Ekranizacje - Our Mutual Friend (wg powiesci Charlesa Dickensa)
Alison - Nie 05 Sie, 2007 09:41
Może i nie był zdecydowany co do swojego życia, ale o innych umiał zadbać bez dwóch zdań! Nauczyciela załatwił, zamawiał laleczki i tej lalczarki żeby miała pracę.
Co ja tam bedę zresztą takie oczywistości tłumaczyć, jak kto nie widzi tego co mu na tacy leży, to ma problem. Ja go nie mam. Eugene jest szlachectwo wrodzone. Ot co!
Gosia - Nie 05 Sie, 2007 11:32
Oj tak. Nie wiem jak można myśleć inaczej
Wracając do Paula McGanna
Oto strona jego agenta, na ktorej mozna posluchac glosu Paula: w narracji (polecam zwlaszcza druga polowę tego fragmentu) i w reklamie.
http://www.hamiltonhodell.co.uk/page.asp?partid=44
Caroline - Śro 08 Sie, 2007 18:03
| Alison napisał/a: | | Nauczyciela załatwił, zamawiał laleczki i tej lalczarki żeby miała pracę. |
Uwaga tłumaczymy z "Elity", tej co się zna i nie jest gupia dla pozostałych czytających ten wątek użytkowników:
"nauczyciela załatwił" - pastwił się nad człowiekiem niższego od siebie stanu perfidnie wykorzystując jego miłość do kobiety i kompleksy, ale przecież tak ładnie dym z cygara okadzał jego szlachetne rysy w tej scenie!
"zamawiał laleczki u tej lalczarki, żeby miała pracę" - łaził do lalczarki pod pretekstem zamówienia lalki dla chrześnicy, żeby uwieść Lizzy, a gdy plan A (uwiedzenie) się nie powiódł, przeszedł do planu B - wydobycie, choćby podstępem od ojca-pijaka lalczarki adresu Lizzy, uwaga, po co? Tak, żeby ją uwieść! Ale nic to, tak ładnie jego loczki wyglądały, gdy wyszedł na londyńskie ulice i laseczką tak gracko machał!
Alison - Śro 08 Sie, 2007 18:32
Elyta siem tłomaczy:
1. Sprawa nauczyciela - chodziło o starszego pana co dawał korki Lizzi a nie psychopatę-chwasta społecznego,
2. Sprawa wydobywania adresu - a czy Lizzi skrycie nie marzyła być uwiedzioną? No nie czarujmy siem przynajmniej... skoro juz nie na wszystkiem siem znamy
Gosia - Śro 08 Sie, 2007 18:38
Skrycie to ja tez pragnelabym byc przez Eugena uwiedziona
Widze, ze niektorzy to maja klapki na oczach jak nic, ze nie widza calej pienknosci i zalet duchowych tego pana
Gosia - Sob 11 Sie, 2007 18:22
Dla wielbicielek Johna Harmona (są takie? ) mam sloweczko. W powiesci jest wyjasnione w jaki sposob ojciec Lizzie Hexam zostal oczyszczony z zarzutów. Otoz nasz dzielny Rokesmith w przebraniu i posiadajac rzeczy zabitego marynarza udal sie do Riderhooda i zmusil go do tego, by podpisal oswiadczenie, ze to nie Hexam zabil Harmona ( oczym doskonale Riderhood wiedzial) i w ten sposob ocalil jej dobre imie. To oswiadczenie przeslal nastepnie poczta na adres Lizzie.
Nie zmienia to oczywiscie faktu, ze dalej sie kocham w Judżinie
A oto fragment tuz przed ucieczką Lizzie:
"Więc czy mamy się dziwić, że powazne zainteresowanie jej osobą (które przebijało przez lekki ton, jakby ten ton miał ją uspokoić), że każde jego dotknięcie, każde spojrzenie, sama jego obecność na tej ponurej, obcej ulicy, było jak jasne promienie zaczarowanego świata?"
Och Judżin, Judżin, jak dobrze ją rozumiem
Alison - Sob 11 Sie, 2007 18:44
| Gosia napisał/a: | "Więc czy mamy się dziwić, że powazne zainteresowanie jej osobą (które przebijało przez lekki ton, jakby ten ton miał ją uspokoić), że każde jego dotknięcie, każde spojrzenie, sama jego obecność na tej ponurej, obcej ulicy, było jak jasne promienie zaczarowanego świata?"
|
No ja po prostu nie rozumiem jak można wątpić w jego czyste intencje, skoro ją tak rozanielało na jego widok, a nie była jakąś ślepą i tępą dzierlatką, jeno rozsądną dziewczyną, co to niejednego nieboszczyka wykręciła z wody.
