Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
BeeMeR - Sob 10 Mar, 2007 23:35
| AineNiRigani napisał/a: | A ja oglądałam Wojnę Światów. Po momentach napiecia, nastąpiło zniesmaczenie i rozczarowanie. Gdzie to porywające dzieło Orsona Wellesa? Wszyscy bezładnie biegają, a ufokom jak zawsze chodzi o naszą krew i mięsko. I że niby co? Czekali tyle milionów lat, żeby nas wydoić i szukać kolejnego świata? Głupota...
To już w serialu "V" zostało to lepiej wykorzystane - tam przynajmniej zrobili sobie konserwy...
|
no strasznie głupie te ufoki, a w dodatku zdesperowane, żeby każdą jednostkę ludzką znaleźć i pozbawić życia, szukając o ile pamiętam po różnych zakamarkach opustoszałych z pozoru domostw.
Admete - Sob 10 Mar, 2007 23:35
Ja to raczej mało wybredna jestem i Wojna mi się podobała Wakacje były Poza tym w książce tak to własnie było - Obcy żywili się ludźmi, tak wymyślił Herbert G. Wells, potem Orson przerobił to na słuchowisko.
A dziś jestem po seansie Ludzkich dzieci w rezyserii Alfonso Cuarón'a. Film nakręcono na podstawie powieści P.D. James, którą znałam do tej pory głównie jako autorkę kryminałów. Chętnie przeczytałabym tę ksiażkę. Film ukazuje ponura wizje niedalekiej przyszłości i szczerze mówiąc jestem w stanie uwierzyć w taki scenariusz. Jest rok 2027 i od prawie 20 lat nie urodziło się żadne dziecko. Ludzkość czeka powolne wymieranie. Świat jest miejscem dalekim od raju - zamieszki na ulicach, przemoc, zniszczenie. W tym całym chaosie dziewczyna w ciąży i mężczyzna, który chce ją uratować,a przy okazji ocalić resztki własnej godności. Bohater w japonkach Clive Owen wypadł bardzo dobrze, ale dla mnie aktorską perełkę stworzył w tym filmie Michael Caine jako Jasper. Ostatnio mam szczęście do filmów z jego udziałem i zawsze świetnie sie go ogląda.
Anonymous - Nie 11 Mar, 2007 00:06
Ja wiem, że oni mieli nas konksumować, ale zostało to przedstawione tak tandetnie... Słyszałam kiedyś to słuchowisko Orsona i u niego było napięcie, akcja. Nie dziwie się, że ludzie wzielo to za rzeczywistość.
Film został z tego odarty i pozastał sam nagi niesmak...
Gunia - Pon 12 Mar, 2007 20:45
Obejrzałam wczoraj wreszcie "Spacer po linie". Film ciekawy i dobrze zrobiony, ale szczególnie podobała mi się Reese. Świetnie grała. Zaczarowała mnie scena, gdzie śpiewają "Time wastin". Świetnie tam pokazuje emocje bohaterki: na początku podirytowaną, potem coraz bardziej uśmiechniętą, a na końcu zagubioną. Nie muszę mówić, że powtarzałam tę scenę kilka razy.
W każdym razie polecam.
