To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?

Kaziuta - Nie 11 Lut, 2007 01:05

Trędowatej, ani innej Gehenny nie czytałam. Pamiętam jak trudno było te książki zdobyć. Mojej mamie pożyczył ktoś dawno temu stary egzmeplarz, który chyba pamiętał czasy Mniszkówny. Mama czytała to siedząc przy stole bo wzięcie ksiązki do ręki groziło jej rozpadem.
Kilka Harleginów w swoim życiu przeczytałam, ale były to tzw. lektury wakacyjne. Te kilka wystarczy na resztę życia.
Wstyd się przyznać ale Rodziewiczównę znam malo, a "Międzu ustami... " tylko z filmu.
Muszę przyznać, że kilka razy nawet się zastanawiałam nad tym dlaczego by nie przeczytać wspólnie na forum jakiejś polskiej powieści, ale nie bardzo wiem co można by zaproponować.

Aragonte - Nie 11 Lut, 2007 01:15

Trędowatą może.... :twisted: :lol:
Gosia - Nie 11 Lut, 2007 08:59

"Falujące nozdrza" dzialaja na wyobraznie :rotfl:
Pisanie na marginesach ksiazek z biblioteki jest czyms okropnym :roll:
Co do wspolnego czytania np. Tredowatej, jestem za :mrgreen:
To dopiero bedzie ubaw! :rotfl:
A Michorowski to naprawde Darcy, Rochester i Thornton w jednej osobie :mrgreen:

Wracając do Rodziewiczówny, wiedzialam od jakiegos czasu o jej preferencjach, ale takiego zdjecia to ja wczesniej nie mialam okazji zobaczyc. w ksiazkach do literatury zwlaszcza dla dla mlodziezy zamieszczaja bardziej poprawne politycznie fotki :mrgreen:

Natomiast nie zapomne, jak widzialam fragment jakiejs kroniki filmowej czy jakiegos filmu dokumentalnego, ktory mowil o Rodziewiczownie w czasie wojny, i kiedy zobaczylam ja juz jako mocno starszą panią i ukrywającą się w jakiejs piwnicy przed Niemcami (pisala przeciez takie patriotyczne ksiazki!), bylo to takie smutne...

Anonymous - Nie 11 Lut, 2007 10:40

Oj ja też musze Trędowatą i "falujące nozdrza" ordynata Michorowskiego muszę odkryć na nowo :D
Podobno to była ukochana ksi ążka mojej babci. Hmmm :roll: Może wnuczka pójdzie w jej ślady 9aczkolwiek z innych przyczyn :D )

Z Rodziewiczówną miałam jak Gosia - słyszałam o preferencjach, ale zdjęcia nie widziałam. I również zrobio na mnie wrażenie. Ale tego, że była "bigamistką" nie wiedziałam :D

Anonymous - Nie 11 Lut, 2007 12:05

To pocztyajmy "Trędowatą" wspólnie. Ja w I LO zaczęłam TO czytać, ale się wkurzyłam i odstawiłam w kąt potem na wakacjach miałam czas i przeczytałam.

"Między ustami a brzegiem pucharu" jakoś mi się podobało

Anonymous - Nie 11 Lut, 2007 12:09

Jak dla mnie Miedzy ustami... jest jedną ze słabszych książek Rodziewiczówny...
migotka - Nie 11 Lut, 2007 12:09

odpowiadam na zadane pytanie: literatura , chociaż znalazłam taką oto opinię:

Po „Trędowatą” sięgnęłam z ciekawości. Romansów ogólnie nie lubię, a „wyciskaczy łez” tym bardziej. Ale wciągnęłam się – strona po stronie, książka podobała mi się coraz bardziej. Zwłaszcza jej niepowtarzalny styl, wypowiedzi bohaterów i wszechobecna aura arystokracji, która uważała się za pępek świata.

I śmiałam się. Stefcia przeżywała zawód miłosny godny światowego kataklizmu, a ja śmiałam się ze sposobu, w jaki autorka go opisuje. Do tej książki inaczej podejść się nie da, jak tylko z przymrużeniem oka. On – potężny magnat, szalenie bogaty ordynat; ona – średnio zamożna szlachcianka z dobrego domu. Dzieli ich wszystko – pochodzenie, pieniądze, a nade wszystko – sfera. To sfera właśnie doprowadza do zagłady ich miłości i śmierci Stefci. Klasyczny scenariusz romansu. Brawa, kurtyna!

Tymczasem „Trędowata” to nie tylko kiczowata powieść dla żądnych wrażeń nastolatek. Gdyby tak pominąć miłosne perypetie bohaterów, obrać ją z genialnych, do obrzydliwości grzecznych kwestii, otrzymamy wierny obraz polskiej arystokracji – ludzi zapatrzonych tylko w siebie i własne towarzystwo, obojętnych na losy narodu i kraju, lubujących się w zagranicznej literaturze i rozmawiających jedynie po francusku. Przykre, ale niestety prawdziwe.

