To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane

asiek - Nie 07 Sie, 2011 14:03

A ja lubię poezję i nigdy się przy niej nie nudzę, w przeciwieństwie do prozy. :wink: Niewiele historii wzbudza we mnie żywsze emocje...
Agn - Nie 07 Sie, 2011 17:02

Admete napisał/a:
Nie rozumiem was :) Wszędzie są ukryte znaczenia ;)

Mam prosty umysł, nie dla mnie szukanie znaczeń w czymś, czego nie zrozumiem, jeśli nie znam przy okazji biografii poety, okoliczności powstawania danego utworu i środków stylistycznych, których nie używam na co dzień, a które poeta wykorzystał, by przekazać ukrytą treść.

Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 18:04

Jasne, że wszystko ma ukryte znaczenie, ale ja tak jak Agn, lubie czytać coś co mogę odnaleźć i zobaczyć, bez posiadania specjalnej księgi szyfrów :P
Admete - Nie 07 Sie, 2011 19:37

Cytat:
jeśli nie znam przy okazji biografii poety, okoliczności powstawania danego utworu i środków stylistycznych,


Niepotrzebne ci to wszystko. Za bardzo chcesz analizować. Ja nie znam tych wszystkich rzeczy, gdy czytam wiersze. Nigdy nie myślę o środkach stylistycznych ani o biografii poety...Zwyczajnie czytam.

Agn - Nie 07 Sie, 2011 19:46

Niestety, ale tego ode mnie oczekiwano w szkole i inaczej nie potrafię. I też potrzebuję czegoś z, hmm, treścią. Z jakąś historią. Początek, środek, zakończenie. Akcja, opisy, normalnym językiem. :)
Przyjmijmy, że jestem na poezję równie odporna jak na fizykę czy chemię.

Wracając do tematu - kończę listy pani de Sevigny. Polecam. Choćby dla samej przyjemności przeczytania listów, jakie się kiedyś pisało. Niestety ta kultura już zanikła. Ech. :(
I zabieram się za przeczytanie całej serii o Harrym Potterze. Znowu. Od deski do deski.

Admete - Nie 07 Sie, 2011 19:47

A ja nie stosuję do czytania wierszy niczego, czego mnie uczyli. Ja je czuję :) Historie ( dobrze opowiedziane ) bardzo lubię. Tylko coraz mniej takich, które mi się podobają.
Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 19:47

Admete napisał/a:
Niepotrzebne ci to wszystko. Za bardzo chcesz analizować.

Ode mnie wymagali tak jak od Agn, miałam rozkładac wszystko na najmniejsze cząsteczki...

Admete - Nie 07 Sie, 2011 19:48

Widac nikt wam nie czytał na głos wierszy w szkole ;) I nie uczył recytacji wczuwając się ;)
Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 19:50

Przyznaję się bez bicia, że nie ;/
Admete - Nie 07 Sie, 2011 19:53

Szkoda, że nie widziałyście jak Riella czyta ;) I jak się wczuwa podczas uczenia recytacji albo przygotowywania przedstawień ;) Lubię czytać na głos fragemnty wierszy czy prozy. Dobre czytanie w klasie to połowa sukcesu. Często nie pozwalam uczniom najpierw czytać wiersza, któy mamy omawiać i sama go czytam. To samo robię z niektórymi fragmentami prozy.
Agn - Nie 07 Sie, 2011 19:54

Admete, proszę cię, kazali nam wykuć na blachę fragment Pana Tadeusza (jakiś opis przyrody). Deklamacji jeszcze należytej mieliby nas uczyć? A w życiu... Pisząc w skrócie: nie, nie było nam to dane.
Choć co fakt, to fakt - sporo osób z mojego pokolenia wierszy nie znosi.
Okej, to ja sobie może poszukam wierszy tych z wojną w tle, jeden zacytowałaś. Wolałabym opowiadanie, ale wiersz był mimo wszystko zrozumiały.

Odnośnie należytej recytacji - swojego czasu robiło się akademie ku czci. Baaaah, co ja godom! Toż nadal się robi! W każdym razie moja koleżanka w nich występowała. I do dziś pamiętam, z jakim żarem recytowała słowa hymnu polskiego. On mi się dopiero wtedy zaczął podobać. Bo z muzyką to nie, ale jak ona mówiła, to mi się patriotyzm zapalał jak fajerwerk. Coś jest w tym, co mówisz... :mysle:

Admete - Nie 07 Sie, 2011 19:56

Wiersze bardzo zyskują przy odpowiedniej recytacji. Proza też. Kochana żebyś ty wiedziała jak ja sie wzruszam, jak np. czytam fragment Pana Wołodyjowskiego ten przywołujący zmarłego Małego Rycerza ;) Normalnie w klasie dreszcze ;) Albo Lilije :-P Odstawiam nawet pukanie w odpowiednim momencie ;)
trifle - Nie 07 Sie, 2011 19:58

Admete napisał/a:
A ja nie stosuję do czytania wierszy niczego, czego mnie uczyli. Ja je czuję Historie ( dobrze opowiedziane ) bardzo lubię. Tylko coraz mniej takich, które mi się podobają.


