Jane Austen - życie i epoka - Sport a'la Jane Austen
Gitka - Pią 26 Maj, 2006 15:56
Istne amazonki (amorki) :grin:
Gunia - Pią 26 Maj, 2006 16:08
Kupidynki... :grin:
Gitka - Sob 27 Maj, 2006 11:24
Pamiętacie słowa Darcy'ego z filmy - "zwalczę to uczucie" - lubię ta scenę.
Anonymous - Sob 27 Maj, 2006 14:04
... ale bił się ślamazarnie
Gunia - Sob 27 Maj, 2006 14:05
A mnie ona przyprawia o atak histerycznego śmiechu... Jak już mówiłam pewnej nocy moi rodzice przybiegli mnie ratować, bo o drugie zaczęłam się potwornie śmiać, po obejrzeniu tejże sceny...
izek - Śro 31 Maj, 2006 18:05
mnie się jeszcze kojarzą wszelkiej maści wyścigi konne i "rydwanów"
oraz mniej grzeczne: boks, walki psów i kogutów
Annette - Czw 01 Mar, 2007 10:36
W książce Georgette Heyer "Kuzynka" (akcja rozgrywa się na pocz.XIXw.) znalazłam opis pewnej gry - korso. Nigdzie więcej nie znalazłam żadnej informacji na jej temat, więc zamieszczę fragment z książki.
"Korso, oczywiście! Matthew pokazał mi, jak się tym rzuca, i muszę ci powiedzieć, że wymaga to dużej zręczności! Wymierzyliśmy pole do gry i po obu jego końcach wbiliśmy w ziemię kołki...- Spojrzał przez ramię i wykrzyknął do doktora: - Jak, mówiłeś, nazywają się te kołki, Matthew?
(...)-Paliki, mój chłopcze, paliki! Chce pani spróbować, jak się w to gra, panno Kate? To bardzo wciągająca zabawa.
(...)Zasady gry były całkiem proste: gracze stawali naprzeciw siebie, obok jednego z palików, i każdy miał tyle samo kółek co przeciwnik. Rzucali je na przemian, celując w przeciwległy palik, a wygrywał ten, kto zdołał zarzucić wszystkie kółka lub dorzucić je jak najbliżej palika."
Heyer G., Kuzynka, Wydawnictwo Da Capo, Warszawa 1996, s.235
Alison - Czw 01 Mar, 2007 13:40
Corso to taka gra, że chyba jeden trzyma palik, a drugi celuje - Starostecka śpieewała kiedyś taką piosenkę - Kto ze mną zagra w corso!
Ale w D&U 95 była taka scena jak Lydia i Mary grały takimi żelaznymi kółkami usiłując wcelować na paliki wbite w ziemię. Ciekawe czy to jest też corso?
Maryann - Czw 01 Mar, 2007 14:23
Się mi wydaje, że Starostecka to chyba chciała grać w serso (zabawa, w której rzuca się i chwyta wiklinowe kółka za pomocą kijków).
Słownik wyrazów obcych mówi, że corso to zabawa, pochód ulicami miasta z udziałem ukwieconych pojazdów...
Alison - Czw 01 Mar, 2007 14:52
| Maryann napisał/a: | Się mi wydaje, że Starostecka to chyba chciała grać w serso (zabawa, w której rzuca się i chwyta wiklinowe kółka za pomocą kijków).
Słownik wyrazów obcych mówi, że corso to zabawa, pochód ulicami miasta z udziałem ukwieconych pojazdów... |
Jezu, jak Ci się dobrze wydaje! Ty to masz pamięć babo, ja Ci nieługo zacznę pomniki stawiać, a mnie przez tego Alzheimera, to tak dzwoni, dzwoni, tylko nie wiem, w kórym kościele
Maryann - Czw 01 Mar, 2007 15:33
| Alison napisał/a: | | Ty to masz pamięć babo, ja Ci nieługo zacznę pomniki stawiać |
Może lepiej nie...
| Alison napisał/a: | | Ale w D&U 95 była taka scena jak Lydia i Mary grały takimi żelaznymi kółkami usiłując wcelować na paliki wbite w ziemię. Ciekawe czy to jest też corso? |
Scenę pamiętam, ale co to za zabawa... Pojęcia nie mam...
|
|
|