Polecam wszystkim, którzy pragną oderwać się od rzeczywistości, a może też głęboko zastanowić się, jak to naprawdę kiedyś bywało. Krótka lekcja historii w doskonałym wydaniu. Przecież ordynat Michorowski był niczego sobie, a pomarzyć każda dziewczynka lubi. Można tylko zapytać: „Gdzie ci mężczyźni...?” ;)


za: www.biblionetka.pl

Pemberley - Nie 11 Lut, 2007 12:50

Swietny nowy temat!!!
AineNiRigani napisał/a:
Pamiętam, że zawsze mnie śmieszył zwrot "Literatura kobieca" itp. Uważam, że to koimpletnie nieadekwatne określenia.
literaturę można podzielić na dobrą i złą. ....
Pani Mniszkówna jest dla mnie kiczem do kwadratu.....
Jak każda kobieta, lubię romans, niekoniecznie ze szcześliwym zakończeniem.....



Alison napisał/a:
Przyznaję, że nie czytałam Trędowatej jeno jej parodię autorstwa Magdaleny Samozwaniec, no i po tej bolesnej karykaturze jakoś się nie zdobyłam....


to wszystko co napisalyscie mogloby byc ode mnie!!! :thud: !
Ja niestety mam nisko polozona granice bolu i podziwialam zawsze Samozwancowna za jej poczucie humoru, poniewaz ja napotykajac sie na kicz szybko szybko reaguje irytacja. Chcialabym sie moc tak ciagle smiac jak ona.

a co do literatury kobiecej, to niestety w Niemczech to pojecie sie bardzo przyjelo- sa polki z owa literatura w biblotekach, ksiagarniach, podobnie jak " new age" czy "poradniki zyciowe". Krew mnie za kazdym razem zalewa, kiedy to widze. Zawsze mam poczucie, ze stoja tam same harlekiny. No i jak tu zachecic jakiegos chlopaka do czytania Austen, skoro ksiazka na grzbiecie okladki ma naklejke " Frauenliteratur"??

BeeMeR - Nie 11 Lut, 2007 13:04

:shock: :shock: :shock:
zdjęcie Marii Rodziewiczówny zbiło mnie z pantałyku... Wygląda jak własny dziadek...
[eee... głupie pytanie, ale co to właściwie jest pantałyk?]

a Trędowatą wspominam podobnie - zwłaszcza "zmysły wypełzające na usta" :mrgreen:

Alison - Nie 11 Lut, 2007 14:04

migotka napisał/a:
Tymczasem „Trędowata” to nie tylko kiczowata powieść dla żądnych wrażeń nastolatek. Gdyby tak pominąć miłosne perypetie bohaterów, obrać ją z genialnych, do obrzydliwości grzecznych kwestii, otrzymamy wierny obraz polskiej arystokracji – ludzi zapatrzonych tylko w siebie i własne towarzystwo, obojętnych na losy narodu i kraju, lubujących się w zagranicznej literaturze i rozmawiających jedynie po francusku. Przykre, ale niestety prawdziwe.


No tak to bym nie uogólniała. Wielu przedstawicieli polskiej arystokracji było wzorem patriotyzmu, wspomagało artystów i dbało o swoje majątki oraz o pracujących w nich ludzi. Wielu z tych ludzi było przez wiele pokoleń głęboko przywiązanych do rodzin z arystokratycznym pochodzeniem, niektórzy właśnie dzięki ich pomocy zdobywali wykształcenie, a przynajmniej ogładę na dworze. Oczywiście przykłady tchórzostwa, kosmopolityzmu czy wykorzystywania ludzi stojących niżej w hierarchii społecznej też można by mnożyć, ale ja się na takie pakowanie wszystkich do jednego wora nie zgadzam.

Alison - Nie 11 Lut, 2007 14:09

A co do owego mezaliansu, to wcale nie jest wydumany, bo historia zna takich przykładów bez liku. Oczywiście były też wyskoki na boki - jak to mawiał szofer księcia Radziwiłła, zadziwiająco podobny do swego chlebodawcy "wie pan, tak to już jest, że oni robią nas, a my robimy ich". W sumie ze względów genetycznych tzw. świeża krew i rozszerzanie puli genowej jedynie arystokracji służyło, ale prawdą też jest, że było sporo związków zawartych z miłości pomiędzy przedstawicielami arystokracji i szlachtą, i bynajmniej nie wszystkie spotykały się z takim totalnym odrzuceniem.
Anonymous - Nie 11 Lut, 2007 15:52

Świat arystokracji made by Mniszkówna to świat pełen goryczy córki szlachcica - gołoty, bez pozycji, bez majątku, jedynie z typowo polską szlachecką dumą za nic.
Dla mnie dużo prawdziwszy jesŧ świat Orzesszkówny, gdzie jest Zygmuś Korczyński i Teoś Różyc, ale jest też i benedykt Korczyński i młody Korczyński (jak mu tam? Władzio?Wicio?). Mamy Emilię Korczyńską, ale mamy tez i Martę i Justynę.

