To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce

Aragonte - Czw 18 Lis, 2010 00:33

Agn napisał/a:
Koszmarna cena (wyczuł sprzedawca rynek), ale za 33 minuty się kończy aukcja: http://allegro.pl/od-vali...1311590770.html

Ja zapłaciłam chyba jedną trzecią tego. Zdzierstwo :roll:
E-booka niestety nie mam :-|

Admete - Czw 18 Lis, 2010 06:45

Cytat:
zaznaczam, to dzieło średniowieczne


To obawiam się Vera, że raczej nie powinnaś przykładać do tego utworu miary współczesnej ;) Hmmm to zdaje się po polsku Żywot Łazika z Tormesu - XVI wiek, więc raczej nie średniowiecze. I raczej nie sądzę, żeby była sama w sobie głupia, tyle że ci się nie podobała. To faktycznie klasyka i zapoczątkowała odrębny gatunek zwany powieścią łotrzykowską - romansem pikarejskim :) Agn Tobie mogłaby się nawet spodobać, jeśli weźmiesz poprawkę na czas powstania. W dalszej perspektywie tego gatunku mamy na przykład Cervantesa. My mieliśmy naszego Sowizdrzała.

Sofijufka - Czw 18 Lis, 2010 09:09

mnie się to nawet kiedys podobało, no, ale to było z 40 lat temu...
VeraDeDiamant - Czw 18 Lis, 2010 10:04

Admete napisał/a:
Cytat:
zaznaczam, to dzieło średniowieczne


To obawiam się Vera, że raczej nie powinnaś przykładać do tego utworu miary współczesnej ;) Hmmm to zdaje się po polsku Żywot Łazika z Tormesu - XVI wiek, więc raczej nie średniowiecze. I raczej nie sądzę, żeby była sama w sobie głupia, tyle że ci się nie podobała. To faktycznie klasyka i zapoczątkowała odrębny gatunek zwany powieścią łotrzykowską - romansem pikarejskim :) Agn Tobie mogłaby się nawet spodobać, jeśli weźmiesz poprawkę na czas powstania. W dalszej perspektywie tego gatunku mamy na przykład Cervantesa. My mieliśmy naszego Sowizdrzała.


TAK, po polsku to Żywot Łazika z Tormesu. No, nie jest ze średniowiecza (zagalopowałam się, bo omawia się to jakoś tak zaraz po El Cid w literaturze hiszpańskiej). Poza tym, naprawdę - do mądrych ta książka nie należy. Pomijając fakt, że język był niezrozumiały (a nawet starszego El Cida dało się spokojnie przetransoponować sobie w głowie), to ogólnie niezbyt ambitna była reszta. Może to byc też kwestia uprzedzenia, chociaż z przekroju całej literatury hiszpańskiej tylko ta jedna książka była dla mnie tak ciężkim orzechem do zgryzienia;D Może polska wersja jest bardziej zjadliwa - (w takim razie kłaniam się tłumaczowi), ale w oryginale to koszmar. Naprawdę. Jeszcze w dodatku wrzucili nas z tym na głęboką wodę, bo po opanowaniu nawet na niezłym poziomie hiszpańskiego, jako dwie pierwsze lektury d analizy i interpretacji dają To i El Cida (El Cid mi się np. podobał;D). To trochę jakby obcokrajowcom dać do interpretacji Bogurodzicę;D

Admete - Czw 18 Lis, 2010 10:22

Pewnie dlatego ten utwór był trudny w odbiorze. Poza tym to zapewne XVI wieczny odpowiednik naszej literatury popularnej ;) Niestety żeby poznać jakiś język trzeba też poznać jego literaturę i kulturę. Bez tego tłumacz będzie tylko mniej lub bardziej sprawnym rzemieślnikiem. Nic mnie tak nie denerwuje w tłumaczeniach, jak nieznajomość kontekstu i nieznajomość własnego języka. Czasami tłumacze owszem - obcy poznali, ale kaleczą własny.
VeraDeDiamant - Czw 18 Lis, 2010 19:21

Admete napisał/a:
Pewnie dlatego ten utwór był trudny w odbiorze. Poza tym to zapewne XVI wieczny odpowiednik naszej literatury popularnej ;) Niestety żeby poznać jakiś język trzeba też poznać jego literaturę i kulturę. Bez tego tłumacz będzie tylko mniej lub bardziej sprawnym rzemieślnikiem. Nic mnie tak nie denerwuje w tłumaczeniach, jak nieznajomość kontekstu i nieznajomość własnego języka. Czasami tłumacze owszem - obcy poznali, ale kaleczą własny.