migotka - Wto 13 Mar, 2007 07:16
obejrzałam Marię Antoninę- film nie jest aż taki zły jak niektóre z was piszą;) muzyka współczesna dodaje mu uroku i tych parę elementów;) trudno bowiem ukazać to co się działo na dworze Ludwika XVI. Bardzo dobrze moim zdaniem pokazano rozrzutność MA. Ogólnioe film mi się podobał, choc oczywiście nie zachwycił;)
Admete - Wto 13 Mar, 2007 12:10
Guniu mnie się tez Spacer po linie bardzo podobał. Zaraz po obejrzeniu miałam ochote posłuchać piosenek Cash'a
migotka - Wto 13 Mar, 2007 17:40
| Admete napisał/a: | Guniu mnie się tez Spacer po linie bardzo podobał. Zaraz po obejrzeniu miałam ochote posłuchać piosenek Cash'a |
Też mi sie bardzo podobał, może na klimat tamtych lat... uwielbiam takie filmy jak Gorączka Sobotniej nocy....czy ten serial Cudowne lata.... ech
Anonymous - Wto 13 Mar, 2007 18:05
Oj ja sie swego czasu rozpisalam na ten temat
Uwielbialam Casha pacholeciem bedac i jak film całościowo mi sie spodobał, tak bardzo drażniła mnie mimika Żaczka. ja wiem, ze on naśladował Casha i teoretycznie powinno mu sie udac, ale w praktyce wyszlo jakby grał obłakanego... John miał w sobie tyle spokoju, tyle jakiegoś wewnętrznego czaru ... Żaczek tego nie oddał, niestety.
Zachwycona byłam natomiast Reese i jej kreacją June. Trzpiotka do końca - pomimo problemów życiowych, na scenie nigdy nie traciła humoru, zawsze uśmiechnieta, żartująca...
Ale najwieksze wrazenie zrobiła na mnie informacja, że to Żaczek i Reese nagrali piosenki do filmu - nie dano oryginalnych utworów. Wprawdzie Reese śpiewa ładniej głos niż June (June naprawdę nie miała wielkiego głosu), tak Żaczek zaspiewał PERFEKCYJNIE. Swego czasu długo wsłuchiwałam się w wersje filmowa i oryginalną (Walk the line) i do tej pory puszczajac mi ktoras wersje na zasadzie zgaduj-zgadula nie mogłabym jednoznacznie powiedziec kto śpiewa. A na Walk the line i Ring of fire wychowałam się, znam je na pamiec i zbudzona w nocy o północy mogę zaśpiewać.
Gunia - Śro 14 Mar, 2007 15:36
Też mam straszną ochotę na soundtracka.
migotka - Czw 15 Mar, 2007 15:14
obejrzałam ROZPUSTNIKA (2004)
http://rozpustnik.filmweb.pl/
http://film.o2.pl/film/rozpustnik/ recenzje
GDYBY NIE JOHNNY DEEP I JEGO GRA AKTORSKA- film byłby do kitu zupełnego...
Alison - Czw 15 Mar, 2007 15:29
A ja obejrzałam Noel 2004 (Czekając na cud). Film do bólu amerykański, o różnych odmianach samotności w Swięta Bożego Narodzenia, wiadomo co będzie, ale Susan Sarandon i Robin Wiliams grają tak przejmująco i chyba z tą tematyką trafił mi w dzisiejszy nastrój, bo cała woda, jaką miałam w organizmie, wyszła mi oczami.
Idę się napić mineralki, żeby uzupełnić, bo mi sie zaraz naczynia krwionośne posklejają :cry:
Caitriona - Nie 18 Mar, 2007 16:46
No cóż, z założenia nie oglądam horrorów, bo mam 'słabe serce' i bujną wyobraźnię. I w sumie nie wiem co mnie skłoniło do obejrzenia Dog Soldiers - może fakt, że to produkcja brytyjska? Tak czy siak obejrzałam i muszę powiedzieć, że straszny ten horror to nie był... Były co prawda wilkołaki, ale moim skromnym zdaniem, dość kiepsko się prezentowały na ekranie. Od momentu gdy je pokazano w całej krasie, jakiekolwiek napięcie w sumie opadło. Co nie znaczy, że film był całkowicie do niczego. Otóż moi drodzy, film ten ma ogromną zaletę: humor pierwsza klasa. Nie widziałam jeszcze żeby walczono z wygłodniałymi, dwumetrowymi wilkołakami za pomocą aparatu fotograficznego albo posługując się patelnią bądź rondlem. I to w taki niewymuszony sposób. Uśmiałam się niesamowicie! Trzeba dodać jeszcze fajną obsadę (Kevin McKidd, Liam Cunningham, Sean Pertwee), która stwozyła oddział żołnierzy probujący uporać się z wredną watachą tym co akurat wpadło im w ręce.