Ja tak samo. Nawet studia filologiczne mnie nie spaczyły ;) Nie biorę się za wiersze myśląc, że to coś, co trzeba odkodować. Po cóż? Czytam sobie, uwielbiam dramatyczne wiersze wyrażające ból istnienia ;) Nawet jeśli autor miał co innego na myśli niż ja podczas czytania, to co? Fajnie jest móc przeczytać wyrażone coś, co się samemu czuje.

A propos rozumienia poezji, z którą czasem jak ze sztuką współczesną, znalazłam cytat z "Kiedy byłem dziełem sztuki" Emannuela-Schmitta:
"Na podium były trzy nagie młode kobiety, gdy tymczasem płótno przedstawiało pomidora.
– Czy naprawdę widzi pan... to? – zapytałem
– Co?
– Pomidora.
– Gdzie pan widzi pomidora?
– Na pana płótnie.
– To nie pomidor, głupku, to jest czerwień maciczna." :wink:
Czasem lepiej nie wiedzieć, co autor miał na myślli :wink:

Admete napisał/a:
I jak się wczuwa podczas uczenia recytacji albo przygotowywania przedstawień


Ja przyznam, że nie lubię, strasznie to dla mnie sztuczne. Wolę takie spokojne czytanie, niech słowa same działają. A u mnie w liceum nasza polonistka też sama nam czytała wiersze.

Admete - Nie 07 Sie, 2011 20:00

Trifle czasem trzeba odpowiednio przeczytać, bo inaczej nikt nie zapamięta. Każdy sposób jest dobry, żeby w głowach coś zostało ;) Tobie to niepotrzebne, ale innym - owszem. Ty jestes z tych co się nauczą tak czy inaczej.
Agn - Nie 07 Sie, 2011 20:01

Admete, chcę do ciebie na lekcje polskiego! Rzekłam!

Odnośnie "Kiedy byłem dziełem sztuki" - ciekawa książka, polecam. ;)
A sztuki współczesnej też nie lubię.

Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 20:02

Mój polonista w LO dał sobie spokój z recytacją w związku z tym moja recytacja wypływa z potrzeby chwili i jest beznadziejna.

Ale Pana Tadeusza bardzo, bardzo lubię :)

Admete - Nie 07 Sie, 2011 20:03

Co do interpretacji i nadinterpretacji wierszy, to dla zabawy czasami na zajęciach z literatury dla dzieci i młodzieży na studiach robiliśmy takie interpretacje celowo przesadzone ;) Biedna pani prowadząca czasami nie wiedziała czy my tak serio czy dla hecy ;)
Aragonte - Nie 07 Sie, 2011 20:12

Agn napisał/a:
Wracając do tematu - kończę listy pani de Sevigny. Polecam. Choćby dla samej przyjemności przeczytania listów, jakie się kiedyś pisało. Niestety ta kultura już zanikła. Ech. :(

Dla mnie w liceum odkryciem było przeczytanie "Niebezpiecznych związków" - jasne, że to fikcyjne listy, inaczej niż pani de Sevigny, ale jaki wyrafinowany styl :)

Admete - Nie 07 Sie, 2011 20:19

Thin podobają ci się listy markizy? Ja je uwielbiam :) Teraz już nikt tak nie pisze. A Niebezpieczne związki pierwszy raz czytałam na studiach. Czytywałyśmy sobie na głos podczas śniadania w akademiku. Miałyśmy koleżankę z romanistyki w pokoju, a ja wtedy się przygotowywałąm do egzaminu z literatury francuskiej.
Agn - Nie 07 Sie, 2011 21:02

Są wspaniałe! Napisane niesamowitym językiem... cóż, to autentyki. :mrgreen:
praedzio - Nie 07 Sie, 2011 22:11

Może gdyby na lekcji polskiego objawił się Holoubek, to może bym się choć częściowo do poezji przekonała, a tak - to obawiam się, że nawet recytacja nie pomoże. Będę się zachwycać melodyką słowa, a jego sens i tak do mnie nie dotrze. To jak z piosenkami - zwracam uwagę na muzykę, melodię, poszczególne instrumenty, kompletnie ignorując tekst.
migotka - Pon 08 Sie, 2011 18:40

http://slowemmalowane.blo...etni-domek.html
Letni domek

Aragonte - Pon 08 Sie, 2011 20:40

praedzio napisał/a:
To jak z piosenkami - zwracam uwagę na muzykę, melodię, poszczególne instrumenty, kompletnie ignorując tekst.

Muzyka jest dla mnie ważna, ale tekst - jeśli znam język - też, i to bardzo.

praedzio - Pon 08 Sie, 2011 21:18

U mnie może to wynikać z tego, że od małego miałam styczność z muzyką raczej zagraniczną, gdzie nie rozumiałam tekstu. Tak więc od zawsze tekst miał znaczenie drugorzędne. Jak widać, zostało mi to do dziś. ;)
Aragonte - Pon 08 Sie, 2011 23:15

Ja w dużym stopniu też miałam kontakt z muzą zagraniczną, ale pamiętam, że w zamierzchłym liceum - w sumie ledwie liznąwszy języka, bo angielskiego w szkole nie mieliśmy, uczyłam się trochę na własną rękę - usiłowałam tłumaczyć niektóre teksty piosenek :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group