To mówiłam ja, przedstawicielka Elity
Gosia - Nie 12 Sie, 2007 14:34
Wracając do "Our Mutual Friend", jedna z postaci tej powiesci jest Jenny Wren - kaleka modniarka lalek, która zarabia na zycie robiac stroje dla lalek i użera sie ze swoim wiecznie pijanym ojcem (ktorego nazywa dzieckiem). W filmie gra ją dojrzala kobieta, w ksiazce Jenny jest dziewczynką chyba 13 letnią.
Paul McCartney napisal w 2005 roku piosenke zatytulowana: "Jenny Wren" (pochodzi z albumu "'Chaos And Creation In The Backyard')
http://pl.youtube.com/watch?v=PTQhpIa3xH8
Like so many girls, Jenny Wren could sing
But a broken heart, took her soul away
Like the other girls, Jenny Wren took wing
She could see the world, and it's foolish ways
How, we, spend our days, casting, love aside
Losing, site of life, day, by, day
She saw poverty, breaking up her home
Wounded warriors, took her song away
(solo) verse, chorus
But the day will come, Jenny Wren will sing
When this broken world, mends its foolish ways
Now we, spend our days, catching, up on life
All be-cause of you, Jenny Wren
Sam McCartney tak opisuje powstanie tej piosenki:
"I was in Los Angeles and I was in one of those moods. I wanted to go and play my guitar in the great outdoors. So I went into a spot in one of the canyons there, lovely nature spot, getting away from all the traffic and sat down and started playing. It's just that kind of genre that I love and I just had a lot of fun, wrote the basis of it there outdoors in the canyon, lovely day, went back home that night to where we were staying and sat around while dinner was getting made and made it up. But it's funny actually I was talking to someone about how much I love Dickens. And this person said 'Ah, Jenny Wren, our mutual friend,' which is this character in the Dickens book Our Mutual Friend. She is this really cool little girl who's sort of magical, who sees the good in things and I think subconsciously that reminded me that's where I got it from. But to me it was just something to do with Blackbird. A Wren is one of my favourite birds – a little English bird, the smallest English bird and I always feel very privileged to see a wren. So it's a combination of all of that."
In a rock n' roll first 'Jenny Wren' features a duduk solo. The duduk, an Armenian wind instrument, is one of the oldest wind instruments in the world.
Harry_the_Cat - Nie 12 Sie, 2007 15:45
Dla wielbicielek Dickensa - znalazłam właśnie przypadkiem info, że powstaje "The Old Curiosity Shop" - Magazyn Osobliwości - wg Dickensa, reżyseruje Brian Percival
http://www.imdb.com/title/tt1023343/
Gosia - Nie 12 Sie, 2007 18:41
Wiemy, wiemy. To, jak sądzę, nie bedzie takie ekscytujace jak Bleak House czy Our Mutual Friend, ale zawszec to Dickens
Gosia - Nie 12 Sie, 2007 19:25
Giteczka juz o tym pisala, ale przeciez nie sledzilas tego watku
Oczywiscie ciesza nas nowe ekranizacje prozy Dickensa:
Humphrey and Renshaw - Warning: May Contain Nuts (2007) (V) (in production)
A Christmas Carol (2009) (pre-production) (story)
The Old Curiosity Shop (2007) (TV) (pre-production) (novel)
Oliver Twist (2007) (TV) (filming) (novel)
Dombais et fils (2007) (TV) (novel Dombey and Son)
The Nutcracker: A Christmas Story (2007) (V) (story "A Christmas Carol")
Caitriona - Śro 15 Sie, 2007 14:53
Specjalnie dla Gosi
Mam nadzieję, że się spodoba
Rozmiar tapetki 1024x768.
Gitka - Śro 15 Sie, 2007 16:57
Oj Caitrionko, jaka cudna!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ale ja, ale ja,
ja chcę taką piękną z Johnem
Gosia - Śro 22 Sie, 2007 21:32
Offtopu PauloMcGannowego ciąg dalszy. A wlasciwie to juz nie offtop tylko wątek glowny
Obejrzalam "Withnail & I".
