Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Caitriona - Śro 21 Mar, 2007 11:19
Obejrzalam Dom nad jeziorem z Sandrą Bullock i Kijanką. Przyznaję się że nie spodziewłam się po tym filmie zbyt dużo, ot film z miłością na pierwszym planie, w dodatku Kijanka jako amant... Ale zostałam bardzo miło zaskoczona. Sandra w końcu dojrzała, wygląda pięknie, a Reeves nie ustępuje jej kroku. Ciepły, delikatny film. Polecam
Admete - Śro 21 Mar, 2007 11:27
Bardzo lubie ten film i mam w planach obejrzec go kiedys ponownie. Jest taki słodko - melancholijny.
Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 13:15
Jeden z moich faworytów. Taki ładny, a jednocześnie w momencie kulminacyjnym zaciskałam zęby, ręce w pięści i razem z Sandrą wołałam "Nie przechodz, nie przechodz, nie przechodz..."
QaHa - Śro 21 Mar, 2007 13:29
mi się też podobał taki lekko nostalgiczny, rozmarzony (Sandra podobała mi sie również w filmie "two weeks notice" - ale to zupełnie inne klimaty)
kikita - Czw 22 Mar, 2007 01:55
Dziołszki moje wreszcie zobaczyłam całą (26 odcinków) Elise di Rivombrosa. Padam na moje szlachetne oblicze z zachwyconą miną.Widziałam to już kiedyś wyrywkowo,ale tak jednym "ciurkiem"to co innego.Serce mi wali i o ile sie nie mylę mam w tej chwili zawała.
Romantyczki wszystkich krajów łaczcie się!!!!!
Polecam , naprawde polecam .
Gosia - Czw 22 Mar, 2007 08:03
Ale te 26 odcinkow to 2 serie? Ja widzialam kiedys pierwsza, i nawet mi sie podobala, ale chyba drugiej bym juz nie zdzierżyła
kikita - Czw 22 Mar, 2007 09:13
Nie , to pierwsza seria - ma 26 odcinków Wyrywkowo film dużo traci na uroku.
Druga ma 13 ,ale Fabrizio jest tylko w dwu pierwszych a potem pojawia sie Chrystiano.Tyż
pikny.Druga serie mam niestety nietłumaczoną.
BeeMeR - Czw 22 Mar, 2007 09:23
a ja niedawno zobaczyłam Pamiętnik (The Notebook).
Nie spodziewałam się, że sią filmem tak wzruszę.
Bynajmniej nie parą młodych bohaterów, bo zwłaszcza panna mnie miejscami wkurzała (jej rozkrzyczanie, rozchichotanie, niezdecydowanie), ale tą starszą parą. Co to się z ludźmi czasem dzieje...
Aż strach się bać, co ze mną będzie
Alison - Czw 22 Mar, 2007 09:32
Jak czytałam tą książkę, to miałam wrażenie, że czytam powieść w odcinkach pisaną dla potrzeb jakiejś gazety, mimo to stwierdziłam, że byłby to scenariusz na fajny film. Jak zobaczyłam film to się jakoś strasznie rozczarowałam, nie znalazłam w nim nic z moich wyobrażeń. Główni bohaterowie beznadziejnie dobrani, no może rzeczywiście poza tą starszą parą, która jednak nijak się miała do siebie samych w młodości.
Monika - Czw 22 Mar, 2007 09:49
Kikito, zupełnie Cię rozumiem, bo Elisa też mnie kiedyś oczarowała i do dziś jest jednym z moich ulubionych seriali, razem z Dumą i North and South Muzyka, stroje i bohaterowie tworzą niezapomniany XVIII wieczny neapolitański klimat
BeeMeR - Czw 22 Mar, 2007 10:42
| Alison napisał/a: | | Główni bohaterowie beznadziejnie dobrani, no może rzeczywiście poza tą starszą parą, która jednak nijak się miała do siebie samych w młodości. |
No właśnie!!! W dodatku ja początkowo nie bardzo widziałam połączenie młodzi-starzy (tzn. domyślałam się kto zacz tylko nie bardzo wiedziałam po co taki zabieg) a potem to mi ta starsza para całkowiecie przyćmiła "młodych gniewnych".
I tylko mi tak smutno było...
A z drugiej strony również ciepło na sercu, że człowiek czasem faktycznie kocha mimo wszystko i do końca... I to nie tylko w bajkach...
