Malarstwo i Teatr - Tanecznym krokiem
Aragonte - Sob 09 Maj, 2020 12:13
Szafran, szalenie zachęcająco brzmi to, co piszesz o tej wersji "Snu". Bardzo bym chciała to kiedyś obejrzeć.
Szafran - Sob 09 Maj, 2020 13:13
Niestety nie udało mi się namierzyć DVD ani w żadnym płatnym VoD. Na yt jest jakieś nagranie tak koszmarnej jakości, że tego sie nie da oglądać.
Tamara - Sob 09 Maj, 2020 13:21
To wygląda genialnie tutaj znalazłam po kawałku z każdej konwencji https://www.youtube.com/watch?v=wLAbhO2hcGg
Swoją drogą takie elfy najbardziej mi odpowiadają , bo jakoś nigdy się do żadnych literackich elfów nie mogłam przekonać , zawsze mi zgrzytały dopiero pratchettowskie moja podświadomość uznała za prawdziwe i właściwe , a te z przedstawienia są dostatecznie nieziemskie, żeby pasowały
Szafran - Sob 09 Maj, 2020 13:39
Mnie też jakoś nigdy nie przekonywała wizja słodziastych wrózieczek - jak to je pokazał Balanchine.
Celtyckie faerie są wredne i złośliwe, nawet jak pokazane ze skrzydełkami. A ta inność u Neumeiera jest fascynująca. Tak w ramach ciekawostek, muzykę Ligetiego dla kina odkrył Kubrick.
Całkiem fajne elfy wymyślił sobie, już niebaletowo, Nicholas Hytner w zeszłorocznej wersji "Snu" wystawianej w londyńskim Bridge Theatre. To akrobaci, czyniący nieziemskie ewolucje na podwieszonych u sufitu taśmach. W ogóle to jest świetna adaptacja - z bardo przewrotnym pomysłem odwrócenia ról. Tytania mówi tu kwestie napisane przez Szekspira dla Oberona, a Oberon - Tytanii. A więc to Oberon tu zakochuje się w ośle, a Tytania jest władczynią rozdającą karty i dającą nauczkę. I mnóstwo w nim queerowej zabawy.
I częścią spektaklu jest publiczność - w ramach części biletów stoi się na scenie. I spomiedzy tego tłumku widzów wyłania się pomysłowa ruchoma scenografia, na której toczą się wydarzenia. Byłam na tym na miejscu (bo większosc londynskich to jednak z kinowych transmisji znam), świetnie wypadało na żywo.
Tu zwiastun, który daje trochę pojęcia o spektaklu:
https://www.youtube.com/watch?v=CK03N-wKOTk
A tęsknota za snem Neumeirowym chyba kiedyś, jak świat już znormalnieje, wygna mnie do Neumeirowego matecznika w Hamburgu, i obejrzę sobie tam;).
Aragonte - Sob 09 Maj, 2020 13:53
| Tamara napisał/a: | Swoją drogą takie elfy najbardziej mi odpowiadają , bo jakoś nigdy się do żadnych literackich elfów nie mogłam przekonać , zawsze mi zgrzytały dopiero pratchettowskie moja podświadomość uznała za prawdziwe i właściwe , a te z przedstawienia są dostatecznie nieziemskie, żeby pasowały |
A czytałaś Poula Andersona "Złamany miecz"? Jego elfy są zasadniczo amoralne i bliskie tym z mitologii, a nie wiktoriańskim faerie. Pratchett tak naprawdę sięgnął po trosze do korzeni i jeszcze to podkręcił Zresztą te z "Silmarillionu" też nie są święte, o nie.
Akaterine - Sob 09 Maj, 2020 18:20
| Szafran napisał/a: | | Wrzuć jakieś fajne wykonanie wariacji Kitri, by pokazać dziewczynom, co to są 32 fouettes:D |
Może wrzucę po prostu linka do fouettes:
https://www.youtube.com/watch?v=eqF6p35DPEo
Pod koniec XIX wieku primaballerina Pierina Legnani wykonała w Jeziorze Łabędzim 32 takie obroty i stały się one jednym z wyznaczników kunsztu i techniki tancerek i zostały włączone w wiele innych klasycznych choreografii. Fouettes powinny być raczej wykonane w jednym punkcie, tancerka nie powinna wędrować po scenie, chyba że choreografia tak zakłada (drugi przykład w filmiku). Fouettes nadal są wyzwaniem dla wielu tancerek i nawet tym najlepszym zdarzają się wpadki.