Zgadzam się s tsu procentach - szczególnie jako przyszła tłumaczka;D Co do Łazika - no właśnie, kontekst poznałam, przeprowadzaliśmy do tego głębokie i nadzwyczaj szczegółowe analizy (to na pewno obrzydziło mi tak tę książkę, z tego, co pamiętam;D). Natomiast co do literatury hiszpańskiej (którą ogólnie bardzo lubię) to może w innym topiku polecę naprawdę dobre i ciekawe pozycje;D :mrgreen:

RaczejRozwazna - Czw 18 Lis, 2010 19:41

Poleć proszę, dla mnie może być coś o Hiszpanii - ten kraj mnie fascynuje :-)
Agn - Czw 18 Lis, 2010 21:45

Admete napisał/a:
Agn Tobie mogłaby się nawet spodobać, jeśli weźmiesz poprawkę na czas powstania. W dalszej perspektywie tego gatunku mamy na przykład Cervantesa.

No właśnie zaczęłam się zastanawiać, bo mnie powieść łotrzykowska nie kojarzy się źle. Może być źle napisana - akcję rozbijają koszmarne wewnętrzne monologi wiejskiego głupka - bywa. I wydaje mi się, że ta książka się po prostu nie podobała, a nie, że jest jakoś szczególnie głupia z treści.
Cervantes mi się podobał. :-) Znaczy się ja czytałam tylko "Don Kichota"...

VeraDeDiamant - Czw 18 Lis, 2010 21:55

Agn napisał/a:
Admete napisał/a:
Agn Tobie mogłaby się nawet spodobać, jeśli weźmiesz poprawkę na czas powstania. W dalszej perspektywie tego gatunku mamy na przykład Cervantesa.

No właśnie zaczęłam się zastanawiać, bo mnie powieść łotrzykowska nie kojarzy się źle. Może być źle napisana - akcję rozbijają koszmarne wewnętrzne monologi wiejskiego głupka - bywa. I wydaje mi się, że ta książka się po prostu nie podobała, a nie, że jest jakoś szczególnie głupia z treści.
Cervantes mi się podobał. :-) Znaczy się ja czytałam tylko "Don Kichota"...


Inne utwory Cerbvantesa też są niezłe;D ale w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć tytułów... w każdym razie - i tak różnią się od tłumaczeń polskich;D

Agn - Czw 18 Lis, 2010 21:57

Jak wszystko. Niestety hiszpańskiego nie znam, muszę bazować na tym, jak mi zapodadzą po polsku. Pamiętam, że się zdrowo uśmiałam na "Don Kichocie", strasznie był zabawny. A inne książki Cervantesa... nie zdarzyło mi się nawet o nich słyszeć. :(
Choć z drugiej strony szwendałam się po innych kręgach literackich, by dotarły do mnie choćby słuchy o innych dokonaniach tego autora.

VeraDeDiamant - Czw 18 Lis, 2010 22:16

Agn napisał/a:
Jak wszystko. Niestety hiszpańskiego nie znam, muszę bazować na tym, jak mi zapodadzą po polsku. Pamiętam, że się zdrowo uśmiałam na "Don Kichocie", strasznie był zabawny. A inne książki Cervantesa... nie zdarzyło mi się nawet o nich słyszeć. :(
Choć z drugiej strony szwendałam się po innych kręgach literackich, by dotarły do mnie choćby słuchy o innych dokonaniach tego autora.


a trochę ich było;D oczywiście, żadne nie osiągnęło popularności "Don Quijote de La Mancha", ale Cervantes nie poprzestał na nim;D Chociaż - on jest najlepszy i naprawdę świetnie napisany;D pod koniec zdecydowanie bardziej refleksyjny niż zabawny, wciąż jednak warty lektury;D

Tamara - Sob 20 Lis, 2010 21:31

Admete napisał/a:
My mieliśmy naszego Sowizdrzała.

