To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie

fanturia - Wto 27 Lis, 2007 22:26

nicol81 napisał/a:
Brandonek chyba trochę usiekł Willoughbusia (czy mi się zdaje?), więc gdyby Austen chciała go pokazać w takiej sytuacji, napisałaby jakąś inną scenę.


Obaj wyszli z tego cało. Ale spotkanie odbyło się.

Maryann - Wto 27 Lis, 2007 22:28

:mysle: Brandon pojedynkował się z Willoughbym ?
fanturia - Wto 27 Lis, 2007 22:33

Tak, w książce. W filmie nie.
izek - Śro 28 Lis, 2007 20:52

Niedawno czytałam, ale umknęło mi :ops1: :mysle:
fanturia - Śro 28 Lis, 2007 21:32

Ja wczoraj, to jeszcze pamietam ;)
nicol81 - Czw 29 Lis, 2007 11:11

fanturia napisał/a:

Obaj wyszli z tego cało. Ale spotkanie odbyło się.


Dzięki za potwierdzenie. Ale ja jakoś :mrgreen: preferuje wersję, że Brandon poharatał gnoja, ale ogarnęła go litość przed zadaniem ostatniego ciosu :-P

izek - Czw 29 Lis, 2007 14:20

nicol81 napisał/a:
preferuje wersję, że Brandon poharatał gnoja, ale ogarnęła go litość przed zadaniem ostatniego ciosu


Każdy ma swoje prywatne ulubione wersje rzeczywistości, nie tylko tej książkowej :mrgreen:

Sofijufka - Czw 29 Lis, 2007 14:47

nicol81 napisał/a:
fanturia napisał/a:

Obaj wyszli z tego cało. Ale spotkanie odbyło się.


Dzięki za potwierdzenie. Ale ja jakoś :mrgreen: preferuje wersję, że Brandon poharatał gnoja, ale ogarnęła go litość przed zadaniem ostatniego ciosu :-P

Nie wiem, czy to o litość chodzi - pojedynki były zakazane [o ile pamiętam] - przymykano oczy, jesli nie było ofiar śmiertelnych. Ale gdy padł trup - winowajca zwiewał na kontynent, dopóki sprawa nie ucichła (albo rodzina nie posmarowała komu trzeba) :mrgreen:

nicol81 - Czw 29 Lis, 2007 21:23

izek napisał/a:
nicol81 napisał/a:
preferuje wersję, że Brandon poharatał gnoja, ale ogarnęła go litość przed zadaniem ostatniego ciosu


Każdy ma swoje prywatne ulubione wersje rzeczywistości, nie tylko tej książkowej :mrgreen:

:ops1: Ale biorąc pod uwagę, że Brandon w armii dochrapał się stopnia pułkownika, to nie taka niemożliwa wersja.... :-D
Pojedynki chyba dopiero Wiktoria zakazała...

izek - Pią 30 Lis, 2007 00:49

nicol81 napisał/a:
izek napisał/a:
nicol81 napisał/a:
preferuje wersję, że Brandon poharatał gnoja, ale ogarnęła go litość przed zadaniem ostatniego ciosu


Każdy ma swoje prywatne ulubione wersje rzeczywistości, nie tylko tej książkowej

Ale biorąc pod uwagę, że Brandon w armii dochrapał się stopnia pułkownika, to nie taka niemożliwa wersja....


Ależ gdybym o tym pojedynku pamiętała, to byłaby też moja wersja - że Brandon na zimno wygrał i na zimno okazał swoją wyższość darowując mu życie. Lubię Brandona :serce:

Anonymous - Pią 30 Lis, 2007 01:17

No i git. Czyli Brandonek to nie jaka ciamcialamcie tylko facet z prawdziwego zdarzenia. Takich kochamy :serce:
Sofijufka - Pią 30 Lis, 2007 10:00

nicol81 napisał/a:
izek napisał/a:
nicol81 napisał/a:
preferuje wersję, że Brandon poharatał gnoja, ale ogarnęła go litość przed zadaniem ostatniego ciosu


Każdy ma swoje prywatne ulubione wersje rzeczywistości, nie tylko tej książkowej :mrgreen:

:ops1: Ale biorąc pod uwagę, że Brandon w armii dochrapał się stopnia pułkownika, to nie taka niemożliwa wersja.... :-D
Pojedynki chyba dopiero Wiktoria zakazała...


HiHi - wklejam link: Jak wyzywać na pojedynek
http://www.videojug.com/film/how-to-fight-a-duel-3

A do adremu przechodząc:
Na długo przed epoką Regencjo pojedynki były zakazane, co nie przeszkadzało, że sie odbywały. I to na śmierć i życie! Można powiedzieć, że głownym zajęciem londyńskich policjantów były próby zapobieżenia pojedynkom oraz śledztwa w sprawie ubitych w pojedynkach arystokratów.
Prawo traktowało zabicie przeciwnika w pojedynku, jako morderstwo i karą była śmierć przez powieszenie. Za Wiktorii zaczęto po prostu bardziej przestrzegać tego prawa, co nie przeszkadza, że pojedynki nadal się odbywały, podobno ostatni pojedynek w Anglii odbył się w 1852 r. Niejaki pan Cornet został zastrzelony przez pana Bartholmy, który z kolei został powieszony za morderstwo.

Maryann - Pią 30 Lis, 2007 10:02

Sofijufka napisał/a:
Prawo traktowało zabicie przeciwnika w pojedynku, jako morderstwo i karą była śmierć przez powieszenie.

