To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Malarstwo i Teatr - Opera - niekoniecznie dla zaawansowanych

Szafran - Czw 23 Lip, 2020 15:51

Oj, nie podobało mi się. Począwszy od dziwnej inscenizacji - która była taka ni to tradycyjna, ni to nowoczesna, jakby reżyser nie bardzo mógł się zdecydować, co chce wystawić, po hm... samą partyturę. Ładne to było i melodyjne... ale zupełnie nie pasowało mi do "Makbeta". Czułam trochę tak, jakby Verdi Szekspira nie zrozumiał, bo nijak nie oddał istoty tego dramatu, którą jest obsesja władzy, zapłacona za nią cena, studium popadania w obłęd i rozpad małżeństwa toczonego przez winę i traumę.
W muzyce zaś, poza okazjonalnymi ciemniejszymi tonami, słyszałam lekkość, a wręcz radość, nie narastający mrok i cierpienie bohaterów.

Nie podobała mi się barwa głosu Lady Makbet i sposób, w jaki wchodziła w najwyższe rejestry. Zdawało mi się, jakby brakowało tam kontroli, ale nie znam się na śpiewie, więc nie będę dywagować.

Głos Makbeta nie pasował mi do postaci - brzmiał za ciepło. I interpretacyjnie w tym głosie brakowało mi siły oraz emocji.

Za to orkiestra brzmiała świetnie. Ten dyrygent chyba mocno ceniony:).

Tamara - Czw 23 Lip, 2020 16:31

Może Verdi miał wyjątkowo dobry nastrój, kiedy to komponował :wink: nota bene przez współczesnych sobie krytyków i satyryków był złośliwie nazywany kataryniarzem , co też coś o jego muzyce mówi :wink:
Szafran - Czw 23 Lip, 2020 17:00

Kataryniarz:D::D:D :mrgreen: Złośliwcy.

No ale na przykład ten kawałek dla chóru - te radosne i skoczne dźwięki od trzeciej minuty. No jak nic z opowieści o gościu, którego żona zamordowała króla, by on nim mógł zostać:>

https://www.youtube.com/watch?v=4JI1PIGbKSw

BeeMeR - Czw 23 Lip, 2020 18:54

Ja właśnie lubię muzykę Verdiego, jest łatwa i przyjemna dla mojeho ucha, acz do Makbeta niekoniecznie pasuje, zgadzam się :wink: Dotarłam do zabójstwa króla i pierwszego antraktu kiedy to techniczni zmywali krew ze sceny :wink: zresztą omal morderstwa nie przegapiłam bo lady Makbet przewijałam od pierwszych dźwięków jakie wydała :-P
Zobaczę pewnie jeszcze tylko ponowne wiedźmy, może finał jak mi starczy czasu.

Chyba jednak dokończę sobie wersję z Netrebko- jej nie muszę przewijać :wink:
https://youtu.be/3hlf1enU4wI

Szafran - Czw 23 Lip, 2020 19:05

"Otello" na szczęście nie był taki wesolusi;).
Tamara - Czw 23 Lip, 2020 20:07

Szafran napisał/a:
No ale na przykład ten kawałek dla chóru - te radosne i skoczne dźwięki od trzeciej minuty. No jak nic z opowieści o gościu, którego żona zamordowała króla, by on nim mógł zostać:>

Nic nie rozumiesz - chór empatycznie odczuwa podświadomą radość Makbeta, że zostanie królem :-P :mrgreen:

BeeMeR - Czw 23 Lip, 2020 22:43

Obejrzałam finał Makbeta MET - niezbyt rozumiem użycie broni palnej ale co tam, nie było tak źle. Na koniec dyrygent mówi, że to wczesny Verdi, nie jest tak doskonały jak późny Verdi (np. Otello) i wszystko jasne :wink:
BeeMeR - Pią 24 Lip, 2020 17:31

Obejrzałam Romeo i Julia - podobało mi się, miałam problem tylko z prologiem - coś mi tam zgrzytało, ale potem poszło gładko. Nie mam porównania do innej wersji, ale ta jest ładna - podoba mi się oprawa gwiezdno-astralna, znaki zodiaku, zaćmienie itd. Pana widziałam już w Manon Pucciniego - podobał mi się tam bardzo, bardziej niż pani. Netrebko - wiadomo - ale musiałam jej trele przyciszyć :P
Są jednak rzeczy, których się odzobaczyć nie da, np. aria pod balkonem śpiewana przez bardzo... eeee... entuzjastycznego Romeo ;)
Obsługa techniczna w końcu też zauważyła i filmowała pana w zbliżeniu już tylko od pasa w górę, on zaś starał się ustawiać bokiem i półprofilem ;) Musiało mu się interesująco śpiewać, ale dziwić to się nie dziwię - Netrebko jest piękną kobietą a tu jeszcze w negliżu. Może zresztą uszczęśliwiał go śpiewanie - co ja tam w końcu wiem :wink: No ale właśnie dlatego lubię sprytniejsze stroje, tuniczki itp, zapewniające więcej intymności noszącemu i mnie, jako widzowi.