Kaziuta - Czw 22 Mar, 2007 22:42
| Alison napisał/a: | Dziewczyny! Właśnie wróciłam z kina z ostatniego filmu Hugh Granta "Prosto w serce". Spłakałam się ze śmiechu już na czołówce i początkowych napisach. Początek filmu stanowi teledysk w stylistyce lat 80., w których Hugh cudnie się giba i śpiewa (nie wiem czy to on osobiście), wszystko razem wygląda jak Wham, Modern Talking i Papa Dance w jednym. CUDO!!! Cały film to taki pastisz na to co dzieje się w pop show biznesie. Sparodiowali lata 80. a i 90. się dostało. Końcowy koncert to taka satyra na Madonnę, Shakirę i kogo tam jeszcze chcecie. Kicz i megalomaństwo podsypane seksem, w wydaniu jakiejś nastoletniej idolki młodzieży. Hugh gra z fantastycznym poczuciem humoru na swój temat, takiego starzejącego się amanta i idola nastolatek sprzed 20 lat. Na scence kiedy śpiewa dla grona rozszalałych, no powiedzmy "dorosłych" kobiet (on o nich mówi, że wszystkie jego fanki akurat wchodzą w menopauzę), kręcąc, ku ich wielkiej, spazmatycznej uciesze biodrami, w wyniku czego strzela mu w krzyżu, spadłam pod fotele, bo wyobraziłam sobie nasze forum z np. Colinem gibającym się na scenie Końcówka troszkę ckliwa, Miłosz może wyjść do toalety, żeby nie zwymiotować, ale myślę, że warto się wybrać, bo można się nieźle ubawić. Jest trochę fajnych słownych żartów. Hugh myślę, że nawet dla tych, które za nim nie przepadają może być całkiem strawny. Mnie się strasznie podobał. Drew Barrymore, za którą nie przepadam, moim zdaniem też wypadła całkiem fajnie. Generalnie POLECAM! I z przebojową melodią na uściech spadam do dochtora! Pa pa pa |
Byłam dzisiaj i wszystko co napisała Alisona potwierdzam. Nie przepadam za HG ale w tym filmie był naprawdę cudowny. Niektóre zbliżenia kamery bardzo obnażyły jego już nie pierwszą młodość ale dzięki temu był bardzo wiarygodny w roli starzejącego się idola.
Drew przypomina mi z urody taka plastikowa lalkę, która kiedyś zdobiła łózko mojej babci. W tym filmie jest napradę fajna. Co do końca to może faktycznie ckliwy, ale za to jak przyjemnie buja.
Co do tańca GH to wolę się nie wypowiadać, bo tych kilka ruchów biodrami trudno nazwać tańcem (wymiana stawu biodrowego raczej mu nie grozi), ale jeżeli te piosenki śpiewał naprawdę on, to jestem pod wrażeniem.
Polecam.
monika29.09 - Czw 22 Mar, 2007 22:54
| Mag napisał/a: |
Moniko, Ty zawsze takie perełki znajdziesz i ciekawe informacje- jesteś wzorem unternauty- świadomie korzystasz z możliwości.
|
:oops: dzięki Ci Mag za dobre słowo. Ja po prostu lubię szperać po necie, chować do "szufladek" i wyciągać wtedy, gdy się coś przydaje. Taki netowy chomik można powiedzieć
Z ostatnich filmów mogę polecić "Małe dzieci" (m.in. z Kate Winslet). Tak naprawdę film dość ciężki. O uczuciu, które wygasa i "pcha" nas w kierunku osób, które dają nadzieję na spełnienie marzeń o miłości - ciekawej, bo innej od naszej codziennej. Do tego spora dawka "wykładu" na temat tolerancji. Wg mnie Kate W. wyszła obronną ręką, ale ja ją b. lubię, więc pewnie nie jestem obiektywna. Film raczej do obejrzenia z koleżanką. Nas to zaispirowało do długiej dyskusji "o życiu". Po obejrzeniu filmu z mężem mogłabym się czuć dziwnie;)
pozdr.
m.
Caitriona - Czw 22 Mar, 2007 23:01
A ja polecam i to zdecydowanie Dear Frankie - nie tylko ze względu na Butlera, ale głównie ze względu na historię i jej ukazanie. Bardzo dobry film!
Harry_the_Cat - Czw 22 Mar, 2007 23:16
| Caitriona napisał/a: | | A ja polecam i to zdecydowanie Dear Frankie - nie tylko ze względu na Butlera, ale głównie ze względu na historię i jej ukazanie. Bardzo dobry film! |
Gosia - Pią 23 Mar, 2007 08:09
A ja wczoraj ogladalam film, ktory polecala Giteczka:
"Amerykańscy przyjaciele" American Friends (1991)
Zacytuje slowa Gitki:
Wykładowca z Oxfordu, Francis Ashby, poznaje podczas wakacji w Alpach szwajcarskich dwie Amerykanki: Caroline i jej dorastającą córkę Elinor. Mężczyzna lubi przebywać w ich towarzystwie i chętnie służy im za przewodnika, z czasem też zaczyna tracić głowę dla ślicznej Elinor. Niestety, Ashby musi nagle skrócić wypoczynek i wrócić do Anglii. Kobiety składają przyjacielowi niespodziewaną wizytę, wprowadzając na uczelni spore zamieszanie. Mężczyzna musi teraz konkurować z kolegami nie tylko o stanowisko rektora, ale również o serca Amerykanek.
