Literatura - Proza i poezja - Wiersze ukochane ...
miłosz - Czw 28 Lut, 2008 10:41
Oshiro Elena
Credo przyjazni
Wierzę w ciebie, przyjacielu.
Wierzę w twój uśmiech
- otwarte okno twojego istnienia.
Wierzę w twoje spojrzenie
- odbicie twojej uczciwości.
Wierzę w twoje łzy
- znak obecności w smutkach i radościach.
Wierzę w twoją dłoń
- zawsze wyciągniętą, by dawać i otrzymywać.
Wierzę w twój uścisk
- szczere przyjęcie twojego serca.
Wierzę w twoje słowo
- wyraz tego co kochasz i czego oczekujesz.
Wierzę w ciebie przyjacielu,
tak po prostu w wymowę ciszy.
miłosz - Pon 03 Mar, 2008 13:42
Halina Poświatowska (**) Kiedy umre
kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłość i uśmiech
potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie
patrząc w płomień kochanie
myślę - co się też stanie
z moim sercem miłości głodnym
a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny
zaśpiewał to pięknie Janusz radek
http://maciupa.wrzuta.pl/audio/7RbYeCr2L5/ może wkleje w poezji jeszcze
Ulka - Pon 03 Mar, 2008 17:24
| miłosz napisał/a: | Halina Poświatowska (**) Kiedy umre
kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy - w nich miłość i uśmiech
potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie
patrząc w płomień kochanie
myślę - co się też stanie
z moim sercem miłości głodnym
a ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny
zaśpiewał to pięknie Janusz radek
http://maciupa.wrzuta.pl/audio/7RbYeCr2L5/ może wkleje w poezji jeszcze |
Nieźle śpiewa to też Requiem http://requiemklodzko.mp3...jIxNjEuaHRtbA==
miłosz - Nie 27 Kwi, 2008 19:48
Miłość szczęśliwa
Szymborska Wisława
Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?
Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co?
za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie na innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy to narusza troskliwie piętrzone zasady,
strącą ze szczytu morał? Narusza i strąca.
Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!
Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano.
kto by chciał zostać w kręgu.
Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jako skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniale dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdolałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.
Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.
Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.
Tamara - Nie 27 Kwi, 2008 20:20
Coś pani Szymborska zgorzkniała chyba jest albo zawód przeżyła...
Caitriona - Sob 01 Sie, 2009 17:01
"Gdzie nasz złoty sierpień?...
Kłosy żytnie, brzęk pszczoły i cichy szept liści?
- Nic oprócz trupów i ruin, spustoszeń i cierpień.
Mord. Pożoga. Szaleństwo. Sierpień nienawiści.
W oczach twoich, kochana, w oczach twoich zmęczonych
trwanie chłodne. Stwardniały ręce twe dziecięce.
I nie pytasz: co z bratem? A dom - już spalony.
I tak już trzy tygodnie. I będzie ich więcej."
"Sierpień", Zbigniew Jasiński
Admete - Sob 01 Sie, 2009 20:51
Smutny wiersz...
Tamara - Sob 01 Sie, 2009 22:36
Stosowny do daty...
Admete - Nie 02 Sie, 2009 13:50
Anna Kamieńska ŚMIESZNE
Jak to jest być człowiekiem
spytał ptak
Sama nie wiem
Być więźniem swojej skóry
a sięgać nieskończoności
być jeńcem drobiny czasu
a dotykać wieczności
być beznadziejnie niepewnym
i szaleńcem nadziei
być igłą szronu
i garścią upału
wdychać powietrze
dusić się bez słowa
płonąć
i gniazdo mieć z popiołu
jeść chleb
lecz głodem się nasycać
umierać bez miłości
a kochać przez śmierć
To śmieszne odrzekł ptak
wzlatując w przestrzeń lekko
Aragonte - Nie 02 Sie, 2009 20:45
Admete, ukradnę kawałek wiersza pani Kamieńskiej i wrzucę sobie w podpis - bardzo mi pasuje do niektórych moich przemyśleń
| Tamara napisał/a: | Coś pani Szymborska zgorzkniała chyba jest albo zawód przeżyła... |
Ja tak nie uważam. Raczej bym stawiała na ironiczny dystans podmiotu lirycznego, który wcale nie musi być tożsamy z autorką
Nigdy nie lubiłam biografizmu
Gosia - Nie 02 Sie, 2009 22:22
Zgadzam się co do Szymborskiej - to ironiczne i prześmiewcze.
