Ekranizacje - Oniegin
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 15:25
Przeprowadziłam badania na ten temat i ja czytałam przekład Tuwima. Jako autorzy są wymienieni on i Ważyk, czyli cyba Tuwim niektóre fragmenty i uzupełnili Ważykiem. Jako trzeci to był chyba Andrzej Sycz- to pprzekłąd najbardziej dosadny.
Gunia - Czw 07 Lut, 2008 16:03
Ja mam przekład Leopolda Blumentala ("Leo Belmonta") i nie narzekam.
trifle - Czw 07 Lut, 2008 16:57
Ach, dzięki za badania
Przejdę się do biblioteki jutro i po prostu wezmę, jakie mi dadzą. Mam już film, ale chyba najpierw przeczytam..
Gosia - Czw 07 Lut, 2008 17:15
Ja mialam w reku dwa tlumaczenia, ale skoro zamieszczalam na forum fragmenty w przekladzie Ważyka, z tego wynika, ze ten wlasnie przeklad podobal mi sie bardziej.
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 18:38
| Gunia napisał/a: | Ja mam przekład Leopolda Blumentala ("Leo Belmonta") i nie narzekam. |
Może ten trzeci to był Blumentala. Guniu, a jak się u ciebie pierwsza zwrotka kończy?
Gunia - Czw 07 Lut, 2008 18:53
| Cytat: | Półtrupa bawić garścią słów.
Poprawiać mu poduszki znów,
Smutnie podawać mu lekarstwo,
Wzdychać i myśleć w duchu wraz
Kiedyż cię diabli wezmą raz! |
O to chodzi?
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 18:57
Dzięki. To ten trzebi był chyba jednak Sycza...
trifle - Nie 10 Lut, 2008 19:25
Przeczytałam i obejrzałam. Może o poemacie nie będę się wypowiadać, a od razu o filmie. Bardzo, ale to bardzo podobał mi się Ralph jako Oniegin. Idealnie zagrał to znudzenie, zobojętnienie, niemożność silniejszego czucia. Trochę mi się kojarzy z młodym Kordianem - i przypomina mi się z jaką gorączko czytałam ten dramat w liceum..
Nie jestem przekonana do Liv i Toby'ego. Liv miała momenty lepsze i gorsze. Czasami miałam wrażenie, że jej Tatiana jest jakaś niedorozwinięta, zwłaszcza jak tak jawnie wpatrywała się bez słowa w Eugeniusza Ostatnia scena świetna, ale nie rozumiem, po co była ta scena łóżkowa z mężem.. A Toby - do czasu było w porządku, ale zniesmaczyła mnie jakoś scena, kiedy wykrzykuje do Oniegina, że "zgody nie będzie" takim płaczliwym głosem. To nie było udane moim zdaniem
Cały film - trochę dziwny klimat, akcja na wsi - jakby poza resztą świata, bardzo intymnie ukazana (jeśli tak mogę powiedzieć). Mnóstwo melancholii i smutku płynie z tej historii. I pustki. Bo chyba właśnie takie było życie Oniegina - puste.
Nie umiem powiedzieć, czy dobrze oddany jest duch Puszkina, choć ledwie wczoraj skończyłam czytanie - nie do końca mi się ta lektura podobała, nie wszystko do mnie dotarło, film zdecydowanie silniejsze wrażenie na mnie wywarł i z pewnością będę do niego wracać.
Zdjęcia - są przepiękne. Cudowne ujęcia nad wodą, zwłaszcza to jak Oniegin leży na pomoście z jedną nogą i ręką w wodzie. No i Tatiana na łyżwach - niesamowita.
Włączyłam sobie wygaszacz, który tutaj ktoś podał (Gosia? ) i tam są właśnie najlepsze ujęcia. Świetne.
BeeMeR - Wto 05 Sty, 2010 10:31
Pomyślałam, że sprawdzę, czy nie ma wątku - jak znalazłam to wklejam moją recenzję:
Oniegin (1999)
Film obejrzałam już dobrą chwilę temu, ale nie zdążyłam jeszcze o nim napisać. A odczucia mam mieszane.
TJ - film mnie zachwycił obrazami, swoją malowniczością, w zasadzie od pierwszego do ostatniego kadru:
Postaci - cudne
fantastyczne stroje, charakteryzacja taka, że cud, mniód i orzeszki, gra też bardzo dobra (jeden aktor mnie nieco wkurzał, ale o tym na koniec) z czego najbardziej na uwagę zasługują:
Oczywiście tytułowy bohater - a w tej roli Ralph Fiennes
Jego przyjaciel, Lensky - wspaniały Toby Stephens , tworzący piękne przeciwieństwo wprowadzające sporo życia do filmu wraz ze swoją trzpiotowatą wybranką
Ukochana-nie ukochana Tatiana - eterycznie snująca się po ekranie Liv Tyler
Oraz sporo innych, ciekawych figur:
No ale te piękne, wysmakowane wnętrza mają też wadę - są tak puste, że aż strach, a poza tym, jak w zimie zamarzali w Haddon Hall, to co dopiero w carskiej Rosji, więc niewiasta siedząca samotnie w takiej sali balowej budzi co najmniej niedowierzanie....
Oczywiście inne wnętrza kipiące pięknymi bibelotami lub zapełnione aktorami w pięknych strojach są również:
No a wkurzał mnie niestety Ralph Fiennes jako tytułowy Oniegin, bo cały czas sprawiał wrażenie, jakby miał zatwardzenie, nie umiał mnie ani trochę wzruszyć, ani sprawić, żebym uwierzyła w tą wielką miłość. Oj, panie Fiennes, rozczarowałam się mocno
Gosia - Wto 05 Sty, 2010 17:44
Mam zupełnie odwrotne odczucia
Fiennes wspaniały jako aktor (choć postać paskudna), na Toby`ego w ogóle nie zwróciłam uwagi
Alicja - Czw 07 Sty, 2010 19:33
Oniegina oglądałam niedawno, gdy miałam "czas" na Fiennes'a. Wydaje mi się, że to jedna z jego lepszych ról. Zatwardzenie oddaje jego pustkę, zmanierowanie i zblazowanie. Gorzej odebrałam Liv, chyba wolałabym inną aktorkę w tej roli, bo czasami miałam wrażenie jakby jej Tatian była lekko niespełna rozumu, zwłaszcza przed ślubem.
|
|
|