To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy - Robert Redford

Alison - Sob 20 Sty, 2007 20:29

Oj Monisiu, jakby ta muzyka nie była w tym filmie taka jaka jest, to pewnie byśmy aż tak nie płakały, na szczęście wystąpił mi jakiś błąd na stronie i odtworzyło się bez dźwięku...bo pewnie bym się znowu usmarkała :sad:
Alison - Sob 20 Sty, 2007 20:36

Gitka napisał/a:
A ja go ostatnio widziałam z Michelle Pfeiffer w takim filmie
Namiętności Up Close and Personal (1996)


Oj Giteczko, znam ten film...zaraz tu wyjdę na zawodową płaczkę, ale przy ostatniej scenie, jak ona spostrzega w TV jego but leżący obok rozbitego pociskiem samochodu i już wie, że zginął, a zaraz ma wyjść odebrać tą swoją wymarzoną prestiżową nagrodę, po której wraz z jego powrotem wszystko miało być już takie idealne... to oczywiście lecę po pół metra papieru w stokrotki ;-)

Maryann - Sob 20 Sty, 2007 20:50

Kaziuta napisał/a:
"Ostatni bastion". Robert Redford gra skazanego przez sąd wojskowy generała Irwina. Wyrokiem sądu zostaje on osadzony w więzieniu. Nadzór nad placówką sprawuje pułkownik Winter (James Gandolfini), którego metody resocjalizacji budzą sprzeciw więźniów. Wkrótce generał stanie się inspiratorem buntu przeciwko strażnikowi i jego ludziom.

A "Więzień Brubaker" ?

Alison - Sob 20 Sty, 2007 20:54

Ach, super to było! Jak tak przypominacie to sobie człowiek powoli przypomina, wszystkie te filmy widziałam i właściwie zawsze byłam nim zachwycona...tym emanującym z niego spokojem.
asiek - Nie 21 Sty, 2007 11:10

I mnie serducho szybciej bije na widok Redforda :serce:
Fimy "Tacy byliśmy" i "Pożegnanie z Afryką" znam na pamięć.
Lubię też Roberta w "Zaklinaczu koni". Jego taniec z Annie rzuca na kolana. To jedna z piękniejszych scen miłosnych jakie znam :razz:

Alison - Nie 21 Sty, 2007 11:14

asiek napisał/a:
Lubię też Roberta w "Zaklinaczu koni". Jego taniec z Annie rzuca na kolana. To jedna z piękniejszych scen miłosnych jakie znam :razz:


Tak! Ta ręka osuwająca się na jej plecach...zawsze tylko dobija mnie ta okropna bransoleta, no, ale czy człowiek zawsze musi mieć wszystko tak jakby chciał? :wink:

P.S. A dlaczego Gosiu odebrałaś Robercikowi tytuł króla błękitnookich? :sad:

Maryann - Nie 21 Sty, 2007 11:45

Gdzieś mi się obiło o uszy, że "Zaklinacz" był trochę pisany z myślą o Redfordzie, podobnie, jak "Przeminęło z wiatrem" z myślą o Clarku Gable.
Matylda - Nie 21 Sty, 2007 11:59

Ooooo nie wpisały mi sie wczorajszonocne posty :? ??:
Ja Redforda pierwszy raz widziałam w Obławie jeszcze w czarnobiałym telewizorze . Boże kiedy to było
Grał tam z młodą Jane Fonda
Wtedy to własnie poraził mnie piorun ( chodzi oczywiście o Redforda a nie o Jane :smile: )

migotka - Nie 21 Sty, 2007 14:07


malmik - Nie 21 Sty, 2007 14:43

asiek napisał/a:
Lubię też Roberta w "Zaklinaczu koni". Jego taniec z Annie rzuca na kolana. To jedna z piękniejszych scen miłosnych jakie znam :razz:

:thud: :thud: :thud:
Bardzo lubię ten film i nawet nie wiem czy nie bardziej podoba mi się zakończenie filmu niż książki, może dlatego, że pozytywniejsze... :roll:

Maryann - Nie 21 Sty, 2007 14:45

Mnie to zakończenie trochę rozczarowało - jest trochę za bardzo hollywoodzkie: tragedie, zmartwienia, a na końcu kolorowy happy end.
Matylda - Nie 21 Sty, 2007 16:55

A to jedna z miłości Redforda
Alison - Nie 21 Sty, 2007 18:41

A ja dzisiaj w koszu w Geancie kupiłam "Unfinished life" z Robercikiem za marną dyszkę, podczas gdy za ścianą niemal w EMPiKu ten sam film za 39.90 :shock:
No i sie okropnie cieszę, bo oglądałam go z pożyczonej płyty. :banan:

Anonymous - Nie 21 Sty, 2007 18:52

Alison napisał/a:
Dobra narazie koniec, teraz można mdleć ;-)


:thud:

Anonymous - Nie 21 Sty, 2007 18:58

A czy wy sobie możecie wyobrazić, że w tej całej filmografii RR którą widziałam nie ma Żądła??
Ciągle coś mi przeszkadzało, to prądu brakło, to nie było mnie w domu, to byli goście. Zawsze się twardo nastawiam, że jedynie trzęsienie ziemi odciągnie mnie od telewizora i zawsze takie trzęsienie się zdarza...
Musze w kiosku popytać za wersją DVD :D

przecinek - Pon 22 Sty, 2007 13:41

A oglądałyście „Sneakers”, z Riversem Phoenixem? Bardzo lubię ten film, Redforda, trochę mniej zawsze przegrywał u mnie z Paulem Newmanem. Za to bardzo go cenię za działania „okołofilmowe”, głównie Festiwal Sundance.
lizzzi - Czw 25 Sty, 2007 22:33