Dla czystej, niezobowiązującej rozrywki (jeśli oczywiście w ogóle oglądacie choć czasami horrory) - polecam.
Admete - Nie 18 Mar, 2007 23:37
Obejrzałam młodzieżowy melodramat - Walk to remeber czyli Szkołę uczuć. Słodki i taki trochę do płaczu. Nawet taka stara cyniczka jak ja się wzruszyła
Caitriona - Pon 19 Mar, 2007 15:01
Obejrzałam The Mistress of Spices - Magię zmysłów (kto tłumaczył tytuł??), w roli tutułowej piękna Aishwarya Rai. Prosta historia miłosna, ze szczęśliwym zakończeniem. Plus piękne zdjęcia (przypraw )
QaHa - Pon 19 Mar, 2007 15:13
tak piekne zdjęcia przypraw reszta tak zcukrzona że, aż ... (przemilczę lepiej)
BeeMeR - Wto 20 Mar, 2007 10:15
właśnie przede wszystkim dla zdjęć warto Mistrzynię przypraw zobaczyć.
Gdyby ktoś chciał zobaczyć, tu moja "oskrinowana" recenzja:
http://forum.northandsout...p?p=62938#62938
Alison - Wto 20 Mar, 2007 14:39
Dziewczyny! Właśnie wróciłam z kina z ostatniego filmu Hugh Granta "Prosto w serce". Spłakałam się ze śmiechu już na czołówce i początkowych napisach. Początek filmu stanowi teledysk w stylistyce lat 80., w których Hugh cudnie się giba i śpiewa (nie wiem czy to on osobiście), wszystko razem wygląda jak Wham, Modern Talking i Papa Dance w jednym. CUDO!!! Cały film to taki pastisz na to co dzieje się w pop show biznesie. Sparodiowali lata 80. a i 90. się dostało. Końcowy koncert to taka satyra na Madonnę, Shakirę i kogo tam jeszcze chcecie. Kicz i megalomaństwo podsypane seksem, w wydaniu jakiejś nastoletniej idolki młodzieży. Hugh gra z fantastycznym poczuciem humoru na swój temat, takiego starzejącego się amanta i idola nastolatek sprzed 20 lat. Na scence kiedy śpiewa dla grona rozszalałych, no powiedzmy "dorosłych" kobiet (on o nich mówi, że wszystkie jego fanki akurat wchodzą w menopauzę), kręcąc, ku ich wielkiej, spazmatycznej uciesze biodrami, w wyniku czego strzela mu w krzyżu, spadłam pod fotele, bo wyobraziłam sobie nasze forum z np. Colinem gibającym się na scenie Końcówka troszkę ckliwa, Miłosz może wyjść do toalety, żeby nie zwymiotować, ale myślę, że warto się wybrać, bo można się nieźle ubawić. Jest trochę fajnych słownych żartów. Hugh myślę, że nawet dla tych, które za nim nie przepadają może być całkiem strawny. Mnie się strasznie podobał. Drew Barrymore, za którą nie przepadam, moim zdaniem też wypadła całkiem fajnie. Generalnie POLECAM! I z przebojową melodią na uściech spadam do dochtora! Pa pa pa
Marija - Wto 20 Mar, 2007 14:41
Tylko się nie śmiej przez sen szpitalny!! Trzymaj się!!!!!!!!!!!!!!!
Kaziuta - Wto 20 Mar, 2007 19:26
Tez sie wybieram na Hugh. Słyszałam, że można nieźle się zabawić, a jak Mateczka potwierdza to najlepsza rekomendacja. Czytałam, że Hugh jest dumny z tego filmu bo robi tam rzeczy, których nie robił do tej pory nigdy bo poprostu nie umiał czyli śpiewa i tańczy. Uczył sie specjalnie do filmu i podobno nieźle mu wyszło.