A to było przestępstwo ścigane z urzędu, czy np. jeśli rodzina ubitego pojedynkowicza nie doniosła do stosownych władz, to nikt o niczym nie wiedział ?

Marija - Pią 30 Lis, 2007 10:03

Sofijufka napisał/a:
Niejaki pan Cornet został zastrzelony przez pana Bartholmy, który z kolei został powieszony za morderstwo.
To w sumie średnio się temu drugiemu opłaciło :?
Sofijufka - Pią 30 Lis, 2007 10:13

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Prawo traktowało zabicie przeciwnika w pojedynku, jako morderstwo i karą była śmierć przez powieszenie.

A to było przestępstwo ścigane z urzędu, czy np. jeśli rodzina ubitego pojedynkowicza nie doniosła do stosownych władz, to nikt o niczym nie wiedział ?

Hmmm, jak któryś z pojedynkowiczów był tylko ranny, to chyba prawo się nie wtrącało. Ze śmiercią było juz gorzej - ukryć się nie dało i wtedy winowajca musiał salwować się ucieczką. Tak po roku, dwóch mógł wrócić, chyba, że rodzina zabitego żądała, aby sprawiedliwości stało się zadość...

Sofijufka - Pią 30 Lis, 2007 10:14

Marija napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Niejaki pan Cornet został zastrzelony przez pana Bartholmy, który z kolei został powieszony za morderstwo.
To w sumie średnio się temu drugiemu opłaciło :?

No wiesz! Honor ocalił, a to najważniejsze :mrgreen:

Maryann - Pią 30 Lis, 2007 10:23

Sofijufka napisał/a:
Hmmm, jak któryś z pojedynkowiczów był tylko ranny, to chyba prawo się nie wtrącało. Ze śmiercią było juz gorzej - ukryć się nie dało i wtedy winowajca musiał salwować się ucieczką. Tak po roku, dwóch mógł wrócić, chyba, że rodzina zabitego żądała, aby sprawiedliwości stało się zadość...

Ale to przecież były porachunki między dżentelmenami (w końcu nie każdy był godzien tego, żeby go wyzwać na pojedynek), więc chyba raczej nie wypadało, żeby na zwycięzcę do władz donosić...
Chyba, że się panowie bardzo nie lubili...

Marija - Pią 30 Lis, 2007 10:24

Jakby krótko i w niekomfortowych warunkach cieszył się tym swoim honorem :roll: . Ale co fakt, to fakt, czasem lepiej wybrać życie krótkie i szlachetne, niż długie i gó....e.
Anonymous - Pon 03 Gru, 2007 12:37

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Prawo traktowało zabicie przeciwnika w pojedynku, jako morderstwo i karą była śmierć przez powieszenie.

A to było przestępstwo ścigane z urzędu, czy np. jeśli rodzina ubitego pojedynkowicza nie doniosła do stosownych władz, to nikt o niczym nie wiedział ?


Przypuszczam, ze prawodastwo angielskie niewiele roznilo sie pod tym wzgledem od polskiego czy francuskiego (za duzo dobrych lub dobrze zapowiadajacych sie oficerow ginelo w glupich pojedynkach). A u nas i we Frnacji - bylo scigane z urzedu i prawnie zakazane. U nas zreszta nawet zostala wprowadzona specjalna funkcja mediatora i pojedynki najczesciej konczyly sie przy wspolnej szklanicy i wspolnym froncie w kolejnej burdzie :D

Kaziuta - Wto 04 Gru, 2007 12:50

Może to juz było, za co z góry przepraszam.
Widziałam w EMPiKu "Dumę i uprzedzenie" (audiobook) w interpretacji Joanny Szczepkowskiej.

Sofijufka - Wto 04 Gru, 2007 13:03

AineNiRigani napisał/a:
Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Prawo traktowało zabicie przeciwnika w pojedynku, jako morderstwo i karą była śmierć przez powieszenie.

A to było przestępstwo ścigane z urzędu, czy np. jeśli rodzina ubitego pojedynkowicza nie doniosła do stosownych władz, to nikt o niczym nie wiedział ?


Przypuszczam, ze prawodastwo angielskie niewiele roznilo sie pod tym wzgledem od polskiego czy francuskiego (za duzo dobrych lub dobrze zapowiadajacych sie oficerow ginelo w glupich pojedynkach). A u nas i we Frnacji - bylo scigane z urzedu i prawnie zakazane. U nas zreszta nawet zostala wprowadzona specjalna funkcja mediatora i pojedynki najczesciej konczyly sie przy wspolnej szklanicy i wspolnym froncie w kolejnej burdzie :D

Załaczam link do pojedynku Casanowy z Branickim
http://bpiotrow.w.interia.pl/strona13.1.htm
Jest odsyłacz do Wielkiej księgi pojedynków :uzi:

Annette - Wto 04 Gru, 2007 18:07

Ja jestem zainteresowana, poproszę o pojedynkowe co nieco :-D
Caitriona - Śro 05 Gru, 2007 14:06

Całość :cool:
Karenina - Pon 10 Gru, 2007 15:28

Sofij...yyy ten (nie mogę zapamiętać Twojego nicka;)

Gdzieś Ty takie rewelacje wygrzebała?? Proszę o więcej!!! :kwiatek:

Alison - Pon 10 Gru, 2007 17:11

http://bpiotrow.w.interia.pl/strona4.htm

A czytałyście o tym pojedynku o Marię Skłodowską? Nie wiedziałam, że ona taka harcowniczka była i to już jako wdowa... :shock:
A ze naukowcy się do niczego nie nadają, nawet do nabicia broni, to już od dawna wiedziałam :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group