BeeMeR - Sob 25 Lip, 2020 11:55

Zapomniałam dodać, że nie było wczoraj gospodarza - to aż dziwne, tak bez zapowiedzi i mini wywiadów, same migawki zza sceny. Dyrygował Placido Domingo.

Dziś Szekspir po raz trzeci - Falstaff z Kumoszek z Windsoru, ale jakoś nie mogłam wejść w operę, dobrze, że druga scena lepsza. Zobaczymy czy nie odpadnę.

Szafran - Sob 25 Lip, 2020 12:05

Hmmm...
Też obejrzałam i nie wiem zupełnie, co masz na myśli, pisząc o kostiumach. Nawet w scenie wspólnej nocy są mocno pozakrywani. Swoją drogą, trochę mogli się zestresować tym rozchybotanym łóżkiem dryfującym w powietrzu pośród nicości;).
W scenie balkonowej zaś widziałam jeno scenę balkonową.

Ta inscenizacja mnie nie zachwyciła. Gwiezdno-zodiakalna otoczka szczególnie. Niby że metafora, że los tych nieszczęśników tak był w gwiazdach zapisany? Oglądało się bez bólu, wizualnie przyjemne, ale moją poprzednią chcę powtórzyć, do tej wracać nie będę. Nie bardzo wokalnie spodobał mi się tu też Alagnia, choć wcześniej go słuchałam w jakichś wykonaniach koncertowych.

Zaskoczył mnie Placido Domingo jako dyrygent:D

Aragonte - Sob 25 Lip, 2020 13:09

Szafran napisał/a:
W scenie balkonowej zaś widziałam jeno scenę balkonową.

Ja tego nie oglądałam, ale zgaduję, co dostrzegła BeeMeR, nie takie szczegóły wyłapywała w dramach :wink:

BeeMeR - Sob 25 Lip, 2020 13:26

Nic co ludzkie... :wink:
Oj tam, czepiam się niewątpliwie :-P
Tj. Doceniam sztukę :cool:

Tamara - Sob 25 Lip, 2020 13:31

Ja myślę, że entuzjazm Romea był jak najbardziej na miejscu - w końcu palił się do Julii, czyż nie :wink: ? można powiedzieć że wczuł się w rolę :-P
Szafran - Sob 25 Lip, 2020 14:20

Aragonte napisał/a:
Szafran napisał/a:
W scenie balkonowej zaś widziałam jeno scenę balkonową.

Ja tego nie oglądałam, ale zgaduję, co dostrzegła BeeMeR, nie takie szczegóły wyłapywała w dramach :wink:


Nie no, też wiem, co miała na myśli z entuzjazmem.

Szafran - Sob 25 Lip, 2020 14:54

O, jest na yt ich gaunodowe dziesięciominutowe umieranie;). Spoiler, nie zaglądać, jak ktoś nie zna sztuki;).

https://www.youtube.com/watch?v=VZdRM_5QjgU

BeeMeR - Sob 25 Lip, 2020 18:03

Szafran napisał/a:
Ta inscenizacja mnie nie zachwyciła. Gwiezdno-zodiakalna otoczka szczególnie. Niby że metafora, że los tych nieszczęśników tak był w gwiazdach zapisany?
Ja nie znam innej wersji, ta mi pasowała - już przez ten cholerny prolog, którego ponoć wcale nie było w pierwszym wydaniu Romeo i Julia są parą star-crossed lovers (albo niecierpliwych głupców, którym spieszno było i do życia, dorosłości, miłości i do umierania, bo gdyby choć chwilę poczekali, pomyśleli - ale nie, siup, na główkę w nieznane wody chlup :zalamka: ) i nie ma zmiłuj.

Obejrzałam Falstaffa - pod kiszenie ogórków i przygotowywanie soków z jabłek wszystko się da ;) Nie jestem szczególnie zachwycona ale usatysfakcjonowana, bo zawsze byłam ciekawa jak scenicznie wypada wyniesienie grubego jak Zagłoba Falstaffa w koszu na bieliznę ;)

Szafran - Sob 25 Lip, 2020 19:09

Dziś, dzień po 98 urodzinach, zmarł Bernard Ładysz :(

Aria Skołuby:
https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be

Tamara - Sob 25 Lip, 2020 21:06

:( :( :( :( :( nie będzie takiego drugiego....
BeeMeR - Pon 27 Lip, 2020 22:04

Obejrzałam Dziewczynę z Dzikiego Zachodu - Zachód mi się podobał, Kaufmann ma piękny głos ale opera mnie jakoś nie zachwyciła.
Szafran - Wto 28 Lip, 2020 00:17

Ja obejrzałam drugi raz - ale pierwszy w tej wersji - znów dla Kaufmanna :mrgreen: bo w wiedeńskiej on też śpiewał. Lubię to libretto, z Mimi ze strzelbą, rozganiającą podpijaczoną hałastrę, no i ratującą wybranka ze stryczka, ukrywającą go na strychu i grającą o jego życie z szeryfem w pokera:D:D:D.
Podoba mi się też muzycznie, ładna kompozycja. Styl tej opery kojarzy mi się trochę z wagnerową koncepcją dramatu muzycznego, bo śpiew tu napędza akcję i ważne, co bohaterowie do siebie wyśpiewują:).
Hitowych ari czy duetów tu raczej brak, no ale jest ta, absolutnie cudowna z III aktu:

Ch’ella mi creda libero e lontano
https://www.youtube.com/watch?v=gW85AKJxMzk

Ponoć podczas pierwszej wojny włoscy żołnierze śpiewali to dla podniesienia morale.