Aragonte - Sob 09 Maj, 2020 18:47
Zgadywałam, który to rodzaj obrotu, chociaż nazwy nie znałam w sumie.
BeeMeR - Sob 09 Maj, 2020 20:00
Filmiki obejrzę później, na razie tylko powiem, że wraz z dziećmi zaczęłam Kopciuszka- jak się śmiały szkraby! Najbardziej z sióstr i macochy rzecz jasna - podobnie jak mnie podobał im się myk, żeby rolę macochy obsadzić mężczyzną - tak jak w przypadku złej wróżki ze Śpiącej królewny pomysł sprawdza się znakomicie. Nie wiem czy dzieci dotrwaja do końca ale spróbujemy jutro kontynuować
Szafran - Sob 09 Maj, 2020 20:39
| BeeMeR napisał/a: | Filmiki obejrzę później, na razie tylko powiem, że wraz z dziećmi zaczęłam Kopciuszka- jak się śmiały szkraby! Najbardziej z sióstr i macochy rzecz jasna - podobnie jak mnie podobał im się myk, żeby rolę macochy obsadzić mężczyzną - tak jak w przypadku złej wróżki ze Śpiącej królewny pomysł sprawdza się znakomicie. Nie wiem czy dzieci dotrwaja do końca ale spróbujemy jutro kontynuować |
To nie jest jakiś taki "pomysł" adaptatorów - a znów element baletowej tradycji. W tych klasycznych spektaklach bardzo często określone role grali tancerze in travesti - w kobiecym przebraniu. Właśnie w "Śpiącej" i "Kopciuszku" niemal zawsze, jeśli adaptowane są tradycyjnie, to Carabosse i macocha, a nawet i siostry są tańczone (albo chodzone;)) przez panów. Kolejną taką rolą w żelaznym repertuarze - jest matka Lise w "Córce źle strzeżonej" (nie znoszę tego spektaklu tak w ogóle, ale BeMeEr, dzieciakom się może spodobać - tam są tańczące kurczaki i inna trzoda;)).
Jeszcze co do fouettes - elementem etykiety publiczności jest wyklaskiwanie całości, mniej lub bardziej w rytm, różnie z tym bywa, bo różna ludzka muzykalność;). No i już nie głośno, ale liczy się, ile tancerka wykręciła. Ja się zawsze gubię, gdy rotacja się robi bardzo szybka:D
Akaterine - Sob 09 Maj, 2020 21:28
Dlaczego nie lubisz Córki źle strzeżonej?
Ja widziałam dwie wersje - Heinza Spoerliego i Frederica Ashtona. Widziałam je w sporym odstępie czasu, więc ciężko mi powiedzieć, jak bardzo się różniły choreograficznie, ale gdy Spoerliego oglądało się bardzo przyjemnie, to Ashtona mnie niemiłosiernie wynudziła. Spoerliego jest chyba tylko jedno nagranie, studyjne:
https://www.youtube.com/watch?v=pwXoFy4P7FI
Tamara - Sob 09 Maj, 2020 22:54
| Aragonte napisał/a: | | Tamara napisał/a: | Swoją drogą takie elfy najbardziej mi odpowiadają , bo jakoś nigdy się do żadnych literackich elfów nie mogłam przekonać , zawsze mi zgrzytały dopiero pratchettowskie moja podświadomość uznała za prawdziwe i właściwe , a te z przedstawienia są dostatecznie nieziemskie, żeby pasowały |
A czytałaś Poula Andersona "Złamany miecz"? Jego elfy są zasadniczo amoralne i bliskie tym z mitologii, a nie wiktoriańskim faerie. Pratchett tak naprawdę sięgnął po trosze do korzeni i jeszcze to podkręcił Zresztą te z "Silmarillionu" też nie są święte, o nie. |
Nie czytałam , i nie znam celtyckiej mitologii , ale takie baśniowe ludziki z muszymi skrzydełkami nigdy do mnie nie przemawiały, nawet za czasów czytania Calineczki po raz pierwszy, chociaż tam niby duszki kwiatów a nie elfy , ale jeden czort a jeżeli idzie o taki bajkowy elfi mikrorozmiar , to bardziej jestem skłonna uwierzyć w bahanki
A propos fouettes - pamiętam jakąś rosyjską - czy wtedy jeszcze radziecka - tancerkę, tylko nie pamiętam która to była, jak przekręciła te piruety przez całą scenę po skosie, i bez prawie bez podskoków , duuuużo tego było chyba 36 jak pamiętam . Ale może coś mi fantazja dopisała . Niemniej długo to trwało a szybkie były .
