To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Cykl o Ani i inne książki L.M. Montgomery

trifle - Pią 20 Cze, 2008 11:34

No to toast! :party:
Dlaczego Kraków jest tak daleko, ech :roll:

Admete - Śro 16 Lip, 2008 10:14

Sofi wspomniała w innym watku, że Wydawnictwo Literackie przygotowało nowe tłumaczenie Ani z Zielonego Wzgórza i Błękitnego zamku. Tutaj strona poświęcona Mongomery stworzona przez wydawnictwo:

http://ania.wydawnictwoliterackie.pl/

damamama - Śro 16 Lip, 2008 10:49

Bardzo fajna strona. Ile to pokoleń wychowało się na "Ani z Zielonego Wzgórza"! Takie konkursy powinny być częściej organizowane, przecież propagują czytanie na którego brak wszyscy narzekają.
maenka - Śro 16 Lip, 2008 11:01

Byłam ostatnio na imprezie z okazji Dnia Kanady w ambasadzie kanadyjskiej. I wiecie z czego Kanadyjczycy są najbardziej dumni? O czym najdłużej mowił ambasador w swoim (niezadługim w przeciwieństwie do tego jak jest to praktykowane przez naszych polityków) przemowieniu? Oczywiście o Lucy M. Montomery i jej książkach, które dają radość milionom ludzi na całym świecie.
Tamara - Śro 16 Lip, 2008 18:26

Bo to chyba najbardziej znany kanadyjski produkt :mrgreen: oprócz bobrów i Grey Owla
Justine - Czw 24 Lip, 2008 00:34

na jesieni Wydawnictwo Literackie ma wydać biografię "Maud z Wyspy Księcia Edwarda"

http://www.wydawnictwolit...zka.php?ID=1810

maenka - Czw 24 Lip, 2008 09:10

A wracając do błędów w tłumaczeniu prowadzonym na wątku Polskie DVD N&S to nasza ukochana Ania wcale nie była z Zielonego Wzgórza tylko z Zielonego Poddasza. Taka panienka z okienka . Green Gables to nie Zieleone Wzgórze ale pomalowane na Zielone tak zwane "kukułki" czyli okna na poddaszu razem z kawałkiem murku.. Tak wygląda zresztą dom wujostwa Lucy na którym się wzorowała opisując Green Gables.

Wyobrażcie sobie przyzwyczaić się teraz do ANi z Zielonego Poddasza.

To tak jak jedna z części Ani była Ania z Szumiących Topoli a w jednym z nowych tłumaczeń jest Ania z Szumiących Wierzb (co jest zresztą poprawnym tłumaczeniem). Dla mnie mnie jednak zostało Ania z Szumiących Topoli .

Anonymous - Czw 24 Lip, 2008 10:18

bo się przyzwyczajamy do tłumaczeń kto zamiast "Rozważnej i romantycznej" poważa tylko tytuł "rozsądek i romantyczność" czy jakoś tak
Anetam - Czw 24 Lip, 2008 10:33

lady_kasiek napisał/a:
bo się przyzwyczajamy do tłumaczeń kto zamiast "Rozważnej i romantycznej" poważa tylko tytuł "rozsądek i romantyczność" czy jakoś tak


Niestety ja mam taki tytuł na swojej książce :thud:

Anetam - Czw 24 Lip, 2008 10:45

"Anię z Zielonego Wzgórza" czytałoby się równie przyjemnie i z zapartym tchem nawet,gdyby nosiła nazwę "Ania z Zielonego Poddasza". Zresztą sama Ania powiedziała,że róża pachniałaby równie słodko nawet gdyby nazywała się kapustą - jednak zupełnie by do niej nie pasowała. Uważam,że tak samo jest w tym przypadku. Podobnie jest z "Anią z Szumiących Topoli". Ta nazwa ma w sobie magię, "Ania z Szumiących Wierzb" nie brzmi już tak ładnie.
Tak ja w przypadku chuda - smukła czy zmrok - zmierzch.