Nawet mnie nie śmieszyło za bardzo, że kowboje śpiewają po włosku czy w salonie zamawia się "whisky a tutti" :D ::D:D, a dla klimatu co jakiś czas ktoś wtrąca "Hello" :D :D:D:D
Swoją drogą, czytałam, że tego czepiali się krytycy, jak też naiwności fabuły. Co mnie z kolei bardzo bawi, bo tymże samym jakoś nie przeszkadzało, że w Turandot też się po włosku śpiewa. A w obliczu niedorzeczności i naiwności różnych librett to jeszcze się naprawdę kupy trzyma ::D:D:D.
Cóż, ta opera jest protoplastką wiele późniejszych spaghetti westernów Seria Leone :D :D:D:D

W ogóle Puccini skomponował to specjalnie dla MET - i tam była premiera. Dicka Johnsona śpiewał Caruso.

Inscenizacja bardzo udana, choć mogli sobie darować tego żywego konia :roll: Opera znakomicie się obywa bez żywych zwierząt na scenie, szczególnie tych rozmiarów.

Liczyłam, że przy drugim podejściu trafię na Mimi, która bardziej mi się spodoba - bo wiedeńska, choć ze świetną charyzmą i bardzo pasująca do postaci, nie do końca głosowo mnie przekonała. Niestety, sopranistka z MET bardzo mi nie przypadła do gustu, w najwyższych dźwiękach szczególnie. I niestety aktorsko była dość drętwa. To taka fajna, silna postać, a ona ją wygrywała głównie rzucając pełne cielęcego zachwytu spojrzenia na wybranka.

A - i w wiedeńskiej szeryfem był Tomasz Konieczny. Z nim trochę ciekawszy był trójkąt bohaterów. Bo w MET było wiadomo od razu, że nie wybierze tegoż tatusiowatego gościa, jak taki dziarski kowboj jest alternatywą. I w interpretacji Koniecznego ta postać ogólnie była bardziej interesująca i fajnie było pokazane, że jakoś przełknął, że dziewczyna woli innego. Ale Pan w MET-owej obsadzie wokalnie był bardzo zacny. (Konieczny oczywiście też:)).

Szafran - Wto 28 Lip, 2020 01:15

Dorzucam "Ch'ella mi creda" z przeszłości, w wykonaniu Franca Corellego. Ależ głos.

https://www.youtube.com/watch?v=zGki6hAcXFQ

BeeMeR - Wto 28 Lip, 2020 10:54

Hejże, ta dziewczyna jest fajna, obrotna, odważna i wie którą stroną trzymać strzelbę żeby wypaliła, ale kowbojowi w trakcie pierwszego spotkania już mówi, że czeka na pierwszy pocałunek i zaprasza wieczorem na chatę - maślane spojrzenia jak najbardziej pasują, ja się nie tego czepiam, ani też naiwnej końcówki, że grupa poszukiwaczy złota puszcza bez większych oporów szefa bandy, który chciał ich okraść - dla mnie melodycznie ta opera to takie bezkształtne plumkanie. Ani ziębi ani grzeje.
Ta linkowana aria jest jedyną ciekawszą.

BeeMeR - Wto 28 Lip, 2020 11:57

No i tak, zwierzęta tj psy, konie czy osiołki nie są wcale konieczne by się opera podobała.
BeeMeR - Wto 28 Lip, 2020 17:17

Dałam dziś drugą szansę Łucji z Lammermoor - i dobrze, bo tą wersję dobrze się oglądało, nawet się niemal wzruszyłam na koniec, a to się często nie zdarza w operach, żeby nie powiedzieć, że wcale ;)

Dokończyłam też Hamleta - trochę tam brakło pary na koniec ale generalnie pomysł Rock Opery fajny i wykonanie niezłe :oklaski: .

Szafran - Wto 28 Lip, 2020 17:51

No przecież poszukiwacze złota puścili bandytę, bo ich Mimi ładnie poprosiła. Spoko kobitka, to posłuchali. No i przecież im wyjaśniła, że on już nie będzie bandycił. ;)

Ja "Łucję..." w bardzo fajnej inscenizacji widziałam, takiej w klimacie gotyckiej opowieści grozy. W obsadzie byli Netrebko, Beczała, Kwiecień. Jedna z pierwszych oper, które obejrzałam w pandemicznym cugu :D :D:D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group