Akaterine - Nie 10 Maj, 2020 08:20
Może to była wariacja Kitri z Don Kichota?
https://youtu.be/SOvXo841L1o?t=33
Z radzieckich tancerek słynęła z tego Plisiecka:
https://youtu.be/FmsokIChU-0?t=149
Wprawdzie nie ma 36 obrotów i w zasadzie to nie są fouettes, tylko piruety, ale nie mogę sobie przypomnieć, gdzie jeszcze mogło coś takiego występować .
Szafran - Nie 10 Maj, 2020 09:43
| Akaterine napisał/a: | Dlaczego nie lubisz Córki źle strzeżonej?
Ja widziałam dwie wersje - Heinza Spoerliego i Frederica Ashtona. Widziałam je w sporym odstępie czasu, więc ciężko mi powiedzieć, jak bardzo się różniły choreograficznie, ale gdy Spoerliego oglądało się bardzo przyjemnie, to Ashtona mnie niemiłosiernie wynudziła. Spoerliego jest chyba tylko jedno nagranie, studyjne:
https://www.youtube.com/watch?v=pwXoFy4P7FI |
Interesująca jest dla mnie tylko ze względów historycznych, bo to jeden ze starszych baletów, jaki do dziś przetrwał, acz nie w pierwotnej formie. Ale nie ma tam nic, co by mi się podobało. Nie lubię tej sielskowiejskiej scenerii (a te kurczakowe tańce u Ashtona są straszne), libretta, całokształtu. Takie to błahe. I ja nie przepadam za komediami baletowymi w ogóle, choć np. "Poskromienie złośnicy" jest świetne. Znam Royalowe wykonanie, a więc Ashton. A na żywo jakoś w licealnych czasach (w latach 90.) w Wielkim, to też była Ashtonowa.
Aragonte - Nie 10 Maj, 2020 12:10
YT podpowiedziało porównanie 28 wersji wariacji Kitri ale przynajmniej pierwsze zawierają raczej piruety niż fouqettes.
https://www.youtube.com/watch?v=uliLRrz44is
Tamara - Nie 10 Maj, 2020 21:34
To nie to . To było biało-czarne , a balerina miała jak pamiętam taką łabądkową spódnicę jak talerzyk, tylko o dość dużej średnicy , i była to scena solowa chyba , bez tłumu . Może tego w zasobach youtubowych nie być , to była chyba migawka z jakiegoś radzieckiego spektaklu , ale nie wiem jakiego.
Aragonte - Nie 10 Maj, 2020 21:41
| Tamara napisał/a: | Nie czytałam , i nie znam celtyckiej mitologii , ale takie baśniowe ludziki z muszymi skrzydełkami nigdy do mnie nie przemawiały, nawet za czasów czytania Calineczki po raz pierwszy, chociaż tam niby duszki kwiatów a nie elfy , ale jeden czort a jeżeli idzie o taki bajkowy elfi mikrorozmiar , to bardziej jestem skłonna uwierzyć w bahanki |
Te elfy ze skrzydełkami to późny wynalazek, Tolkien bardzo psioczył na zepsucie wizji "prawdziwych" elfów przez Szekspira Tamaro, moja magisterka była mniej więcej na ten temat
Co do fouqettes - a to widziałyście? Wykręciła 36. Chyba da się zobaczyć bez fejsa:
https://www.facebook.com/...56260534056597/
BeeMeR - Nie 10 Maj, 2020 21:48
Ja jeszcze kojarzę ciemne Elfy z książek R. A. Salvatore, bynajmniej nie miały skrzydełek i były waleczne
Aragonte - Nie 10 Maj, 2020 21:51
| BeeMeR napisał/a: | Ja jeszcze kojarzę ciemne Elfy z książek R. A. Salvatore, bynajmniej nie miały skrzydełek i były waleczne |
Salvatore publikował kilkadziesiąt lat po Tolkienie, więc go nawet nie biorę pod uwagę A Poul Anderson był mu (tj. JRRT) współczesny.