Mnie się Sowizdrzał kojarzy z Dylem Sowizdrzałem Karola de Costera , a to Belgia jest :mysle:

Ariana - Czw 25 Lis, 2010 20:59

Miałam dzisiaj wynieść kilka pozycji do antykwariatu, w tym jakiś pierwszy tom sagi, dołączony kiedyś do jskiejś gazety. I jako że w szkole miedzy jedną maturą a drugą miałam duuuużo czasu i nic do roboty, to zaczęłam to przeglądać.
Książeczka to pierwszy tom sagi "Cienie przeszłości". Miało toto gazetowe wydanie 180 stron, na których nie znalazłam nic. To nawet śmieszne nie było. Bohaterka to oczywiście Mary Sue z krwi i kości, oczywiście wydawana za sąsiada duuuuuuuużo od niej stardszego, mającego córkę starszą od niej. No i oczywiście jest ON - tajemniczy młodzieniec spotkany w lesie, który okazuje sie być <oczywiśćie> synem sąsiada skłoconego z ojcem naszej bohaterki. Nudne jak flaki z olejem, ale, Agn, twoje ukochane słowo "namiętny" oczywiście sie pojawiło - w schizowych wizjach bohaterki. Nie chcę wiedzieć, co autorka tego czegoś zawarła w następnych dwunastu tomach. Nawet w antykwariacie tego nie chcieli... Znaczy nada się chyba jako podpałka xD

Agn - Sob 27 Lis, 2010 22:08

"Cienie przeszłości"? Mnie coś mówi ten tytuł, tylko nie pomnę, co... :mysle: Jakbym już się z tym kiedyś zetknęła albo co...
A czy inne hasła-klucze-bez-których-nie-warto-napisać-romansidła też się pojawiają? Nie uznaję książki, jeśli nie ma:
1. słowa "namiętny"
2. nie ma porównań do greckiego boga
3. facet nie jest (z przeproszeniem) ogierem, a laseczka cnotliwą dziewicą
4. w trakcie nie ma długich i rzewnych scen erotycznych krążących blisko ginekologii
5. facet nie jest księciem/lordem/hrabią/markizem/inne, acz równie wysokie tytuły wskazane
6. nie ma na końcu ślubu
7. oraz ciąży tudzież porodu wśród szczęścia i łez radości
A najlepiej by to jeszcze było wydane przez Bis albo Amber - rozumiecie, marka mówi sama za siebie. :twisted:

Ariana - Sob 27 Lis, 2010 22:58

1. namiętny oczywiście się pojawia, jak na razie w schizach laski
2. nie mam pojęcia, czytałam to pobieżnie, przelatywałam wzrokiem po kartkach
3. a mało o facecie wiemy, pojawia się tylk oraz, krótko - przecież od czegos jest pozostałych 12 tomów sagi, nie? A laskę chciał parobek przelecieć, ale ich tatko nakrył.
4. jak wyżej - pewnie są w następnych tomach
5. tu jest problem. bo niby dworek, niby tu ojciec takie lasy ma, a laska pomyka i krowy doi. A Martin jest synem gospodarza sąsiedniegodworku, oczywiście skłóconym z ojcem laski
6. ślub jest, ale jak na razie z przyjacielem ojca, który posiada córkę starszą od bohaterki. Oczywiście z nakazu tatusia.
7. poród jest na początku - rzeczona bohaterka się rodzi, akuszerka jej matce wkłada obie łapki nie powiem gdzie. A mama umiera, przez co ojciec nie moze na córkę patrzy, żeby dramatyczniej było

Wydawnictwo jakaś Elipsa

Sofijufka - Nie 28 Lis, 2010 08:20

Agn napisał/a:
"Cienie przeszłości"? Mnie coś mówi ten tytuł, tylko nie pomnę, co... :mysle: Jakbym już się z tym kiedyś zetknęła albo co...
A czy inne hasła-klucze-bez-których-nie-warto-napisać-romansidła też się pojawiają? Nie uznaję książki, jeśli nie ma:
1. słowa "namiętny"
2. nie ma porównań do greckiego boga
3. facet nie jest (z przeproszeniem) ogierem, a laseczka cnotliwą dziewicą
4. w trakcie nie ma długich i rzewnych scen erotycznych krążących blisko ginekologii
5. facet nie jest księciem/lordem/hrabią/markizem/inne, acz równie wysokie tytuły wskazane
6. nie ma na końcu ślubu
7. oraz ciąży tudzież porodu wśród szczęścia i łez radości
A najlepiej by to jeszcze było wydane przez Bis albo Amber - rozumiecie, marka mówi sama za siebie. :twisted:


