Literatura - Proza i poezja - O kondycji polskiego czytelnictwa
Anonymous - Sob 11 Lut, 2012 23:22
Wiem ...
Anonymous - Nie 12 Lut, 2012 03:53
Wiem, ye siostry R rowniez prowadzily podobne kajeciki. Ja nigdy nie przywiazywalam do tego wagi. Czytalam w sposob spontaniczny, czesto mozna mnie bylo zastac zaczytana podczas scierania kurzu, przegladajaca pozycje w bibliotece - bo zauwazylam cos, co mnie zainteresowalo.
Admete - Nie 12 Lut, 2012 09:12
Dzięki za przypomnienie Klechd sezamowych. Kupię sobie. Ja poluję na Piórko Finista Jasnego Cud Sokoła dla bratanicy. Niestety to strasznie drogie, jesli się w ogóle gdzieś pojawia. To był ulubiony zbiór baśni mojego brata. Musiałam mu to dziesiątki razy czytać.
A na Merlinie zmnalazłam takie coś:
http://merlin.pl/Basnie-a...t/1,980711.html
I jest jeszcze takie pełne wydanie baśni braci Grimm:
http://merlin.pl/Basnie-b...t/1,706803.html
Fibula - Nie 12 Lut, 2012 09:58
| Mag113 napisał/a: |
Do dziś przechowuję kajet ze spisem lektur, prowadzony przez 10 lat, poczynając od V klasy podstawówki; liczy 465 pozycji. |
Ja taki miałam od I klasy podstawówki - do każdej czytanej książki wykonywałam ilustrację. Niestety, nie przetrwał porządków starszej siostry. A później, chyba około IV - V klasy, był kolejny, bez ilustracji, za to ze streszczeniem i krótką recenzją, ale moje lektury nie były tak ambitne - wówczas żyłam głównie na Dzikim Zachodzie.
Sofijufka - Nie 12 Lut, 2012 10:53
a "Marcina spod dzikiej jabłoni" [ale tom 1] Eleanor Farjeon znacie?
Admete - Nie 12 Lut, 2012 11:44
Raz w życiu spisywałam swoje lektury, w liceum. A poza tym okresem nie odczuwałam i nie odczuwam nadal takiej potrzeby.
Ania Aga - Nie 12 Lut, 2012 13:08
Dla mnie w dzieciństwie bardzo ważne były słuchowiska radiowe. Cykl "Ani z Zielonego Wzgórza", gdzie wydaje mi się, że grali główne role Romantowska i Kolberger, ale pewna nie jestem, "Przygody Sindbada Żeglarza" Leśmiana z szalonym wujem, opętanym manią poetycką i próbą zachowania swoich poematów za wszelką cenę, w końcu wytatuował je na swojej skórze. Wzruszające "Mio, mój Mio", "Bracia Lwie Serce". Oprócz słuchowisk często nadawano powieści w odcinkach, świetnie je czytał Henryk Talar - "Latający detektyw", Irena Kwiatkowska - "Dzieci z Bullerbyn". Dzięki temu wiedziałam, co wypożyczyć w bibliotece.
RaczejRozwazna - Nie 12 Lut, 2012 15:05
| Fibula napisał/a: | | Mag113 napisał/a: |
Do dziś przechowuję kajet ze spisem lektur, prowadzony przez 10 lat, poczynając od V klasy podstawówki; liczy 465 pozycji. |
Ja taki miałam od I klasy podstawówki - do każdej czytanej książki wykonywałam ilustrację. Niestety, nie przetrwał porządków starszej siostry. A później, chyba około IV - V klasy, był kolejny, bez ilustracji, za to ze streszczeniem i krótką recenzją, ale moje lektury nie były tak ambitne - wówczas żyłam głównie na Dzikim Zachodzie. |
ja miałam taki kajecik w wieku 5-7 lat. Też każda lektura z ilustracją i też gdzieś zaginął w mrokach historii, szkoda.
A słuchowiska jako dziecko uiwielbiałam. Zawsze o 19.30 były w "Jedynce" PR - obowiązujący punkt programu przed spaniem. Dawały niesamowite pole do wyobraźni - szkoda, że tego teraz jest tak mało. Ostatnio udało mi się dostać słouchowisko o smoku wawelskim - czteroletni bratanek zwariował na jego punkcie, włazi do kąta i słucha od a do z
Yvain - Nie 12 Lut, 2012 15:53
Sama chętnie bym zakupiła coś takiego a moich dziecinnych lat pamiętam bajki na płytach winylowych
Fibula - Nie 12 Lut, 2012 21:10
W takim razie polecam Bajki Grajki.