Film ukazuje szalone życie dwóch przyjaciół mieszkających w Londynie u schyłku lat 60. Codzienne zmaganie się z alkoholem, narkotykami i biedą sprawia, że postanawiają odpocząć od miejskiej dżungli - na wsi, w domku wuja jednego z bohaterów. Od początku pobytu wszystko idzie nie tak, a już całkowicie komplikuje się sytuacja po niespodziewanym przyjeździe owego wuja - homoseksualisty, który zaczyna przystawiać się do chłopaków będąc przekonanym, że są oni parą gejów. W głównych rolach: Richard E.Grant (Withnail) i Paul McGann (I czyli Peter - w scenariuszu określany jako Marwood) oraz Richard Griffith (wuj Monty). Reżyseria: Bruce Robinson.
Film powstał w 1987 roku i opowiada o dwóch niespełnionych aktorach, marzących o sławie, mieszkających w Londynie, którym, z braku zajęcia i biedy, pozostaje alkohol i narkotyki, bo dzięki temu mogą przeżyć następny dzień w nieogrzewanym mieszkaniu. Nic więc dziwnego, że ich mieszkanie przypomina śmietnik, a ich gośćmi bywają (zabawni zresztą) dealerzy narkotyków. Pewnego dnia postanawiają opuścić miasto i zrobić sobie wypad na wieś. Jednak okazuje się, że i wieś nie przypomina sielskiego obrazka z literatury, leje deszcz, a dom w którym zamieszkali za zgodą wuja Withnaila - Monty`ego, jest pozbawiony opału, trzeba znaleźć coś do jedzenia, a w dodatku prześladuje ich groźny kłusownik. Żeby tego było mało do chłopaków przyjeżdża wuj-homoseksualista i zaczyna zalecać się do Marwooda.
Film w Wielkiej Brytanii jest już kultowy, to mała perełka humoru, a niektóre powiedzonka weszły do brytyjskiego języka potocznego. Zdanie wypowiedziane przez Withnaila: "Jakimż wspaniałym dziełem jest człowiek, jak dostojnym jest w swoim rozumie, jak nieskończonym w zdolnościach, pojętnym jak anioł, jak sam Bóg nawet...!" (What a piece of work is a man, how noble in reason, how infinite in faculties, how like an angel in apprehension, how like a God!) zajął dziewiąte miejsce w plebiscycie na najsłynniejszy cytat filmowy wszechczasów, zorganizowanym przez sieć wypożyczalni kaset i płyt DVD Blockbuster UK. Film w 2006 roku zajął 5 miejsce w rankingu zorganizowanym przez magazyn "Hotdog" na najwspanialszy film wszechczasów.
Film jest naprawdę świetny. Pełno w nim humoru sytuacyjnego i słownego. Bardzo podobał się moment, kiedy Withnail mówi, że dostał propozycję zostania dublerem do roli Konstantego w "Mewie", ale nie chce być żadnym dublerem i dodaje: "Zresztą nie znoszę tych rosyjskich sztuk. Pełno tam kobiet gapiących się przez okna, marzących o wyjeździe do Moskwy". Chociaż lubię rosyjski dramat teatralny, ta charakterystyka rosyjskich sztuk, zwłaszcza Czechowa, wydaje mi się bardzo trafna i przezabawna. Albo taki cytacik: "Szczęście jest względne. Chociaż nigdy nie myślałem, że może oznaczać nie dziurawą reklamówkę". Ciekawe opowieści snuje ospałym głosem dealer narkotyków, Danny. Eksploracja nie mytego od dawna zlewozmywaka, jak się okazuje, może być ryzykowna.
Zresztą zabawnych scen jest tu więcej, np. kiedy sąsiad-rolnik zamiast mięsa przywozi chłopakom do jedzenia żywą kurę i pozbawienie jej życia i przygotowanie posiłku staje się dla nich wyzwaniem. Albo kiedy Withnail przychodzi przerażony do pokoju Marwooda, kładzie się do jego łóżka ze strzelbą, bo boi się groźnego kłusownika, który krąży wokół ich domu, Marwood próbuje go wyrzucić i uspokoić, w końcu sam ulega panice, a po chwili oczom przerażonych chłopaków, skulonych w jednym łóżku, ukazuje się wuj Monty, który odbiera tę sytuację jednoznacznie i przeprasza za najście. W ogóle komiczny jest wątek ekscentrycznego wuja, przed zalotami którego musi bronić się Marwood, przezabawne jest jego przerażenie, gdy Monty wkracza w nocy do jego sypialni.