Takie miało być.
Admete - Pon 03 Sie, 2009 11:32
Nie ma sprawy Aragonte Przeca to kamieńska, nie ja. Tym razem Janusz St. Pasierb:
W DŁONIACH
Ciepło
ciasno
czasem lepko
gdy otwierają się rany
ciekawi świata
patrzymy mu przez palce
szarpiemy
chcemy się uwolnić
czasem się nam udaje
nikt inny nie jest w stanie
rozewrzeć jego dłoni
nikt nas nie może mu zabrać
jeżeli chcemy się wyrwać
musimy robić to sami
SŁOWO
okaleczonym językiem
obracam rozżarzony węgiel
przytrzymuję wargami
żeby nie upadł na ziemię
nie rozumiem nigdy
jak z tego bełkotu.
z świadectwa kaleki
ludzie mogą czerpać
coś
co im pozwala
żyć
cierpieć
umierać
Ten mi się bardzo podoba:
NIM SIĘ TO STANIE
pozwól mi zerwać tę różę
zanim zerwie się burza
pozwól ugryźć chleb
zanim się stanie kamieniem
pozwól pochwycić garść ziemi
nim zacznie płonąć i parzyć
pozwól m i spojrzeć na słońce
nim się osypie popiołem
pozwól dotknąć ustami policzka
nim błyśnie spod niego kość
Aragonte - Pon 03 Sie, 2009 13:18
Też mi się bardzo podoba, Admete.
Admete - Wto 04 Sie, 2009 09:27
Rocznica śmierci Baczyńskiego:
http://www.baczynski.art.pl/
Elegia o lecie
O, dziecinne oczy chabrów,
dojrzałość nasturcji.
Dzień jest jak okręt odpływający do Indii,
odpływający do Turcji.
Aleje prześnione o cieniach szerokich
baobabów lip.
Balkon sąsiedni fuga Bacha
pejzaż prowadzi pod kościół
i słychać koła nieba - planet skrzyp.
Cóż zostało?
Oto grób jest gliniana warstwa wspomnienia,
nieżywy kwiat o dziecięcych policzkach,
mój wiersz ostatni, który spaliłem,
została z niego mała, czarna różyczka.
początek 1940r.
miłosz - Wto 04 Sie, 2009 10:51
uwielbiam Baczyńskiego - chodziłam z 3krotka do liceum jego imienia............
Alicja - Wto 04 Sie, 2009 12:16
| Admete napisał/a: | | Tym razem Janusz St. Pasierb: |
przypomniała mi się moja matura ( kiedy to było )- na rozszerzonym j.polskim interpretowałam wiersz ksiedza Pasierba - Poeta jest twoim bratem. Wspaniał wiersz. Dobrze go wspominam, bo dzięki niemu miałam później całą maturę zaliczoną na najlepszy stopień
Poeta jest twoim bratem
Poeta jest twoim nieznośnym bratem
który- kiedy biegniesz- mówi
zatrzymaj się
obejrzyj się
obejrzyj siebie
zobacz kwitnący biało oleander
powąchaj liść orzecha
dotknij jakie chłodne uszy ma jamnik
spojrzyj światu w oczy
dokonaj koniecznych doświadczeń
nie wystarczy o nich przeczytać
kiedy stoisz w miejscu
poeta każe ci biegnąć
gdy milczysz każe ci krzyczeć
z radości czy bólu
nazywa co jest w tobie
przywraca niezbędne złudzenia
bierze cię za rękę
jak anioł świętego Piotra
i wyprowadza z więzienia
czujesz jak drży mu ręka
kiedy ci szepcze do ucha
jesteś wolny nie bój się idź
Admete - Wto 04 Sie, 2009 15:38
Cos w tym jest...Poezja ma nas budzić.
Alicja - Wto 04 Sie, 2009 20:41
już naprawdę sporo lat od czasu gdy musiałam rozbierać go na czynniki, ale naprawdę nie mogę o nim zapomnieć. Lubię go bardzo, czytam go gdy mam gorsze dni, zawsze w biegu, zawsze w pędzie. Pozwala mi wtedy na zachowanie pewnej równowagi i uprzytamnia, że w życiu są naprawde ważniejsze rzeczy niż choćby praca
Tamara - Wto 04 Sie, 2009 23:20
Bardzo lubię Baczyńskiego...