Ludzie są różnorodni, a Helena zamknięta w swoim małym światku nie dostrzegała tego. W żadnym wypadku jej twórczośc nie prezentuje obrazu ówczesnego świata. Jest zbyt jednostronna.

Trzykrotka - Nie 11 Lut, 2007 22:50

Swietny temat, naprawdę!
Ja jestem wielbicielką Trędowatej od lat wielu. Miałyśmy taki zaczytany egzemplarz w liceum i zarykiwałyśmy się na przerwach czytając o tych zmyslach co wypełzły na usta i i tym jak to ordynat zastanawiał się, czy nie przywołać lamparta do oczu i nie wpić sie nim w Stefci usta (jak Boga kocham, tak tam stało!! :rotfl: ).
Kiedy przeprowadziłam się "na swoje" i było mi strasznie samotnie i smutno na poczatku i ciężko, to kupiłam sobie Trędowatą w osiedlowej księgarni. Utrzymała mnie przy zyciu, po prostu zabijała mój smutek na poczekaniu.
To jest fantastyczny, nieprawdopodobny, grafomański kicz, ale przeuroczy, właśnie przez swą gęstość. Rodziewiczówna i inne autorki podobnych lotów miały lepszy styl i pretendowały bycia pisarkami z wyższej półki, pani Mniszkówna uczciwie tworzyła swoje opowieści, którym nic nie dorówna. Nic, naprawdę.
Czytamy Trędowatą?? Piszę się na powtórkę!

Alison - Pon 12 Lut, 2007 10:57

Kurcze aż mi slinka poleciała :wink: A gdzie się to dzielo teraz zdobywa?
Anonymous - Pon 12 Lut, 2007 11:02

W biblotekach chyba ;p;p
QaHa - Pon 12 Lut, 2007 11:05

albo przegrzebac stoiska z tanią ksiązką tam mozna niekiedy ciekawa rzeczy wygrzebac, ja tak kiedys zdobylam targowisko próżności, tylko co z tego ze zdobylam jak pozyczylam i odeszlo w siną dal, mozna tez poszperac na allegro
Kaziuta - Pon 12 Lut, 2007 11:31

A ja znalazłam jeszcze tutaj:
http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=64074

I tutaj:
http://wysylkowa.pl/ks539171.html

migotka - Pon 12 Lut, 2007 12:47

http://www.lideria.pl/skl...d=12PLAp6TBH1o2

to jakas cała seria ma byc polskich romansów

Alison - Pon 12 Lut, 2007 14:46

Harryś, dziękuję za namiar! :kwiatek:
To ja też już nabyłam, jeno poczekam sobie na przesyłkę. Przewiduję dużą porcję rozrywki w Waszym cudnym towarzystwie. Już leżę!!! :rotfl:

Gosia - Pon 12 Lut, 2007 16:52

Dzieki nam wzrosnie sprzedaz tej ksiazki ;)
Ja mam kupiony parę lat temu egzemplarz w twardej oprawie z dopiskiem na okladce:
"Perły literatury" :rumieniec:
http://www.mareno.pl/prod/MIDN/8388556010

BeeMeR - Pon 12 Lut, 2007 20:40

Ja też z radością :rotfl: bym sobie przypomniała Trędowatą, bo to wielkie dzieło jest... :wink:
Aragonte - Pon 12 Lut, 2007 22:10

No i klikło mi się na Allegro na Trędowatą :shock:
To wszystko przez Was :twisted: :lol:

Gosia - Pon 12 Lut, 2007 22:13

Hehe :rotfl:
Alison - Pon 12 Lut, 2007 22:20

To wszysto przez tą, co się tak chichra powyżej :wink:
Aragonte - Pon 12 Lut, 2007 22:28

Alison napisał/a:
To wszysto przez tą, co się tak chichra powyżej :wink:

Dokładnie...
Gosiu, jeśli w trakcie lektury tego dzieła zapluję się ze śmiechu, by odetchnąć wyjdę ma mróz i na usta wypełzną mi może nie zmysły, co jakieś paskudna opryszczka, to będziemy musiały poważnie porozmawiać :twisted:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group