"Withnail & I" jest popisem aktorskim Richarda E.Granta i Paula McGanna. Grane przez nich postaci wzajemnie się uzupełniają. Withnail ma duszę artysty, wydaje się pewny siebie i nonszalancki, a w rzeczywistości jest bardziej zagubiony i przegrany niż pozornie zalękniony i niepewny Marwood, który jednak chodzi na przesłuchania do ról, a w końcu dostaje główną rolę w teatrze, obcina swoje długie, kręcone włosy i wyprowadza się, żeby rozpocząć zwyczajne życie.
Koniec filmu (mimo otwarcia perspektyw przed Marwoodem) jednak jest nieco smutny...
 
Na zdjeciach Paul McGann jako Marwood (Peter lub po prostu I).
Gosia - Nie 26 Sie, 2007 16:49
Doczytalam do konca "Our Mutual Friend". W ksiazce Eugene jest troche bardziej pokiereszowany, a nawet oszpecony (na czym polegalo to oszpecenie Dickens nie opisal). Tak wlasnie sie zastanawialam ogladajac film, ze tak zostal mocno pobity, prawie na smierc, a jedynie glowe ma obwiazana, buzke sliczna, i raczki cale. W ksiazce nawet reka nie mogl ruszyc. Jednak wcale sie nie dziwie, ze tworcy filmu nie wybrali takiego rozwiazania i nie oszpecili Eugena
i jeszcze jedno - to dopisek scenarzysty ta scena na koncu na łódce, w ktorej Eugene siedzi prawie pollezac i rozmawia z Mortimerem o Lizzie. W ksiazce oczywiscie jest tez taka rozmowa, ale przebiega ona troche inaczej, i w niej Eugene nie wydaje sie tak podobny do siebie dawnego, a przede wszystkim widac, ze bardzo kocha Lizzie. Ja tam wierze w odmienionego Wrayburna
malmik - Pią 31 Sie, 2007 19:16
A ja sobie dzisiaj w pracy siedzę grzecznie przy telewizorku - przeskakując z newsa na news a tu patrzę i oczom nie wierzę - na BBC Prime - OMF - ostatni już odcinek - jak miło było spotkać znajome gęby
Gitka - Sob 22 Wrz, 2007 10:40
Gosiu, zobacz klip.
Bardzo duża dawka romantyzmu na dzień dobry (53 filmy), dużo naszych ulubionych.
Oczywiście też Our Mutual Friend
http://pl.youtube.com/watch?v=RBC8DGGeYk0
Pemberley - Sob 22 Wrz, 2007 15:19
Swietny klip, szkoda tylko, ze slaba jakosc!
Nie znam tylko :
2) Somewhere in Time:
14)Iron Jawed Angels:
46) Tale of Two Cities (1935):
47) Reds:
i ten An American Haunting cytuja tak czesto, trzeba by sie rozejrzec, chociaz to nie moj rodzaj bajki..
Ale zaskoczylas mnie Giteczko, ze ten klip jest w OMF, kiedy tam tyle i Ralpha i Rufusa i Jeremiego ( twoje ulubione ujecie!!) i Nortona Dlaczego ??
A jestem zachwycona, ze sa juz ujecia z Pokuty..Szczesliwcy w Anglii juz go widzieli!
Gitka - Pon 24 Wrz, 2007 17:52
Oj Pem, musimy no skorygować naszą Filmotekę, tym razem jestem lepsza
Klip dałam tu, bo od czasu do czasu tak mnie ciągnie do tego filmu, że wystukuję na
YouTube mój ukochany tytuł licząc na nowy klip. Tym razem się udało, a że są w nim jeszcze bonusy dla mnie to
Gitka - Sob 27 Paź, 2007 12:07
Bardzo ciekawy klip
Anywhere _ Tonks & Black
http://pl.youtube.com/watch?v=sdSKuh7tBBo
i znaleziona tapetka (Caitriona o mnie zapomniała )
http://lacecravat.deviant...y-Real-37322166
Ja jednak kocham ten film
Sofijufka - Wto 20 Lis, 2007 13:07 Temat postu: Judżin=Dickens? [Uwielbiam historię Johna i Belli, natomiast Eugene, nie wiem co będzie póxniej, ale na tą chwilę całkowicie za nim nie przepadam. Wydaje się, jakby Lizzie była kolejnym jego kaprysem, rozdziałem w nudnym życiu, ale pewnie się mylę? Przekonam się jutro A wracając do J&B już kilka razy przewijałam te jego dylematy, rozterki, to ciągłe śledzenie jej, oświadczyny bardzo poruszające ]
Przywitam się, bo to moja pierwsza wiadomość - dotąd tylko czytałam. Nie wiem, czy mi się uda przesłać ją.
