Ekranizacje - Our Mutual Friend (wg powiesci Charlesa Dickensa)
Gitka - Śro 01 Sie, 2007 15:39
| Gosia napisał/a: |
Oj Giteczko, jesli ten Withnail... tego... to ja chetnie
Podobno to swietna komedia, a Paul przeuroczy.
P.s. Niniejszym odszczekuje wszystko co powiedzialam zlego o Johnie Rokesmithie |
Gosiu co do filmu to załatwione.
Ale może to ostatnie Twoje zdanie ( P.S.) napisałabyś większą czcionką, wiesz przecież, że ja noszę okularki i tak dokładnie to nie wiem co tam nabazgrałaś.
Bo mi się wszystko zlewa
Już wiem napisałaś, że John jest uroczy tak?
No tak to Twoj Paul jest przeuroczy, a niech to...
Alison - Śro 01 Sie, 2007 16:15
Gitka, John Rokesmith jest w porywach boski, to nic, ze oszukał żonę, nas nigdy nie oszukał, więc niech będzie, że jest BOSKI!
Pemberley - Śro 01 Sie, 2007 16:44
Ja lubie i Johna i Gienka i Mortimera, mam pojemne serce, moge teraz troche pobronic Johna, bo w koncu co biedna mezczyzna zmuszona pod utrata majetnosci do malzenstwa z jakas nieznajoma kobieta, obrabowany i napadniety po ciezkiej podrozy i jeszcze na polskim forum tak nagle osamotniony, oj ciezkie bylo i jest zycie Johna...
Alison - Śro 01 Sie, 2007 16:52
Nie mówię, że nie, ale jak to facet za uszami miec musi. Gitko, słyszysz mnie? John to PRAWDZIWY MĘŻCZYNA, tylko takiego można się czepić, a nie jakiegos tam ideału nierzeczywistego...
No? Już dobrze? Chcesz chusteczkę?
Gosia - Śro 01 Sie, 2007 18:46
| Gitka napisał/a: | | No tak to Twoj Paul jest przeuroczy, a niech to.. |
To wszystko najprawdziwsza prawda!
P.S. Jesli chodzi o Johna, to jego milosc jest ładna, choc nie calkiem ładnie sprawdza przyszła żone
Gosia - Śro 01 Sie, 2007 18:48
| Caitriona napisał/a: | zawsze chętnie cosik sobie z nim obejrzę (teraz pójdzie Doktor ) |
Oj Caitrionko, ciesze sie ze to zobaczysz, mam nadzieje ze mi powiesz, nawet jesli Paul Ci sie nie bedzie tam podobal, co jest absolutnie niemożebne
Alison - Śro 01 Sie, 2007 19:28
Gosiałek, oglądam właśnie Katarzynę. Te McGanny są jak trzy krople mleka tej samej matki. Prawie identyczne! Ale najsubtelniejszy z głosem jak anioł jest tylko jeden
Ciekawe, że najbrzydszego McGanna wzięli na Grigorija Orlowa, co podobno był przystojny do nieprzytomności, a najładniejszego na Patiomkina, co podobno był do tej samej nieprzytomności brzydki i niezgrabny. Wot zagadka!
Gosia - Śro 01 Sie, 2007 19:33
Prawda ze on najpiekniejszy i najsubtelniejszy?
Musisz mi koniecznie jeszcze powiedziec, czy on jest tu przedstawiony jako pozytywny bohater czy nie. Mialam watpliwosci o co sie klocil z Katarzyna na koncu (cos o tego Pugaczowa chodzilo). Ale w tym filmie to on jest slodziutki, prafdaaaa?
Pare scen, to jest przeuroczych w tym filmie, co nie?
Alison - Śro 01 Sie, 2007 20:27
Moim zdaniem w tym filmie pokazany jest pozytywnie. On dlatego tak chciał uratować Pugaczowa, bo rzekomo ten w czasie wojny uratował mu życie. Wzbraniał się wprawdzie od przyznania sie, że to ze względów osobistych, ale przynajmniej wg scenariusza, o to właśnie chodziło. Uciekał się do różnych wybiegów, prosił, błagał, straszył, że z nimi koniec, odwoływał sie do jej wielkiego serca, ale ona była nieustępliwa i odpowiadała, że to sprawa polityczna i nie bedzie dla jego honoru i dumy okazywać łaski, bo to byłoby okazaniem słabości. Kanclerz mówi mu na korytarzu, żeby cieszył się wzgledami carycy, kolekcjonował tytuły i dobra, ale trzymał się z daleka od polityki. Ona na końcu mówi, że zabijając Pugaczowa zabiła serce Patiomkina, tak jak kiedyś zabił jej serce Sołtykow (ten pierwszy młody kochanek, którego naraiła jej Elżbieta). Potem mówi jeszcze, ze Patiomkin nigdy jej tego nie wybaczył, ale też nigdy jej nie zdradził. Wspomina też, że miał rację jej ojciec, który mówił, że rządzenie (bycie królową) nie ma nic wspólnego z miłością.