takie zamówienie to tylko harlekin seria Światowe Życie spełnia... :mysle:

praedzio - Nie 28 Lis, 2010 08:30

No, jeszcze Da Capo swego czasu się specjalizowało. :mrgreen:
Agn - Nie 28 Lis, 2010 11:16

Sofijufka napisał/a:
takie zamówienie to tylko harlekin seria Światowe Życie spełnia... :mysle:

Oj, wierzaj mi, że Bis jest specjalistą od tytułowanych kolesi. I Amber takoż. I jeszcze na okładce ci napiszą, że autorka takiego dzieła to współczesna Jane Austen. Biedna Jane w grobie się przekręca. :roll:
Za to Amber ma najlepsze okładkowe określenia na owych samców. Jako dziś pamiętam te określenia - "diabolicznie przebiegły i nieziemsko przystojny" czy też "piekielnie inteligentny, nieludzko przystojny i nieziemsko seksowny". :rotfl:

Ariana - Nie 28 Lis, 2010 12:12

Ueeh, sam opis odrzuca. Pamiętam, jak kiedyś w jakimś koszu z wyprzedażą wzięłam do ręki jakąś książkę Nory ROberts <tak, Thin, pamiętam twoje określenie, które bardzo mi się podobało> i otworzyłam na przypadkowej stronie. Akurat na ginekologię trafiłam.
A ak jeszcze co do dziwnym i durnych rzeczy... w Empiku straszy Zmierzch w postaci mangi... myślałam, że ukatrupię kogoś, jak zobaczyłam toto leżące na nowościach koło Listów Tolkiena. Brrr.

Agn - Nie 28 Lis, 2010 12:24

Mnie uświadomiono, że to nie manga, tylko coś, co się b. podobnie nazywa. Że to nie japoński komiks, tylko koreański.
Tak czy siak - niestety, ale nic na to nie można poradzić. Pracownicy mają wyłożyć towar, jak się coś sprzedaje, to czy to będzie "Zmierzch" i "Listy" obok siebie, czy też romansidła z Amberu, to wystawić to muszą.

milenaj - Nie 28 Lis, 2010 12:25

Agn napisał/a:
I jeszcze na okładce ci napiszą, że autorka takiego dzieła to współczesna Jane Austen. Biedna Jane w grobie się przekręca.


No to chyba kojarzę autorke. Sama nieraz się zastanawiałam, czy ten kto to napisał, czytał Austen???

Ariana - Nie 28 Lis, 2010 21:04

Thin, namiętnych to tam było aż za dużo, ale może być delikatny? Kwestia honoru, rozdział ostatni
Cytat:
Co więcej, Elrohir zaczął się delikatnie bać.

oni tam tacy delikatni są… nawet boją się delikatnie, kwiiiik

Agn - Pon 29 Lis, 2010 10:20

Taaaak, "delikatny" to też słowo-klucz. Czasem mam ochotę na taki tekst:

"Lord podniósł czajniczek i delikatnie nalał swej ukochanej herbaty. Delikatny aromat delikatnego napoju delikatnie rozszedł się po sali.
- Cóż to za napój bogów, lordzie?
- Delikatny earl grey, moja droga."

:roll:

praedzio - Pon 29 Lis, 2010 10:39

Agn napisał/a:
"Lord podniósł czajniczek i delikatnie nalał swej ukochanej herbaty. [...]


Delikatnej ukochanej. ;) :mrgreen: Jedziemy po bandzie, a co! ;)

Agn - Pon 29 Lis, 2010 12:25

Wybacz, niedopatrzenie!

Swoją szosą czuję, że mogłabym napisać taką książkę, ze wszystkimi "delikatnie", "namiętnie", wyuzdanymi scenami zerotycznymi, ślubem i ciążą na końcu, głupimi dialogami, lordami i dziewicami. Smoka dorzuciłabym gratis. ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group