Muzyka - Cead Mile Failte, czyli kto spiewa w gaelicu i nie tylko...
praedzio - Sob 25 Kwi, 2009 08:08
Tekst dnia wczorajszego:
Witek Kulczycki (Duan): PraEdward?!
Ja: Witia?
Po czym następuje uścisk i całus.
Anonymous - Sob 25 Kwi, 2009 14:04
PraEdward robi sie slawny w pewnych kregach (w innych zostaje przemianowany na Pana Edwarda )
praedzio - Sob 25 Kwi, 2009 17:52
Do czego to doszło...
P.S. Zaraz.... jakiego Pana Edwarda??? O czym ja nie wiem?
Calipso - Sob 25 Kwi, 2009 18:20
| praedzio napisał/a: | Tekst dnia wczorajszego:
Witek Kulczycki (Duan): PraEdward?!
Ja: Witia?
Po czym następuje uścisk i całus. |
Gdzieś słyszałam o imieniu Witia,ale za cholerę nie pamiętam gdzie
praedzio - Sob 25 Kwi, 2009 18:32
Może w Samych Swoich.
Zaczęło się od tego, że Duan występowało w Białymstoku. Maniutka w stosownym wątku wlepiła zdjęcia z tej imprezy. Pozwoliłam sobie zalinkować te zdjęcia na forum Beltaine'owym, co by i tamci ludkowie mogli pozazdrościć Białostoczanom wyśmienitej imprezy.
Tylko się nie spodziewałam, że na tamto forum zajrzy Witek Kulczycki - flecista Duan, i obejrzy zdjęcia, i nawet podziękuje podkreślając przy tym swoje podlaskie korzenie. Przedstawił się w końcu jako Wiiiitia. I tak mi jakoś to zapadło w pamięć, że wczoraj bezmyślnie nazwałam go tym mianem. Mam nadzieję, że się nie obraził.... Ale chyba nie, skoro tak serdecznie się ze mną przywitał zapraszając bliżej stołu, przy którym grali muzycy.
Anonymous - Sob 25 Kwi, 2009 19:12
- Kazmirz !!! Witia wierzem jedzie
- Nie moze byc !!! Na kocie?!!
Fragment naszej epopei narodowej
praedzio - Nie 26 Kwi, 2009 17:45
Jako że na ArtBemie, o którym wspomniałam wcześniej pojawi się hiszpański zespół Dealan, postanowiłam się wywiedzieć, cóż to za zespół. I cholera jasna..... Oni są świetni!! Mogę zaryzykować stwierdzenie, że to hiszpańska wersja Beltaine.
Creuant els mons
Twisted Lives
Anonymous - Nie 26 Kwi, 2009 18:50
Ktos zamieszczal utowry tego zespolu (nie wiem czy przypadkiem nie Skellig)
praedzio - Nie 26 Kwi, 2009 18:55
Oooo... przegapiłam najwyraźniej.
Anonymous - Nie 26 Kwi, 2009 19:28
Nie, bo Skeliga tutaj nie ma Tutaj jest Pan Edward
Admete - Nie 26 Kwi, 2009 19:47
Praedzio świetny ten zespoł
praedzio - Nie 26 Kwi, 2009 19:57
Pan Edward bywa w różnych miejscach, także i tych, gdzie bywa Skellig (swoją drogą to z niego jest różowe zwierzę z ogonkiem, skoro nie podszedł do mnie na piątkowej sesji muzycznej, nie sądzę, żeby mnie nie rozpoznał, skoro nawet Witia mnie poznał), więc mógłby się trochę uważniej rozglądać po różnych fajnych zespołach.
Admete, mogę Cię uszczęśliwić całym albumem, jeśli chcesz.
Anonymous - Nie 26 Kwi, 2009 19:58
Wiecie co? szukam jakiegos pierscionka z celtyckim motywem, ale nigdzie nie moge znalesc. Sa jedynie w formie obraczek, a takie juz mam. Potrzebuje cos przestrzennego. Znalazlam jedynie w sklepie historycznym fajny z motywem wikingskim (ktory tez moze byc. Tak jak i slowianski). Jakas replika pierscienia dunskiego z X-XI w.
A moze macie jakies propozycje? Przyznam szczerze - wolalabym cos tak do 5 dych, ale jesli mnie urzeknie, to dam wiecej...
Admete - Nie 26 Kwi, 2009 20:08
| Cytat: | | Admete, mogę Cię uszczęśliwić całym albumem, jeśli chcesz. |
Zrób to Dorwałaś ten Andaluz Project czy jak się to nazywało?
praedzio - Nie 26 Kwi, 2009 20:19
Yeap. Natentychmiast.
Calipso - Nie 26 Kwi, 2009 21:00
| praedzio napisał/a: | | Może w Samych Swoich. |
Raczej z drugiej części Twojej wypowiedzi
Caitriona - Nie 26 Kwi, 2009 22:17
| praedzio napisał/a: | Yeap. Natentychmiast. |
Serio? Ja nie dałam rady... Coco?
praedzio - Nie 26 Kwi, 2009 23:39
PW poszło.
Caitriona - Pon 27 Kwi, 2009 23:57
Dzięki
praedzio - Wto 28 Kwi, 2009 00:37
Warto by było parę słów napisać o piątkowej sesji muzycznej, w której udział wzięli muzycy z Carrantuohill, Rimead, Duan i Open Folk. Sesję ową zorganizował Warszawski Oddział Towarzystwa Polsko-Irlandzkiego, który obchodził w ten sposób drugą rocznicę swego istnienia. Impreza miała miejsce w Jimmy Bradley's Irish Pub w Warszawie.