Wracam do skrobania tapet. Odnawiam przedpokój
Gosia - Śro 01 Sie, 2007 21:13
Oj dziekuje Ci Ali, slonce Ty moje
Teraz wszystko jasne.
Ja wewnętrznie czułam, że on jest tu pozytywna postacią, moje serduszko to czuło
Nie moglo byc po prostu inaczej
Alison - Śro 01 Sie, 2007 21:54
Pewnie dlatego najładniejszego wzięli do tej roli, bo ładnemu zawsze poręczniej dobrego i romantycznego zagrać
Gosia - Śro 01 Sie, 2007 22:02
Albo specjalnie dla Paula zmienili tę postac, czemu zresztą sie wcale nie dziwie
Alison - Czw 02 Sie, 2007 10:19
| Gosia napisał/a: | Albo specjalnie dla Paula zmienili tę postac, czemu zresztą sie wcale nie dziwie |
Ciekawa jestem czy z tym Pugaczowem to tylko wymysł scenarzystów, czy rzeczywiście coś takiego miało miejsce, choc nigdzie się z taką wzmianką nie spotkałam. Ale on pieknie o niego walczy. Ja to bym się dała przekonać jak nic!
Gosia - Czw 02 Sie, 2007 11:01
Ja tez dalabym sie przekonac, no moze nie tak od razu, zeby to proszenie troche trwalo .
Ale jak moglabym zlamac mu serce? To absolutnie wykluczone.
Predzej on zlamalby moje
Alison - Czw 02 Sie, 2007 18:46
| Gosia napisał/a: | Ale jak moglabym zlamac mu serce? To absolutnie wykluczone.
Predzej on zlamalby moje |
A jeszcze tego nie zrobił?
Gosia - Czw 02 Sie, 2007 20:12
Jeszcze nie. Nie mial na szczescie okazji
Na razie me serduszko tapla sie z upodobaniem w jego filmowych rolach
A jeszcz ich tyle do obejrzenia....
Dzis ostatni chyba odcinek True Dare Kiss, tam ma role nieco dwuznaczną, niestety
Gosia - Czw 02 Sie, 2007 22:33
Oczywiscie wolalabym, zeby zagral pozytywna postac, najlepiej ciezko zakochanego, jak to trafnie okreslila Malmiczek, co wychodzi mu najlepiej i jest taki wtedy slodki
No nic, mam nadzieje, ze jeszcze kiedys taka role zagra, najlepiej w filmie kostiumowym.
Poki co, jak mi powiedzialy dziewczyny z forum Paulowego, w "True Dare Kiss" on jest "a bit sleazy. Cheats on his wife, mostly with her sisters".
I stwierdziły, że on od paru lat gra role " philandering husband" w filmach "Lie with Me", "If I Had You", "Tripping Over" i "True Dare Kiss".
I że dobrze sie sprawdza w "a juicy role."
Sprawdzilam w slowniku trudne wyrazy:
sleazy to podejrzany, ciemny
philanderic - to flirtujący, romansujący
juicy - to soczysty, pikantny.
Ale i tak go wszyscy kochaja, tak jak ja
Alison - Sob 04 Sie, 2007 14:16
Soczysty, podejrzanie flirtujący mąż
Ja chcę żeby zagrał jakiegoś austenowego bohatera! Np.... np. nie mam pojęcia kogo mógłby zagrać, ale bym kciał go obejrzeć w jakiejś obezwładniająco romantycznej roli...
Gosia - Sob 04 Sie, 2007 16:30
Też bym bardzo chciala, i nie tylko ja, bo przyznaly to inne osoby na tym Paulowym forum
W takich rolach moim zdaniem sprawdza sie idealnie: "Our Mutual Friend", "Catherine the Great", nawet "Doctor Who".
Mysle ze w tym "Hanging Gale" tez wypadl swietnie.
Alison - Sob 04 Sie, 2007 18:25
Bo on w ogóle jest świetny! Bez dwóch zdań!
A ja skończyłam obdzierac tapetki, szyja w orto-kołnierzu ale jeneralnie
I kocham Paula też
Gosia - Sob 04 Sie, 2007 18:55
Och Ali, dobrze ze mam Ciebie, bo tu nic a nic nie znaja sie na prawdziwie interesujacych męzczyznach
Co prawda rozsiewam wirusy milosci do Paula, ale poki co jeszcze nikt nie zachorowal poza nami
Ja tam nie chce sie z tej milosci wyleczyc
Niech on tam bedzie zdradzajacym mezem, flirtujacym, soczystym.