AineNiRigani napisał/a:
A czy wy sobie możecie wyobrazić, że w tej całej filmografii RR którą widziałam nie ma Żądła??
Ciągle coś mi przeszkadzało, to prądu brakło, to nie było mnie w domu, to byli goście. Zawsze się twardo nastawiam, że jedynie trzęsienie ziemi odciągnie mnie od telewizora i zawsze takie trzęsienie się zdarza...
Musze w kiosku popytać za wersją DVD :D

Był nawet niedawno z jakąś gazetą, ale nie pamietam z jaką. Aine, obejrzyj koniecznie, bo naprawdę trzeba to zobaczyć. Niech trzęsienie zdarzy się po filmie. :mrgreen:

Maryann - Czw 25 Sty, 2007 22:35

To był chyba "Świat kobiety"...
lizzzi - Pią 26 Sty, 2007 18:37

Maryann napisał/a:
To był chyba "Świat kobiety"...

Tak, dokładnie. Dziś jeszcze widziałam w jakimś sklepiku z gazetami. :mrgreen:

miłosz - Sob 27 Sty, 2007 19:45

Bardzo lubie Redforda za "pożegnanie z Afryką' będę go wielbic do końca moich dni ;)

"Niedokńczone życie" dla mnie było straszne (Alison nie bij!!!! ale nie mogę znieśc sztampowości tego filmu i jeszcze zrobił to lasse. Zgroza!) pewien złośliwy krytyk napisał o tym filmie "Film staje się problemem, kiedy mimo gwiazdorskiej obsady i uznanego reżysera najciekawszą rzeczą w nim jest niedźwiedź" :? ??: Nawet pupa Lopez mu nie pomaga. Także samo z "Namietnościami"! brrrrrrrrrrrrr



tu jest stronka filmu, który gdzieś tam przemknął niezauważnie i wygląda całkiem ciekawie
http://www.foxsearchlight.com/theclearing/

kocham go za duety z Paulem Newmanem (Żądło i Butch Cassisdy); lubię w jego reżyserii "Quiz shaw"; cenie że nie dał się holyłudowi, no i za festiwal w Sundance ;)

Alison - Sob 27 Sty, 2007 21:01

miłosz napisał/a:
Bardzo lubie Redforda za "pożegnanie z Afryką' będę go wielbic do końca moich dni ;)


Ja też :wink:

miłosz napisał/a:
"Niedokńczone życie" dla mnie było straszne (Alison nie bij!!!! ale nie mogę znieśc sztampowości tego filmu i jeszcze zrobił to lasse. Zgroza!) pewien złośliwy krytyk napisał o tym filmie "Film staje się problemem, kiedy mimo gwiazdorskiej obsady i uznanego reżysera najciekawszą rzeczą w nim jest niedźwiedź" :? ??:


Nie będę Cię bić, bo każdy ma prawo do własnego zdania. Przyznaję, że film był nieco schematyczny, ale ja się na takie rzeczy po prostu daję nabierać, ckliwe filmy mnie wzruszają, złośliwego krytyka mi żal skoro dla niego najciekawszą rzeczą w tym filmie byl niedźwiedź. Ze zdaniem krytyków nie liczę się "dla zasady", bo wielokrotnie przekonalam się, że pewnym rodzajem filmów po prostu nie wypada im się zachwycać. Mam to gdzieś, mówiąc krótko. Ja lubię filmy o uczuciach, o ludziach i ich emocjach, do tego jeśli kocham jakichś aktorów to przyjmuję ich role z całym "dobrodziejstwem inwentarza". W tym filmie kocham i Redforda, i Freemana i nawet Jennifer mnie nie razi. Podobał mi się jako obraz- krajobraz i jako obraz-relacje miedzyludzkie. Jestem wychowana na westernach i szorstka męska przyjaźń umieszczona w surowym krajobrazie podoba mi się z racji genetycznych uwarunkowań, nabytych w niemowlęctwie :wink:
W "Pożegnaniu z Afryką" też było parę ckliwych scen, a ja i tak je uwielbiam. Jest pewna granica, głównie amerykańskiej ckliwości, poza którą juz nie jestem w stanie wejść, ale jak dla mnie, ten film jej nie przekroczył. Więc pozdrawiam Cię Miłoszu i złośliwego krytyka też, w końcu jest parę filmów, które nam się obu po równo podobają :wink:

Alison - Nie 18 Mar, 2007 09:26

Dziś 21.20 TYP1 - Namiętności z Robertem i Michelle Pffeifer. Niestety bez happy endu :cry: :cry:
Gitka - Nie 18 Mar, 2007 09:30

To prawda do łzy ostaniej, ale za to taka piękna miłość...
Alison - Czw 19 Kwi, 2007 08:23

Jakoś wytrzymałam do końca "Jacy bylismy" już nawet nie patrzałam na zegarek, w dodatku emisja była spóźniona o 20 minut! Film zaczął się o wpół do pierwszej. Idiotę, który układa ramówkę to bym przeciagnęła za końmin po żwirze!
Ale Robert.... :oops: ten uśmiech przecudny, te mundury. Wprawdzie nie mogę mu nigdy darować tego, że odszedł w takim momencie, ale był taki śliczny, że wszystko mu wybaczę... :serce2:

Marija - Czw 19 Kwi, 2007 08:33

Alison napisał/a:
Jakoś wytrzymałam do końca "Jacy bylismy" już nawet nie patrzałam na zegarek, w dodatku emisja była spóźniona o 20 minut! Film zaczął się o wpół do pierwszej.
Wytrzymałaś seans? Podziwiam Cię, doprawdy :thud: .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group