Anonymous - Czw 24 Lip, 2008 11:52

to co Szekspir wymyślił To, co zwiemy różą, Pod inną nazwą równie by pachniało :mrgreen:
Gunia - Czw 24 Lip, 2008 18:01

Ja też wolę starsze tłumaczenie. To ma być sztuka, a nie literatura popularnonaukowa, więc dla mnie ważniejszy jest klimat niż ścisłość. Raz przeglądałam wersję z "Rachelą Linde" i dostawałam gęsiej skórki, chociaż to też jest poprawna wersja.
Harry_the_Cat - Czw 24 Lip, 2008 21:58

Jeśli chodzi o poprawność tłumaczenia Ani, to kto z nas chce widzieć Rachelę Linde zamiast Małgorzaty....? :thud:
Anetam - Pią 25 Lip, 2008 12:18

Harry_the_Cat napisał/a:
Jeśli chodzi o poprawność tłumaczenia Ani, to kto z nas chce widzieć Rachelę Linde zamiast Małgorzaty....? :thud:


Ja mam to tłumaczenie pierwszej części o "Ani z Zielonego Wzgórza". Jak czytałam tą książkę to początkowo nie wiedziałam o kim mowa. Ja również przyzwyczaiłam się do polskich imion bohaterów Lucy Maud Montgomery. Rachela zamiast Małgorzaty ,Josie Pye zamiast Józi i Charlie Sloan zamiast Karolka, te imiona brzmią tak dziwnie :?

Tamara - Sob 26 Lip, 2008 16:41

I czy Josie Pye może wzbudzać taka niechęć jak JÓZIA Pye ? Tłumaczenia imion też w jakimś stopniu oddają charakter noszących je osób .
Anetam - Sob 26 Lip, 2008 17:20

Tamara napisał/a:
I czy Josie Pye może wzbudzać taka niechęć jak JÓZIA Pye ? Tłumaczenia imion też w jakimś stopniu oddają charakter noszących je osób .


I tak samo jest z Małgorzatą. Jak dla mnie, to te imię budzi we mnie większą sympatię niż Rachela. Takie bardziej "swojskie" :mrgreen: .

Trzykrotka - Pon 28 Lip, 2008 21:40

Ale na przykład Robert jest jakiś mydłkowaty w porównaniu z Royem. Roy Gardner to brzmi aksamitnie i tajemniczo, a Robert mi zalatuje jakimś amantem zaczesanym w ząbek na brylantynie.
Dobrze, ze Gilberta nie dało się zmienieć na Gienia....

Harry_the_Cat - Pon 28 Lip, 2008 21:46

Trzykrotka napisał/a:
Dobrze, ze Gilberta nie dało się zmienieć na Gienia....


:shock: :shock: :shock:

Ale Barneya całe szczęście zmienili na Edwarda ... ;)

Trzykrotka - Pon 28 Lip, 2008 21:56

Oj!! Święta prawda! Ten Barney kojarzył mi sie z Jaskiniowcami . Romantyzmu w tym było tyle, co na czubku szpilki :mrgreen:
Harry_the_Cat - Pon 28 Lip, 2008 21:58

Bylam załamana, jak to zobaczyłam w oryginale...
Tamara - Pon 28 Lip, 2008 22:23

Trzykrotka napisał/a:
Ale na przykład Robert jest jakiś mydłkowaty w porównaniu z Royem. Roy Gardner to brzmi aksamitnie i tajemniczo, a Robert mi zalatuje jakimś amantem zaczesanym w ząbek na brylantynie.
Dobrze, ze Gilberta nie dało się zmienieć na Gienia....

Ale on prawdopodobnie był zaczesany na brylantynie lub co gorsza na pomadzie do włosów :mrgreen:

Trzykrotka - Pon 28 Lip, 2008 22:26

Tamara napisał/a:

Ale on prawdopodobnie był zaczesany na brylantynie lub co gorsza na pomadzie do włosów :mrgreen:

:paddotylu: :paddotylu: :paddotylu: Błagam, nie niszcz moich młodzieńczych fantazji i Pięknym Nieznajomym napotkanym w parku.
Myślisz, ze on dlatego miał zawsze przy sobie parasol? Żeby mu żel nie spływał? :mysle:

Tamara - Pon 28 Lip, 2008 22:29

Noo, pomada na pewno nie spłynie , bo na tłuszczu oparta , ale wspomnij np. Rhetta albo innych granych przez przedwojennych amantów :mrgreen: a im dalej w czas tym gorzej :wink: tez wybrylantynowani aż miło
damamama - Śro 30 Lip, 2008 20:23

To był ostaatni krzyk mody u panów, tylko mam współczesnym damom brylantyna kojarzy się z tłustymi włosami, które dawno nie widziały wody i szamponu. :mrgreen:
Tamara - Śro 30 Lip, 2008 21:31

Otóż to , a brylantyna była chyba robiona na bazie gumy arabskiej , czyli wodorozpuszczalna , czyli parasol jak najbardziej niezbędny :mrgreen:
Pamiętacie jak Telimena Zosi "włos namaszcza gumą"?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group