Marija - Wto 20 Mar, 2007 19:30
Ja to najprędzej pójdę na Minimki ??: . Znowu przysnę, jak na "Gdzie jest Nemo"
monika29.09 - Wto 20 Mar, 2007 20:11
| Alison napisał/a: | Początek filmu stanowi teledysk w stylistyce lat 80., w których Hugh cudnie się giba i śpiewa (nie wiem czy to on osobiście), wszystko razem wygląda jak Wham, Modern Talking i Papa Dance w jednym. CUDO!!! |
Ali, chyba na to przypadkowo trafiłam:
http://wo.blox.pl/2007/03/Ekskursyjna-randka.html
pozdr.
moni
miłosz - Wto 20 Mar, 2007 22:02
zazdroszczę Czechom paru rzeczy - w tym najbardziej Haszka, Hrabala i Milosza Formana ( i czeskiej kinematografii).
Do kina sie udałam na "Duchy Goi". Boże Formana wielbie miłościa od czasu szczeniackich wypadów na "Hair" i "Lot nad kukułczym gniazdem". Mistrz w znakomitej formie, z czułością eksponuje w każdej scenie detale i detaliki i czaruje obrazem i kolorem. Znakomicie ptrafi pokierowac aktorami.
Nie jest to film o samym Goi, raczej obraz przez niego malowany. Film o mrocznej i chybotliwej naturze człowieka, na przykładzie ojca Lorenzo - znakomity Javier Bardem (pamietny Ramon z "W strone morza"); rewelacyjny też Stellan Skarsgard w roli Goi.
film smutny i tragiczny, przejmujący. Mistrz w dobrej formie. Tragedia jednostki i narodu. Świeta inkwizycja - wstrząsająca i miejscami ocierająca sie o groteskę.
Acha a Natalie Portman po tym filmie stanie sie właścicielką pięknego portretu.
"
myslę, że twórca "Amadeusza" jeszcze nas niejednym zaskoczy. Kino jakie lubie.
Mag - Śro 21 Mar, 2007 10:49
Moniko, Ty zawsze takie perełki znajdziesz i ciekawe informacje- jesteś wzorem unternauty- świadomie korzystasz z możliwości.
Zazdroszczę Ci, bo ja jak wchodzę poza nasze forum to kopię jak szalony terier, nawet jak szukam konkretnych informacji-zawsze zejdę na bezdroża, skuszona linkami
Admete - Śro 21 Mar, 2007 10:52
Obejrzałam ten teledysk, ale ja nie moge czytać tekstów jasnych na ciemnym tle. Czemu wszyscy w blogach, często na lj stosują taką manierę? Moje oczy odmawiaja czytania.
Alison - Śro 21 Mar, 2007 11:06
| monika29.09 napisał/a: | | Alison napisał/a: | Początek filmu stanowi teledysk w stylistyce lat 80., w których Hugh cudnie się giba i śpiewa (nie wiem czy to on osobiście), wszystko razem wygląda jak Wham, Modern Talking i Papa Dance w jednym. CUDO!!! |
Ali, chyba na to przypadkowo trafiłam:
http://wo.blox.pl/2007/03/Ekskursyjna-randka.html
pozdr.
moni |
TAK! To jest to! Dzięki Ci bardzo, będę miała na chandry! Jak tych trzech gentelmanów pojawia się w sali szpitalnej z pałeczkami od perkusji, śpiewając drżącymi głosikami, to ja leżę pod stołem.
Miłosz, widziałam w kinie zajawkę Goi, zapowiadało się świetnie, Natalie Portman wyglądała cudnie, a zdjęcia zapowiadały niezłą grę uczuciami widza. Muszę się na to wybrać.
|
|
|