Film został nakręcony na podstawie prawdziwej historii, która przydarzyła się dziadkowi Michaela Palina...
http://www.telemagazyn.pl/program/3425729703.html
http://www.filmweb.pl/Ame...,Film,id=105201
http://www.imdb.com/title/tt0101324/
Nie ma tu tak przystojnego aktora jak Richard, ale...
Film mi sie podobal choc faktycznie on byl brzydki ??: a ona ładna, cos w rodzaju: piękna i bestia Ale film to o tym, ze milosc jest najwazniejsza, bo ona w koncu zwycieza. Głowny bohater to profesor Oxfordu, wydawaloby sie chlodny i ambitny, konserwatywny. A jednak, chociaz broni sie przed miloscia, nie chce jej dopuscic do siebie, w koncu ulega uczuciom, choc poswieca w ten sposob kariere, bo mial przeciez szanse zostac rektorem.
Wizyta dwoch kobiet (zwiedzajacych Anglie) u profesora na konserwatywnej uczelni, po trosze go kompromituje, choc on w jakis sposob nie umie i nie chce ich odprawic, wydaje sie ze ma slabosc do ktorejs z pan, prawie do konca nie wiadomo do ktorej. Jednak przez jakis czas ich unika.
Tymczasem jego mlodszy kolega zaprasza panie do swojego letniego domku i wykorzystuje zakochaną w profesorze, a zdesperowaną jego obojetnoscia dziewczyne. Jednak gdy profesor dowiaduje się o tym, rezygnuje z kariery. To on choc starszy okazuje sie być tym wspanialym i ulegajacym milosci. Mlodszy kolega (dla ktorego dziewczyna byla tylko przelotną zabawka) zostaje wiec rektorem uczelni.
Jest jeszcze ta trzecia, ciotka dziewczyny, ktora takze ma ochote na malzenstwo z profesorem, po trosze obie rywalizują o jego wzgledy, choc bardziej zdeterminowana jest mlodsza.
Giteczko, jak sie ten film zaczyna? Mozesz mi opowiedziec pierwsze dzieciec minut, do momentu az on lezy w lozku a ona przynosi mu przewodnik? Za pozno wlaczylam tv.
Cos mi sie kojarzy, ze jak kiedys ten film ogladalam, to byla scena jak ona zobaczyla, jak on kąpał sie nago i to ją jakos zauroczylo )
Gitka - Pią 23 Mar, 2007 08:41
Tak Gosiu, zaczyna jak Profesor sam chodzi po górach i właśnie tą cudna sceną.
Gdy on starszy, brzydki pan kąpie się nago i o dziwo staje się atrakcyjny. Może wpływ na to mają też wspaniałe widoki krajobrazu?
Bo przecież zauroczył śliczną i młodziutką dziewczynę... Mnie też
Tak się cieszę, że film Ci się spodobał. Ale przeciez wiedziałam!
Pięknie opisałaś swoje wrażenia
Gosia - Pią 23 Mar, 2007 11:48
Kiedy przeczytalam na koncu filmu info o dziadku Michaela Palina i w spisie aktorow zobaczylam wlasnie jego, to sobie przypomnialam, ze znam tego faceta jako podroznika z kanalow Travel czy Discovery czy cos podobnego.
A film ma spokojna akcje, pokazano konserwatywna uczelnie, gdzie nie wypada przyjmowac kobiet, nawet jesli jedynie chca to miejsce zwiedzac, i ze gdy sie chce zostac rektorem, trzeba miec nienaganna opinie w srodowisku.
W tym wszystkim bawilo mnie to, ze profesor sam wchodzil w paszcze lwa, bo jakos nie mogl nad soba i nad swoja słabością zapanowac i wlasciwie nie zbesztal tej mlodej dziewczyny, gdy przyszla do niego w nocy, a nawet okryl ja kocykiem, bo lekko zasnela i w koncu wyprowadzil ze swojego pokoju o 2 nocy. Toz to skandal, bo choc byl tu niewinny, zostal przylapany na odprowadzaniu w nocy mlodej kobiety!