Zachęcona tyloma świetnymi nazwami potuptałam ochoczo na ul. Sienną, gdzie mieści się ów pub. Z trudem znalazłszy jakieś wolne miejsce zasiadłam w oczekiwaniu na koncert.
Może niektórzy z was nie wiedzą, na czym taka sesja polega, więc śpieszę z tłumaczeniami. Na ogół w sesji takiej biorą udział muzycy z różnych zespołów, ale nie tylko. Po prostu każdy przynosi ze sobą jakiś instrument i włącza się do grania. Nie musi przy tym być profesjonalnym muzykiem. W Irlandii bardzo często mają miejsce takie sesje, niosąc swą spontanicznością wiele radości zarówno grającym jak i słuchaczom.
A jak było w Jimmy Bradley's Irish Pub? Na pewno spontanicznie! Widać było, jak muzycy się doskonale bawili, nikt ich nie poganiał, nie ograniczały ich żadne programy, organizacja, bilety, poślizgi czasowe i różne tego typu rzeczy. Oni tam przyszli przede wszystkim dla siebie. Jak się któryś zmęczył, szedł do baru po piwo, a w tym czasie zastępowali go inni.
Tancerze (byli tam, a jakże!) spisali się naprawdę dobrze, biorąc pod uwagę tłok panujący w lokalu. Mimo tej ciasnoty tańczyli z wdziękiem i wprawą, zbierając gromkie brawa.
Inną gwiazdą programu była brytyjska drużyna rugbystów (ponoć nie zapraszana przez organizatorów ), która znalazła się całkiem przypadkowo w centrum imprezy. Poradzili sobie zresztą z tym nad wyraz świetnie. Co jakiś czas podrywali się z krzeseł i intonowali pieśń (niestety, repertuar nie jest mi znany ). Robili to tak głośno, że skutecznie zagłuszali muzyków, którzy z uśmiechem odkładali na bok instrumenty, czekając aż tamci skończą piosenkę.
Hitem wieczoru okazała się piosenka w wykonaniu tychże rugbystów zakończona pełnym striptizem. Podczas, gdy panowie tańczyli, jak ich Pan Bóg stworzył, niżej podpisana, nie wiedząc gdzie oczy podziać, rozglądała się po sali obserwując reakcję zarówno muzyków jak i słuchaczy. O ile muzycy (niektórzy) wyglądali na nieco stropionych, o tyle żeńska część publiczności bawiła się świetnie bijąc brawo chippendalesom z Bożej łaski.
Jakiś czas później część ludzi ruszyła w tany przy dźwiękach czy to dud, czy to skrzypiec, fletów, gitary, łyżek i innych instrumentów.
Wyszłam stamtąd tanecznym krokiem nucąc szkocką pieśń i myślami wędrując do Irlandii, gdzie takowe sesje są na porządku dziennym.
Sądząc po bardzo życzliwych opiniach na forach internetowych, zarówno członkom poszczególnych zespołów jak i słuchaczom sesja bardzo się spodobała i już trwają próby zaplanowania kolejnej. I dobrze! Chwalebny to zwyczaj i jeśli tylko będę miała okazję na którejś z takich sesji się zjawić, zrobię to z całą pewnością!
praedzio - Wto 28 Kwi, 2009 05:57
Dealan na Myspace: http://www.myspace.com/dealanmyspace
(zwróćcie uwagę na dumnie wyświetlający się napis: 24 maj 2009 22:00 Varsovia (Poland) )
praedzio - Śro 29 Kwi, 2009 05:58
Jakiś spory czas temu ukazała się gra The Witcher (Wiedźmin) <---- Agn, zdaje się szalała przy niej , ale mnie może mniej interesuje sama gra co wydany do niej soundtrack, w którym m.in. maczali palce Beltaine, Rimead i Duan.
Rimead - Sentinels of Brokilon ( )
Beltaine - Bring to the Boil
Duan - Skellige
Anonymous - Śro 29 Kwi, 2009 08:32
Obecnie niemal wszystkie gry tego typu maja dobra muzyke, ale ta Wiedzminska ma jedna z najlepszych
praedzio - Sob 02 Maj, 2009 18:55
Tym razem cuś po walijsku. Usłyszałam ten kawałek kiedyśtam w celtyckim radiu i zrobił on na mnie piorunujące wrażenie. Niestety, nie nagrałam go, nie spisałam tytułu i tak sobie tkwił w mojej świadomości ukryty i czekający na stosowną okazję by znów móc wypłynąć i oszołomić. A stało się to dziś, kiedy zagrzebałam swój nos w foldery z muzyką udostępnioną mi przez Aragonte (dłuuuugo to jeszcze potrwa, zanim wszystko ogarnę!) - i - bingo! Jest!
4 Yn Y Bar - Dacw 'Nghariad
Nie wiem, jak wam, ale mnie się kojarzy z Robin of Sherwood. Ma ten klimat, podobne instrumentarium do Clannad; Herne - zdaje się - też jest proweniencji walijskiej?
Aragonte - Sob 02 Maj, 2009 19:03
Uwielbiam ten kawałek Nic dziwnego, że znalazł się na paru moich składankach tfurczościowych
|
|
|