I już może nie offtopujmy (sama się przywołuję do porządku ).
Tamara - Nie 10 Maj, 2020 22:03
| Aragonte napisał/a: | | Tamaro, moja magisterka była mniej więcej na ten temat |
Pamiętam dla mnie ogólnie elfy to od zawsze podejrzane kreatury
Szafran - Pon 11 Maj, 2020 14:34
Bardzo udana wersja "Napoli" Burnonville'a,
https://kglteater.dk/xtra/forestillinger/forestilling-napoli
Ten spektakl to taka trochę ramotka, ja siadłam do oglądania z ciekawości poznawczej, bo balet romantyczny, bo choreo ojca założyciela baletu duńskiego... a tymczasem inscenizacja bardzo udana, która pomysłowo łączy tradycję i nowoczesność, przenosząc humorystycznie akcję z Neapolu dawnego do Neapolu 2 połowy ubiegłego wieku:D I ciekawie pomyślany świat wodnych duchów - tak przy okazji, w balecie romantycznym, jak i innych tekstach kultury tego okresu, przenikanie się świata ludzi i tego ponadzmysłowego, wszelkich zjaw i im pokrewnych zaczerniętych z fokloru- było normą.
Nie wiem, do kiedy jeszcze powisi.
Akaterine - Pon 11 Maj, 2020 17:45
Dopiero obejrzałam parę minut Napoli i już jestem zachwycona. Przeniesienie czasowe akcji to strzał w dziesiątkę. I podoba mi się to, co ostatnio spodobało mi się w nagraniu Giselle w wykonaniu tego samego zespołu - dużo gry i ekspresji ze strony nie tylko głównych tancerzy.
Ojej, ona ma 12 lat. W normalnych szkołach baletowych w tym wieku dopiero uczą się poruszać w pointach. Mam zawsze mieszane uczucia jeżeli chodzi o tego typu konkursy, bo w wielu przypadkach chodzi o to samo co w talent show-ach - czyli nie o sztukę, nie o talent, ale o show.
Żeby nie było - dziewczyna ładnie wykręciła. Tylko w jakiej kondycji będzie za 10 lat, gdy dopiero powinna wspinać się po szczeblach kariery? Długie przygotowanie do tańca na pointach to nie jest fanaberia, ale konieczność, by ciało się przygotowało i wytrzymało przez lata. Może ma predyspozycje, może będzie miała szczęście, ale może mieć paskudne kontuzje i być niemalże kaleką zanim skończy 40 lat.
Aragonte - Pon 11 Maj, 2020 23:44
A widzisz, nawet nie zwróciłam uwagi na informację o wieku.
Zerknęłam na Napoli - jakie to fajne się wydaje Nie znam żadnej innej wersji, więc nie mam porównania.
Akaterine - Wto 12 Maj, 2020 10:12
I nie oglądaj innych, nie warto. Włączyłam sobie jakieś stare nagranie i choć jest ta sama choreografia to w wersji klasycznej to straszne nudy.
Wczoraj obejrzałam całość i mam ochotę na powtórkę niedługo, póki nie zniknie. Bardzo podobało mi się całe tło - wszyscy ludzie na scenie, ich reakcje na to, co się na niej dzieje. To, że wśród statystów były starsze osoby, że ulicznice puszczały oczka do tancerzy. Dzięki temu wszystko było bardzo żywe i bardzo różne od skostniałych klasycznych inscenizacji. Tarantella w ostatnim akcie, gdzie tańczyli wszyscy po kolei. I podwodny akt wyszedł niesamowicie (zupełnie zmieniony w stosunku do oryginału - i muzyka, i choreografia).
Wersja oczywiście została przez niektórych wielbicieli baletu zjechana, bo jak to tak nieklasycznie, trawestacja, i te papierosy na scenie, i w ogóle jak to tak, powinni zrobić ładną, klasyczną wersję.
Naprawdę, bardzo polecam. A jeżeli ktoś potrzebuje patriotycznej motywacji - jednym z solistów jest tancerz z Polski (niebieska koszula w ostatnim akcie).
Admete - Wto 12 Maj, 2020 10:17
Też mam ochotę obejrzeć, ale na razie praca, może nie zniknie.
Tamara - Wto 12 Maj, 2020 10:32
Kawałek obejrzałam - w pierwszym akcie to głównie pantomima jest , ale fajnie zrobione.
|
|
|