cel...y/dp/B000005P5E
Admete - Nie 03 Maj, 2009 13:24

Składanki nie posiadam. Tutaj znany utwór w nieznanym mi wcześniej wykonaniu:

http://orlando.wrzuta.pl/...in_walk_my_love

Aragonte - Nie 03 Maj, 2009 15:38

Admete napisał/a:
Ja to znam...Tylko nie wiem skąd. Pewnie miałam nagrane na którejś kasecie, może z audycji Ossowskiego. Świetne.

Na bank leciało w jednej z audycji Ossowskiego :) Pamiętam, że spisałam sobie tytuł, wykonawcę i potem desperacko usiłowałam znaleźć na płycie. I znalazłam :D
Szkoda, że płyta 4 Yn Y Bar z tym utworem była nie do kupienia, mam inną, ale tam nie ma takich perełek.
A co do rzeczonej składanki - Admete, sprawdź, czy nie masz jakichś celtofiliów ode mnie, bo w nich powinno się to znaleźć. A jeśli nie, to się nadrobi :wink:

praedzio - Pon 04 Maj, 2009 23:53

Wracam jak bumerang...
Polecam słuchać w słuchawkach z taaaaakimi basami!
DJambolsko

Czy ktoś wie, czemu jeszcze nie śpię? :roll:

No, tak... Abby... Jimmy... ;)
Ech.

praedzio - Śro 06 Maj, 2009 19:14

http://www.artbem.pl/site...image/belta.jpg
;)

praedzio - Pon 11 Maj, 2009 18:58

Z pozdrowieniami dla Aragonte. ;)

Tuatha de Danann

praedzio - Wto 12 Maj, 2009 21:06

Odkurzyłam coś, co słyszałam wieki temu. Naprawdę wieki. :( Aż za domem zatęskniłam. :cry2:

Klik

maniutka - Nie 17 Maj, 2009 01:12

praedzio napisał/a:
Maj szykuje mi się bardzo imprezowo. ;)

23 maja -24 maja
Artbem Beltaine Celtic Music Festival 2009.

Pierwsza tego typu impreza na Bemowie. Dwudniowy festiwal muzyki celtyckiej, w którego programie znajdą się koncerty (dwa koncerty główne w Amfiteatrze Bemowo oraz koncert rodzinny w Bemowskim Centrum Kultury) oraz warsztaty taneczne i pokaz instrumentów.

Wystąpią:
23 maja Beltaine, Duan + Glendalough (taniec) – Amfiteatr Bemowo, godz. 18.00
24 maja Delean (Hiszpania), Danar, Filids + Comhlan (taniec) – Amfiteatr Bemowo, godz. 18.00

Znalazłam stronę festiwalu http://www.artbem.beltaine.pl/
Mam nadzieję, że znajde kogoś kto będzie chciał pojechać ze mną, bo samej to strach. :rumieniec:

Aragonte - Nie 17 Maj, 2009 01:24

praedzio napisał/a:
Z pozdrowieniami dla Aragonte. ;)

Tuatha de Danann

Sugerujesz, że może mi się spodobać? :wink:

Hmm, nie wiem w sumie, czy dotrę na ten Artbem :-|

praedzio - Pon 18 Maj, 2009 21:06

Jak już co poniektórzy wiedzą, noc z 16-tego na 17-tego maja postanowiłam spędzić w Zabrzu. Nie, nie, nie - wcale nie dlatego, że tego dnia trwał tam mecz Górnika z Odrą Wodzisław. :P Jak doniosły mi pewne ptaszki, czekała mnie tam noc pełna wrażeń, noc spędzona w krainie Celtów, przy dźwiękach irlandzkiej i bretońskiej muzyki, wśród fragmentów celtyckich narzędzi, monet i biżuterii w charakterze muzealnych eksponatów (wszystkie one zostały wykopane przez archeologów na Śląsku), przepięknych zdjęć Szkocji i Irlandii znajdujących się na wystawie w Muzeum Zabrzańskim, wśród jadła i ziół, wśród wojowników odzianych wielce dla mnie egzotycznie.... To tylko nieliczne rzeczy, które jestem w stanie wymienić. ;) Tak więc niewiele myśląc, zapakowałam się w pociąg - i pojawiłam się w Zabrzu.
Wkrótce dołączyły do mnie Basia (Barbarella) i Aine. Na miejscu spotkałam również Aaricię i Skelliga - znajomych z forum Beltaine'owego.