Moje dzieciaki do niektórych nie dały się nigdy przekonać, a inne zarzynają do znudzenia (np. Piotrusia Pana, Alibabę i Tadka Niejadka).
Jest też Radio Bajka, ale nie wiem, jaki ma zasięg.
Yvain - Nie 12 Lut, 2012 23:19
Dzięki Pomału można zacząć myśleć o prezentach.
BeeMeR - Pon 13 Lut, 2012 07:54
Nie znoszę bajek braci Grimm - zwłaszcza Kopciuszka - jak można serwować dzieciom obcinanie pięt i palców?
"zatrzymaj koniczka, krew płynie z trzewiczka" - trauma mojego dzieciństwa
nigdy nie chciałam poznawać więcej ich bajek niż kilka, które były pod ręką
a spis książek prowadzę dotąd
praedzio - Pon 13 Lut, 2012 08:10
Mnie to jakoś niespecjalnie przeszkadzało. Chyba jako dziecko nie traktowałam tego jakoś dosłownie.
Admete - Pon 13 Lut, 2012 09:17
Ja też nie - widac już wtedy miałam ten dodatkowy zmysł, który pozwalał mi po mojemu traktowac takie rzeczy
Aragonte - Pon 13 Lut, 2012 09:41
| praedzio napisał/a: | Mnie to jakoś niespecjalnie przeszkadzało. Chyba jako dziecko nie traktowałam tego jakoś dosłownie. |
Ja też nie. Jak widać, dzieci są rózne
RaczejRozwazna - Pon 13 Lut, 2012 11:23
Ja pamiętam wydanie "Kopciuszka" opatrzone stosownymi ilustracjami - do dziś mam przed oczyma te ogromne czerwone krople kapiące z bucika
Bajki braci Grimm zawsze mnie trochę przerażały.
BeeMeR - Pon 13 Lut, 2012 12:01
Moje wydanie też miało ilustracje - może nawet to samo?
Ciekawe czemu Czerwony Kapturek i pożeranie żywcem nie działało tak na moją wyobraźnię jak właśnie odcinanie pięty i palców, brr
Admete - Pon 13 Lut, 2012 12:04
Może zwracałas uwagę na szczegóły
BeeMeR - Pon 13 Lut, 2012 12:50
| Admete napisał/a: | Może zwracałas uwagę na szczegóły |
nawet na pewno
widać bardziej przerażało mnie życie z obciętymi palcami/piętą niż śmierć przez połknięcie
RaczejRozwazna - Pon 13 Lut, 2012 13:59
Połknięcie nie boli
Anonymous - Pon 13 Lut, 2012 14:59
| Aragonte napisał/a: | | praedzio napisał/a: | Mnie to jakoś niespecjalnie przeszkadzało. Chyba jako dziecko nie traktowałam tego jakoś dosłownie. |
Ja też nie. Jak widać, dzieci są rózne |
A ja uwazalam, ze takie poswiecenie sie dla bycia krolowa jest glupota i wychodzilam z zalozenia, ze widzialy galy co braly i specjalnie mnie to nie wzruszalo. Cierp cialo jak sie chcialo... Podobnie bez emocji traktowalam wszystkie inne okrutne kary tych "zuych". Jak widac od dziecka przejawialam niematerialistyczny stosunek do zycia i nieczulosc na konsekwencje zachowan, ktore byly dla mnie glupie.
Deanariell - Wto 14 Lut, 2012 18:09
Ja miałam więcej pretensji do Andersena. Nie mogłam mu wybaczyć m.in. Małej Syrenki oraz Dziewczynki z zapałkami, które napawały mnie ogromnym smutkiem, za każdym razem... Baśnie Grimmów traktowałam jako coś w rodzaju baśniowych horrorów, czyli tak trochę mniej serio , bo jako dziecko bardzo lubiłam ten dreszczyk emocji i mróweczki strachu. Teraz już jakoś nie przepadam za horrorami.
Aragonte - Wto 14 Lut, 2012 20:22
Z baśniami (i Grimmów, i Andersena) jestem teraz o tyle na bieżąco, że czytam sobie książkę "Baśnie rozebrane" Katarzyny Miller i Tatiany Cichockiej
Nadal jednak nie rozgryzłam, która baśń jest najbardziej moja i w związku z tym najistotniejsza z psychologicznego punktu widzenia
Anonymous - Śro 15 Lut, 2012 03:14
A w sumie to wlasnie na basniac braci Grimm powstala bajkoterapia
Anonymous - Śro 15 Lut, 2012 14:33
http://www.gq-magazine.co...ook-suggestions nie wiem czy było Praedzi może się podobać
|
|
|