Admete - Wto 04 Sie, 2009 23:27
Stwierdziłam dziś, że ten wiersz Baczyńskiego, który wkeiłam wyżej wykorzystam jakoś w tej wrzesniowej wieczornicy. Jak juz muszę ją przygotować...
K. Kawafis
Jeśli wyruszasz w podróż do Itaki,
pragnij tego, by długie było wędrowanie,
pełne przygód, pełne doświadczeń.
Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona
nie obawiaj się. Nic takiego
na twojej drodze nie stanie, jeśli myślą
trwasz na wyżynach, jeśli tylko wyborne
uczucia dotykają twego ducha i ciała.
Ani Lajstrygonów, ani Cyklopów,
ani okrutnego Posejdona nie spotkasz,
jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy,
jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą.
Pragnij tego, by wędrowanie było długie:
żebyś miał wiele takich poranków lata,
kiedy, z jaka uciechą, z jakim rozradowaniem,
będziesz podpływał do portów, nigdy przedtem nie widzianych;
żebyś się zatrzymywał w handlowych stacjach Fenicjan
i kupował tam piękne rzeczy,
masę perłowa i koral, bursztyn i heban,
i najróżniejsze, wyszukane olejki –
ile ci się uda zmysłowych wonności znaleźć.
Trzeba też, byś egipskich miast odwiedził wiele,
aby uczyć się i jeszcze się uczyć – od tych, co wiedzą.
Przez cały ten czas pamiętaj o Itace.
Przybycie do niej – twoim przeznaczeniem.
Ale bynajmniej nie śpiesz się w podróży.
Lepiej, by trwała ona wiele lat,
abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy,
bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze,
nie oczekuj wcale, by ci dała bogactwo Itaka.
Itaka dała ci tę piękną podróż.
Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już ci dać nie może.
A jeśli ja znajdujesz ubogą, Itaka cię nie oszukała.
Gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach,
już zrozumiałeś, co znaczą Itaki.
Trzykrotka - Śro 05 Sie, 2009 11:48
Uwielbiam wiersz o Itace. I uwielbiam Baczyńskiego. W nasze szkole jednak mało się go czciło, choć był patronem i to wybranym przez uczniów w czasach niepopularnych dla tego poety . Serce pęka, kiedy się pomyśli, co musiał oglądać chłopak o takiej wrażliwości, zamiast wschodów i zachodów słońca.
Kiedy chodziłam w tym roku w zachwycie po pienińskich łąkach (nawet bieszczadzkie połoniny nie są wspanialsze), przypomniałam sobie - banalnie - Herberta, Modlitwę Pana Cogito - podróżnika
Panie dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny
a także za to że pozwoliłeś mi w niewysłowionej dobroci Twojej
być w miejscach które nie były miejscami mojej codziennej udręki
- że nocą w Tarquinii leżałem na placu przy studni
i spiż rozkołysany obwieszczał z wieży Twój gniew lub wybaczenie
a mały osioł na wyspie Korkyra
śpiewał mi ze swoich niepojętych miechów płuc melancholię krajobrazu
i w brzydkim mieście Manchester odkryłem ludzi dobrych i rozumnych
natura powtarzała swoje mądre tautologie:
las był lasem morze morzem skała skałą gwiazdy krążyły i było jak być powinno
- Iovis omnia plena - wybacz - że myślałem tylko o sobie
gdy życie innych okrutnie nieodwracalne krążyło wokół mnie
jak wielki astrologiczny zegar u świętego Piotra w Beauvais
że byłem leniwy roztargniony zbyt ostrożny w labiryntach i grotach
a także wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście ludów podbitych
i oglądałem tylko wschody księżyca i muzea
- dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi cząstki swojej tajemnicy
i w wielkiej zarozumiałości pomyślałem
że Ducio van Eyck Bellini malowali także dla mnie
a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca
cierpliwie odrywał przede mną okaleczone ciało
- proszę Cię żebyś wynagrodził siwego staruszka
który nie proszony przyniósł mi owoce ze swego ogrodu
na spalonej słońcem ojczystej wyspie syna Laertesa
a także Miss Helen z mglistej wysepki Mull na Hebrydach
za to że przyjęła mnie po grecku i prosiła
żeby w nocy zostawić w oknie wychodzącym na Holy Iona
zapaloną lampę aby światła ziemi pozdrawiały się
a także tych wszystkich którzy wskazywali mi drogę i mówili kato kyrie kato
i żebyś miał w swej opiece Mamę ze Spoleto Spiridiona z Paxos
dobrego studenta z Berlina który wybawił mnie z opresji
a potem nieoczekiwanie spotkany w Arizonie wiózł mnie do Wielkiego Kanionu
który jest jak sto tysięcy katedr zwróconych glową w dół
- pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych niemądrych prześladowcach
kiedy słońce schodzi w Morze Jońskie prawdziwie nieopisane
żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny
to znaczy ten który pragnie źródła
dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny
a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony
na zawsze i bez wybaczenia
Admete - Śro 05 Sie, 2009 13:55
Lubię ten wiersz Herberta, omawiałam go kiedyś na zajęciach dodatkowych, bo dość trudny jest. Ten o Itace omawiam na lekcjach i moje trzy uczennice deklamowały go wyjątkowo pięknie podczas uroczystości zakończenia nauki klas III gimnazjum - aż dreszcze szły, jak się ich słuchało. Takie śliczne, młode i wzruszające
Admete - Czw 06 Sie, 2009 01:25
Beata Obertyńska
Odjazd
I już po wszystkim... Po słońcu, po lecie...