Teraz do adremu: Oglądam sobie powtórkę OMF na BBC i coraz bardziej wydaje mi się, że Judzin jest alter ego Dicjensa (w lepszej i pochlebionej wersji; of cors!).
Akurat w okresie pisania OMF Karol był mocno zaangażowany w romans z nastoletnia aktorką, Ellen Ternan. To ona jest wspomniana w posłowiu OMF, jako towarzyszka podróży podczas wykolejenia się pociągu...
Zdaje się, że zdobył ją trochę tak, jak EW chciał zdobyć Lizzie: osaczał ją zalotami, wykorzystywał jej położenie i zamiast pozycji w świece wykorzystał swoją sławę. Chyba miała o to do niego pretensję, bo bywała nieźle humorzsta!
Wygląda na to, że i współcześni widzieli w Ellen raczej ofiarę niż grzesznicę: szwagierka i córki Dickensa utrzymywały z nią znajomość...
O dziwo, nikt też nie wykorzystał przeciwko niej tej "upadłej" przeszłości, kiedy po smierci mistrza "wykasowała" ten romans i odmłodziwszy się o lat dziesięć wyszła za młodszego o tyleż lat duchownego. Była przyjmowana w towarzystwie itd. A ładna była szelma!
Myślę też, że Bella odziedziczyła po niej swój charakterek
Admete - Wto 20 Lis, 2007 13:28
Witaj Ciekawe rzeczy piszesz o życiu Dickensa. Tutaj są zwolenniczki i obrończynie Eugene'a - ciekawe co one na te rewelacje
Gitka - Wto 20 Lis, 2007 13:29
Wow pierwszy post i TAKI ciekawy
Sofijufko witam Cię serdecznie (tu Cię lepiej powitają)
http://forum.northandsout...t=426&start=625
Ja tylko dodam, że jeśli lubisz historię Johna i Belli,
to już Cię uwielbiam
Gosia - Wto 20 Lis, 2007 16:57
Hello, ciesze sie ze wreszcie panuje jakies ozywienie w moim kochanym "Eugenowym" wateczku ostatnio troche zaniedbanym.
Ogladaj ciag dalszy, bo moze jednak przekonasz sie do Eugena, ja go uwielbiam (mimo jego wad)
Czytalam kiedys o jakims romansie Dickensa, ale nie pomyslalam, ze Dickens piszac o Eugene i Lizzie mogl miec na mysli siebie. Bardzo interesujace. Wiekszosc osob ogladajac film dopatruje sie Dickensa w postaci pana Twemlowa.
Dzieki za post! I czekam na wrazenia po zakonczeniu ogladania tego miniserialu.
Sofijufka - Wto 20 Lis, 2007 18:56
| Gosia napisał/a: | Hello, ciesze sie ze wreszcie panuje jakies ozywienie w moim kochanym "Eugenowym" wateczku ostatnio troche zaniedbanym.
Ogladaj ciag dalszy, bo moze jednak przekonasz sie do Eugena, ja go uwielbiam (mimo jego wad)
|
Kiedy ja bardzo lubię Eugena - nie da się go nie lubić, tyle ma wdzięku! Tyle, że mam lekko feministyczne zacięcie, i jak trochę ochłonę po lekturze lub oglądaniu serialu (po raz kolejny), to sie lekko obrażam na niego za to, że chciał wykorzystać Lizzie.
A jesli chodzi o odtwórcę - to widziałyście go w ostatnim odcinku "Oceanu dusz"? Grał alchemika/czarownika/nieśmiertelnego. Najpierw wyglądał na czarrrny charakter, a potem okazało się, że to rycerz w lśniącej zbroi, ehhh...
|
|
|