Swoją sobotnią podróż po krainie Celtów zaczęłam od wystawy w Muzeum Zabrzańskim. Dzięki uprzejmości Koroliny - inicjatorki całego przedsięwzięcia, mogłyśmy z Basią obejrzeć wcześniej (tzn. przed oficjalnym otwarciem) całą wystawę w spokoju, czytając bogate i dość obszerne opisy poszczególnych eksponatów. Stawałyśmy w zachwycie przed kolejnymi zdjęciami czy to Szkocji, czy to Irlandii smakując wciąż od nowa niby w końcu znane krajobrazy, ale jednak pokazane zupełnie inaczej. Jeśli istnieje coś takiego, jak robienie zdjęć z miłością, to właśnie tam miało to miejsce. Patrzyłyśmy na Irlandię i Szkocję oczami zakochanego fotografa - czy to ma sens?

Później przeniosłyśmy się do kina Roma, gdzie nastąpiło oficjalne otwarcie imprezy. Jako pierwszy wystąpił zespół Comhlan. Ponawiam swoje oświadczenie dane w innym miejscu i czasie: po pięciu minutach takiego tańca leżałabym plackiem na scenie nie mając sił z niej się podnieść. :confused3: Boże, żebyście to widziały! :shock: Chyba najbardziej podobał mi się szkocki taniec z mieczami. Jaką to siłę trzeba mieć! Jaką kondycję! :shock:
Nieeee... nie potrafię tego opisać. To trzeba po prostu zobaczyć.

Później wszyscy potuptaliśmy do Cafe Silesia już oficjalnie przywitać otwarcie wystawy, mogłyśmy sobie wybić monety celtyckie, spróbować smakołyków przygotowanych przez Celticę (zakochałam się w suszonych ziołach!), zrobić zdjęcia z członkami tej grupy odzianymi w stroje celtyckie. Co odważniejsi dali sobie pomalować twarze w niebieskie wzory. ;)

Później szybciutko znów do Romy - bo przecież miał się zacząć ten punkt programu, dla którego właściwie do Zabrza zawitałam - spektakl pt. "Legendy celtyckie" w wykonaniu uczniów (chyba już zresztą abiturientów) V LO w Katowicach, których opiekunem jest Grzesiek Chudy z Beltaine.

I... kurna chata... zabrakło mi słów....
Ja stanowczo zbyt rzadko uczęszczam do teatrów. Nie mam świadomości, że omija mnie tyle emocji, wzruszeń, zadziwienia, śmiechu, wariacji różnych zmysłów....

Młodzi aktorzy naprawdę się świetnie spisali. Oczywiście, nie brakowało różnego rodzaju wpadek, pomyłek i potknięć (może zwalmy to wszystko na złośliwość rzeczy martwych :P ), jakie są przecież nie do uniknięcia, ale mimo tego czuło się magię świata przedstawionego; poszczególni bohaterowie zagrani zostali po prostu rewelacyjnie! Właściwie powinnam zacząć od scenariusza i piania z zachwytu nad tymże. Rewelacyjnie napisana historia, wykorzystująca legendy walijsko-starofrancusko-irlandzko-szkockie sprawiła, że przeniosłam się w czasie i przestrzeni wspominając cykl arturiański, opowieści Chretiena de Troyes, ballady Clannad czy też... powieść pisaną przez Aragonte. ;) Rewelacyjne dialogi, gry słowne, oczka puszczane do publiczności wprawiły nas w wyborny humor. Tu szczególnie muszę nagrodzić brawami scenkę z Lugiem i odźwiernym. Coś wspaniałego! :oklaski:

W ogóle trudno mi pisać o spektaklu mając w pamięci prześwietną recenzję Aine z pierwszego przedstawienia w Katowicach. Nawet więc nie będę próbować. Powzdycham sobie tylko na wspomnienie poszczególnych scen okraszonych przepiękną muzyką.

A! Właśnie! Muzyka! Nie wiem, na ile w niej palce maczali członkowie Beltaine, a na ile uczniowie, ale powiem szczerze - szalenie mi się podobała. Właśnie TA wersja Trimartolod, fragment zasłyszany przeze mnie w Hunting Song grupy Pentagle, TA wersja Dulaman... Nie mówiąc już o ilustracjach bezsłownych (mniam!). Czy ja naprawdę usłyszałam motyw z Koziołka Matołka? :lol: Tak więc biję pokłony autorom i wykonawcom muzyki i domagam się wydania soundtracku do przedstawienia!! ;) Szkoda by było, gdyby te kawałki utonęły w mrokach niepamięci. Naprawdę.