Dla nas bedzie tym samym Paulem o cudnym glosie
Alison - Sob 04 Sie, 2007 19:37
| Gosia napisał/a: | Och Ali, dobrze ze mam Ciebie, bo tu nic a nic nie znaja sie na prawdziwie interesujacych męzczyznach
Co prawda rozsiewam wirusy milosci do Paula, ale poki co jeszcze nikt nie zachorowal poza nami
Ja tam nie chce sie z tej milosci wyleczyc
Niech on tam bedzie zdradzajacym mezem, flirtujacym, soczystym.
Dla nas bedzie tym samym Paulem o cudnym glosie [url=http://img169.images...gb7.png]Obrazek[/URL] |
Powiem Ci tak na uszko, jak Katarzyna Griszy (na Twoim avatarku) bo te baby to się w ogóle, ale to w ogóle nie znają, żeby już nie nazywać rzeczy po imieniu (że som gupie i sie nie znajom). Trochę trzeba pożyć, trochę trzeba przeżyć, trochę trzeba się (nie oszukujmy się) znać po perostu, żeby docenić mężczyznę w mężczyźnie. Ciekawa jestem czy Kaziutka, jako kobietka doświadczona dołączy do nas, bo jak nie, to utopię ją przy najblizszej okazji w Sekwanie
Ale chyba po Tobiku juz drugi raz mi tego nie zrobi
Gosia - Sob 04 Sie, 2007 20:39
Qurcze, nie wiem. Liczylam na pare osob, zrobilam jakies podrzutki a tu na razie nic.
Moze to sie jeszcze zmieni, mam nadzieje
Och ten Grisza
Ja bym mu na uszko wciaz szeptala, i tego... w ogole...pare scenek tez bym z nim zagrala
Niech on tylko sie nie starzeje, plisss
Gosia - Sob 04 Sie, 2007 21:29
Dla mnie moglby Apollinem pozostac A co? Nawet staruszeczki lubia sobie na mlodziakow popatrzec
Co prawda mlodziaki juz mnie tak jakos nie kreca ale w koncu Paul zagral Eugena i Busha w kwiecie wieku meskiego!
A propos OMF (bo mi ktos wypomnial, ze ja tu tylko o Paulu gadam ) widzialam dzis w ksiegarni jezykowej ksiazeczki z powiesciami angielskimi (w wersji skroconej) z plytami audio. Byly i Bronte, i Austen i Hardy i Dickens. I to nawet z obrazkami. Rozne poziomy trudnosci od 2 do 5 (bodajze). W cenie okolo 14 zl.
Zeby to jeszcze Paul czytal, to bym od razu kupila a tak tylko sobie poogladalam. Odnioslam wrazenie, ze obrazkowy Eugene i Mortimer sa nieco podobni do filmowych.
Gosia - Nie 05 Sie, 2007 09:12
Jak wiecie, czytam sobie powolutku ksiazke "OMF", jestem w księdze drugiej.
Oto pamiętna scena na moście
"Nauczyciel i uczeń szli szybko, milcząc. Zaledwie przeszli most, gdy minął ich jegomość z cygarem w ustach, który szedł, odrzuciwszy poły płaszcza, z rękami skrzyżowanymi na plecach. Coś w beztroskim zachowaniu się tego jegomościa, w jego z lekka aroganckim spojrzeniu, a może nawet i w tym, że zabierał na chodniku dwa razy więcej miejsca, niż mu się należało, zwróciło uwage chłopca. Gdy jegomość ich mijał, chłopak przyjrzał mu się uważnie, a potem zatrzymał się i patrzył za nim.
- Za kim się ogladasz? - zapytał pan Headstone.
- Przecież to Wrayburn! - zawołał chłopak czerwieniąc sie i marszcząc."
Ciąg dalszy ich rozmowy, wyjaśnia to, co mnie zawsze nurtowało. Co robił Eugene u Lizzie, gdy poszedł zawiadomić ją o śmierci ojca, jak wyglądała ich rozmowa? To nie zostało pokazane w filmie, bo i w książce tej sceny nie ma. Jej echo powraca w tej rozmowie brata Lizzie, Charliego z Headstonem.
"Kiedy mój ojciec zginął w katastrofie, on był jednym z tych, którzy znaleźli ciało. Wygłupia się pewnie przy każdej sposobności i pozwala sobie brać człowieka pod brodę, ale wtedy przyszedł. Przyniósł siostrze wiadomość o śmierci ojca i sprowadził pannę Abbey Potterson, sąsiadkę, żeby się nią zaopiekowała. Siedział u nas do wieczora, do mego przyjścia. Nie wiedzieli, gdzie mają mnie szukać, dopóki siostra nie odzyskała przytomności i nie powiedziała mego adresu. Wtedy odszedł."
Nie wiem czemu tego nie było w filmie, mogli tą jedną jedniutką sceną dodać, może wtedy niektórzy by patrzyli na mojego Eugena z większą życzliwością
Jest tylko ta scena, która pokazuje związek ich dusz, w tej trudnej dla Lizzie chwili:
|
|
|