A wreszcie kiedy sie dowiedzial, ze ona jest w ciazy z innym, ktory potraktowal ją przelotnie, nie zniechecil się, tylko rzucil uczelnie w diably i polecial do tej nieszczesliwej dziewczyny, nie bacząc na wszystko. Ładne to było. Co z tego, ze brzydki, ale okazal sie porzadnym facetem.
A jaka mial mine na koncu gdy zorientowal sie ze ona po raz pierwszy zobaczyla go, jak sie kapal!
Dzieki Giteczko za przypomnienie o tym filmie
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 13:03
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Caitriona napisał/a: | | A ja polecam i to zdecydowanie Dear Frankie - nie tylko ze względu na Butlera, ale głównie ze względu na historię i jej ukazanie. Bardzo dobry film! |
|
Muszę koniecznie obejrzeć
Ale, ale, łażąc dzisiaj po mieście upewniłam się, że czekam na pewien film i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie, bo spodziewam sie po nim sporo... To "Labirynt Fauna" :smile:
Pemberley - Pią 23 Mar, 2007 13:50
| Aragonte napisał/a: |
Ale, ale, łażąc dzisiaj po mieście upewniłam się, że czekam na pewien film i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie, bo spodziewam sie po nim sporo... To "Labirynt Fauna" :smile: |
Radze ci poczytac kilka wpisow na filmwebie, zanim pojdziesz na ten film. Pod niektorymi moglabym sie podpisac...
Nie znam Cie osobiscie, wiec nie wiem jaka masz wytrzymalosc psychiczna, dla mnie ten film byl zbyt doslownie okrutny, by moc go potraktowac w formie rozrywki i zbyt plytki w przekazie , zebym z niego cos wyniosla. Podobno glownie zachwyty wynikaja z "krytyki dyktatury Franco", a nie wartosci artystycznych tego filmu. Ma dobre efekty i montaz, ale to tyle. Przekonaj sie sama, ale lepiej, bys wiedziala, co cie czeka... ja nie wiedzialam, a jest wiele bardzo drastycznych scen..
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 14:37
Pemberley, na razie starałam się właśnie nic nie czytać, żeby się nie nastawiać, pamiętam tylko bardzo zachęcającą recenzję jednej z dziewczyn u nas, w tym wątku. A co do mojej wytrzymałości? Hmm, nie wiem Nie przepadam za okrutnymi scenami, ale jeśli są w moim przekonaniu niezbędne dla fabuły, to moge je znieść.
Zobaczymy
Admete - Pią 23 Mar, 2007 14:43
Mnie się dośc podobał - opiera się na założeniu, że zarówno świat jak i jego mitologia są okrutne, ale że trzeba walczyć w jakiś sposób z tym okrucieństwem. Dziewczynka jest poddawana próbom i nie należą one do miłych, ani przyjemnych - prawdziwe próby powinny jednak być czymś wymagającym poświęcenia. Pierwotne mity były właśnie takie. Film jest ciekawy wizualnie i muzycznie. Nieśpieszny i dziwny.
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 14:56
| Admete napisał/a: | | Mnie się dośc podobał - opiera się na założeniu, że zarówno świat jak i jego mitologia są okrutne, ale że trzeba walczyć w jakiś sposób z tym okrucieństwem. Dziewczynka jest poddawana próbom i nie należą one do miłych, ani przyjemnych - prawdziwe próby powinny jednak być czymś wymagającym poświęcenia. Pierwotne mity były właśnie takie. Film jest ciekawy wizualnie i muzycznie. Nieśpieszny i dziwny. |
Admete, ja się zgadzam z tym założeniem. A że interesują mnie mitologie różnego rodzaju, to czuję się zachęcona
Admete - Pią 23 Mar, 2007 15:07
Może Ci się spodobać
Pemberley - Pią 23 Mar, 2007 15:10
Serwer filmwebu mi nie kontaktuje, wiec nie moge podac linkow.
Byl gdzies watek wyliczajacy wszystkie te sceny rozcinania ust nozem, masakrowania twarzy butelka, nawet mi sie nie chce przypominac...
Ogolnie w watku basniowym jest duzo obrzydliwosci, a nie piekna czy symboliki,
a w swiecie realnym jest wszystko czarno-biale i raczej plytkie. Ktos napisal, ze to ani film dla dzieci - bo bardzo brutalny, ani dla doroslych - bo nudnie schematyczny- zli sa zli, a dobrzy zawsze dobrzy. I ze wiele osob wychodzi z kina.
U mnie tez tak bylo.
Jak juz pisalam, ludzie maja rozny prog wrazliwosci i oczekiwan...
|
|
|