Ledwie zdołaliśmy przetrzeć oczy budząc się ze snu czarownego w jaki zapadliśmy podczas Legend celtyckich, dr Marek Bednarek z Uniwersytetu Wrocławskiego wprowadził nas tym razem w czystą, wyzbytą z wszelakiej mitologii historię mówiąc o Celtach żyjących na terenie dzisiejszego Śląska i Małopolski. Aine robiła nawet notatki. :mrgreen:

Następną rzeczą, której chyba długo nie zapomnę, była prezentacja Tomka Kowalczyka, zwanego Bretomkiem, traktująca o Bretanii widzianej jego zachwyconymi oczyma. I znów nie potrafię się wysłowić, pragnąc opowiedzieć o tej prezentacji. Wszystkie słowa, jakie mi się cisną na usta/pod palce okazują się jakieś płaskie, wyświechtane, nie pasujące. Kto widział tego skromnego, szczupłego człowieka pochylonego nad tomikiem poezji bretońskiej, walczącego z niepokornym rzutnikiem, ale z ogniem w oczach i miłością w sercu mówiącego o krainie, którą przemierzył wzdłuż i wszerz, ludziach, których tam spotkał, wspomnieniach, jakie przywiózł z kolejnych podróży, ten wie, że trudno to powiedzieć. I wie, jakie wrażenie po sobie zostawiła opowieść Bretomka.

Wiecie, do mnie nie bardzo przemawiają uczone artykuły, pogubiłam się na przykład podczas wykładu Bednarka, mimo że mam świadomość, iż dla wielu ludzi jego słowa były niczym źródło wody dla spragnionego. Aine i Basia siedziały z otwartymi buziami na przykład. ;) Tymczasem ja wolę opowieści ludzi nie-historyków, opowieści, które trafiają prosto do serca, zagnieżdżają się tam i kiełkują pod postacią dziwnego ognia. Porwały mnie słowa Tomka, okraszone prześlicznymi slajdami i muzyką bretońską dobiegającą nie wiadomo skąd. Kiedy zamykam oczy i widzę postać Tomka siedzącą na scenie i snującą swoją opowieść, czuję wciąż ten ogień. Ale to i tak marne odbicie tego, co dzieje się w sercu autora prezentacji. :)

Skończywszy swoją opowieść Bretomek poprowadził warsztaty tańca bretońskiego. Jako że scena miała ograniczony metraż, nie wszyscy się tam zmieścili. Aczkolwiek przyznaję, nie miałam po prostu odwagi, by dołączyć do tańczących. Ktoś kto ma dwie lewe nogi nie powinien się pchać na scenę. Aczkolwiek miałam takie chwile, że żałowałam. Bardzo żałowałam. ;) Filip (mój kot) świadkiem, że w domu próbowałam powtórzyć zapamiętane kroki tańca bretońskiego. Nie powiem, jak mi szło. :roll:

Tymczasem po pląsach bretońskich przyszedł czas na naukę gry na łyżkach, którą poprowadził Grzesiek Chudy. I znów żałuję, że nie mogłam brać czynnego udziału w warsztatach. Na pewno poszłoby mi lepiej niż z tańcem. ;) Tak myślę. :roll:

Po warsztatach nastąpiła dłuższa chwila przerwy, potrzebna na przygotowanie się Duan do występu, podczas której znów bryknęłyśmy do Cafe Silesia. ;) Zrobiłyśmy sobie zdjęcia z celtyckimi wojami, Aine znalazła czas, żeby się poprzebierać w różne stroje - i znów truchtem do Romy.

Na koncercie Duan byłam po raz pierwszy (nie liczę niedawnej sesji muzycznej w Warszawie), więc właściwie nie bardzo wiedziałam, czego się mam spodziewać. A tymczasem piątka facetów poprowadziła mnie prosto w objęcia najlepszej muzyki, jaka powstała na Wyspach. Skrzypce, flet, bouzuki irlandzkie, akordeon, bodhran i jeszcze kilka innych instrumentów - to właśnie połączenie tych instrumentów sprawiło, że jeszcze wciąż się uśmiecham. Wiecie - trudno porównywać Duan do na przykład Beltaine'ów, którzy są, jakby to powiedzieć... bardziej spektakularni. Duan postawiło na tradycję, subtelnie tworząc atmosferę kojarzoną przeze mnie z czasami, kiedy zaczynałam dopiero swoją przygodę z muzyką irlandzką. Nie sądziłam, że wciąż jeszcze potrafię się wzruszać przy znanych i wielekroć obsłuchanych tematach irlandzkich. Zawsze sobie powtarzałam: ech, to se ne wrati. To było kiedyś, a teraz jest teraz... A tymczasem... zonk! Powrót do przeszłości jest naprawdę możliwy! O ile ktoś chce, rzecz jasna, do tej przeszłości wrócić.
Ja chciałam. Bardzo chciałam. I Duan mi to zapewniło.