W ogródku kolejowym, gdzie kwiaty też gasną,
niski cień pachnie ziemią i późną lewkonią...
Jeszcze wczoraj w zmroku ciepło było przecie.
Jeszcze dzisiaj w południe słońce ciepłą dłonią
gładziło nasze głowy... teraz chłód już... Szkoda.
Milczmy lepiej. Mam serce ściśnięte tak ciasno,
jak kwiaty w pożegnalnym, zmęczonym bukiecie,
który mi potem oknem do przedziału podasz...
Admete - Pon 10 Sie, 2009 09:42
Zaczynam popadać w takie nastroje...
Federico Garcia Lorca
Pieśń Jesienna
Dzisiaj odczuwam w mym sercu
gwiazd lekkie drżenie, lecz droga
zatraca się w duszy mgieł,
gubi się w gęstych obłokach.
Światło podcina mi skrzydła,
a smutków mych ból i rozpacz
zanurza moje wspomnienia
A wszystkie róże są białe,
tak białe, jak moja rozpacz,
i nie dlatego są białe,
że to śnieg na nich
na nich pozostał
Dawniej mieniły się tęczą.
Lecz i na duszę śnieg opadł.
Strzępy scen dawnych i pieszczot
śnieg duszy zdołał
zdołał zachować
ukryte w ludzkiej pamięci
światłach lub w cieniu i mrokach.
Czy kiedyś śmierć nas zabierze,
stopnieją śniegi? Czy po nas
przyjdzie śnieg inny lub innych
róż doskonalszych aromat?
Czy pokój będzie nam dany,
jak Chrystus nam prorokował?
Czy tę zagadkę odwieczną
ktoś kiedyś rozwiązać zdoła?
A jeśli miłość nas zwodzi?
Kto życie da nam zachować,
jeżeli zmierzch nas zanurzy
w prawdziwą świadomość
świadomość Dobra,
którego, być może, nie ma,
i Zła, co tętni koło nas?
Jeżeli zgaśnie nadzieja,
a wieża Babel ogromna
powstanie, czy drogi Ziemi
rozjaśni jakaś pochodnia?
Co z poetami, jeżeli
śmierć tylko śmiercią jest zgoła?
Co czeka sprawy uśpione,
o których każdy zapomniał?
O słońce wszystkich nadziei!
Księżycu! Wodo klarowna!
O czyste serce dziecinne!
O duszo kamieni szorstka!
Dzisiaj odczuwam w mym sercu,
jak drży gwiazd jasność ulotna,
i białe są kwiaty róż,
tak białe, jak moja rozpacz
Anaru - Pią 14 Sie, 2009 13:55
| Trzykrotka napisał/a: | dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny
a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony
na zawsze i bez wybaczenia |
Jak nie przepadam za czytaniem wierszy i zazwyczaj tego nie robię, o czym już kiedyś pisałam , tak ten mi się bardzo podoba, a z tym fragmentem się identyfikowałam od kiedy pierwszy go przeczytałam.
Nawet nie wiedziałam o tym wątku, chyba muszę czasem spokojnie w domu posiedzieć, żeby odkryć różne nieodkryte za bardzo dotychczas zakątki forum...
|
|
|