Swoją drogą Witek w naprawdę uroczy sposób zapowiadał następne kawałki. :) Widać było, jak bardzo się cieszy z reakcji publiczności i ta radość udzielała się nam wszystkim. Zaskoczył mnie osobiście dziękując nam - osobom z forum Beltaine'owego - za to, że odległość nie stanowiła dla nas problemu i zjawiliśmy się w Zabrzu, by uczestniczyć w Nocy Muzeów. Zapowiedział, że specjalnie dla nas będzie dedykował niektóre kawałki, co by się nam miło koczowało na dworcu. Odpowiedziało mu z widowni groźne spojrzenie trzech par oczu. ;)

Cały koncert sprawił nam wielką radość. Co poniektórzy ruszyli w tany (mniej lub bardziej dzikie), tanom towarzyszyły bojowe okrzyki (kilka wyrwało się nawet z mojego gardła). Zakwasy od klaskania w dłoniach czuję jeszcze dziś.

Po koncercie podeszłyśmy do chłopaków, zrobiłyśmy sobie z nimi zdjęcie i chwilkę porozmawiałyśmy z nimi dziękując za naprawdę miły wieczór. Padły deklaracje ponownego spotkania już za tydzień na Artbemie. ;)

Kończąc nieco przydługiego posta (piszę go od dwóch godzin :shock: ), chcę podziękować Aine, Barbarelli, Aaricii i Skelligowi za towarzystwo i ponawiam apel o ponowne spotkanie. Pełny skład pewnie się pojawi w Będzinie. ;)

Aragonte - Pon 18 Maj, 2009 21:49

Praedzio, dzięki za relację :)
Ech, miło byłoby znowu spotkać Tomka Bretomka... Czuję się jego powinowatą :lol: W końcu ożenił się z jedną z dziewczyn z Setanty, znaczy się "młodszą siostrą" :wink:

praedzio - Pon 18 Maj, 2009 21:53

Wspaniały człowiek! Tylko tyle i aż tyle mogę powiedzieć.
Aragonte - Pon 18 Maj, 2009 21:57

Tomek jest świetnym facetem. Ciepłym i z pasją :)
praedzio - Pon 18 Maj, 2009 22:01

I to było widać. I czuć. :)

Oj, grzmi za oknem. Chyba się na dziś pożegnam.

Anaru - Wto 19 Maj, 2009 00:13

Praedzio, cudna relacja :kwiatek: :mrgreen:
praedzio - Wto 19 Maj, 2009 06:04

Dzięki! :przytul:
praedzio - Wto 02 Cze, 2009 23:41

Zarzucam linka do świetnych, moim zdaniem zdjęć z Artbem Beltaine Celtic Festival, który odbył się w dniach 23-24 maja w Warszawie:
http://grupaetc.pl/Fast12...c_Festival.html

Na jednym ze zdjęć nawet ja się znalazłam. :zalamka: :lol:

Recenzję postaram się jakowąś wysmarować w najbliższych dniach, niech będzie dla potomności. :mrgreen:

BeeMeR - Pią 05 Cze, 2009 10:16

praedzio napisał/a:
Na jednym ze zdjęć nawet ja się znalazłam.
Na którym? :mysle: Podpowiedz ślepakowi, który nie widzi :kwiatki_wyciaga:
aneby - Pią 05 Cze, 2009 10:18

A ja znalazłam :mrgreen: Na trzecim z dnia pierwszego :wink:
praedzio - Pią 05 Cze, 2009 14:52

Uhm. Uwieczniono na nim to, jak bezskuteczne jest w moim przypadku uczenie się tańców irlandzkich. :mrgreen:
praedzio - Pią 05 Cze, 2009 19:34

Od samego rana chodzi za mną ten kawałek:
Gaelic Storm - The Storm

Ojjjj.... jak się uczepił, kurczę, no...

Aragonte - Pią 05 Cze, 2009 23:07

praedzio napisał/a:
Uhm. Uwieczniono na nim to, jak bezskuteczne jest w moim przypadku uczenie się tańców irlandzkich. :mrgreen:

Protestuję! I ogłaszam wszem i wobec, że udowodniłam coś dokładnie przeciwnego, choć nie utrwaliłam tego na zdjęciach :-P

praedzio - Sob 06 Cze, 2009 01:11

To bardzo miłe z Twojej strony, ale tancerka ze mnie marna. ;) Jednakowoż nauczycielką jesteś świetną. :mrgreen: :cmok:


:grobek:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group